Korporacyjne intrygi (IV)

20 marca 2015

Opowiadanie z serii:
Korporacyjne intrygi

Szacowany czas lektury: 15 min

Kolejna część przygód rozwiązłego prezesa korporacji.

Obudziłem się z potężnym wzwodem. Maria spała jeszcze, wtulona w mą pierś. Przez głowę przemknęła myśl o wykorzystaniu sterczącego pod kołdrą narzędzia do zaspokojenia nas obojga, lecz powstrzymałem się.

Za 3 godziny na szkolenie przybędzie Marlena, więc okazja do użycia najważniejszego męskiego organu jeszcze się dziś nadarzy. Zapytacie pewnie skąd ta pewność? Cóż, to kwestia doświadczenia i żałosnej przewidywalności kobiet, które pragną pieniędzy i najlżejszego choćby, mirażu władzy. Zdarzają się przypadki którym rzeczywiście zależy na posadzie. Ale zaproponowawszy podwojenie zarobków w zamian za bycie kimś więcej niż tylko sekretarką, z reguły zdaje egzamin.

Tak właśnie było z Krystyną. Gdy zaproponowałem jej, to po miesiącu pracy była oburzona. Oczywiście, co było do przewidzenia, chciała zrezygnować, rzucić się na mnie z pięściami. Ale wizja zwiększonych dochodów i nieciekawych zdjęć rozesłanych do znajomych, rodziny i chłopaka, skutecznie ostudziła jej wolę walki. Zdjęcia oczywiście nie były prawdziwe, ale w dzisiejszych czasach wystarczy wprawne oko i wykupiona licencja Photoshopa aby sprawić by nieprawdziwe, stało się faktem. A więc gdy zobaczyła sfałszowane zdjęcia nie miała innej możliwości. Padła na kolana i wpełza pod biurko. Z czasem jej się to spodobało. Nie jest to może szczyt skromności, ale gruby, żylasty, 19cm długości penis potrafi dać kobiecie przyjemność, szczególnie gdy jego właściciel wie jak go użyć. Teraz, po latach, początki współpracy niknęły w cieniu setek przeżytych wspólnie orgazmów i naszych splecionych w uścisku, rozpalonych ciał.

Wróciłem myślami do sypialni. Maria właśnie się obudziła. Spojrzała na mego prężącego się członka i podniosła prawą brew w geście uznania. Wiedziała jednak, że musi jeszcze trochę poczekać by dobrać się do niego swymi spragnionymi ustami, więc zadowoliła się pocałowaniem twardej główki. Udaliśmy się pod prysznic, zawsze robiliśmy to razem. Ta z pozoru zwyczajna czynność, nabierała niezwykłej intymności, gdy dzieliło się kabinę z ukochaną osobą. Nie spiesząc się, namydliliśmy się wzajemnie i tuląc się do siebie, obdarowywaliśmy się pocałunkami, nakręcając się perspektywą nadchodzącego trójkąta. Tak, dobrze przeczytaliście. Maria nigdy nie kryła się ze swym biseksualizmem. Perspektywa dzielenia się mną z inną kobietą, działała na nią jak afrodyzjak. A dziś, po raz pierwszy od lat, miała ku temu okazję. Po wyjściu spod prysznica udałem się do gabinetu, celem przygotowania odpowiednich dokumentów, Maria zaś zaczęła przygotowywać przekąski.

Około godziny 11:30 usłyszałem dzwonek do drzwi. Ubrany w elegancki garnitur podszedłem do drzwi celem ich otworzenia. Z przyzwyczajenia spojrzałem przez wizjer po czym otworzyłem drzwi. Stała w nich Marlena.

Wyglądała niesamowicie. W czarnych koturnach była o kilka centymetrów wyższa niż normalnie. Jej nogi okryte były czarnymi, koronkowymi pończochami. Długa do kolan, obcisła spódnica, idealnie podkreślała krągłości jej tyłeczka. Entuzjazm studziła jednak nieco zbyt luźna koszula z długimi rękawami.

- Dzień dobry. - powitała mnie z uśmiechem na ustach.

- Witam. - odpowiedziałem. - Zapraszam do środka, żona przygotuje coś do picia.

- Dziękuję. - odparła przekraczając próg. Poprowadziłem ją do salonu, gdzie na stole leżały przygotowane dokumenty. - Proszę, usiądź. - wskazałem jej krzesło. - Kawy, herbaty?

- Poproszę kawę.

