Ilustracja: Andrea Piacquadio

Pamiętnik Marty (II). Skąd we mnie dwie natury?

16 czerwca 2021

Szacowany czas lektury: 15 min

Polecam rzucić okiem na moje wcześniejsze opowiadanie - Dziadek i wnuczek.
Dostałam przy nim mnóstwo uwag dotyczących m. in. interpunkcji i konstrukcji zadań. No i skwapliwie to opowiadanie poprawiłam, a także wzbogaciłam o kilka wątków - proponuję tym, którzy byli niezadowoleni z niego, jeszcze raz je "przelecieć" :)

Gdy dotarłam do klasy maturalnej, dostąpiłam do godnego pozazdroszczenia zaszczytu, by moją klasę poprowadził wybitny historyk – pan profesor Józef.

Dość szybko poznał się na mojej pasji historycznej i zainspirował mnie, bym wybrała się na studia historyczne. Wkrótce zaproponował mi również, bym przychodziła do niego na korepetycje. twierdził, że chce się podzielić ze mną swą wiedzą, a dostrzegając mój – jak to określił - niebywale wyjątkowy talent – poprowadzi te indywidualne zajęcia zupełnie za darmo…

Zaskoczył mnie tym, ale... od początku mi imponował. Dlatego nie mogłam wprost uwierzyć, w tak niebywałe szczęście.  Z nieukrywaną radością przyjęłam jego ofertę. Tym bardziej że imponował mi nie tylko jako belfer… lecz również jako mężczyzna… To zapewne dlatego, na zajęcia z nim przychodziłam ubrana nie jak uczennica, lecz jak młoda damulka – elegantka. Zawsze szpilki… dopasowane spódniczki… pończoszki… A także coś, czego nie mógł wiedzieć - koronkowa, seksowna bielizna.

Zabujałam się w nim. Ewidentnie i "na zabój" zabujałam. Toteż, gdy prawił mi komplementy, lądowałam w siódmym niebie. Gdy kładł dłoń na moim kolanie, drżałam z podniecenia, nie spodziewając się takiego zachowania. Zaskoczył mnie tym niesłychanie! Byłam wówczas najszczęśliwszą niewiastą w miasteczku... Co ja plotę?! Na świecie!

Odwdzięczałam się pochwałami:

- Tak mi miło przy panu… panie profesorze… tak lubię pana... pana słuchać... - prawiłam, spuszczając wzrok, licząc, że pan Józef będzie wobec mnie jeszcze milszy...

Oczywiście, nie zdobyłabym się na wyznanie: "kocham pana", choć te słowa nieustannie kołatały się w mojej główce.

Nie tylko w głowie, ale także w snach. Śniło mi się to, co wydawało się, nie mogło wydarzyć się na jawie, a więc na przykład to, że wyznaję mu miłość, albo nawet, że chcę mu się oddać. Śniłam, że rozbieram się przed nim powoli, tańcząc. Że zsuwam z siebie moją najlepszą sukienkę i prężę się przed nim w samej bieliźnie. Oczywiście też swojej najlepszej... A potem? Potem rozpinam przed nim stanik... zsuwam majtki...

Stojąc przed nim naga, szepczę:

- Panie Józefie... jestem twoja... należę do pana... niech pan... mnie weźmie.

Gdy następnego dnia stawiłam się u profesora, piękny sen pamietałam w detalach.

A mój nauczyciel, jak zawsze, był dla mnie przemiły.

- Jesteś piękna, moja panienko, jak cudny, rozwinięty kwiatuszek… - gładził mój policzek, jednocześnie, bardzo powoli, lecz dość pewnie, przesuwając dłoń z kolana na udo… Na udo w beżowej pończoszce, zakończonej koronką.

Zakochałam się w nim na zabój.

Podświadomie prowokowałam go. Mówiłam, że jest przystojnym i inteligentnym mężczyzną, że na pewno zdobył wiele kobiet, bo – kokietowałam – nie wyobrażam sobie, że potrafiłabym się oprzeć takiemu mężczyźnie...

Moje prowokacje przynosiły zamierzony skutek. Profesor Józef zaczął mi prawić komplementy, że jestem kobieca, że ładnie się ubieram. Bardziej chyba jednak chciał mnie rozbierać…

Wcześniej nie spodziewałam się nawet, że może do tego dojść. Co prawda, celowo kupiłam sobie koronkowy stanik, drogi jak cholera, zawsze zakładając go, gdy szłam na spotkanie z historykiem, lecz nie przypuszczałam, że dojdzie do sytuacji, w której mój kochany pan profesor go zobaczy.

