Ostatni rok (IX). Wycieczka, dzień pierwszy

22 września 2022

Opowiadanie z serii:
Ostatni rok

Szacowany czas lektury: 47 min

Poniższe opowiadanie znajduje się w poczekalni!

Rok szkolny zbliża się do końca. Pierwotnie wycieczka miała być w jednym opowiadaniu, ale byłoby ono za długie podobnie jak oczekiwanie na nie. Dlatego będzie jeszcze druga część w tych okolicznościach przyrody. Życzę wszystkim miłej lektury.

Kwiecień miał się ku końcowi, a atmosfera w szkole stawała się z każdym dniem coraz swobodniejsza dla wszystkich oprócz klas maturalnych. Widmo zbliżającego się egzaminu dojrzałości powodowało coraz większy niepokój nie tylko uczących się w ostatnich klasach, ale również u zajmujących się nimi kadrą nauczycielską. Anna nie była w tym wypadku wyjątkiem, jednakże jej stres był spowodowany zarówno troską o los jej podopiecznych, jak i tym, czego dopuściła się z jednym z nich. Jednakże to nie wyrzuty sumienia powodowały niepokój nauczycielki, ponieważ łatwo wytłumaczyła sobie, że jej zdrada była jedynie reakcją na to, co jej mąż robił od dawna. Bardziej bała się, że popełni jakiś błąd i ktoś się dowie. Albo, że jej młody, z braku lepszego słowa, kochanek zrobi coś nieodpowiedzialnego.
Chwilowo jednak wszystko wskazywało na to, że chłopak potrafił opanować hormony. Do czasu pamiętnego zdarzenia, do którego doszło w jej własnej sypialni, nie wspomniał jej ani razu o tym, co ich łączy, a brak głośnego skandalu w szkole sugerował, że nie pochwalił się swoim wyczynem przed kolegami.
Jej romans z Bartkiem, jeśli można było to tak nazwać, wydawał się być odpowiednio dyskretny i bezpieczny, chociaż chłopak nie palił się do jego konsumowania. Oczywiście zdarzały się mniejsze i większe incydenty. Przesunięcie dłoni po pośladku podczas spaceru po korytarzu albo dotknięcie pupy przy wychodzeniu z klasy. To były małe rzeczy, które pozwalały jej cały czas pamiętać, że uczeń jest nią zainteresowany i utrzymywać ją możliwie najczęściej w stanie podniecenia.
Jak dotychczas najbardziej zuchwała akcja, miała miejsce gdy chłopak zatrzymał ją na półpiętrze, gdy szła pustą wtedy klatą schodową. Nie trwało to długo, ale skończyło się pocałunkami i jego dłońmi ściskającymi przez bluzkę piersi kobiety. Wtedy też dał jej do zrozumienia, że na więcej pozwolą sobie podczas nadchodzącej wycieczki szkolnej. Od tego czasu kobieta ciągle myślała o tym wyjeździe. Dzień po dniu wyobrażała sobie, co może się tam stać. Okazji na pewno będzie wiele, tak jak wiele będzie miejsc, w których będzie mogła się ukryć. Bartek na pewno będzie miał tam dużo możliwości i liczyła na to, że z nich skorzysta. Że znów się poczuje nie jak matka czy nauczycielka, ale jak atrakcyjna kobieta pożądana przez młodego chłopaka, który nie będzie się bał zrobić z nią wszystkiego, co przyjdzie mu do głowy.

Myśli nie opuszczały jej przez ponad tydzień aż do środowego popołudnia zaraz przed wyjazdem, kiedy to faktycznie zaczęła się do niego przygotowywać. Nieoczekiwanie pakowanie się sprawiało jej wiele radości. Zwłaszcza gdy spakowała do torby kilka rzeczy stworzonych do tego, by rozgrzewać mężczyzn do czerwoności.
Gdy obudziła się w czwartkowy poranek, szybko wskoczyła w obcisłe dżinsy, bieliznę, sportowe buty i bluzkę z dużym dekoltem. Miała świadomość, że na wycieczki jadą nauczycielki, które uważała za atrakcyjne i nie chciała wypaść blado na ich tle, a w tym stroju zdawało jej się, że wygląda o co najmniej dziesięć lat młodziej. Jeszcze przed wyjściem zarówno dla zachowania przyzwoitości, jak i ze względu na chłodne poranki narzuciła na siebie cienką, rozpinaną bluzę i patrząc na siebie w lustrze stwierdziła, że jest gotowa.
Na miejsce zbiórki zawiózł ją mąż. Zauważyła, że gdy wsiadała do samochodu, przyglądał jej się trochę dłużej, jednak nie jak zwykle nie doczekała się od niego żadnego komplementu. Nie to żeby ją to obchodziło. Z każdym dniem coraz skuteczniej leczyła się ze złudzeń, że ten związek można naprawić. Zwłaszcza po tym, jak zauważyła na szyi męża malinkę, której sama tam nie zostawiła. Jej oczekiwania co do małżeństwa zminimalizowały się do zachowywania pozorów zarówno dla dobra dzieci, jak i dla jej własnej wygody.
Wysiadła samochodu dość blisko celu, jednak w dalszym ciągu kilkadziesiąt metrów musiała pokonać piechtą, ciągnąc za sobą walizkę na kółkach. W końcu jej oczom ukazał się najpierw nowoczesny autokar mający komfortowo pomieścić obie klasy biorące udział w wycieczce, a później kręcące się w jego okolicy pojedyncze osoby. Żwawym krokiem ruszyła w jego kierunku i szybko pośród czekających zauważyła, Bartka rozmawiającego z czarnowłosą nauczycielką polskiego.
Rozmowa wydawała się być całkiem przyjemna, bo Gwiazda cały czas się uśmiechała, potakując od czasu do czasu i nawijając na palec kosmyk czarnych włosów. Anna poprawiła okulary i zagryzła wargę. Ku własnemu niezadowoleniu poczuła wyraźne ukłucie zazdrości i strach przed tym, że ta kusząca polonistka może spróbować zbałamucić jej ulubionego ucznia. Zresztą jej strój na pewno by w tym nie przeszkadzał. Miała na sobie sportowe buty, obszerną, ciemną bluzę z kapturem sięgającą w tej chwili odrobinę poza pośladki i rozpiętą na tyle by utworzyć niewielki dekolt. Wyglądała jakby przyszła na miejsce zbiórki prosto z zajęć jogi lub z siłowni.
Na domiar złego rozmowa Dominiki z Bartkiem wydawała się bardzo swobodna, co tylko potęgowało poczucie zagrożenia. Postanowiła więc działać i po nerwowym poprawieniu okularów i rozpięciu bluzy na tyle by odsłonić to, co dało się odsłonić, podeszła do dwójki chcąc się włączyć do tej konwersacji. Niestety nie było dane spędzić z nimi więcej niż pięć minut, ponieważ rosnący tłum wycieczkowiczów zwiastował konieczność powrotu do obowiązków służbowych związanych z niedalekim wyjazdem.