- Oczywiście, przekażę Marii. - po tych słowach udałem się do kuchni. Maria kończyła przygotowania. Miała na sobie kwiecistą, zwiewną sukienkę, zaś jej nogi okrywały białe rajstopy. Wyglądała słodko i kusząco. Na tacy stały już filiżanki z parującą kawą oraz świeżo upieczone ciasteczka. Chwyciłem tacę i udałem się do salonu. Marlena siedziała, z nogą założoną na nogę. Postawiłem tacę na stole i podałem jej filiżankę.

- Dobrze więc. - zacząłem. - Pora zająć się szkoleniem.

W ciągu najbliższej godziny Marlena dowiedziała się kto jest kim, zarówno w Zarządzie, jak i we FRANQ-TRANS.

Słuchała uważnie i pytała gdy tylko miała wątpliwości. Pojętna, mała lisiczka. Maria krążyła wokół, od czasu do czasu dolewając kawy, bądź przynosząc potrzebne papiery. Przy czym nieustannie zerkała na Marlenę, która, co mnie zaskoczyło, odpowiadała równie zuchwałymi spojrzeniami. Od czasu do czasu zerkała również na mnie, w dość dziwny sposób. W pewnym momencie rzekła:

- Przepraszam, gdzie znajdę toaletę? - spytała grzecznie.

- Po schodach na górę i w prawo. - odparłem, pochylając się nad papierami.

Marlena wstała powoli i udała się w wybranym kierunku. Gdy tylko zniknęła na schodach obok mnie pojawiła się Maria, która, kładąc mi swą dłoń na rosnącej w spodniach wypukłości, wyszeptała do mego ucha:

- Spokojnie kochany, zajmę się nią. - po czym udała się śladem Marleny w kierunku łazienki. Rozparłem się z uśmiechem w krześle, czekając na rozwój wypadków.

***

Powoli zmierzałam w kierunku łazienki. Nie chciałam wejść za wcześnie. Chciałam przyłapać tę kocicę na gorącym uczynku. Przystanęłam pod drzwiami i zaczęłam nasłuchiwać. Po niecałej minucie usłyszałam ciche westchnienie. Chwilę po nim mych uszu dobiegł tłumiony, przeciągły jęk. Nie czekając dłużej, otworzyłam niedomknięte drzwi. Widok był warty miliona dolarów. O przeciwległą ścianę, z rozłożonymi nogami, stała oparta Marlena. Spódnica opuszczona do kolan falowała w rytm szybkich ruchów masturbującej się Marleny. Z zamkniętymi oczyma, odchylała głowę do tyłu, lewą ręką zatykając usta by nie jęczeć.

- Ekhem. - chrząknęłam. Jej reakcja była komiczna. Z prędkością błyskawicy pochyliła się, próbując z powrotem włożyć spódnicę. - Nie! - zakomenderowałam. Podeszłam bliżej, przypierając zdezorientowaną dziewczynę do ściany. Bez słowa wpiłam się w jej usta, kładąc dłoń na jej gładko wygolonej kobiecości. Jęknęła cichutko, gdy moje palce zaczęły drażnić jej łechtaczkę. Gdy wsunęłam środkowy palec w głąb jej cipki, jej oczy potoczyły się w głąb czaszki. Zaczęłam poruszać w nim, starając się drażnić punkt G. Była wniebowzięta. Już po chwili jej soki spływały mi po dłoni, co sprawiało że i mi robiło się mokro. W tej chwili poczułam ciepłą, męską dłoń na mej talii...

***

Strasznie długo jej to schodzi. - pomyślałem. Minęło już prawie 10 minut a one nie schodzą. Oczywiście wiedziałem po co Maria poszła na górę. Ustaliliśmy to zanim Marlena zawitała u progu naszego domu. Dzień wybrałem nie bez powodu. Właśnie dziś Mariusz, nasz adoptowany kilka lat temu syn, postanowił wyskoczyć z Igą za miasto. Dostał wystarczająco dużo pieniędzy by zabalować przez tydzień, więc nie spodziewaliśmy się go prędko. Miał 12 lat gdy go przygarnęliśmy. Staraliśmy się dać mu tyle miłości na ile było nas stać, pomimo tego iż już wtedy byliśmy niezwykle zapracowani. Wiedział iż niczego mu nie zabraknie, więc cierpliwie znosił chwile gdy nie mieliśmy dlań czasu.

Mając dość oczekiwania wstałem i udałem się w kierunku łazienki. Zbliżając się z każdym krokiem, słyszałem coraz głośniejsze jęki obu kobiet. A więc Maria spełniła swoje zadanie. Stanąłem w progu łazienki. Przyparta do ściany Marlena wiła się z rozkoszy, gdy palce Marii penetrowały jej ciasną cipkę. Wszedłem do pomieszczenia najciszej jak potrafiłem i położyłem dłoń na biodrach Marii. Ta obróciła się w moim kierunku i pocałowała mnie namiętnie.

