Ilustracja: Jenny Marvin

Wizyta przyjaciela

6 kwietnia 2023

Szacowany czas lektury: 2 godz 24 min

Jakiś czas temu wspomniałem w komentarzu o zamiarze napisania nowej wersji jednego z moich wcześniejszych tekstów. Próbowałem również zachęcić was do zgadywania, które z opowiadań pójdzie na warsztat i mimo że pojawiło się kilka propozycji, to nikomu nie udało się trafić. Jak zapewne domyślacie się, patrząc na tytuł, tym opowiadaniem jest „Ala i wizyta przyjaciela”. Dlaczego zdecydowałem się na nową wersję właśnie tego tekstu? Powodów jest klika. Przede wszystkim mam do niego ogromny sentyment, ponieważ właśnie od tego opowiadania zaczęło się moje prawdziwe pisanie, a sam temat wydaje mi się bardzo kuszący i kręci mnie do tej pory. Po drugie, moje umiejętności pisarskie były wtedy raczej ubogie i bardzo szybko po publikacji tamtej części miałem ogromny niedosyt i czułem, że nie przedstawiłem tamtej historii tak, jak naprawdę bym chciał. Nie mówię, że teraz jestem już literackim mistrzem, ale doświadczenie i praktyka, które nabyłem przez tych kilka lat, dały mi większą swobodę wypowiedzi i mam nadzieję, że ten postęp będzie dla was dostrzegalny. Jeśli chodzi o samą treść, to nowe opowiadanie nawiązuje pomysłem do poprzedniego, ale tak naprawdę jest to zupełnie nowa historia i liczę, że czytanie jej dostarczy wam dużo wrażeń i miłych przeżyć. Dajcie znać w komentarzach, czy warto było powrócić do bohaterów z przeszłości.