 

- I co myślisz? – spytał cicho Bartek, zdejmując dłoń z pośladka polonistki, który ściskał przez całą rozmowę z Anną, korzystając z tego, że za plecami mają ścianę. Ku jego zadowoleniu Dominika nie próbowała strząsnąć dłoni ze swojej zgrabnej pupy, a poza kilkoma mruknięciami nie dawała zupełnie po sobie poznać tego, co się działo.
- Myślę, że nie może się, doczekać spotkania z tobą sam na sam. – odpowiedziała cicho, omiatając wzrokiem rosnącą z czasem grupę uczniów i uczennic – Poza tym wydawało mi się, że była trochę zazdrosna.
- A ty nie byłaś nigdy? – spytał z przekorą.
- A skąd. – skłamała, uśmiechając się delikatnie – Mam nadzieję, że dotrzymasz słowa i zobaczę ją w akcji.- dodała, ciągle nie patrząc na chłopaka.
- Oczywiście. Jeśli tak jak mówiłaś będziesz grzeczna i zrobisz wszystko, co każę.
- Możesz być tego pewien. – odpowiedziała, uśmiechając się do niego i puszczając mu oczko – A teraz wybacz, bo obowiązki wzywają.
Nie czekając na odpowiedź, odeszła ciągnąc za sobą zieloną walizkę i kręcąc delikatnie biodrami. Bartek poprawił na ramieniu sportową torbę, w którą był spakowany i również ruszył w kierunku autokaru, rozglądając się wokoło. Z satysfakcją dostrzegł rudowłosą historyczkę, która pod trochę sztywnym uśmiechem ukrywała zdenerwowanie. Niedługo przed wycieczką pokazał jej niezbite dowody, jak spędziła piątkowy wieczór, a do tego ujawnił jej, że będzie na tej wycieczce. Kobieta jednak nadal nie wiedziała, kto tej nocy rozdziewiczył jej pupę, w związku z czym mogła podejrzewać praktycznie każdego, z ponad dwudziestu chłopaków biorących udział w wyjeździe.
Mignął mu też charakterystyczny, sięgający do połowy pleców, brązowy warkocz Julii, nauczycielki geografii, która przez swoją smukłą figurę stanowiła łakomy kąsek dla każdego mężczyzny. Jednakże z uwagi na mający się niedługo odbyć ślub i dość konserwatywne poglądy wydawała się być całkowicie nieosiągalna. Co oczywiście nie przeszkadzało Bartkowi rozważać dobrania się i do niej. W końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia.
Chłopak chwilę jeszcze popatrzył na opięte jasnymi dżinsami pośladki nauczycielki geografii, po czym ruszył do bagażnika autobusu. Nie spieszyło mu się, bo w przeciwieństwie do większości chłopaków nie zależało mu na jak najszybszym zajęciu miejsc na końcu uchodzących za najbardziej atrakcyjne. Jego plany dotyczące niektórych nauczycielek były dla niego znacznie istotniejsze niż wypicie ćwiartki wódki zmieszanej z sokiem i darcie się przez pierwszą godzinę podróży. Plany wymagały przemyślenia, myślenie wymagało względnego spokoju.
Powolnym krokiem podszedł do wejścia i stanął niedaleko liczącej wchodzących Anny, spokojnie czekając na swoją kolej i korzystając z zamieszania, położył dłoń na pośladku dojrzalej nauczycielki. Anna zareagowała tak, jak się spodziewał. Wzdrygnęła i posłała mu pełne pretensji spojrzenie, jednak nie zrobiła nic by pozbyć się jego dłoni, co chłopak uznał za bardzo dobry znak.
W końcu tłum przed drzwiami się zmniejszył i Bartek mógł wejść do środka. Długie oczekiwanie miało tę wadę, że niewiele siedzeń pozostało wolnych, jednak szczęście mu sprzyjało. W czwartym rzędzie zauważył miejsce zaraz obok wysokiej i szczupłej dziewczyny z jego klasy, która znudzona zerkała przez okno.
- Mogę Aga? – spytał z uśmiechem. Dziewczyna odwróciła głowę i spojrzała na niego zielonymi oczami. Szczupłą dłonią przeczesała grzywkę rudych, krótkich włosów i pokiwała głową. Bartek ciągle z uśmiechem na twarzy włożył niewielki plecak na półkę nad ich głowami i usiadł obok niej, przyglądając się jej długim nogom ubranym w obcisłe spodnie. Gdy siedzieli, nie było tego widać, ale dziewczyna była wyższa od niego o kilka centymetrów.
- Chyba nie za bardzo palisz się do tego wyjazdu, prawda? – zagaił, patrząc na piegowatą twarz z lekko zadartym, drobnym noskiem. W przeciwieństwie do innych dziewczyn Aga praktycznie wcale się nie malowała.
- Jakoś nie jestem w nastroju na wyjazdy. Zwłaszcza w tym towarzystwie. – odpowiedziała, wzdychając.
- Wiesz… Jak wolisz siedzieć sama to nic na siłę. Nie mam zamiaru cię męczyć sobą.
- Sorki, nie o to chodzi. – odpowiedziała natychmiast. – Do ciebie nic nie mam. Bardziej mi chodzi o to, że jedziemy z klasą Świętoszki.
- Masz z kimś na pieńku? – spytał zaciekawiony, gdy silnik autobusu zawarczał, a maszyna leniwie ruszyła. Przez ostatnie wydarzenia połączone z nauką do matury Bartek nie był na bieżąco ze szkolnymi plotkami, które dotyczyły uczniów i uczennic. Ta plotka musiała być dość głośna, bo Aga przewróciła oczami, jakby miała wytłumaczyć coś oczywistego.
– Grzesiek. – powiedziała takim głosem, jakby od samego wspomnienia o tym z kim wiąże się to imię, miała zwymiotować – Od studniówki codziennie męczył bułę o to żeby się ze mną umówić. Z litości się zgodziłam i poszliśmy razem do klubu. Tam oczywiście próbował się do mnie dobierać.
- I co dalej? – spytał chłopak szczerze zainteresowany. Grzesiek był podobnie jak Bartek dość popularnym chłopakiem z bogatego domu. Może wiele ich łączyło, ale Bartek nigdy za nim nie przepadał.
- No, a co miało być? – rzekła, patrząc na mijane budynki – Dostał w mordę i randka się skończyła.
 A teraz rozpowiada po całej szkole, że mnie puknął dla wyczynu i rzucił, bo byłam beznadziejna.
- Dupek. – skomentował Bartek jednym słowem – Ktoś powinien dać temu idiocie nauczkę.
Aga odwróciła do niego swoje zielone oczy i znów poprawiła grzywkę która opadła jej na czoło.
- Coś sugerujesz? Proponujesz? Czy może jak większość jesteś tylko mocny w gębie? – najwyraźniej Aga nie miała ostatnio zbyt dobrych doświadczeń z chłopakami. W sumie z tego, co Bartek pamiętał, zerwała z jakimś kolesiem spoza szkoły przed studniówką i musiała iść na nią sama. Bartek właśnie miał przed sobą ciekawą okazję, a takich okazji nie można marnować.
- Też nie lubię tego chujka. – powiedział zdecydowanie, patrząc w jej zielone oczy – Chętnie dam mu nauczkę.