Cały czas w duchu jednak myślałam „Panie profesorze, czy pan widzi, że mam największe cycki spośród dziewczyn w mojej klasie! Boże, jak ja bym chciała, żeby pan je zobaczył!”

No i zobaczył! Miał śmiałość, a może odwagę, powiedzieć, że jestem kobieca, że mam zgrabny biuścik… Najpierw pogładził go przez materiał bluzki i stanika… wreszcie jego dłoń wsunęła się pod bluzkę… a potem już poszło szybko…

Gdy widział, że nie protestuję, zaczął masować moje cycki. Zrazu przez koronkę stanika.

Docenił jego markę.

- Dziewczyno, chwaliłem cię już za gust, ale ten biustonosz to prima sort! Co za koronka, co za wykonanie! Idealny, by nosić tak śliczne, boskie piersi... Masz chyba największe w klasie? Co ja mówię - w klasie?! W szkole! Prawda? Chyba nawet bardziej obfite od większości nauczycielek.

Moja konsternacja nie pozwoliła mi wydusić z siebie jakiegokolwiek słowa. Odlatywałam. Krzyczałam w myslach - "Chwilo trwaj! Jesteś piękna!"

Byłam dosłownie - wniebowzięta. Tym bardziej, że właśnie w tym momencie, pan profesor wysunął moje półkule z cyckonosza.

Ależ on mi je pieścił. Żaden chłopak do tej pory, tak mi ich nie dotykał. Zresztą, jakież to tam były te moje doświadczenia... Podczas całowania się na "nibyrandkach"... czy na wiejskiej zabawie, po ciemku... wtedy, gdy zmacał mnie ten kurdupel - Adaś...

Teraz poszło już bardzo szybko...

Nauczyciel przeszedł samego siebie w pochwałach moich cycków.

- Są jak kształtne, klasyczne kopuły pewnego bajecznego kościoła, który widziałem na rycinie jakiejś księgi! Idealne!

Stwierdził, że musi im oddać hołd pocałunkiem, po czym przyssał się wręcz do sutków, jak osesek.

Boże! Jakiesz dawało mi to rozkosze! A on delektował się nimi długo - lizał, a potem nawet przygryzał.

Widziałam, jak silnie jest pobudzony. Widziałam jego wybrzuszenie w spodniach... bardzo mnie to intrygowało.

Wreszcie stało się to... Z niedowierzaniem obserwowałam bajkowy moment, gdy pan Józef rozpinał spodnie, by wyłonić na wierzch swą wspaniałą męskość. Istne berło!

Właśnie takie skojarzenie przywodził mi jego kształt. Berło. Berło królewskie!

Tak też zakrzyknęłam rozegzaltowana:

- Berło! Panie profesorze! Toż to istne berło! Atrybut władcy!

Wreszcie doszło do sytuacji, że owo berło zostało osadzone w mojej dłoni! Boże, jakaż ja byłam przejęta! Oto miałam w swej dłoni męskość tak wybitnego człowieka, dla mnie niemal Boga. Profesor, ten sam, który przed chwilą, tłumaczył mi zawiłości przyczyn wybuchu Pierwszej Wojny Światowej, profesor, który wydawał takie mądre książki... teraz prężył przede mną swój maszt, gotów zanurzyć go w moich ustach… Jakże ja chciałam go całować, lizać, ssać… Pieścić ustami i językiem, byle tylko sprawić memu panu Profesorowi jak największą przyjemność…

Cały czas prężyłam swe młode, ale tak pokaźne cycuszki, żeby mój Mistrz widział je i… miałam nadzieję – podniecał się nimi… I tak się działo, widziałam jego wzrok omiatający me cycunie…

Gdy nauczyciel chwycił mą głowę, trzymał mnie za włosy, aż drżałam z podniecenia.

A gdy zaczął ją kierować w stronę swojego "grzybka", myślałam, że zwariuję ze szczęścia…

Westchnęłam:

- Ach, panie profesorze! Nigdy jeszcze tego nie robiłam… ale dla pana, dam z siebie wszystko! Absolutnie wszystko! Pańska męskość jest wręcz doskonała! Powtarzam... Istne berło! Królewskie! Albo nie... cesarskie!

Pocałowałam jego czubek, jakby tym gestem chcąc wyrazić spolegliwość, gotowość do spełnienia oczekiwań.

Profesor Józef był zachwycony:

- Powiadasz, już po raz drugi... berło… o tak… o tak… a zatem, przepytam cię! Podaj mi historyczną definicję berła?!