- Cześć Krzychu! – krzyknął Dawid, po czym, widząc otwartą bramę, wjechał swoim ślicznym mercedesem na podjazd, szczerząc zęby przez uchyloną szybę.
- Się ma! – odkrzyknąłem i wyszedłem mu na powitanie.
- Nic się nie zmieniłeś – wypalił radośnie, kiedy wyszedł samochodu i złapał mnie za bary. Nie widzieliśmy się od dobrych paru lat, chociaż w liceum byliśmy najlepszymi kumplami.
- A ty bardzo – odparłem i obrzuciłem go demonstracyjnym spojrzeniem od stóp do głów. Minęło już dwa lata, odkąd po sukcesach w Polsce wyjechał do Niemiec, gdzie grał zawodowo w piłkę ręczną w jakimś drugoligowym zespole. Zawsze był dobrze zbudowany, ale lata zawodowego grania sprawiły, że nie miał na sobie grama tłuszczu, a głęboka rzeźba mięśni widoczna była nawet przez koszulkę.
- Niezłe cacko – wskazałem skinieniem głowy na sportowy samochód, który musiał kosztować fortunę.
- Niezły dom – odwdzięczył się za komplement. – Jeszcze fajniejszy niż na fotkach.
- Dzięki, ale i tak nie kosztował tyle, co twoja fura – odparłem uradowany spotkaniem i zaprosiłem go do środka. Dawid przyjechał do Polski w związku ze świętem szkoły, do której kiedyś uczęszczaliśmy. Obydwaj byliśmy w klasie sportowej, która w całej historii placówki przyniosła jej najwięcej chwały i sukcesów, dlatego ktoś tam wymyślił sobie, żeby z tej okazji rozegrać mecz oldboyów przeciwko obecnej reprezentacji. Dawid był urodzonym szczypiornistą i od początku wszyscy wróżyli mu świetlaną karierę, co się zresztą spełniło, o ile gra w drugiej lidze taką była. Pomijając to wszystko kontrakt w Niemczech był dla niego korzystny finansowo, a w naszym małym miasteczku chłopak urósł do statusu prawdziwej gwiazdy, bo zagraniczna liga, nieważne która, wszystkim kojarzyła się z sukcesem. W szkole, którą ukończyliśmy ponad sześć lat temu, obydwaj byliśmy dobrymi graczami, jednak ja nie miałem takiego parcia na scenę jak on, więc po maturze zdecydowałem, że nie będę wiązał przyszłości ze sportem. Zaraz po ukończeniu szkoły zająłem się budowlanką i chociaż miałem już w ręku indeks politechniki, to firma, którą założyłem wraz z ojcem, rozwijała się tak dynamicznie, że ostatecznie zrezygnowałem ze studiów i szczerze mówiąc, nigdy tej decyzji nie żałowałem. Zaczynałem od prostych remontów, potem zająłem się budową domów, a w międzyczasie kupowałem stare budynki i mieszkania, aby je wyremontować i sprzedać z dużym zyskiem. Teraz spróbowałem również szczęścia w małej deweloperce, miałem pozaczynanych kilka inwestycji, które już wkrótce powinny przynosić mi poważniejsze zyski. Dawid studiował zaocznie AWF, pokazując się z dobrej strony w polskich klubach, co ostatecznie zaowocowało kontraktem w Niemczech. Kiedyś spotykaliśmy się często, ale potem każdy zajął się własną karierą, a nasz kontakt ograniczył się do sporadycznej wymiany wiadomości w mediach społecznościowych. Jednak, kiedy dostaliśmy zaproszenia na święto szkoły, uznałem, że będzie to doskonała okazja, aby nadrobić zaległości i zaprosiłem go do siebie.
- I jak? – spytałem, oprowadzając go po wnętrzu. – Mój projekt i moje wykonanie.
- Zajebisty – skomentował w swoim prostolinijnym stylu. – Wybudujesz mi taki, jak wrócę do Polski?
- Nie ma sprawy – zgodziłem się, miło połechtany komplementem i podziwem, który malował się na twarzy Dawida. Jego opinia była budująca, ponieważ włożyłem w ten dom całe serce i wszystkie umiejętności. Z odziedziczonego po dziadkach gospodarstwa, zrobiłem nowoczesną rezydencję, która przyciągała uwagę prostą, lecz funkcjonalną formą. Parterowy dom o płaskim dachu i dużych przeszkleniach odbiegał wyglądem od standardowych projektów z katalogu i mógł co niektórych szokować, ale dla mnie był powodem do dumy. 
- Nie mów, że mieszkasz tu sam? – spytał drwiąco i rozejrzał się po wnętrzu, szukając jakichś oznak obecności kobiety.
- A jak myślisz? – uśmiechnąłem się tajemniczo, ale on od razu wyczytał z mojej twarzy prawdę. – Dlatego ty będziesz spał tam – rzuciłem chytrze i wskazałem mu wzrokiem drugi budynek, który znajdował się z tyłu domu po drugiej stronie trawnika. Kiedyś była tam obora, którą przebudowałem na garaż i dodatkowe mieszkanie dla przyjezdnych, co zapewniało swobodę zarówno mi jak i moim gościom. Obydwa budynki były w tym samym nowoczesnym stylu, tworząc razem spójną całość. Potrzebowałem dodatkowych pomieszczeń, ponieważ właściwy dom nie był zbyt obszerny – oprócz salonu połączonego z kuchnią oraz sypialni, był w nim właściwie jeszcze jeden pokój, który, póki co pełnił funkcję siłowni i składziku na rupiecie.
- No to pochwal się, kto jest tą wybranką – dopytywał, wyraźnie zaintrygowany, bo wcześniej nie pisałem mu, że kogoś mam. – Znam ją?
- Niedługo sam się dowiesz – trzymałem go w niepewności i świetnie się przy tym bawiłem. Monika była naszą koleżanką z klasy i nie mogłem się doczekać, kiedy wróci z siłowni, aby zobaczyć minę Dawida. Ona również pozostała w rodzinnej miejscowości, a właściwie wróciła tu po trzech latach studiów w Warszawie, gdzie zrobiła licencjat z kosmetologii. Po powrocie założyła  gabinet kosmetyczny, ale okazało się, że ma smykałkę do interesów i doskonale rozumie potrzeby rynku. Jej skromny interes bardzo szybko rozwinął się w prawdziwe centrum urody dla kobiet, które oferowało teraz wiele innych usług. Oprócz salonu piękności był tam również fryzjer, klub fitness, studio tatuażu, a nawet sklep z bielizną i kosmetykami. Właśnie w takich okolicznościach doszło do naszego pierwszego spotkania po latach.  Ja miałem firmę budowlaną, a ona szukała fachowca, aby przebudować budynek na  potrzeby rozwijającego się biznesu. Odnowiliśmy przyjaźń, a ponieważ współpracowaliśmy ze sobą, to wkrótce zaczęło nas łączyć coś więcej niż tylko interesy, a przyjaźń zmieniła się w głębsze uczucie. Związek z Moniką nadal był dla mnie czymś świeżym i ekscytującym i nie zdążyłem jeszcze w pełni przywyknąć do nowej sytuacji, ponieważ decyzję o zamieszkaniu razem podjęliśmy zaledwie miesiąc wcześniej.