Pozostawiona samej sobie Marlena powoli doszła do siebie i spojrzała na mnie z pożądaniem.

- Witam panie prezesie. - Wyszeptała rozpalonym z podniecenia głosem.

- Marleno. - zacząłem. - Czy jesteś gotowa na ostatnią tego dnia lekcję dotyczącą zasad panujących w Korporacji? - spytałem, dotykając dłonią jej policzka. W odpowiedzi, rudowłosa piękność opadła na kolana i chwyciła w dłonie mego uwolnionego ze spodni członka. - Dobra dziewczynka. - wyszeptałem. - Coś mi mówi że będziemy musieli porozmawiać o zwiększeniu twych zarobków. Ale to zostawimy na później. Na tę chwilę, prosiłbym abyś użyła tego co masz, by sprawić przyjemność swemu Prezesowi oraz jego żonie. - Tu przeniosłem spojrzenie na masturbującą się powoli Marię.

Marlena nie zamierzała zwlekać ze spełnieniem mej prośby. Wciąż na kolanach, powoli, wzięła w usta główkę mego prącia i zaczęła ssać. Jednocześnie lewą dłonią postanowiła wyręczyć Marię w jej dążeniach do orgazmu.

Staliśmy tak, w tym przedziwnym trójkącie na środku łazienki, poddając się rozkoszy jaką sprawiała nam Marlena, pracując zawzięcie swymi dłońmi i ustami. Przysunąłem swą twarz do twarzy Marii i zacząłem całować ją zapamiętale, wpijając swój język w jej nabrzmiałe z podniecenia wargi. Jęczała cichutko, rozkładając nogi jeszcze szerzej, pozwalając Marlenie działać zwinnymi palcami w swojej pochwie.

- Błagam cię, Karol, weź mnie - wyjęczała moja piękna żona. Nie trzeba było mi tego dwa razy powtarzać. Wyjąłem mokrego od śliny penisa z ust Marleny i popchnąłem Marię pod ścianę. Tam zrzuciła sukienkę którą miała na sobie i wypięła tyłek w moją stronę. Podszedłem do niej powoli, z kutasem sterczącym do granic możliwości i bez słowa zacząłem wpychać jego główkę w jej gorącą norkę.

Jęknęła cichutko, przyjmując mego olbrzyma. Wpychałem go powoli i miarowo, jednocześnie przyciskając twarz Marii do ściany. Oddychała głęboko i wypinała tyłeczek, starając się maksymalnie udostępnić mi swą szparkę. Poczułem dłoń Marleny na moich poruszających się w rytm uderzeń jądrach.

Prawie o niej zapomniałem. Poczułem jak wciska się pod nas i wpuszcza me jaja do swych ust. Ssała je namiętnie, starając się ich nie wypuszczać. Byłem w niebie. Przyspieszyłem tempo z jakim brałem Marię. Z jej ust dobywały się coraz głośniejsze jęki, aż w końcu przyszedł upragniony orgazm. Jej plecy wygięły się w łuk a odchylona do tyłu głowa dotknęła mojego obojczyka. Już nie jęczała, a wyła z rozkoszy, oddając mi się w pełni. Wepchnąłem swego członka najgłębiej jak potrafiłem po czym wyszedłem z niej, i oddałem mego penisa w dłonie Marleny.

Ta bez zastanowienia wzięła go w usta i zaczęła czyścić go z soków Marii. Odchyliłem głowę do tyłu i poddałem się działaniom mej nowej pracownicy. Trzeba przyznać że brakowało jej szlifu w oralnych działaniach, ale da się to wytrenować. Marysia tym czasem padła na kolana i palcami zadowalała pracującą nad mą erekcją Marlenę. Widok tych dwóch, seksownych kobiet, zadowalających siebie i mnie był niesamowity. Po daniu orgazmu Marii, przyszedł czas na Marlenę. Pochyliłem się, i chwytając ssącą mego penisa boginię za ramiona, podniosłem ją z kolan. Nie opierała się.

Wskoczyła na mnie jak na konia i opadła na mego sterczącego penisa. Jej cipka była ciasna i gorąca. Oboje jęknęliśmy z rozkoszy gdy mój członek zatopił się w jej kobiecości aż po jądra. Zacząłem podrzucać ją wysoko, pozwalając na to, by nabijała się na mego kutasa tak głęboko, jak to tylko możliwe. Maria klęczała przed nami, językiem drażniąc kakaową dziurkę Marleny, przygotowując ją na to, co za chwilę nastąpi. Byłem blisko końca, gdy poczułem jak Marlena zaciska swoje mięśnie kegla na mym członku, w spazmach orgazmu.