Po tym specjalnym pocałunku dotknęłam czub językiem. Właściwie go muskałam... Niezwykle delikatnie, samym koniuszkiem języka.

- Panie profesorze… berło, to… ozdobna pałka będąca jednym z trzech najczęściej spotykanych symboli władzy...

Subtelnie polizałam głowicę owegoż berła, nasłuchując coraz głośniejszych westchnień mego mistrza. Uniosłam wzrok, by patrzeć mu prosto w oczy, gdy jednocześnie, kolistymi ruchami, omiatałam kapitel buzdygana... Dostrzegłam wówczas szeroki uśmiech na twarzy mężczyzny.

- Moja panno, dalej… proszę o pełną definicję…

- Berło to symbol najwyższej władzy. Znane było jako laski osób starszych…

Wreszcie już nie czubkiem, a całym językiem wodziłam po czubie berła pana profesora. Ślizgałam się po nim coraz namiętniej, aż pan profesor zacisnął zęby.

- Motyw króla-pasterza obecny był już u Sumerów, potem symbolem władzy była maczuga z okrągłą głowicą.

Przeciągałam językiem po całej długości tejże pałki-maczugi – od dołu – do góry.

Ten symbol przejął judaizm, a następnie chrześcijaństwo… Dało to początek pastorałowi jako symbolowi obrony „owieczek” - wiernych, a u świeckich - poddanych.

Badałam ustami jego "pastorał", połykałam je głębiej, coraz to głębiej, co raz wypuszczając, by odpowiadać na pytanie:

- U ludów pozaeuropejskich bywał obrzędowym atrybutem określającym pozycję społeczną. W Europie było zazwyczaj zwieńczone u góry okrągłą gałką - symbol świata, a u dołu…

Tu znów przerwałam wypowiedź, bo… wzięłam ową gałkę do buzi, połykając znacznie głębiej. Bardzo uważałam, by nie potraktować męskości zębami. I znów wypuszczałam…

- U dołu natomiast… berło było zakończone irysem - symbolem światła i oczyszczenia, głową orła  - w buławach rzymskich i wojskowych…

Gdy zanurzałam znów buławę do połowy, zaczęłam drażnić jego „głowę orła” koniuszkiem języka.

- Należy dodać, iż berła jako oręż były znane i stosowane w starożytności w formie metalowej maczugi z kulą wyodrębnioną poniżej wierzchołka i z drewnianym uchwytem…

Jednocześnie zaciskałam dłoń na owej broni bojowej, poruszając nią. Zaczynałam ssać jego „kulę”. Pan profesor był w siódmym niebie.

  - W wiekach średnich pełniły już raczej tylko rolę jednego z insygniów władzy...

Wzięłam owo insygnium władzy głębiej do ust, zaciskając wargi i poruszając miarowo.

- Władca mógł używać berła do ułaskawiania więźniów i skazańców…

Moja dłoń zaczęła pieścić jądra starego… Był naprawdę wniebowzięty.

- Och! Moja ty wzorowa uczennico! Twoja wiedz wykracza niezmiernie poza zakres programu nie tylko szkoły, ale i studiów!

Wtedy, w podzięce za pochwałę, spróbowałam lizać językiem i ssać jednocześnie… Nie łatwe to… ale… czegóż to się nie robi, dla ulubionego pana profesora.

Pan Jóżef wyraźnie mocno się rozochocił i mimo moich zabiegów - nie wytrysnął, Jego berło nadal się prężyło i najwyraźniej chciał coś z tym faktem uczynić.

Tak bardzo chciałam się oddać ukochanemu Panu Profesorowi… A jednocześnie, z drugiej strony, chciałam zachować cnotę…

Gdy się mu z tego zwierzyłam… natychmiast znalazł wyjście, z tej wydawałoby się kłopotliwej sytuacji.

Powiedział:

- Oszczędzę w takim razie twój wianek… Ale… oprzyj się o tę kanapę… wypnij się w moją stronę, podwiń spódniczkę, ale wysoko i zsuń majteczki…

Bałam się. Mimo, że go ceniłam i ufałam mu, obawiałam się, że teraz zechce mnie oszukać… Z drugiej strony, zżerała mnie ciekawość, jak to jest - poczuć mężczyznę w sobie… poczuć jak we mnie wchodzi… jak odczuwam jego twardość…

 

Pan profesor nie oszukał mnie. Rzeczywiście chciał oszczędzić moją niewinność i dlatego przyłożył swoje berło do innej mojej dziurki. Naparł na nią i... z potwornie dużym trudem zaczął wchodzić we mnie... Jakże ja to odczuwałam! Ta moja dziurka okazała się być zbyt ciasna dla takiego. Ależ mnie bolało. Nie mogłam powstrzymać się, żeby nie jęczeć.