 

Po kilku godzinach autokar wjechał na teren ośrodka wypoczynkowego, położonego malowniczo nad niewielkim jeziorkiem w środku lasu i zaparkował przed kilkupiętrowym budynkiem, o skośnych dachach stylizowanym trochę na myśliwski pałacyk. Miejsce było bardzo urokliwe, jednakże oprócz pięknych okoliczności przyrody nie miało zbyt wiele do zaoferowania. Niemniej jednak właśnie o to chodziło. Podczas tej wycieczki klasy nie miały latać z wywieszonym językiem po muzeach, kościołach i innych zabytkach. Celem było przede wszystkim przebywanie w tych zdrowych okolicznościach przyrody i uspokojenie się przed nadchodzącymi egzaminami.
Też dlatego program wycieczki nie był przesadnie przeładowany. Po przyjeździe i krótkim odpoczynku całą grupę czekała dwugodzinna piesza wycieczka po okolicznych cudach natury, a następnie obiad, międzyklasowy turniej siatkówki plażowej. Po turnieju jedyną zaplanowaną aktywnością był wspólny relaks przy ognisku.
Anna zarówno na spacerze, jak i podczas obiadu cały czas zerkała w stronę Bartka. Czy to w lesie, czy na stołówce myślała jedynie o tym, co on mógłby z nią zrobić. Ganiła się za to, jednakże nie potrafiła zrobić nic, co by pozwoliło na oczyszczenie z nich głowy. Do tego bała się, że inne nauczycielki zauważą, że coś z nią nie tak więc zjadła obiad możliwie najszybciej i opuściła stołówkę. Zanim którakolwiek z nich zaczęła zadawać pytania. Nie pomyślała jednak, że ktoś mógłby pójść za nią.
- Nie spieszy się pani za bardzo? – usłyszała znajomy głos Bartka, w momencie jak przyciskiem przywoływała windę. Nauczycielka westchnęła cicho. Obecność chłopaka była zarówno przyjemna, jak i niepokojąca.
- Ty też szybko wyszedłeś. – powiedziała, gdy drzwi windy się otworzyły i weszła do środka. Bardzo chciała żeby jej głos brzmiał obojętnie, jednakże chłopak bez problemu zauważył, że nauczycielka cieszy się z tego spotkania. Gdy winda się zamknęła i matematyczka nacisnęła odpowiedni przycisk, Bartek bez słowa przycisnął ją do ściany i mocno pocałował w usta. Nauczycielka westchnęła, ale nie opierała się. Pragnęła tego, jednak tak samo wiedziała, że to miejsce jest ryzykowne i nieodpowiednie.
- Kto może zobaczyć. – rzekła, ciężko oddychając, gdy chłopak ścisnął je pierś, a winda się otworzyła po dojechaniu na piętro. Chłopak uśmiechnął się, jak by coś nagle przyszło mu do głowy.
- Chce pani stawiać warunki? – spytał, ciągle masując jej biust. Oddech Anny był coraz głębszy. Spojrzała Bartkowi pytająco w oczy, nie wiedząc, co ma na myśli. Uczeń uśmiechnął się zagadkowo i puścił ją. Zrobił kilka kroków i wyszedł z windy, a Anna ruszyła za nim. Przeszli do połowy korytarza, po czym Bartek znów odwrócił się do swojej wychowawczyni.
- Mam propozycję. Co by pani powiedziała na mały zakład? – uśmiech nie schodził z jego twarzy ani na chwilę, a Anna była wyraźnie zdezorientowana.
- Co masz na myśli? – spytała, przekrzywiając głowę i poprawiając okulary.
- Po obiedzie jest ten turniej siatkówki. – zaczął spokojnie tłumaczyć – Niby dobra zabawa, ale każdy chce wygrać. Ja też. Tylko przydałaby jakaś motywacja. Więc co by pani powiedziała na mały zakład?
- I o co mielibyśmy się założyć? – spytała zaintrygowana, a Bartek spojrzał jej prosto w oczy. Wiedział, że w tym momencie mógłby zrobić z nią wszystko, ale chciał dać temu odpowiednią oprawę, która zapewni jeszcze więcej emocji.
- Jeśli nie wygram, to może pani stawiać takie warunki  jakie pani chce i ja to uszanuję. Jeśli będę coś z panią robił to tylko wtedy kiedy sobie pani tego zażyczy i jak pani sobie zażyczy- oznajmił pewnym głosem.
- A co jeśli wygrasz? Chociaż bardziej powinnam spytać co jeśli twoja drużyna wygra. – spytała wyraźnie zaintrygowana. Podniecenie dalej dawało się jej we znaki, a serce było mocno. Mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.
- Wtedy robi pani wszystko, co każe. Bez warunków. Jest pani moja i będę robił, co tylko mi się podoba. – nauczycielkę aż zatkało, jak usłyszała te słowa, a jej twarz oblała się rumieńcem. Odwróciła na chwilę wzrok od chłopaka po to by po kilku sekundach znów spojrzeć mu w oczy.
- Jesteś bardzo pewny siebie. – rzekła, a w jej głosie wyraźnie brakowało jakiejkolwiek pewności. Bartek wzruszył ramionami.
- Może mam ku temu powody. To wchodzi pani w to czy nie?
Anna wiedziała, że nie powinna. Wiedziała, że powinna stanowczo odmówić. Jak wtedy w klasie jak u siebie w domu. I tak jak wtedy, teraz też podjęła podobną decyzję.
- Tak… Pokaż co potrafisz zrobić na boisku. – odpowiedziała, a w jej głosie nie było już niepewności.

Niecałą godzinę po obiedzie dwie klasy wraz ze swoimi nauczycielkami i opiekunami ruszyły na plażę, gdzie już przygotowano trzy boiska do siatkówki. Mecze miały się odbywać w parach mieszanych, w których zarówno zawodnik, jak i zawodniczka musieli pochodzić z tej samej klasy. Jak się okazało zebranie takich drużyn, nie było łatwe, jednak po namowach udało się stworzyć sześć drużyn, które podzielono losowo na dwie grupy. Po meczach w obrębie grupy najlepsze drużyny miały zagrać ze sobą w finale.
Anna sama nie wiedziała, czy faktycznie kibicuje chłopakowi, czy też woli aby odpadł z rozgrywek jak najszybciej. Jej ciało chętnie poddałoby się każdej zachciance Bartka, jednak głowa mimo odurzenia podnieceniem czuła jak bardzo może to być niebezpieczne. Gdy rozgrywki się zaczęły, matematyczka szybko zauważyła, skąd u Bartka brała się ta dziwna pewność siebie. On sam bez wątpienia nie należał do wybitnych siatkarzy, jednakże jakoś udało mu się namówić do współpracy Agnieszkę. Trochę wyższą od niego gwiazdę szkolnej kadry siatkarskiej i prawdopodobnie jedną z bardziej wysportowanych dziewczyn w szkole. Z tego, co Anna słyszała, Agnieszka była początkowo sceptycznie nastawiona do wycieczkowych rozgrywek, jednakże jakimś sposobem chłopakowi udało się to zmienić. Matematyczka nie miała pojęcia dlaczego, jednakże czuła, że zwycięstwo chłopaka jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło po prostu nie przeszkadzać Agnieszce.
Bartek zdecydowanie jej nie przeszkadzał. A przynajmniej o tym świadczyły wyniki, bo przez to, że chłopak grał bez koszulki Anna nie za bardzo była w stanie skupić się na przebiegu meczy. Zanim nastał wieczór, zwycięska para została wyłoniona, a Anna mogła śmiało dogryzać Julii z tego powodu, że to właśnie drużyna z jej klasy ostatecznie dominowała. Wciąż pamiętała o zakładzie, który przegrała, podniecenie sprawiło, że wszelkie zdroworozsądkowe obawy o to, co może przyjść do głowy jej ulubionemu uczniowi, ustąpiły. Nie mogła się doczekać, tego co chłopak wymyślił i nie potrafiła tego przed sobą ukrywać.


