RealDoll. Epizod (III)

3 lutego 2024

Opowiadanie z serii:
RealDoll

Szacowany czas lektury: 29 min

Oto jedna z historyjek, które składają się na cykl RealDoll. Acz fabułą się zazębiają, każda może być traktowana jako oddzielna całość. Kolejność publikacji i oznaczenia w tytułach niekoniecznie odpowiadają chronologii wydarzeń.

#

Dziś towarzyszka kierowniczka szkoły przyszła do naszej klasy z dwoma nieznanymi towarzyszami. Wywoływali na środek niektóre uczennice. Byłam wśród nich. Kazali nam chodzić, obracać się, kłaniać i uśmiechać. Towarzyszka kierowniczka zapisywała w notesie jakieś uwagi. Po czwartej lekcji zostałam wezwana do gabinetu lekarskiego. Była tam też towarzyszka kierowniczka. Oprócz mnie do gabinetu wezwano kilkanaście koleżanek z klas piątej i szóstej. Wchodziłyśmy pojedynczo. Kazano mi się rozebrać i towarzyszka lekarka z towarzyszką higienistką oglądały mnie bardzo szczegółowo. Zadawały mi też szereg pytań, a odpowiedzi towarzyszka kierowniczka notowała.

 

#

Dziś towarzysz przewodniczący Komitetu Dzielnicowego wezwał moich rodziców i przekazał, że wolą Partii zostałam wytypowana, by przyczynić się do zwycięstwa nad imperializmem. Rodzice, wróciwszy, nie kryli radości i wdzięczności wobec Wielkiego Przewodniczącego i całej Partii. Poinformowali mnie, jak ogromne wyróżnienie mnie spotkało, i pouczyli, bym nie zawiodła nadziei, jaką we mnie pokłada Nasza Ojczyzna.

 

#

Dziś mnie i trzy koleżanki zabrano autobusem spod szkoły. W środku było już kilkanaście dziewcząt. Autobus podjeżdżał też pod inne szkoły w naszym mieście, gdzie dosiadało się od dwóch do pięciu koleżanek. Przed południem dotarłyśmy do dużego ośrodka w górach. Przed nim stało kilka innych autobusów. Najpierw przeszłyśmy długie i bardzo szczegółowe badania lekarskie. Nie wiedziałam, że mamy tak znakomicie wyposażoną służbę zdrowia. Wygląda nowocześniej niż w telewizji. Wiele koleżanek nie przeszło kwalifikacji i zostało odesłane, więc z mojej szkoły zostałam tylko ja. Potem zgrupowano nas w dużej stołówce na wieczorny posiłek. Policzyłam, że jest nas pięćdziesiąt osiem. Każdej nadano numer kodowy, który zastępuje imię. Warunki mamy luksusowe. Nocujemy na piętrowych łóżkach w jednej dużej sali. Jest bardzo ciepła, więc nie przeszkadza mi, że nie przydzielono nam koców. Każda ma własną szafkę. Ubrania, w których przyjechałyśmy, kazano nam zdać, a w zamian dostałyśmy służbowe sukienki, więc w szafce trzymam tylko pamiętnik i długopis.

 

#

Dziś pierwsze zajęcia. Jesteśmy uczone jakiegoś dziwnego języka. Instruktor powiedział, że to mowa amerykańskich agresorów; widocznie Partia przygotowuje nas do jakichś naprawdę ważnych zadań.

 

#

Jemy dwa razy dziennie. Chleb jest dobrze wypieczony, popijamy go czymś pod okiem lekarza, a wieczorna zupa jest smaczna.

 

#

Nauka jest bardzo intensywna i sama się dziwię, jak łatwo przychodzi mi uczenie się języka imperialistów. Mój umysł stał się bardzo chłonny, co na pewno zawdzięczam znakomitym nauczycielom i nowoczesnym metodom nauczania. Jeśli któraś z koleżanek nie wykazuje oczekiwanych postępów, jest publicznie karcona elektrowstrząsami. To dla mnie nowość, bo w naszej szkole nauczyciele używali linijki. Raz i mnie spotkała kara, bo nie opanowałam całego materiału w czasie snu. Prawdopodobnie wypadły mi słuchawki. Muszę przyznać, że wolę linijkę.

 

#

Oprócz uczenia się języka amerykańskiego gimnastykujemy się pod okiem trenerów. Czuję, że robię się coraz bardziej giętka; na przykład swobodnie zakładam sobie nogi za głowę. Bardzo się cieszę, że jestem w ośrodku, w którym dbają o mnie tak dobrzy specjaliści.

 

#

Codziennie każdą z nas zajmuje się instruktorka piękności. Dobiera maści, kremy i… napiszę po amerykańsku, bo nie wiem, jak to się nazywa u nas – …toniki. Uczy nas, jak to wszystko stosować. Instruktorek jest wiele i każda z nas jest traktowana indywidualnie. Kilka koleżanek miało jakieś niedoskonałości na ciele i tym je usunięto pod znieczuleniem. Trzy z nich nosiły potem małe opatrunki, a inne tylko plastry albo nic.

 

#

Dziś instruktorki dobrały każdej z nas korek do odbytu. Kazały nosić go cały czas. Gdyby nam się chciało, mamy się powstrzymywać aż do rannego posiłku, bo tylko bezpośrednio przed nim wolno nam się wypróżniać. Porcje zupy zmalały. Uczymy się dalej intensywnie.

 

#

Dziś minęły dwa tygodnie, jak przyjechałyśmy do ośrodka. Zauważyłam, że wiele koleżanek zniknęło z sali. Podobno nie wykazały się koniecznymi zdolnościami. To dobrze, że ja sprostałam wymaganiom, bo z każdym dniem jestem bardziej dumna z roli, jaką powierza mi Ojczyzna, Partia oraz Jej Wielki Przewodniczący. Nauka idzie mi coraz łatwiej. Znam już ponad tysiąc słów w języku amerykańskich imperialistów, w tym wszystkie określające elementy ludzkiego ciała, nawet takie, których nie znałam w języku ojczystym. Umiem też wypowiadać proste zdania. Nogi zakładam za głowę za i przed ramionami i umiem je tam wyprostować. Powiedziano nam, że to nie tylko nasza zasługa, ale całego sztabu z lekarzami na czele, którzy wzmacniają nasze organizmy i mózgi odpowiednim pożywieniem.