Tego było za wiele. Po kilku kolejnych skurczach wpompowałem w Marlenę swój ładunek. Zawyła z rozkoszy, czując jak dochodzimy jednocześnie. Wytrysnąłem głęboko w jej pochwie, a mimo to resztki wypłynęły z niej, wprost do ust Marii, dzięki ruchom mego twardego do granic wytrzymałości penisa. Wyszedłem z Marleny i pozwoliłem jej opaść na kolana. Trzęsła się jeszcze w mijającym orgazmie.

Patrzałem na nią rozognionym spojrzeniem, czekając aż dojdzie do siebie. W międzyczasie Maria wzięła w usta mego kutasa, nie chcąc dopuścić do tego by opadł po obfitym wytrysku. Udało jej się. Po kilku minutach łapczywego ssania i brania mego członka w gardło, wstąpiły we mnie nowe siły. Obszedłem więc masturbującą się na klęczkach Marlenę, i padłem na kolana, przysuwając penisa do jej odbytu.

***

Poczułam gorącą główkę penisa, na wejściu do swego tyłeczka, lecz nie zaprotestowałam. Bynajmniej nie dlatego iż lubiłam seks analny, ale zwyczajnie dlatego że nie byłam w stanie. Maria przycisnęła me dłonie do podłogi i zamknęła usta pocałunkiem. Kutas Karola pokonywał powoli opór mego odbytu dzięki brutalnej, męskiej sile. Czułam jak wciska się we mnie, centymetr po centymetrze. Gdy tylko Maria uwolniła me usta, wzięłam głęboki, spazmatyczny oddech. Z każdym kolejnym pchnięciem kutas mego nowego szefa wchodził coraz głębiej w mój tyłek. W końcu dobił do końca, i rozpoczął regularny, rytmiczny galop w moim zaciskającym się na jego członku tyłeczku. Moich uszu dobiegł długi, przeciągły i głośny, kobiecy krzyk. Mój krzyk. Krzyk wyrażający zachwyt. Zachwyt wywołany ogromnym, żylastym kutasem, penetrującym bez litości każdy centymetr mego obolałego tyłka. Karol też jęczał z rozkoszy. Zaciskałam swe mięśnie na jego penetrującym mnie członku, sprawiając mu nieziemsko wielką przyjemność.

Nagle poczułam jak przyspiesza tempo, zbliżając się do końca. Wypięłam tyłek jeszcze bardziej, oddałam mu się cała. W końcu, po kilkunastu potężnych pchnięciach poczułam jak wypełnia moją kakaową dziurkę swym gorącym nasieniem. To wszechogarniające uczucie wypełnienia doprowadziło mnie do kolejnego już dziś orgazmu. Poczułam jak ręce odmawiają mi posłuszeństwa. Poleciałam do przodu i tylko trzymająca mnie Maria nie pozwoliła mi rozbić sobie nosa. Opadłam na podłogę, oddychając ciężko. Czułam jak sperma wypływa z obu dziurek, spływając między me uda, a następnie na podłogę łazienki.

Usłyszałam odkręcaną wodę. To Karol i Maria wskoczyli pod prysznic. Woda spływała po ich spoconych ciałach, podczas gdy Maria wysysała z penisa swego męża resztki nasienia.

- Nie chcesz się opłukać? - usłyszałam zdziwiony głos Karola.

- Nie, dziękuję, chyba już pójdę. - odparłam. Uwielbiałam uczucie towarzyszące wyciekającej leniwie z mej dziurki spermie. Stwarzało to później, po zaschnięciu nasienia, okazję do masturbacji pod prysznicem, pod pretekstem pozbycia się resztek "urobku" z organizmu. Wstałam powoli, na trzęsących się nogach i sięgnęłam po ubrania. Wciągnęłam spódnicę na tyłek i założyłam leżącą na umywalce koszulę. Nie było sensu w zakładaniu majtek. Weszłam w swe czarne koturny i skierowałam się w kierunku wyjścia.

- Marleno - usłyszałam za plecami.

- Tak, szefie? - odparłam.

- Bądź jutro o 9:00 w biurze.

- Oczywiście - odpowiedziałam.

- Do zobaczenia.

- Do widzenia.

Zeszłam po schodach, trzymając się poręczy, i udałam się w kierunku wyjścia, słysząc jęki dobiegające z łazienki.

Ten tekst odnotował 36,144 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.18/10 (55 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Z tej samej serii

Komentarze (0)

brak komentarzy

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.