Ognisko rozpoczęło się około dziewiętnastej. Pokaźnych rozmiarów stos drewna po podpaleniu przez obsługę rozświetlił otoczony drzewami placyk wyglądający z góry jak niewielki brukowany staw, przez który przepływała brukowana rzeka ciągnąca się do hotelu aż po pomost na brzegu jeziora. Uczestniczy wycieczki, rozsiedli się na ławkach i leżących wokół ogniska pniach drzew. Po chwili noc oprócz blasku płomieni zaczynał wypełniać gwar rozmów przewiany od czasu do czasu chichotami i pojedynczymi radosnymi krzykami. Powoli wszystkim udzielała się panująca wokół atmosfera ogniska, jednak Anna wydawała się być niespokojna.
Cały czas w głowie kotłował jej się ten zakład i słowa Bartka. Wiedziała, że nie powinna, ale mimo tego nie mogła się doczekać, aż odbierze swoją wygraną. Kobieta z każdym łykiem soku czuła coraz większe podniecenie i pragnienie bycia znów podległa. Jednak ten, który miał ją zdominować, zdawał się nie spieszyć z odebraniem swojej nagrody.
A przynajmniej tak wydawało się do momentu, aż pierwsze osoby nie zaczynały wracać do hotelu. Wtedy stojąca na uboczu matematyczka poczuła czyjąś dłoń ściskającą mocno jej pośladek. Obróciła się powoli i tak jak się spodziewała, jej oczom ukazał się Bartek, który zakradł się za nią, korzystając z panującej za drzewami ciemności.
- Czego chcesz? – spytała łagodnie, poprawiając okulary. Chłopak uśmiechnął się, pokazując rząd równych zębów.
- Wie pani czego. Wygrałem zakład. – odpowiedział pewnym głosem. Nauczycielka westchnęła głęboko. Jej serce znów zaczęło mocniej bić.
- Ale tutaj? – jej głos był drżący i niepewny.
- Jak pójdzie pani do jeziorka aż do tych altanek zaraz koło schodów. Wejdzie pani do tej po prawej za 10 minut. I będzie pani grzeczna. – powiedział zdecydowanie, a kobieta tylko przytaknęła. Jej ciało było już tak rozpalone i stęsknione, że nie w głowie był jej jakikolwiek opór.
 

Nikt nie zwrócił uwagi jak trzej chłopcy, odłączyli się od bawiących się przy ognisku i poszli w stronę jeziora nieoświetlonym, brukowanym chodnikiem. Tym bardziej nikt nie zauważył jak po przejściu kilkudziesięciu metrów i dotarciu do schodków prowadzących nad sam brzeg weszli do jednej z dwóch altanek, z których za dnia rozpościerał się widok na kojącą kombinację wody jeziora i zieleni lasu. Chłopcy wydawali się o czymś rozmawiać, przez chwilę po to by w końcu dwóch z nich przeskoczyło przez barierkę. Gdy dwóch już się schowało, trzeci usiadł na jednej z ławeczek w środki i czekał.
Oczekiwanie nie trwało długo, ponieważ po niecałych dziesięciu minutach, zgodnie z zapowiedzią dołączyła do niego Anna. Nauczycielka trochę zmieszana weszła do środka, rozglądając się jakby nie była pewna czy w ciemności trafiła we właściwe miejsce. Bartek wstał i ciągle patrząc na swoją nauczycielkę, zrobił kilka kroków w jej stronę. Nie miał zamiaru dawać kobiecie żadnej okazji do rozmyślenia, się więc po prostu objął ją i zdecydowanie przycisnął do siebie. Matematyczka westchnęła i spojrzała chłopakowi w oczy, a ten nic nie mówiąc, złożył na jej ustach namiętny pocałunek.
Ciało Anny na chwilę zesztywniało, ale po chwili znów się rozluźniła. Nienaturalne podniecenie całkowicie opanowało jej umysł, przez co nie było nic, czego by teraz pragnęła bardziej niż dawać i odbierać przyjemność. Od obiadu cały czas myślała o jego młodym i wysportowanym ciele. O tych silnych ramionach, które teraz ją obejmowały. O dłoniach mocno ściskających jej pośladki i masujących duży biust.
Jak w amoku złapała bluzę chłopaka i najpierw zdjęła ją z niego by po chwili wsunąć dłonie pod koszulkę chłopaka. Najpierw poczuła pod palcami płaski, umięśniony brzuch by po chwili zacząć je powoli przesuwać w górę. Westchnęła głośno, gdy poczuła, że ma pod opuszkami jego twardy i męski tors. Zupełnie zapomniała gdzie jest i z kim. Była głucha na odgłosy dochodzące od strony lasu. Teraz liczyło się tylko jedno.
Bartek nie pozostawał dłużny. Sprawnie pozbawił swoją wychowawczynię bluzy ujawniając, że po obiedzie nauczycielka musiała się przygotować na przegranie zakładu, ponieważ pod spodem miała jedynie elegancki stanik z czarnej koronki apetycznie podtrzymujący duże piersi. Chłopak od razu położył dłoń na jednej z nich i ścisnął ją mocno. Tak mocno, że wydobyło to z nauczycielki głośne westchnienie.
- Jesteś przygotowana Dupciu. – stwierdził, ciągle ją obmacując. Anna znów westchnęła głęboko. Wiedziała, że nazywali ją w taki sposób, jednak pierwszy raz ktoś ją tak nazwał przy niej.
- Miało być coś ładnego. – odpowiedziała cicho, znów czując się jak nastolatka, która chciała zrobić wrażenie na największym łobuzie w klasie, a nie żoną, matką i nauczycielką po czterdziestce.
- Grzeczna suka. – pochwalił ją Bartek, rozpinając spodnie swojej wychowawczyni, podczas gdy ona jedynie patrzyła na niego zza szkieł okularów. Bez oporów pozwoliła zsunąć z siebie dżinsy i ujawnić pasujące do stanika koronkowe stringi, które odcinały się wyraźnie na tle jej jasnej skóry.
- Zamknij oczy! – rozkazał chłopak, gdy tylko spodnie nauczycielki opadły na podłogę altany. Jego głos był tak pewny, że kolana Anny momentalnie zrobiły się miękkie.
- Dlaczego? – spytała jednak, zamiast dostać odpowiedź, Bartek uderzył ją w twarz na tyle mocno, że odwróciła głowę, a okulary lekko się przekrzywiły.
- Zamknij oczy. – rozkazał jeszcze raz. Tym razem bez wahania wykonała polecenie. Bartek nie przerywał pieszczot. Bawił się jej biustem po to by w pewnym momencie odgiąć miseczki stanika w dół. Gdy pozbawione podparcia piersi z nich wypadły kontynuował pieszczoty jeszcze intensywniej. Jednak nie miał zamiaru poprzestawać na tej jakże interesującej części jej ciała. Jedna dłoń przesunęła się w dół po brzuchu kobiety i znalazła się miedzy jej nogami, pieszcząc cipkę przez wilgotny materiał majtek. Jego dłonie stawały się coraz odważniejsze. Czuła, że nie tylko piersi i krocze są masowane, ale też jej brzuch, uda, pośladki.
Była tak podniecona, że dopiero gdy ktoś zawiązał szarfę na jej oczach, zorientowała się, że Bartek nie może mieć tylu dłoni, co oznacza, że nie byli tu sami. Była mocno zdezorientowana, ale mogła przysiąc, że w tej chwili dotyka ją dwóch, jeśli nie trzech chłopaków. Do ciągle rosnącego podniecenia dołączyło uczucie paniki na tyle dużej, że już sięgała dłonią do szarfy, chcąc odsłonić oczy. Jednak zanim dotknęła materiału, poczuła kolejne uderzenie w policzek.
- Pozwoliłem ci Dupciu? – spytał znajomy głos Bartka. Nauczycielka zadrżała.
- Przepraszam. – powiedziała pokornie ledwo słyszalnym głosem. Nie miała jednak pewności czy przeprosiny zostały przyjęte, ponieważ dłoń, która mogła należeć tylko do Bartka, złapała ją za włosy i pociągnęła mocno w dół.
- Klękaj. – rozkazał, mimo że kolana kobiety już i tak posłusznie się uginały. Gdy dotknęła nimi drewnianej podłogi, poczuła na wargach znajomy dotyk główki  należącego do Bartka penisa. Bez wahania rozwarła usta i zaczęła obciągać najlepiej, jak tylko potrafiła. W tym czasie pozostali dwaj złapali jej nadgarstki i położyli na swoich przyrodzeniach. Kobieta na sekundę zamarła jakby dopiero teraz przypomniała sobie, że nie jest tu sama ze swoim młodym panem. Teraz jednak było za późno żeby protestować. Nie mogła się wycofać i nie chciała tego robić, nie tylko dlatego, że przegrała zakład. Podniecenie kompletnie namieszało jej w głowie. Jej ciało, jak i umysł pragnęły tylko jednego. Chciała się znów czuć jego. Być jego zabawką i zrobić wszystko, czego pragnął. Nawet jeśli oznaczało to oddanie się na rozkaz komuś innemu. Nie myśląc o konsekwencjach, zacisnęła palce na penisach i zaczęła ruszać dłońmi, w takim samym tempie jak pracowała ustami. Nie wiedziała, czy to uczniowie z jej klasy, czy z klasy Julii, ale teraz nie miało to znaczenia. Jedyne co mogła zrobić to zaufać Bartkowi i oddać mu się całkowicie mając nadzieję, że zadba o jej bezpieczeństwo. Nie była w stanie myśleć i kombinować. W tym momencie nie była żoną i nauczycielką, a jedynie suką swojego pana. Nic więcej się nie liczyło.