 

#

U jednej z koleżanek po usunięciu skazy między pośladkami wywiązał się jakiś stan zapalny i została odesłana.

 

#

Włożono nam większe korki i dołożono podobne do… znów napiszę po amerykańsku: pochwy, cipy albo pizdy. Ponieważ ów korek (wiem, że imperialiści nazywają go dildo) nie chce się sam w środku utrzymać, dano każdej odpowiednią uprząż, by nie wypadał. Zabrano nam sukienki i od dziś chodzimy całkiem nago. Kilka koleżanek nie wykazało się odpowiednią postawą; płakały, a jedna wręcz odmówiła. Ta wieczorem w jadalni już się nie pojawiła. Nie okazała się godna zaufania i zapewne została odesłana.

 

#

Do korka w pupie już się przyzwyczaiłam. Okazało się, że wypróżniam się mało i nie przeszkadza mi ustalona pora. Czasem nawet jakiś dzień opuszczam. Trochę trudniej jest z dildem z przodu. Trudno mi przez nie wykonywać niektóre ćwiczenia gimnastyczne, a instruktorki przywiązują dużą wagę do naszej sprawności. Nie obyło się bez kary.

 

#

Kierownik sali zapytał mnie dziś o pamiętnik. Złożyłam wyjaśnienie i dostałam pozwolenie na dalsze wpisy pod dwoma warunkami. Ma mi to nie przeszkadzać w postępach w nauce i ćwiczeniach oraz mam pisać po amerykańsku. Obiecałam, że tak będzie, bo przywykłam do zapisków i bez nich byłoby mi smutno.

 

#

Rozmawiamy już tylko po amerykańsku. Instruktorki piękności wkładały nam dziś czujniki w dupę i cipę i kazały ściskać z całych sił. Wyniki obserwowały na ekranach przyrządów. Potem każdej z nas przydzieliły taki aparat, przeszkoliły w obsłudze i wkładaniu czujnika oraz nakazały ćwiczenia samodzielne. Ja dostałam zadanie dojść w pięć dni pizdą do liczby 8 a dupą do 12. Muszę się mocno postarać, bo dziś ledwo osiągnęłam 3 i 8.

 

#

Instruktorki bardzo nam pomagają. Moja włożyła mi dziś swoją rękę do cipy, by wybadać, dlaczego nie robię postępów. Jej uwagi okazały się bardzo pomocne, więc zapytałam, czy mogłaby mi pomóc również z dupą. Zgodziła się, bo powiedziała, że jesteśmy dużą nadzieją Partii i całego naszego wielkiego narodu i że od nas zależy zwycięstwo w walce z imperializmem. Kolejny raz poczułam się dumna, że zostałam wybrana do tego ważnego zadania.

 

#

Dziś, aby nam pomóc, zabrano uprzęże trzymające dilda, a same dilda zamieniono na inaczej ukształtowane. Powiedziano, że teraz cały czas musimy naprężać mięśnie w pizdach, by dilda nie wypadły, a za każde upuszczenie będziemy karane. To ćwiczenie jest bardzo trudne.

 

#

Prawie każda koleżanka upuściła już dildo. Te, którym to się przydarzyło dwa i więcej razy, były karane elektrowstrząsami. Niektóre nawet trzy razy. Mnie udało się wypuścić je tylko raz, bo bardzo się starałam. Bolą mnie od tego mięśnie pod brzuchem, ale jestem bardzo wdzięczna mojej instruktorce piękności, że tyle pracy włożyła, bym umiała je mocno ściskać.

 

#

Już nie dostajemy chleba ani zupy. Jesteśmy karmione tylko przez lekarzy, którzy pilnują rano, byśmy przełknęły wszystko, co nam dają. Nie jest to smaczne, ale zapewne dzięki ich wiedzy i pracy nie mam problemu ani z giętkością ciała, ani z postępami w języku imperialistów. Tylko nad siłą ścisków cipy i dupy muszę pracować bardzo intensywnie. Na razie osiągam 7 i 11½, a jutro ma być sprawdzian. W nocy będę trenować.

 

#

Przez sprawdzian ściskania cipy i dupy przeszłam z wielkim trudem. Jestem naprawdę wdzięczna mojej instruktorce piękności, że mnie dobrze przygotowała. Wiele dziewcząt nie miało tego szczęścia i zasłużyły na karę. Razem z nimi karano elektrowstrząsami ich instruktorki. Było to na pewno bardzo bolesne, bo elektrody kazano im wkładać do dupy i cipy, podczas gdy dotąd trzymałyśmy je w dłoniach. Początkowo przykro mi było patrzeć na ich ból, a karane były przy nas wszystkich, ale potem zrozumiałam, że to dla dobra Partii i ostatecznego zwycięstwa, i to pomogło mi we właściwej ocenie ich lenistwa w ćwiczeniach. Bo z naszego lenistwa cieszy się wróg. Ukaranym dziewczynom wraz z ich instruktorkami wyznaczono dwudniowy termin na poprawę. Dodatkowy trening miały robić kosztem nocnego snu. Potem zaczęłyśmy nowe ćwiczenie. Instruktorki kazały nam otworzyć szeroko buzie i coś do nich wtrysnęły ze specjalnych puszek. Poczułam mrowienie w gardle. Każda dostała długie dildo z podziałką i nakazano nam wepchnąć je jak najgłębiej do gardła. Moja instruktorka piękności objaśniła mi, jak mam ułożyć głowę względem szyi i co zrobić z przełykiem, więc osiągnęłam wynik 8⅓, co instruktorka głośno odczytała z podziałki, wzywając kierownika szkoleń. Obie zostałyśmy pochwalone. W nagrodę to ćwiczenie wykonywałam tylko kilkanaście razy, zawsze osiągając podobnie dobry wynik, a potem mogłam się skupić na trenowaniu dupy i cipy, gdy instruktorka stosowała zabiegi ujędrniające moją skórę i wzmacniające włosy. W sumie ten dzień był dla mnie bardzo udany i przyjemny.