- Aaaaa… aaaaaaa!

Stawałam się coraz głośniejsza. Co zresztą panu Józefowi sprawiało chyba nie lada przyjemność.

W jego salonie wisiało olbrzymie lustro, takie na całą ścianę, więc doskonale widziałam jego wyraz twarzy i to co ze mną wyczynia. A wyczyniał wiele, oj… wiele. Podniecał się chyba widokiem moich nagich piersi, wysuniętych ze stanika, a także kompletnie nagiej cipeczki.

Wchodził we mnie głębiej i głębiej. Mocno czułam jaki jest twardy. Co zaskakiwało mnie, gdzy pomyślałam o jego jego wieku.

Dopytywałam się.

- Panie profesorze… a czy jeśli ja się panu tak oddałam, to czy ja dalej jestem dziewicą, czy już niestety nie?

Profesor sapał, trudząc się we mnie. Wykonywał coraz dotkliwsze pchnięcia. Dlatego z trudem wydyszał.

- Wziąłem cię. Ale dalej pozostajesz dziewicą, bo nie przebiłem ci błonki. Ale masz fizyczną cnotę… Więc jesteś fizycznie cnotką… a realnie…? Realnie to jesteś... - i tu uniósł głos - jesteś moją suczką!

Boże… dlaczego te słowa tak mnie rozpaliły? Może dlatego, że chciałam tego. Pragnęłam być "jego suczką". Dla niego mogłabym być nawet jego dziwką... Tak! Jego prywatną dziwką. Gotową na każde jego skinienie. Gotową zostać po lekcji... gotową wejść pod biurko... gotową wypiąć się przy jego biurku...

Od tej pory, zawładnęły mną dwa żywioły, już na zawsze posiadłam dwie natury.

Jedna, to „cnotki-niewydymki”, trzymającej dystans damulki - ponad wszystko ceniącą i chroniącą swą cnotę, epatującej tym, jaka to jestem porządna i niedostępna.

Druga, to zupełnie przeciwstawna natura - kuszącej, prowokującej strojem - minispódniczkami, koronką pończoch, prześwitującymi bluzkami - i szczebioczącej, naiwnej kokietki... kobiety łatwej, gotowej puszczać się na każdym kroku i niemal z każdym chłopem.

P.S.

Winnam zapewne czytelnikom informacji jaki był finał relacji z panem profesorem Józefem?

Cóż, finał nastąpił na moim biuście... i tym drogim staniku.

Aha... Już jako studentka, kilka razy odwiedziłam jeszcze mojego starego nauczyciela. Za każdym razem mnie przepytywał! I to srogo przepytywał! I to za każdym razem, gdy jednocześnie dobierał się do mnie... Pytał, co to był "żyzny półksiężyc", gdy jednocześnie zadzierał mi spódnicę. Pytał o to skąd się wzięli Sumerowie, gdy pakował swą prawicę pod mój stanik. Pytał o przyczyny zagłady cywilizacji minojskiej, gdy pakował swe berło do moich ust...

A potem? Potem już o nic nie pytał, gdy wchodził we mnie.

 

Ten tekst odnotował 13,197 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 3.77/10 (34 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Z tej samej serii

Komentarze (23)