Zaraz po obiedzie Julia ruszyła prosto do przydzielonego pokoju zaniepokojona swoim stanem. Jej ciało wydawało się dziwnie rozgrzane, a jej myśli samowolnie krążyły po miejscach, w których krążyć nie powinny. Zwłaszcza jeżeli uważała się za wierną swojemu ukochanemu, narzeczoną. Tłumaczyła to sobie trwającą ponad dwa tygodnie abstynencją spowodowaną z nieobecnością jej narzeczonego w ich wspólnym mieszkaniu jednak jakoś podświadomie czuła, że to pobudzenie jest inne niż zwykle. Rzadko bawiła się sobą, jednak winda powoli jechała w górę, dominującą myślą było położenie się na łóżku i samodzielne zaspokojenie swoich żądz. Niestety plany te pokrzyżowała obecność w pokoju Anny. Zresztą i tak nie byłoby na to czasu, ponieważ za chwilę obie musiały się pojawić na małym turnieju siatkówki.
Widowisko sportowe nie pomogło w uspokojeniu emocji. Też dlatego, że niektórzy chłopcy, chcąc zrobić wrażenie na koleżankach z klasy, postanowili grać bez koszulek, więc kobieta instynktownie porównywała wygląd niektórych z nich do swojego narzeczonego. On był raczej chudym mężczyzną i mimo tego, że kochała go całym sercem to w jej głowie zaczynała się budzić ciekawość czegoś innego. Nie do końca świadomie zastanawiała się, jak by to było dotykać takiego bardziej rozbudowanego torsu, być ściskaną przez silne, umięśnione ramiona. Oganiały te myśli od siebie, jednak one cały czas wracały i stawały się coraz bardziej natrętne.
Co najgorsze myśli nie zniknęły po rozegraniu finału turnieju, w którym para z klasy Anny pokonała parę z jej klasy. To niewytłumaczalne podniecenie towarzyszyło jej cały czas i nawet przy ognisku nie dawało jej spokoju, a zauważalne spojrzenia uczniów potęgowały wrażenia. Wiedziała, że jest zadbaną i atrakcyjną kobietą, ale dopiero teraz zaczęła zwracać uwagę, jak niektórzy na nią patrzą, gdy myślą, że ona tego nie dostrzega. Zawsze postrzegała uczniów, nawet tych z klas maturalnych, jak dzieci. A teraz czuła, że niejeden z nich patrzy na nią, patrzą jakby chciał ją rozebrać i nie tylko.
Niebo nad jej głową było bezchmurne, a noc rozjaśniało światło gwiazd i księżyca. Kobieta zapragnęła wykorzystać ten romantyczny nastrój na miły spacer brzegiem jeziora. Liczyła, że kilka minut spędzonych w samotności pozwoli jej uspokoić emocje. Powoli ruszyła brukowanym chodnikiem w stronę brzegu, pozostawiając nieliczną już młodzież pod okiem innych nauczycielek i opiekunów z hotelu.
Nie było jej jednak dane dotrzeć do tafli wody, od której odbijał się blask księżyca w pełni, ponieważ gdy tylko zbliżyła się do dwóch altanek postawionych po obu stronach schodów, prowadzących ze skarpy na plażę zauważyła, że w jednej z nich ktoś jest.
Zatrzymała się i wytężyła wzrok, jednakże nie była w stanie zidentyfikować, kto konkretnie jest w środku. Jedyne mogła przypuszczać, że w stoją tam trzy osoby, prawdopodobnie mężczyźni. Z tego, co wiedziała w hotelu, nie było w tym momencie innych gości, więc to musieli być jacyś uczniowie.
„Pewnie palą.” – pomyślała w pierwszej chwili, jednak nie zauważyła czerwonych światełek z żarzących się papierosów.
„Jeśli nie palą, to na pewno piją” – przyspieszyła kroku. Cokolwiek tam nie robili, to na pewno było to coś, czego nie można było robić na takich wycieczkach. Jako nauczycielka czuła, że musi to przerwać. Nawet jeśli są już pełnoletni.
W miarę zbliżania się postacie chłopaków stawały się jakby wyraźniejsze. Nauczycielka już otwierała usta by krzykiem przywołać ich do porządku i zakończyć to, co odbywało się w altanie, gdy nagle zauważyła, że spod balustrady wynurza się czwarta postać. Jej figura nie pozostawiała żadnych wątpliwości. Pośród trzech chłopaków pojawiła się jedna kobieca postać.
„Co do cholery?” – spytała samą siebie, gdy do jej uszu dobiegły ciche jęki i odgłosy jakby całowania. Kompletnie nie wiedziała, kim są osoby w altanie, jednak wyglądało na to, że trzech uczniów dorwało jedną uczennicę i miało zamiar wykorzystać tę sytuację. Chociaż wykorzystać nie było tutaj dobrym słowem, bo wydawała się ona całkiem chętna.
Początkowy entuzjazm Julii do egzekwowania szkolnego regulaminu zanikł całkowicie, a na jej twarzy pojawił się rumieniec wstydu, gdy jej wyobraźnia zaczęła dopisywać najróżniejsze szczegóły do tego, co już widziała. Nie powinna na to patrzeć, ale nie chciała odwrócić wzroku. Powinna odejść i powiadomić pozostałe nauczycielki jednak nie potrafiła zrobić ani kroku.
W tym czasie kobieca postać pochyliła się, opierając się o jednego z chłopaków i wypinając pupę. Mimo ciemności Julia mogła zauważyć jej ponętne kształty i zaczęła zastanawiać się, którą z dziewcząt teraz widzi. Przychodziło jej do głowy kilka kandydatek, jednakże nie podejrzewałaby żadnej z nich o to, że doprowadziłaby to takiej sytuacji. Głośny jęk tajemniczej dziewczyny wyrwał nauczycielkę z dociekania, jaka jest jej tożsamość. Dokładnie w tym momencie chłopak, który za nią stał, musiał zdecydowanie wejść w jej wnętrze. Musiał też od razu zrobić to dość mocno, a kolejne urywane jęki świadczyły o tym, że każdy kolejny jego ruch był mocny i zdecydowany. Nauczycielka geografii od razu zdała sobie sprawę, że jej narzeczony nigdy nie robił tego tak ostro, a ona nigdy może poza pierwszym razem nie jęczała tak głośno.
Zafascynowana tym erotycznym teatrem cieni nauczycielka odruchowo dotknęła swojej piersi przez obcisły sweterek i wtedy zdała sobie sprawę, że dalej stoi na środku chodnika. Nie chciała być zauważona i nie chciała tracić nawet sekundy z tego spektaklu, więc powoli przesunęła się na skraj brukowanej ścieżki i stanęła za jednym z drzew. Czuła, że robi coś sprzecznego ze wszystkimi swoimi zasadami jednak  nie była w stanie powstrzymać reakcji swojego ciała.
Obserwując ten niecodzienny spektakl, wsunęła jedną dłoń pod spodnie i zaczęła pieścić swoją cipkę przez materiał bawełnianych majtek. Nie przypominała sobie, kiedy ostatnio była tak wilgotna, ale chyba udzielało jej się podniecenie dziewczyny branej w altanie. Kimkolwiek ona nie była, to musiała w tym momencie doświadczać ekstatycznej przyjemności. Takiej przyjemności, której Julia nigdy nie zaznała i dopiero teraz zdawała sobie sprawę, że chciałaby się przekonać, jak to jest. Z narzeczonym zawsze było delikatnie i czule, a to, co udawało jej się dostrzec dzięki bezchmurnej nocy i światłu gwiazd i księżyca odbijającemu się od tafli jeziora bardziej przypominało coś, co można zobaczyć w filmach porno. Tylko w tych kilku, które widziała, wszystko było jakby sztuczne i kiczowate, a tutaj emocje i jęki były bez wątpienia prawdziwe, a przez to pobudzały wyobraźnię o wiele bardziej. Otumaniona widokiem i dźwiękiem coraz mocniej poruszała dłonią mieczy nogami i sama stękała cicho. Nie zauważyła przez to, że nie tylko podgląda, ale i jest podglądana.