 

#

Dziś moje gardło nie zostało przez iniekcję przygotowane do ćwiczeń, więc początkowo bardzo chciało mi się rzygać. Instruktorka piękności spodziewała się tego, bo po piątej nieudanej próbie strzyknęła trochę tego środka z puszki. Dalej poszło już dobrze, ale rzygać mi się chciało cały czas i z trudem się powstrzymywałam. Nad dupą i cipą pracuję intensywnie i w południe osiągnęłam już 9 i 12½. Mam świetną instruktorkę; ponownie zbadała ręką moje otwory i udzieliła porad, dzięki którym wieczorem już było 10 i 13. Wszystkim nam nakazano dojść do 15 i 15. Instruktorka powiedziała, że nie mam się bać, bo cały sztab pracuje nad tym, żeby nam się udało.

 

#

Dziś uczono nas ssania. Czujnik, który włożono mi do buzi, przypomina dildo, ale jest połączony z ekranikiem. Ssanie polega na dwóch rzeczach: trzeba robić tak, by dildo bez pomocy rąk weszło jak najgłębiej w gardło, oraz by liczba na ekranie była jak największa. To ćwiczenie idzie mi bardzo dobrze i zostałyśmy z instruktorką pochwalone przez kierownika szkoleń. Nawet nie chciało mi się rzygać. Inne ćwiczenia robiłyśmy tak, jak to poprzednio opisałam.

 

#

Uczymy się języka i ćwiczymy jak zawsze. Wczoraj był dzień poprawy wyników dla tych, które nie przeszły przez poprzedni sprawdzian. Widocznie wiele go nie zdało, bo dziś na ćwiczeniach były tylko 34 koleżanki.

 

#

Dziś uczono nas ściskania cipy i dupy w trakcie suwania czujników, do czego służyły specjalne maszyny. Było ich tylko kilka, więc ćwiczyłyśmy na zmiany. Mamy ściskać, gdy czujnik w kształcie dilda wsuwa się do cipy czy dupy, a poluźniać, gdy się wysuwa. Drugie ćwiczenie, to ściskanie pulsacyjne, gdy czujnik-dildo zatrzymuje się w swoim ruchu wepchnięte do końca. To drugie ćwiczenie jest trudne, ale instruktorka mówi, że na pewno sobie poradzę. Na razie ekraniki pokazują w pulsacjach 8–9 i 12–12½. Za to w ssaniu buzią jestem stawiana za wzór całej grupie. Żadna nie osiąga nawet 45 ssania, gdy ja 56, a na głębokość to nie wiem, bo czujnik z podziałką jest za krótki.

 

#

Dzięki używaniu języka amerykańskiego przez cały czas i równoczesnemu ciągłemu uczeniu się, dzisiejszy sprawdzian językowy zawaliła tylko jedna. Dostała solidną porcję elektrowstrząsów i zapowiedziano jej, że jak do następnego sprawdzianu się nie poprawi, zostanie odesłana.

 

#

Dziś kierownik szkolenia wytypował mnie, bym zachęciła do pracy nowe kursantki, które zaczną jutro. Wieczorem dostałam tekst pogadanki. Jestem bardzo wdzięczna kierownikowi ośrodka i Partii za okazane zaufanie.

 

#

Rano po posiłku przewieziono mnie do innego budynku i postawiono przed kilkudziesięcioma dziewczętami. Miały na sobie takie same sukienki, jakie na początku przydzielono i nam. Ja stałam przed nimi nago z wypełnionymi otworami. Patrzyły na mnie ze zdumieniem, a niektóre odwracały wzrok i… tu użyję naszego słowa: chichotały. Ponieważ uczyłam się tekstu pilnie, również w nocy z pomocą słuchawek zamiast amerykańskiego, więc wygłosiłam go płynnie, za co kierownik szkolenia pochwalił mnie przed nowymi. „Dla chwały Partii i Wielkiego Przewodniczącego” powiedziałam, za co dostałam brawa. Dalszy czas upłynął na zwykłych ćwiczeniach.

 

#

Dziś zauważyłam, że urosły mi piersi. Zapytałam o to moją instruktorkę piękności i ona odpowiedziała, że obserwuje je od dwóch tygodni i że jeszcze mi urosną. Trochę dziwnie się z nimi czuję. Zauważyłam, że jak intensywnie ćwiczę pizdę, to one się usztywniają.

 

#

Instruktorka wyjaśniła mi, że to normalne, że piersi tak właśnie się zachowują w trakcie używania cipy, a u niektórych również dupy. Wskazała też, że masowanie piersi może być przyjemne. Muszę to wypróbować, ale nie dziś, bo nadrabiam zaległości z amerykańskiego, spowodowane uczeniem się pogadanki.

 

#

Dziś dwóch mężczyzn mierzyło nam stopy. Reszta zajęć bez zmian.

 

#

Dziś był sprawdzian z gibkości. To dziwne, że niektóre koleżanki nie umieją założyć nóg na plecy albo wyprostować za głową. Kilku wypadły przy tym dilda. Jedna nawet nie zrobiła mostka z przejściem do stójki na rękach. Zostały ukarane, a wszystkie patrzyłyśmy na nie z potępieniem. Ja wypadłam dobrze, choć zauważyłam, że powiększone piersi trochę mi przeszkadzają w skakaniu.

 

#

Dzień zaczął się od przymierzania butów. Takich jeszcze nie widziałam; miały wąskie i niesłychanie wysokie obcasy. Takie obcasy nazywają się szpilki. Butów były dwa rodzaje, zwykłe płytkie i wysokie sznurowane. Mężczyźni, którzy je przynieśli, kazali nam w nich chodzić i skakać i pytali, czy nas nie uwierają. Raz się przewróciłam. Uwagi notowali i potem zabrali buty i wyszli, a my wróciłyśmy do ćwiczeń. Dziś na maszynie z pulsacją miałam 13½ i 13½. Moja instruktorka piękności mnie pochwaliła.

 

#

Ćwiczymy w butach na wysokim obcasie. Moja instruktorka pokazała mi, że mam chodzić tak, jakbym chodziła na palcach i nie liczyć na wsparcie pięty. Było to bardzo pomocne, ale i tak trudno mi się przyzwyczaić do takich wysokich obcasów. Zapewne jak w nich chodzę, biegam i skaczę, wyglądam równie zabawnie jak inne.