+2
-2
Świetne... Opis berła znakomity...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
-7
Dziewczynko... kończ już... albo obejrzyj chociaż jakiegoś pornosa....
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
-2
Panie Historyku, jakie wskazówki radzi mi Pan zaczerpnąć, ze wskazanego przez Pana źródła?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+4
-2
1) Dlaczego główna bohaterka sprawia wrażenie osoby upośledzonej?
2) Infantylne określenia na poziomie 12-latka np.kuśka,rodem z zapadłej wsi...
To tylko tak na gorąco...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+5
0
Po raz kolejny to powiem: autor, czy też autorka sprawia wrażenie, jakby seks znała tylko z kiepskich filmów porno i równie kiepskich harlekinów.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-3
Ja się nie zgadzam. Nie każde opowiadanie musi być na jedno kopyto. Historyczka ma swój styl, on się powtarza w jej opowiadaniach i ja go lubię, m.in. za takie słownictwo jak „kuśka”. Nie wszystko musi być jak w pornolu.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+6
-1
@Vars problem w tym,że te opowiadania są na jedno kopyto. Na zasadzie nie chcem,ale muszem. Jeśli celem jest pokazanie parodii opowiadań erotycznych, bądź pokazanie jak nie należy pisać opowiadań to ok. A określenia męskich narządów jakie przewijają się w jej opowiadaniach to może kierować do swojego 5-syna a nie nie do dorosłych mężczyzn.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-6
Czym Cię, Panhistoryk tak bardzo skrzywdziła Historyczka? nawet nick masz adekwatny.. Te opowiadania mają swój styl i swoich wielbicieli, a Ty przeżywasz zastosowane słownictwo. Po co? myślisz, że zmienisz styl autorki? czy chcesz dać wyraz swoim kompleksom? a może przekonaniu o własnym talencie literackim? polonistycznym?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-3
Poza tym, sugerujesz dalszy rozwój słownictwa Autorki w oparciu o filmy pornograficzne.. Czego może się nauczyć? odgłosy seksu: krzyki, jęczenia, wzdychania, piski.. miłosne jęki.. tylko jak się to ma do określenia dla męskich narządów płciowych? chyba, że jest jakaś kategoria edukacyjna filmów pornograficznych?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
-3
@Jakub dziewice/feministki nie powinny pisać opowiadań erotycznych...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-3
1) Keanel również wyraził swoje zdanie, z którym radzę się zapoznać
2) Na zaprzyjaźnionym portalu piszą,że te opowiadania są nudne jak flaki z olejem...
Więc???
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-1
każdy ma prawo do swojej opinii, własnej oceny. A znając styl opowiadań Autorki, po prostu nie czytaj skoro są nudne jak flaki z olejem...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-1
Skoro publikuje tutaj takie PSEUDO-opowiadania to niech się liczy z krytyką. Jeśli nie to niech pisze do szuflady....
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+5
-2
Cyt, "każdy ma prawo do swojej opinii, własnej oceny."

Chłopie, jaja sobie robisz? Piszesz, że każdy ma prawo do swojej opinii, chociaż we wpisie popełnionym raptem godzinę wcześniej oburzasz się, że ktoś taką wyraził.

Cyt, "Czym Cię, Panhistoryk tak bardzo skrzywdziła Historyczka?"

A ten tekst jeszcze bardziej debilny. Poważnie, nie można już skrytykować czyjejś twórczości?

Co do tematu - mnie też odrzucają te wszystkie "kuśki", "piczki", "ślepia" i cała reszta tego typu.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
0
No i super, więc wiesz, że tej autorki nie czytasz. Argumenty były ad personam że nikt autorki dobrze nie zerżnął, że za mało filmów pornograficznych ogląda. To przesycenie emocjami wskazuje na coś więcej, niż to że nie lubi się czyjegoś słownictwa. Nie lubię ruskich pierogów to po prostu ich nigdy nie jem. A postawa tu zaprezentowana jest taka, że nie cierpię smaku potrawy ale będą ją jadł trzy razy dziennie i literacko opisywał jakie to jest paskudne.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-3
Tym wpisem doskonale udowodniłeś, że nic nie zrozumiałeś z mojej wypowiedzi 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
-3
Opowiadania oceniam bardzo dobrze. Autorka świetnie opisała to co może zajść między młoda naiwna dziewczyna z małego miasteczka a starym lubieżnym nauczycielem historii, można się też zastanawiać czy ulegając temu nauczycielowi historii o oddając mu się ulega tylko mężczyźnie czy też jest to głębsza metafora opisującą jak młoda dziewczyna cała oddaje się swojej pasji czyli historia. Wzmianka o zakupie drogiego stanika i ubogie słownictwo dziewczyny dodają tylko opowiadaniu realizmu. Autorka świetnie też przedstawiła to jak młoda fascynatka historii dzieli swoje pasje i ssie penisa jednocześnie starając się odpowiadać na pytania pana historyka, dostrzegam tu pewne rozdarcie, podział na wyuzdana dziwkę i intelektualistkę. Jednym słowem brawo i oby tak dalej.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
A ja lubię bardzo czytać, co piszesz, bo robisz to super i sobie wyobrażam, że to ty i ja w tych opowiadaniach.
Pozdrawiam cieplutko
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-1
A ja wyobrażam sobie, że to ty i ja Krystianie.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Starski a ja myślałem że Ty... i ja... że My... nieważne!
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
starski, GreatLover... Kiełkuje uczucie? Miło popatrzeć... ech, aż czasem zazdrość bierze
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
CZYTELNIKU, gdzie dwóch się naje, tam i dla trzeciego stanie!
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Dokładnie
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.