Anna wydała z siebie głośny jęk, gdy po tym, jak chłopak za nią wypełnił ją swoim penisem. Nie miała pewności, kto to był jednak kształt, wydawał się jej znajomy, a zdecydowane ruchy sugerowały, że tym, który ją teraz pieprzył był Bartek. Dalej nie miała pojęcia, kim byli pozostali dwaj, ale w tym momencie było jej to obojętne. Kim by nie byli to i tak nie mogła się już wycofać, więc jęczała czując penetrującego ją zdecydowanie penisa. Bartek wiedział co robi, zawiązując jej oczy. Wyeliminował jej wzrok, który teraz i tak nie zdałby jej się na wiele, ale wyłącznie go wyostrzyło pozostałe zmysły, co otworzyło ją jeszcze bardziej na przyjmowaną przyjemność. Każdy klaps przyjmowany na wypięte pośladki, każde ściśnięcie jej piersi i każdy ruch męskości w jej wnętrzu wydawał się teraz intensywniejszy i wiele mocniejszy sprawiając, że z jej ust wydawały się coraz głośniejsze jęki.
W pewnym momencie chłopak przed nią odsunął się lekko po to by złapać ją za włosy i pociągnąć za nie. Ciągle pieprzona matematyczka pochyliła się i po chwili w jej ustach znów znalazł się młody penis, uciszając jej jęki. Kobieta wiedziona podnieceniem i instynktem od razu zaczęła go pieścić wargami, pozwalając by wbijał się w jej usta coraz głębiej. W tym momencie nic jej nie obchodziło oprócz przyjemności, którą przeżywała, gdy dwóch chłopaków atakowało ją z każdej ze stron, nabijając ją coraz głębiej na swoje penisy.
Z jakiegoś powodu przez chwilę przypomniała jej się przygoda, którą przeżyła na wycieczce szkolnej w drugiej klasie liceum. Wtedy czterech kolegów namówiło ją na zostanie dłużej w ich pokoju i po podaniu lekkiej dawki alkoholu rozebrali młodą Anię i dłońmi dokładnie zbadali całe jej ciało. Wtedy poddała się podobnie łatwo jak teraz, ale jej koledzy z klasy nie mieli odwagi zrobić więcej. Nawet nie dali jej wtedy orgazmu i musiała sama dokończyć, gdy skołowana wróciła do swojego pokoju.

Teraz jednak było zupełnie inaczej. Ci uczniowie pod przewodnictwem Bartka mieli odwagę niezbędną do wykorzystania jej podniecenia. Mocno penetrowali jej cipkę i usta, a ich dłonie bezwstydnie ściskały jej piersi i uderzały wypięte pośladki. Słyszała nad głową ich westchnienia i śmiechy. Coraz bardziej jej się to wszystko podobało, mimo że tempo, w jakim się z nią bawili, zaczynało się dawać kobiecie we znaki.
W końcu chłopak z przodu nie wytrzymał i doszedł. Sperma wypełniła usta kobiety tak gwałtownie, że nie zdążyła wszystkiego połknąć. Jego penis szybko wysunął się spomiędzy jej warg, a ostre pieprzenie z drugiej strony sprawiło, że wypluła część spermy sobie na brodę. Ledwo jednak zdążyła złapać oddech, a kolejny chłopak był chętny do skorzystania z jej ust i chłopcy znów mogli delektować się widokiem nabitej na prącia z dwóch stron dojrzałej matematyczki.
Annie jednak nie było teraz w głowie, to jak wygląda. Wszechogarniająca przyjemność sprawiała, że jej świat wirował coraz szybciej. Otumaniona podnieceniem kobieta miała coraz mniej sił, a nadchodząca fala orgazmu wzbierała, by potężnym uderzeniem zmieść resztki świadomości i zdrowego rozsądku. W końcu stało się nieuniknione i dreszcze wstrząsnęły jej ciałem. Gdyby nie zatkane usta pewnie wydarłaby się tak głośno, że usłyszeliby ją nie tylko przy ognisku, ale i w całym powiecie. Ciało zesztywniało po to by za chwilę stać się wiotkie i bezwładne. Chłopcy jeszcze kilkanaście sekund pieprzyli ją jak szmacianą lalkę po to by zaraz z niej wyjść i pomóc jej się znaleźć na kolanach. Nie minęła nawet minuta, gdy poczuła, że dochodzą. Jeden zalał spermą jej dorodne piersi, a drugi doszedł na twarz, zalewając policzek, wargi i przepaskę zasłaniającą jej oczy. Nie myślała teraz o konsekwencjach tej nocy, a jedyne co czuła to spełnienie.
 