 

#

Na zajęciach językowych uczymy się komend dotyczących wkładania do dupy, cipy, ssania i macania rękami. Towarzysz kierownik szkolenia powiedział, że dotąd ćwiczyłyśmy z dildami, ale niebawem zaczniemy ćwiczyć z chujami, które wyglądają podobnie. Początkowo nie mogłam odróżnić, kiedy słowo „pierdol” jest poleceniem wzięcia do pizdy, dupy lub suwania rękami, a kiedy nic nie znaczy, ale wykładowca zauważył mój problem i wyjaśnił co i jak. Jestem mu bardzo wdzięczna. Nauka chodzenia w szpilkach postępuje. Dziś uczono nas balansowania i kręcenia dupami. Kierownik szkolenia przyglądał się naszym próbom i przy kilku się uśmiechnął. Niestety, nie do mnie.

 

#

Dziś kazano nam wyjąć korki z dupy i cipy i potem zaczęłyśmy ćwiczenia łączone. Polegają one na tym, że podchodzimy do manekinów i gdy pada komenda, na przykład „ssij”, „weź” albo „pierdol”, wykonujemy odpowiednią czynność na dildach manekinów, które zastępują żywe chuje. Trzeba pamiętać, jak te czynności się zmieniają w zależności od pozycji manekina, bo niektóre z nich siedzą, inne stoją lub leżą. Osobną sprawą jest ich odzież. Jedna z koleżanek nie wiedziała, że po komendzie „weź do buzi” wobec manekina w spodniach, należy rozpiąć mu rozporek, by wyciągnąć dildo, więc dostała karę. Ja na szczęście to widziałam i nie miałam potem problemu z leżącym manekinem ubranym w spodnie po komendzie „pierdol dupą”. Po zajęciach znów wkładamy korki.

 

#

Chodzenie w szpilkach idzie mi coraz lepiej, co z pewnością zawdzięczam mojej instruktorce. Dziś obiegłam salę wkoło dwa razy bez przewrócenia i dwadzieścia razy przeszłam po równoważni z balansowaniem dupą. Inne ćwiczenia bez zmian.

 

#

Dziś byłyśmy szkolone, co robić, gdy po ssaniu, pierdoleniu lub macaniu chuja on wytryśnie. Jest to bardzo ciekawe. Muszę zapamiętać, że trzeba wtedy dużo zmienić w wyuczonym zachowaniu.

 

#

Podczas ćwiczeń łączonych miejsce niektórych manekinów zajęli mężczyźni. Ja trafiłam na kierownika szkolenia, który przećwiczył ze mną różne komendy. W trakcie ssania strzyknął mi do gardła. Gdy tylko się zorientowałam, przełknęłam, jak mnie nauczono, ale kierownik nie był zadowolony. Powiedział mi coś innego, niż było na szkoleniu. Muszę zapamiętać, że jeśli mężczyzna wykonuje ruchy własnym tempem, muszę się dostosować.

 

#

Dziś był sprawdzian poprawkowy z gibkości dla tych, które go poprzednio oblały. Niestety skutkiem tego kilka koleżanek odesłano. Zostało nas 29.

 

#

W ćwiczeniach cipy i dupy bez maszyny osiągnęłam dziś 15 i 15, a więc wypełniłam zadanie treningowe. W ściskaniu pulsacyjnym jestem blisko wymagań, ale jeszcze muszę popracować. Instruktorka piękności potwierdziła informacje od towarzysza kierownika szkolenia w sprawie tempa ssania i pierdolenia. Na temat współdziałania z ruchami chuja udzieliła szczegółowych informacji, a potem przećwiczyła to ze mną na dildzie, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Dzięki nim kolejne ćwiczenie łączne z mężczyzną wykonałam tak dobrze, że zasłużyłam na pochwałę. Szkoda, że nie był to towarzysz kierownik. Piersi chyba mi jeszcze urosły. W nocy macałam się po nich, by sprawdzić, czy to mi sprawia przyjemność. Trochę tak, ale niewielką. Za to ściskanie dilda w piździe jest przyjemne. Zwłaszcza w rytmie, który zależy tylko ode mnie, a nie od maszyny czy mężczyzny.

 

#

Kierownik szkolenia zapowiedział, że niebawem kurs się skończy i zostaniemy wysłane na placówkę. Za tydzień – powiedział – będziemy przewiezione do portu, gdzie nas wezmą na statek, którym popłyniemy wprost do kraju wroga. Tam mamy wszystko obserwować, zapamiętywać i wykonywać polecenia tych, którzy będą je wydawać. Partia i jej Wielki Przewodniczący zwrócą się do nas w odpowiednim czasie i wtedy od naszych obserwacji zależeć będzie zwycięstwo nad imperializmem. Jestem bardzo przejęta moją misją. Wreszcie wyjaśniło się zadanie, do którego byłyśmy tak długo przygotowywane. Wierzę, że dzięki wytężonej pracy osiągnę zadane 15/15 w pulsacji dupą i cipą.

 

#

Niektóre ćwiczenia łączone są miłe i idą mi naprawdę dobrze. Zbieram same pochwały. Instruktorka piękności uprzedziła mnie, żebym nie angażowała się zbytnio we własne przyjemności, bo to może utrudnić lub uniemożliwić wykonanie zadania, jakim jest światowe zwycięstwo Wielkiej Idei Towarzysza Przewodniczącego. Obiecałam jej, że będę na to zwracała uwagę.

 

#

Jutro jest dzień zamknięcia kursu. Jest nas 27 dziewcząt. Jestem szczęśliwa, bo dziś na sprawdzianie osiągnęłam żądane 15/15, a stacjonarnie znacznie je przekroczyłam. Również w szpilkach chodzę ładnie, jak to ocenił kierownik kursu, i biegam swobodnie. A w ssaniu jestem najlepsza. Czuję dumę z wypełnienia zadania, które postawiła przede mną Ojczyzna, Partia i Jej Wielki Przewodniczący.