Zanim skończyliśmy oględziny domu, usłyszeliśmy na zewnątrz warkot silnika i po chwili w salonie pojawiła się moja dziewczyna.
- Monika?! –  Dawid otworzył szeroko oczy i zaczął się jąkać. – To wy …? To wy jesteście razem? W życiu bym nie pomyślał… Gratuluję.
- Witaj gwiazdo – weszła mu w słowo, cmokając go zalotnie w policzek. Wybawiła go od niezręcznego stękania, bo nasz kolega długo nie mógł opanować zaskoczenia.
- O kurczę, trudno cię poznać. – Dawid odsunął się od niej na pół kroku i obrzucił zachwyconym spojrzeniem.  Rzeczywiście, mimo że zawsze była ładną dziewczyną, to w szkole raczej nie rzucała się w oczy, a swoje wdzięki skrywała skromnie pod grubymi swetrami czy workowatymi spodniami. Taka panowała wtedy moda, ale Monika nigdy nie należała do tych, które za wszelką cenę chciały zwrócić na  siebie uwagę chłopaków, a takich dziewczyn w naszej szkole nie brakowało. Rozkwitła będąc w Warszawie i kiedy wróciła w rodzinne strony, była już zupełnie kimś innym. Wyszczuplała, zapuściła włosy, a  joga i siłownia sprawiły, że jej ciało nabrało miękkich kobiecych kształtów. Zmierzenie się z wielkim światem umocniło w niej wiarę w siebie, co tłumaczyło jej obecną przebojowość. Zrozumiała, że pokazywanie światu swojej urody nie jest niczym niewłaściwym, więc teraz szalała. Czasami wydawało mi się, że odbija sobie te wszystkie „stracone” lata, kiedy pozostawała w cieniu swoich wyzwolonych koleżanek. Dla mnie była idealną partnerką i trudno mi było uwierzyć, że nie zauważyłem jej zalet, kiedy chodziliśmy do szkoły. Dowcipna, pogodna i opiekuńcza. Uwielbiałem jej uśmiechnięte spojrzenie i optymizm, którym nie raz wyciągnęła mnie z depresji. Zawsze poprawiała mi humor i czułem, że nasz związek jest najwspanialszą rzeczą, która przydarzyła mi się w życiu.

Dawid nadal nie mógł oderwać od niej wzroku, ale miał ku temu wiele innych powodów. Po pierwszym szoku przyjrzał się jej dokładnie i nie potrafił ukryć, jak duże wrażenie zrobiła na nim jej nowa wersja. Monika wróciła prosto ze swojego centrum, gdzie prowadziła zajęcia fitness. Obcisłe legginsy do pół łydki i szary sportowy stanik, widoczny spod rozpiętej bluzy pozwalały w pełni docenić piękno jej sylwetki. Spokojnie mogła ubiegać się o posadę hostessy lub modelki. Długie czarne włosy związane teraz w kucyk, podskakiwały figlarnie przy każdym ruchu głowy, a ciemne oczy szkliły się żywym blaskiem. Miała w sobie jakiś czar, a swoim zabójczym uśmiechem potrafiła wprawić wszystkich w świetny nastrój i sprawić, że człowiek zapominał o całym świecie. I tak było właśnie teraz. Patrzyłem na nich z boku i piersi rozpierała mi duma. Ta zajebista laska była moją dziewczyną.