Dominika odeszła od ogniska kilka minut po tym, jak dostała od Bartka sygnał, że pora zebrać owoce całodziennych przygotowań, które rozpoczęły się jeszcze zanim wsiedli do autobusu. To właśnie wtedy otrzymała od chłopaka coś, co on nazwał zapłatą za jej występ w klubie. Nie wytłumaczył jej szczegółów działania, ale podobno nawet niewielka ilość miała sprawić, że kobieta staje się bardziej chętna na takie przygody. Polonistka nie do końca wierzyła w takie specyfiki, jednak zgodnie z instrukcją jeszcze w autobusie wsypała niewielką dawkę do butelki soku pomarańczowego, jaki Anna wzięła ze sobą na drogę. Później cały czas obserwowała matematyczkę, jednak nie wydawało jej się, by zauważyła jakieś zmiany w jej zachowaniu. Zaczęła się nawet zastanawiać czy chłopak na pewno wie, co robi. Bo przecież nie miała pojęcia czy kiedykolwiek na kimkolwiek ten specyfik testował.
Pierwsza dawka miała nie być jedyną. Kolejną zgodnie z wytycznymi chłopaka miała podać Dupci w czasie obiadu, mogło być znacznie trudniejsze, jednak Dominika znalazła rozwiązanie tego problemu. Trochę idąc na łatwiznę, pojawiła się na stołówce pierwsza i jak nikt nie patrzył, wsypała kilkukrotność proponowanej dawki, do pełnego soku dzbanka postawionego na stoliku, który miał służyć wszystkim nauczycielkom przy nim siedzącym. Rozwiązanie to gwarantowało, że Anna dostanie swoją dawkę, jednak za cenę podzielenia się z doznaniami z wszystkimi swoimi koleżankami. To znaczy wszystkimi oprócz Gośki, która twierdziła, że musi dbać o linię i została przy wodzie.
Dopiero po obiedzie uwierzyła w działanie specyfiku, ale tylko dlatego, że sama odczuła jego efekty. Miała zdecydowanie lepszy nastrój, a przez wszystkie mecze siatkówki, aż do ogniska towarzyszyło jej wyraźne i trochę znajome uczucie podniecenia dodatkowo podkręcane myślą o spektaklu, jaki na nią czekał. Już przed ogniskiem znalazła odpowiednie miejsce, z którego nawet nocą widok powinien być co najmniej interesujący.
Jakie było jej zdziwienie, gdy okazało się, że miejsce ono już zajęte i to w dodatku przez „świętą” Julię. Ciemnowłosa kobieta stała oparta o drzewo lekko wypięta ze spodniami zsuniętymi na tyle by ukazać znaczną część białych fig, które miała pod nimi. Jedną dłoń miała opartą o drzewo, chcąc zachować jak najstabilniejszą pozycję, a drugą pracowała między swoimi udami. Cały czas wpatrywała się w rozgrywającą się w altanie scenę, a jej uszy skupione były tylko na wychwytywanie nawet najcichszych jęków, jakie wydawała z siebie Anna.
Widok jednej z największych cnotek w szkole masturbującej się w ciemnym lesie zaskoczył Dominikę na tyle, że przez chwilę nie wiedziała co zrobić. Przez kilka minut cieszyła wzrok oboma rozgrywającymi się przed jej oczami spektaklami, kiedy dotarło do niej, że przypomniała sobie, że ta grzeczna Julia przyjęła taką samą dawkę specyfiku jak ona i Anna. Tylko w przeciwieństwie do Dominiki, Julia mogła nie być przyzwyczajona do takiego uczucia, co dawało polonistce bardzo niecodzienną okazję. Takim okazjom nie powinno się pozwalać przejść koło nosa, zwłaszcza jeśli krew w żyłach zaczynała buzować.
Ostrożnie zbliżyła się do swojej ofiary, wsłuchując się w jęki Anny i ciche westchnienia Julii, a gdy była dostatecznie blisko wyciągnęła ramiona i objęła nimi nauczycielkę geografii.
- Pomóc ci? – spytała, całując jej ucho. Julia wzdrygnęła się i odwróciła głowę, ale z jakiegoś powodu jej lewa ręka ciągle poruszała się miedzy nogami.
- Co ty robisz? Dlaczego tu jesteś? – spytała zaskoczona, chociaż jej można było zadać te same pytania. Dominika nie zamierzała odpowiadać. Zamiast tego po prostu wbiła swoje usta w usta zaskoczonej nauczycielki. Ciało Julii gwałtownie zesztywniało. Zupełnie nie spodziewała się pocałunku. Nawet jej przez myśl nie przeszło, że kiedykolwiek pocałuje inną kobietę, a teraz Dominika bezwstydnie wbijała usta w jej usta. Chciała odepchnąć polonistkę od siebie, jednak miała siły tylko na położenie dłoni na jej piersi i ściśnięcie jej przez materiał bluzy. Dominika nie miała stanika.
- A jednak jesteś trochę niegrzeczna. – powiedziała czarnulka z uśmiechem.
- Ja nie jestem niegrzeczna wariatko. Zostaw mni… – nie dokończyła, ponieważ jej usta zostały skutecznie zamknięte jej kolejnym pocałunkiem. Dłonie polonistki sprawnie przesunęły się na cienki beżowy sweterek i ścisnęły niewielki biust Julii. Czarnowłosa nauczycielka z przyjemnością zauważyła, że te piersi idealnie mieszczą się w jej dłoni.
Opór Julii malał z każdą sekundą, a gdy był już dostatecznie niewielki, Dominika wsunęła jedną z dłoni pod sweterek i bluzkę pod nim. Ciągle przywierając ustami do ust swojej ofiary, delikatnie dotknęła napiętego brzucha i ponosząc ubranie kobiety, przesunęła ją coraz wyżej, aż dotarła do materiału bawełnianego stanika. Zawstydzona i podniecona nauczycielka geografii zadrżała cicho, gdy polonistka przeniosła usta na jej szyję i wsunęła dłoń pod stanik, zaczęła ugniatać niewielką pierś, z twardym teraz jak kamyk sutkiem.
- Dominika… Przestań. Zwariowałaś chyba. – wyszeptała cicho, jednak jej słowa nie powstrzymały polonistki, która podniosła sweter Julii nad jej biust.
- Lepiej bądź cicho, bo jeszcze ktoś zobaczy. – zagroziła i od razu zaczęła całować jej dekolt zaraz obok małego, złotego krzyżyka, z którym nauczycielka geografii nie rozstawała się od czasów bierzmowania. Po chwili i stanik znalazł się nad piersiami, a brunetka zaczęła lizać i całować jedną z nich.
Julia pierwszy raz doświadczała czegoś takiego i najchętniej wyrwałaby się z objęć pięknej polonistki po to by jak najszybciej uciec do hotelu, ale przyjemność połączona ze strachem przed złapaniem paraliżowały ją całkowicie. Dominika nie przestawała. Przesunęła jedną z dłoni między nogi nauczycielki geografii po to by zacząć pieścić jej cipkę przez już bardzo wilgotne majtki. Julia odpowiedziała jedynie jękami, które z każdą sekundą stawały się coraz trudniejsze do opanowania.