 

#

Dziś odebrano mi pamiętnik z zapiskami. Jest mi smutno, ale powiedziano mi, że tak osobisty przedmiot mógłby mnie zdemaskować. Dobrze, że mam wszystko w pamięci! W pamięci też będę umieszczać dalsze fakty. Po zwykłym posiłku kazano nam wyjąć wszystko z ciał, wydano ciepłą odzież i polecono wejść do autobusu o zamalowanych białą farbą oknach. Zrobiono to dla naszej tajności, jak powiedział jeden z mężczyzn, którzy nam towarzyszą. Potem jechałyśmy bardzo długo. Kierowca kilka razy nabierał paliwa, a my spałyśmy lub nie. Rankiem nakarmiono nas jak w ośrodku, tyle że podczas jazdy.

 

#

Kolejną nocą otwarto drzwi autobusu i kazano nam przejść do dużej, przypominającej ciasną sypialnię skrzyni. Były w niej prycze dla każdej z nas. Skrzynię zamknięto, ale jest ogrzewana, więc jest nam nawet cieplej, niż w autobusie, tyle że ciemno. Potem skrzynia bardzo się kołysała i o coś uderzała. Dobiegły nas głosy mężczyzn mówiących w dziwnym, nieznanym języku, który był trochę podobny do naszego ojczystego, ale nic nie zrozumiałyśmy. W końcu zapadła cisza. Później usłyszałyśmy syreny i zaczęłyśmy się kołysać, ale łagodniej i inaczej niż w autobusie.

 

#

Rano przyszło dwóch mężczyzn z posiłkami. Gdy odeszli, znów było ciemno.

 

#

Dobrze, że po tych posiłkach, które nam dają od dawna, nie musimy się codziennie wypróżniać, bo nie ma tu do tego warunków. Rano ci od posiłków powiedzieli, że sikać możemy do otworu w narożniku skrzyni. To dobrze, bo czułam już nadmiar moczu w pęcherzu. Przynieśli nam pięć worków do wypróżniania. Będą je wymieniać codziennie. Dobrze, że nasze odchody są małe i nie śmierdzą.

 

#

Dni upływają nam na tym samym: na spaniu, jedzeniu i wypróżnianiu, więc nie mam tematów… Nie rozmawiamy, bo nie mamy o czym.

 

#

Dziś mężczyźni wydający posiłek powiedzieli, że gdy ustanie kołysanie, będzie to znaczyło, że jesteśmy w porcie. Odtąd nie wolno nam wydawać żadnych dźwięków ani nie mamy się poruszać. Nie mamy też wtedy sikać do otworu. Mamy po prostu leżeć każda na swojej pryczy, aż do otwarcia skrzyni, co nastąpi po podróży drogą. Na wszelki wypadek dostałyśmy więcej worków.

 

#

Rzeczywiście, było tak, jak zapowiedzieli, tyle że trwało to długo. Byłyśmy przyzwyczajone do regularnych posiłków, których nagle zabrakło, więc stałyśmy się głodne. Trudno też było leżeć nieruchomo, zwłaszcza że niektórym zachciało się sikać. Worki się zaraz skończą, bo zostały chyba dwa. Nie wiadomo dokładnie, bo jest ciemno i kierujemy się dotykiem.

 


 

Wyszłyśmy. Nie pam i ę… Podłą. cza. -…

Blask!

Kim jestem…? Aaaaa!!! Aaaaa!!! Aaaaa!!!

Zamęt! Boli… Głowa; jak rwie!…

Skąd się wzięłam…? Ach… Jasno!

Jestem Yunru. Yunru. To ważne. Jestem RealDoll Yunru.

Pod skórą jest mój kod. Kod RealDoll. Mój kod. Kod to ja. Na lewym ramieniu. To ważne. Kod pod skórą. To ważne. Jestem RealDoll Yunru.

 

– Pokaż kod! Tak, dobra dziewczynka. Wszystko się zgadza. A teraz: kim jesteś?

– Yunru.

– Źle. Na pytanie „kim jesteś”, odpowiadasz: „Jestem RealDoll Yunru” i pokazujesz ramię. Więc jeszcze raz: kim jesteś?

– Jestem RealDoll Yunru.

– Dobra dziewczynka. Wlej sobie do buzi zawartość tej buteleczki i połknij… Dobrze. I jeszcze tej… Teraz chodź. Tu usiądź. Wyszczaj się i wysikaj.

– Tak, madam.

– Dobra dziewczynka… Już…? Przesiądź się tu, o tak. Nie podskakuj, to tylko woda. Masz, wytrzyj dupcię.…

– Tak, madam.

– Tu wyrzuć ręcznik i idź za mną.

– Tak, madam.

– Tu stań. Przypnę cię i poczekasz grzecznie, aż odbierze cię twój właściciel. Przyjedzie jutro. To jeszcze raz: kim jesteś?

– Jestem RealDoll Yunru.

– Dobra dziewczynka.

Ten tekst odnotował 8,636 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.47/10 (21 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Z tej samej serii

Komentarze (18)

+1
0
Technologia bardziej Made in Russia niż Made in China. Tak czy owak przerażająca wizja dwubiegunowego świata.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
UWAGA SPOJLER! O Rosji też będzie. 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Sajmonie, świat przecież ma dwa bieguny — N i S. To straszna rzeczywistość, nie wizje 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Podobają mi się dalsze eksperymenty z formą – w tym wypadku pamiętnik.
Podoba mi się, że po tym, jak nieco meh był dla mnie Epizod II, trzeci wraca na tory, które przedstawił Pilot – eksploatacyjne, brutalne i przywodzące na myśl jakiś porno horror.
Wreszcie podoba mi się, że nieco poszedłeś w to, co pisałam w jednym komentarzu pod poprzednią częścią – czyli odejście od "no, quasi androidy" na rzecz prawdziwego mięsa made in China.

Trochę zaskakuje mnie, jak zostały ujęte Chiny – takie "podkładanie uśpionych agentów" spodziewałabym się raczej po Rosji. Kraj Środka kojarzy mi się raczej z zalewaniem tanimi podróbami, które szybko by się popsuły lub byłyby mocno wadliwe. Oddać jednak trzeba, że umiejętnie została przedstawiona wizja "przyszłego" komunizmu i samego procesu indoktrynacji nadająca całości sznyt "seksualnej tresury".

Nie rozumiem do końca samej końcówki tekstu – postać nagle zachowuje się, jakby została zmieniona w hackowanego androida?

Niemniej, czekam na to, co zrobisz z naszymi wschodnimi sąsiadami.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Pierwsza rzecz, jaka mnie zaciekawiła, to "towarzysz".
https://www.ft.com/content/a07a5e56-aa2f-11e6-809d-c9f98a0cf216
https://hornet.com/stories/chinese-communists-comrade/

Dziś towarzyszka kierowniczka szkoły przyszła do naszej klasy z dwoma nieznanymi towarzyszami.



Jak to rozumieć? 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@sajmon @Rascal @MrHyde Co do geograficznego umiejscowienia kraju, w którym Epizod III się zaczyna i w którym w główniej mierze trwa akcja (więc co do obyczajowo-historycznych realiów), nie wykazaliście się oczekiwaną przenikliwością. Stąd "zdziwienia" @MrHyde'a są nietrafione. 🙂
Skoro to zaciekawiło Cię jako pierwsze, to co drugie (i następne)?
@Rascal Abstrahując od powyższego nietrafienia w obszar na mapie, to Twój obraz przemysłowych Chin jest przeterminowany. Chiny takie były pół wieku temu, obecnie są liderem nowych technologii, na pewno mieszczą się w pierwszej światowej dziesiątce.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Rascal Przecież widać, że nie chodzi o "podkładanie uśpionych agentów"! Kasa, Misiu, kasa! 🙂 A Rosję i jej agentów będziesz miała jutro – dziś wrzucam Epizod IV 🙂 .
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
A niech to! MrHydzie, nigdy więcej nie zaczynaj czytać od komentarzy!

Szczerze mówiąc, więcej zaciekawień nie było. Może dlatego, że myślami byłem jeszcze przy Deklaracji CLA Tompa i gdzieś z tyłu głowy majaczyło mi pytanie: Czy CLA Tomp by wypuścił to dzieło z poczekalni, gdyby tam gniło? Chodzi oczywiście o podpunkty 3.2.2.x 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
-1
@MrHyde
"in minus", "in plus" – to istotne słowa DEKLARACJI..., MrHydzie.

Czy CLA Tomp by wypuścił to dzieło z poczekalni, gdyby tam gniło? Chodzi oczywiście o podpunkty 3.2.2.x


O, czyżby krzywda dziewczynki podnieciła Cię seksualnie? Coś takiego! Nie spodziewałem się... 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Tompie, pytanie majaczyło i tym majaczeniem rzutowało na odbiór tekstu. Taka złośliwa interferencja. Do niczego więcej się nie przyznawałem. Nawet do znalezienia odpowiedzi. 😉

Natomiast sama wizja tutaj przedstawiona do optymistycznych raczej nie należy. Jak by ktoś szukał czegoś dla pokrzepienia serca, to by się za bardzo nie pokrzepił.

Co do krzywdy: w tagach niczego takiego nie ma. Jest tylko sex training. 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0

Co do geograficznego umiejscowienia kraju, w którym Epizod III się zaczyna i w którym w główniej mierze trwa akcja (więc co do obyczajowo-historycznych realiów), nie wykazaliście się oczekiwaną przenikliwością.



Drugim tropem byłaby Korea Północna, ale tam nie ma kultu partii a jednostki – stąd miałam wniosek, że może iść bardziej o Chiny. Z drugiej strony w Epizodzie I mieliśmy informacje, że Japończycy jako pierwsi zaczęli produkować – nie pasuje jednak motyw partii i określanie amerykan imperialistami i skłania znów w strony Chin/Korea/Wietnam. I to właśnie te pierwsze najbardziej by mi rezonowały, ale szczerze teraz mnie zagiąłeś, Lodowcu.

Chiny takie były pół wieku temu, obecnie są liderem nowych technologii, na pewno mieszczą się w pierwszej światowej dziesiątce.


Trochę tak, a trochę nie. Z jednej strony chiny przez długie lata były rynkiem produkcyjnym (inna etos pracy, większa wydajność etc.), co pozwoliło im opracować samodzielne produkty (chińskie smartfony jakością już nie ustępują flagowcom). Tylko jak kiedyś zauważył fajnie yntelektualista:
W USA państwem rządzą korporacje – Meta może zbanować prezydenta, kształtują gusta i tworzą mit militarnego patriotyzmu.
W Chinach państwo rządzi korporacjami – prezes jednej z najlepiej zarabiających w skali świata firm może ot, tak sobie z dnia na dzień zniknąć za kilka nieprzychylnych słów wobec partii rządzącej.
A ponieważ rynek chiński (chociaż dotyczy to całej Azji) jest obecnie naprawdę ogromy, również te Amerykańskie korpo nie mogą sobie ot, tak na niego nie patrzeć łakomym okiem i grzecznie sie dostosowują do wymogów.
Znana w (moim) środowisku była afera zbanowania i zabrania nagrody graczowi w turnieju Hearthstone (taka karcianka) za to, że po wygranie poparł protesty w Honk-Kongu. Problem w tym, że sama gra należy do amerykańskiej firmy Blizzard i to ona organizowała turniej, ale by właśnie nie otrzymać "bana" na rynek (a takie działania ze strony tamtejszego rządu nie są rzadkością) wolała go przykładnie ukarać i tłumaczyć się tym, że nie powinien agitować politycznych haseł (internet to wyśmiał). I tak na przykład w większości gier nie ujrzysz Tybetu, są często cenzurowane postacie o niebiałej skórze (bo Azjaci nie lubią czarnoskórych – przykładem może być wycięcie z plakatu do Przebudzenia Mocy w wersji na rynek azjatycki postaci Fina) lub cenzurowanie scen zawierających motywy/wątki LGBTQ+ (np. pocałunku dwóch kobiet). Obecnie jednym z największych graczy (he he) w branży "gereczkowej" jest Tencent, który sobie wykupuje udziały w różnych innych firmach i narzuca swoją narrację, która właśnie jest mu nakładana przez komunistyczny rząd – tworząc cenzurę.
A jeśli chodzi o zalewanie rynku badziewiem – wystarczy zobaczyć, jak wiele rzeczy na Allegro jest wysyłanych prosto z Chin. Od tanich wkrętarek, latarek i powerbanków po rzeczy, które "fajnie wyglądają, ale na dłuższą metę są bezużyteczne".