Żadna się nie odzywała, a w powietrzu słychać jedynie dźwięki pocałunków składanych na małych piersiach połączonych z nieśmiałymi i jakby dziewczęcymi jękami. W końcu strach, szok i nowy rodzaj przyjemności stworzyły mieszankę, która doprowadziła Julię na skraj szaleństwa. Ostatnim aktem świadomości puściła pierś Dominiki, po to by zatkać sobie usta na sekundę przed tym, jak wydał się z nich głośny jęk. Doszła jak nigdy wcześniej z narzeczonym. Nawet nie wyobrażała sobie, że można mieć tak mocny orgazm. Jakby przez całe życie udawała i wmawiała sobie, że silne emocje w seksie nie są możliwe.
- To nie powinno się stać. – powiedziała, ciężko dysząc i patrząc na Dominikę.
- Ale stało się. – odpowiedziała polonistka łagodnym i pełnym satysfakcji głosem – Stało się i do tego bardzo ci się podobało.
Julia już chciała coś odpowiedzieć, jednak Dominika uciszyła ją, kładąc jej palec na wargach.
- Nic nie mów. – rzekła zdecydowanie- Teraz lepiej się ubieraj, zanim ktokolwiek nas zauważy.
Julia nie miała ochoty się spierać. Czuła się okropnie głupio z tym, co się teraz wydarzyło. Nie tylko zdradziła narzeczonego, ale i wszystko to, co jej wpajano, a na domiar złego sprawiło jej to przyjemność, której nie mogła się wyprzeć. Bez słowa poprawiła ubranie i ruszyła za Dominiką w stronę ogniska.

 

Na minuty przed północą ognisko zaczęło dogasać, a resztki osób, które przy nim pozostały ruszyły pod nadzorem Małgorzaty i Dominiki do hotelu. Gdy wszyscy znaleźli się w pokojach, polonistka wymknęła się ze swojego, tłumacząc Małgorzacie, że chce jeszcze chwilę odetchnąć świeżym powietrzem. Jej celem była klatka schodowa, między drugim a trzecim piętrem gdzie oparty o ścianę czekał na nią Bartek.
- Jak się podobał widok? – zapytał od razu, gdy ją zobaczył, uśmiechając się tryumfalnie.
- Szczerze mówiąc to, nie za bardzo miałam okazję popatrzeć. Trochę żałuję, bo zapowiadało się nieźle. Ale tylko trochę. – odpowiedziała z zawadiackim uśmiechem, puszczając chłopakowi oczko. Ten wydawał się być wyraźnie zbity z tropu. Spojrzał na nauczycielkę pytającym wzrokiem i zrobił krok w jej kierunku.
- Nie rozumiem. – rzekł, dotykając delikatnie jej biodra. – Gadałaś o tym, od kiedy powiedziałem ci co zrobiłem w jej domu. Nie wierzę, że tak po prostu zmieniła zdanie. Co się stało?
Kobieta ciągle uśmiechając się figlarnie, odgarnęła za ucho nieposłuszny kosmyk czarnych fal, który zasłonił jej twarz.
- Miałam inny widok. Na miejscu był jeszcze ktoś. – powiedziała, zagryzając wargę jak mała dziewczynka, mająca wyjawić wielką tajemnicę. Bartek nie odzywał się, tylko patrzył na nauczycielkę pytającym wzrokiem. Chwilę trwali w milczeniu, które w końcu przerwała Dominika.
- Masz jeszcze trochę tego specyfiku? Tego, który dostałeś po moim występie w klubie?
- Tak. – odpowiedział powoli, nie odrywając od niej wzroku – A dlaczego pytasz?
- A dlatego, że może będzie okazja żeby dobrać się do majtek Świętoszki. Oczywiście jak dobrze to rozegramy.
Bartek uśmiechnął się szeroko na myśl o możliwości poznania bliżej konserwatywnej nauczycielki geografii. Zbliżył się jeszcze bardziej do Dominiki i pocałował ją namiętnie w usta.
- No to opowiadaj wszystko ze szczegółami. Takiej okazji nie można nie wykorzystać. –rzekł, gdy tylko ich usta oderwały się od siebie.

Ten tekst odnotował 19,492 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.86/10 (56 głosy oddane)

Z tej samej serii

Komentarze (18)

+3
-1
Czekam z niecierpliwością na kolejną część.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+4
-1
Żadna seria jak do tej pory tak mnie nie wyciągnęła jak tak. Zastanawiałem się jak połączysz Dupcię, Gwiazdę i tą trzecią, ale podoba mi się.
Czekam na więcej. Jest super.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-1
Kolejna świetna część. Kiedy możemy spodziewać się kolejnej?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-3
..coraz swobodniejsza dla wszystkich oprócz klas maturalnym - chyba maturalnych.
W tekście sporo literówek. Powyższa to tylko przykład z pierwszego akapitu. interpunkcja kuleje. To trochę zniechęca. Pytanie czy autor coś z tym zrobi....
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Cześć Slaanesh. Dałem Ci 9 pkt, bo jestem twoim wiernym fanem i szczerze to wciągnęło mnie twoje pisanie. Czuję jednak pewien niedosyt. Brakuje mi opisu wyglądu Joli i chyba jest to druga nauczycielka geografii, bo pierwsza - z tego co pamiętam - miała na imię Karolina. Opis seksu Dupci z chłopakami jest świetny, chociaż nie wiadomo czy to byli ci sami, którzy z Bartkiem ruchali Dominikę. Poza tym nie ma wcześniej mowy o żadnym specyfiku, który Bartek dostał po wizycie w klubie chyba że chodzi o ten narkotyk, który Bartek wykorzystał podczas studniówki. Podsumowując: wydaje się,że ostatnia część jest trochę chaotycznie napisana jakby w pośpiechu i przez to mało starannie co powoduje obniżenie jakości całej serii. Mam nadzieję, że kolejna X cz. wyrówna wcześniejszy poziom.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Oczywiście pisząc imię nauczycielki geografii miałem na myśli Julię a nie Jolę 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Hej Slaanesh! Kiedy będzie następna część.? Szczerze to podstrajałeś mnie: "dlatego, że może będzie okazja żeby dobrać się do majtek Świętoszki."
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+4
0
Dzięki za komentarze. Faktycznie trafiło się sporo błędów, które nie powinny się pojawić. To co zauważyłem już poprawiłem. Kolejna część juz jest w drodze, ale nie chce podawać konkretnego terminu. Na pewno wyjdzie w październiku i postaram się żeby to było możliwie najszybciej🙂.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Czy oprócz tego planujesz inne opowiadania?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Tak, planuje. Również jeśli chodzi o historie poza serią i w zupełnie innym klimacie. Możliwe, że niedługo pojawią się jakieś moje eksperymenty.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Hej Slaanesh. Może wrzuć coś na zakąskę dla swoich wiernych fanów, aby osłodzić trochę ten dość długi czas oczekiwania na główne danie? 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
A jaka zakąske byście mieli na myśli?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Cześć Slaanesh. Chodziło mi o jakąś próbkę historii z poza serii, których wspominałeś w jednym ze swoich wcześniejszych postów. No i jak się ma pisanie głównego wątku? Już nie mogę się doczekać, aby przeczytać o tym , w jaki sposób Bartek dobrał się do majtek Świętoszki🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
To opowiadanie, o którym mówiłem chyba opublikuje po kolejnej części tej serii. Mam je gotowe tylko muszę zrobić drobne zmiany I poprawki. Ono jest w zupełnie innych realiach niz "Ostatni rok" i tez bylo pisane trochę w ramach odskoczni.
Co do kolejnej części to taka wersja beta jest prawie skończona. Od poniedziałku zacznę nanosić poprawki i zmiany więc na pewno będzie publikacją w październiku tylko nie wiem czy się wyrobię jeszcze w najbliższym tygodniu. Trochę dużo się dzieje na tej wycieczce🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
I co z tą wycieczką?🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
0
Powoli kończę poprawki. Myślę, że w tym tygodniu się wyrobię i wrzucę na portal.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Tydzień minął a tu nic 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Dzisiaj wrzuciłem kolejną część.
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.