Przecież widać, że nie chodzi o "podkładanie uśpionych agentów"! Kasa, Misiu, kasa!



Dziś towarzysz przewodniczący Komitetu Dzielnicowego wezwał moich rodziców i przekazał, że wolą Partii zostałam wytypowana, by przyczynić się do zwycięstwa nad imperializmem. Rodzice, wróciwszy, nie kryli radości i wdzięczności wobec Wielkiego Przewodniczącego i całej Partii. Poinformowali mnie, jak ogromne wyróżnienie mnie spotkało, i pouczyli, bym nie zawiodła nadziei, jaką we mnie pokłada Nasza Ojczyzna.



(przecinek pan zgubił, panie Lodowiec – pozwoliłam go sobie wstawić)
Tutaj dość wskazuje raczej, że te lalki miały być właśnie czymś w stylu "uśpionych agentek" – jeśli to fałszywy trop to gratuluję, wyszedł ci genialnie.
Nadal nie ogarniam samej końcówki. W sensie wysiadają po omacku z kontenera, coś się dzieje (lobotomia? Wszczepianie jakiejś elektroniki w mózg? Mam nadzieję, że się to wyjaśni) i mamy "sklepową" scenkę.

A Rosję i jej agentów będziesz miała jutro



To jeszcze do kompletu Europa przejęta całkowicie przez islam i śniadzi mężczyźni nabijający się z tego, że Amerykanie są tak zepsuci, że potrzebują lalek, zamiast mieć tabun wiernych i uległych im żon!


A niech to! MrHydzie, nigdy więcej nie zaczynaj czytać od komentarzy!


To pewnie @DoctorJekyl to zrobił!

Czy CLA Tomp by wypuścił to dzieło z poczekalni, gdyby tam gniło? Chodzi oczywiście o podpunkty 3.2.2.x


W sumie też się nad tym zastanawiałam, jak bardzo go zepsułam – oto @Tomp marudzący o tym, że nie znosi przemocy, alkoholu i palenia w tekstach, więc takich nie będzie dopuszczał jako CLA na główną.
Ten sam @Tomp wypuszcza mój tekst o wiecznie palącej i pijącej alkohol Zuzie z poczekalni i tworzy cykl przywodzące mi na myśl Funny games, oryginalny Ostatni dom po lewej lub Widzę, widzę jeśli chodzi o warstwy fabularne (tylko podlaną chorą ilością porno sosu). Czy ja przypadkiem go jakoś nie rozmroziłam i spowodowałam podniesienie poziomu chorych tekstów na Pokątnych?
Straszna ze mnie wtedy Szelma.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Rascal
||Dziś towarzysz przewodniczący Komitetu Dzielnicowego wezwał moich rodziców i przekazał, że wolą Partii zostałam wytypowana, by przyczynić się do zwycięstwa nad imperializmem. Rodzice, wróciwszy, nie kryli radości i wdzięczności wobec Wielkiego Przewodniczącego i całej Partii. Poinformowali mnie, jak ogromne wyróżnienie mnie spotkało, i pouczyli, bym nie zawiodła nadziei, jaką we mnie pokłada Nasza Ojczyzna.||

"(przecinek pan zgubił, panie Lodowiec – pozwoliłam go sobie wstawić)
Tutaj dość wskazuje raczej, że te lalki miały być właśnie czymś w stylu "uśpionych agentek" – jeśli to fałszywy trop to gratuluję, wyszedł ci genialnie."

Radość tych już nie chińskich rodziców wygląda mniej więcej tak jak radość organisty i organistowej z tego, że ksiądz dziekan zaprasza ich dziecko na plebanię w celu chrystusowym. 《Tylko nie przynieś nam wstydu, dziecko, i nie zawiedź nadziei》. Nader często bywa, że pozory mylą. 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Rascal
Dyskusja ma na ogół to do siebie, że jeśli ktoś przedstawi argument z uzasadnieniem 200 słów, to interlokutor, aby go zbić, musi użyć 600 słów. Inaczej da się tylko kpiną, bo tylko ona jest krótsza od merytoryki (pozdrawiam @MrHyde'a 🙂 ).

To pewnie @DoctorJekyl to zrobił!

W PUNKT! 🙂 🙂 🙂
W przypadku Chińskiego przemysłu jest podobny do amerykańskiego (znaczy: USA). Nie masz pojęcia, jakie badziewie zdarza się tam znaleźć Made in USA. Ale jednak są to potęgi technologiczne. Już są. BRW Japonia też tak zaczynała. Jak byłem mały stamtąd pochodziły tylko podróbki. Interesowałem się fotografiką, wtedy dominowali Niemcy. Japończycy usiłowali ich kopiować. A dziś?
Mahometanie też nie mają u siebie "tabunu" żon. Jest to jeden z powodów migracji. Migrują samce. Podobne zjawisko dotyczy wielu zwierząt: stado z jednym dominującym samcem, a młodsze są wyrzucane poza stado i próbują szczęścia na własną rękę: albo zabiją ojca, albo uda im się odbić samice obcemu stadu. Większości się nie udaje.
Co do agentek uśpionych, to przecież hucpa! Czy były szkolone na agentki? Kody, hasła, kamuflaż, cel, metoda? Nawet pasu szahida nie umiałyby odpalić!
Na zakończenie powiem, że każdemu zdarzają się błędy językowe i za wskazanie takich w moim tekście zawsze dziękuję. Ale nie w przypadku przecinka tu:

Rodzice(,) wróciwszy, nie kryli radości [... ]


Mamy dwa zdania (jedno jest imiesłowowym równoważnikiem zdania, który można zamienić na zdanie):
Rodzice wrócili [i] nie kryli radości [...]
Gdzie tu miejsce na przecinek?
Podobnie:
Gdy rodzice wrócili, nie kryli radości [...]
Przecinek (dodatkowy, ten "Twój") byłby tylko w takim zdaniu:
Rodzice, gdy wrócili, nie kryli radości [...]
Ale takiemu układowi raczej odpowiadałoby:
Wróciwszy, rodzice nie kryli radości [...]
...też z jednym przecinkiem.
Tak więc nie przyznaję się do zgubienia przecinka, choć sprawa może być dyskusyjna. Gdy zdobędę argumenty sław polonistyki, odezwę się, ale na razie nie wiem, jak pytać.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
@MrHyde

Nader często bywa, że pozory mylą.


Pozory mylą ludzi przesiąkniętych ideologią, a więc ograniczonych.
W mądrej książce przeczytałem takie pouczenie:
Informacji szukaj sam. Ta, która znajdzie ciebie, jest prawdopodobnie fałszywa.
Wężykiem, wężykiem... 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0

Co do agentek uśpionych, to przecież hucpa! Czy były szkolone na agentki? Kody, hasła, kamuflaż, cel, metoda? Nawet pasu szahida nie umiałyby odpalić!


Tak, moja nadinterpretacja, przyznaję – chociaż nie każdy agent musi być superszkolonym szpiegiem. Jestem w stanie wyobrazić sobie je jako swoiste "kamikaze" (tak, ten zwrot oznacza Boski wiatr, ale przyjęło się tak określać ludzi idących na samobójcze misje), którzy będą "tyfusowymi Mary" zmutowanych chorób wenerycznych lub przeprowadzać destabilizację poprzez uzależnianie od siebie (seksualne) i w ten sposób powolne "przeprogramowanie ideologiczne" (np. omotanie sobie jakiegoś wysokiej rangi urzędnika-samotnika, który z czasem buduje coraz większe zaufanie wobec swojej Real Doll, a ta powoli zdejmuje maskę "manekina" i nawraca go na komunizm, co tworzy z niego narzędzie dla partii). To jednak jeden z tych bulgotań wulkanu i może w wątku rosyjskim to będzie (skoro stwierdziłeś, że tam zobaczymy uśpionych agentów), zobaczymy.

Mahometanie też nie mają u siebie "tabunu" żon. Jest to jeden z powodów migracji. Migrują samce.


No, dlatego Europa spod znaku półksiężyca, gdzie żonami będą aryjskiej urody blondynki, Skandynawki i inne takie (a biali faceci to właściwie są traktowani jako współcześni niewolnicy i rzuca im się ochłapy w postaci właśnie jakiś guano jakości wirtualnych realdoll ["bez ciała są tańsze"] wspomaganych starszą technologią opisaną w I epizodzie) byłaby wdzięcznym tematem (koniecznie z ostatnim, nadwiślanym bastionem, gdzie panuje kult Sobieskiego i jest ostatnim krajem, gdzie hoduje się świnie) <- ponownie, bulgotanie wulkanu.

Tak więc nie przyznaję się do zgubienia przecinka, choć sprawa może być dyskusyjna. Gdy zdobędę argumenty sław polonistyki, odezwę się, ale na razie nie wiem, jak pytać.



Zarówno iKorektor, ortograf, jak i LT wskazuje właśnie brakujący tam przecinek i IMO jest to spowodowane, że samo "wróciwszy" jest traktowane jako wtrącenie do zdania na zasadzie:

DoctorJekyll, odczytawszy komentarze, źle zinterpretował geograficzne położenie fabularne tekstu.
To samo zdanie można też odczytać także:
DoctorJekyll źle zinterpretował geograficzne położenie fabularne tekstu.

Stąd:
Rodzice, wróciwszy, nie kryli radości.
Rodzice nie kryli radości.

Aczkolwiek nie jestem super ekspertem jak Lodowiec, jedynie potrafię puszczać kółka z dymu i używać narzędzi do sprawdzania poprawności na zasadzie kalkulatorów.

Radość tych już niechińskich rodziców wygląda mniej więcej tak jak radość organisty i organistowej z tego, że ksiądz dziekan zaprasza ich dziecko na plebanię w celu chrystusowym.



Tak, ale raczej nie powiedzieli im "sprzedajemy waszą córkę Amerykanom, by ich obsługiwała seksualnie" tylko jak to ująłeś "wasze dziecko zostało wybrane".

Na przyszłość wskazówka: jak chcesz wstawić cytat z komentarza (lub właśnie czegokolwiek innego), wystarczy wypowiedź zamknąć w [quote.] [/quote.] (bez kropeczek w nawiasach kwadratowych). BBCode akurat normalnie tutaj działa, więc wszelkie [i], [b], czy [u]działają bez zarzutu.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0

chociaż nie każdy agent musi być superszkolonym szpiegiem. Jestem w stanie wyobrazić sobie je jako swoiste "kamikaze"


Dokładnie tak. Przypomina się na przykład bombnięcie Fomina/Tatarskiego.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Okazuje się, że nie pierwszy raz życie wyprzedziło nawet najstraszniejszą fikcję:

Kim Dzong Un wybiera co roku 25 najpiękniejszych dziewic z Korei Północnej i wciela je do swojego "oddziału przyjemności" - alarmuje uciekinierka z komunistycznego piekła.
Yeonmi Park, jak podaje "Daily Mail", opowiedziała na YouTube, jaki koszmar czeka młode, piękne Koreanki z komunistycznej Północy. Jak tłumaczy, co roku specjalni urzędnicy odwiedzają licea w każdym kraju i wybierają najpiękniejsze dziewczynki. Potem sprawdzają, czy są one dziewicami, a na koniec dziewczynki uczone są "sztuki zaspokajania mężczyzn".
Najpiękniejsze dziewczęta trafiają bezpośrednio do Kim Dzong Una. Te brzydsze stają się praktycznie niewolnicami mniej ważnych polityków i generałów.

https://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/9500483,25-dziewic-co-roku-dla-dyktatora-tajemnice-oddzialu-przyjemnosci-ki.html
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Tomp, masz rację. Kiedy pisałem "Kryptonim Bushido", którego fabuła jest oparta na walce polskiego i japońskiego wywiadu z Federacją Rosyjską i wprowadziłem tam wątek ukraiński, to w połowie pisania Rosja zapoczątkowała "wojskową operację specjalną".
Aż się boję moich/naszych wizji czysto literackich.
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.