- Rany! To naprawdę ty – powtórzył, jakby ciągle do niego nie dotarło, że jesteśmy razem.
- Przestań się wydurniać – fuknęła na niego, udając zniecierpliwioną. – Nie nabierzesz mnie już na te słodkie oczy – dołożyła mu jeszcze i ostentacyjnie zasunęła bluzę, jakby specjalnie pozwoliła mu jedynie zerknąć i przekonać się, co stracił. Rozumiałem, co chciała mu przez to powiedzieć. Kiedy tydzień temu oznajmiłem Monice, że Dawid zostanie u nas na noc lub dwie, zareagowała nerwowo i w przeciwieństwie do mnie, perspektywa jego pobytu  w naszym domu nie wzbudziła w niej żadnego entuzjazmu. Nie wyjaśniła mi, o co chodzi, ale ja i tak wiedziałem, skąd wzięła się ta niechęć. W liceum byli przez jakiś czas parą, po czym Dawid ją po prostu rzucił. Jak się potem okazało Monika była tylko jedną z jego wielu podbojów, co pogłębiło jej żal i rozczarowanie. Bardzo przeżyła rozstanie i chyba do tej pory do końca mu nie wybaczyła, jak boleśnie ją upokorzył. Jako niekwestionowana gwiazda drużyny, Dawid cieszył się w szkole dużą popularnością i skrzętnie to wykorzystywał. Otoczony tłumem wielbicielek, sam wybierała sobie kolejną dziewczynę, rozkochiwał i jeśli była na tyle chętna, to  wykorzystywał, po czym najzwyczajniej wymieniał ją na inną. Tak jakby zaliczenie największej ilości lasek było jego życiowym celem, a ona musiała na to wszystko patrzeć.

- Dobra, już dobra – uśmiechnął się łajdacko. – Chciałem tylko powiedzieć, że świetnie wyglądasz, naprawdę.
- Wiem – odparła bez sztucznej skromności i objęła mnie w pasie, dając mu do zrozumienia, do kogo teraz należy. – Przebiorę się i podam kolację – powiedziała cieplej, po czym wykręciła się i poszła do sypialni. Myślałem, że wybuchnę śmiechem, bo Dawid powiódł za nią powłóczystym spojrzeniem, zapominając, że stoję obok i wszystko widzę. Trudno było mu się dziwić, ponieważ z tyłu Monika wyglądała mega zajebiście. Miała zabójczy tyłek, a obcisłe legginsy jeszcze bardziej podkreślały jego kształt i sprawiały, że ciężko było utrzymać przy sobie ręce. Pokręcił tylko głową i wyszliśmy na zewnątrz, aby zabrać z samochodu jego walizki. Następnie zaprowadziłem go do mieszkania dla gości i pomogłem mu się zainstalować.
– Zaskoczony? – spytałem, kiedy już się trochę rozpakował.
- Mówisz o Monice?
Przytaknąłem, robiąc wielkie oczy, bo wiedział przecież, co mam na myśli.
- Nie miałem pojęcia, że wróciła … Kto by pomyślał, że po tylu latach będziecie razem.  – Zamyślił się. – Czemu mi nie powiedziałeś?
- Czemu? … Chciałem zobaczyć twoją minę, głupku … i naprawdę było warto – roześmiałem mu się w twarz, bo wiedziałem, że spotkanie z odmienioną Moniką da mu do myślenia.
– Ale to nie jest już ta sama, cichutka Moniczka  – dodał po chwili, a mi wydało się, że dostrzegłem w jego oczach współczucie.
- Stary, ta dziewczyna to skarb – odparłem spontanicznie, bo nigdy nie czułem się przy niej zdominowany, chociaż rzeczywiście była wulkanem emocji.

Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, przystanęliśmy na moment, żeby popatrzeć na dom od strony ogrodu. Monika krzątała się na tarasie, ustawiając na stole naczynia i przekąski.
- Ale to mega wygląda – powiedział z zachwytem, bo praktycznie cała tylna ściana była jednym wielkim przeszkleniem, otwierając salon na ogród. Boczne mury i strop wychodziły poza obręb budynku, przez co taras był zadaszony, osłonięty od wiatru i z powodzeniem mógł służyć latem za dodatkowy pokój.
- Wszystko gotowe – zawołała do nas ze słodkim uśmiechem, a na jej twarzy nie było widać najmniejszego śladu niedawnej zadziorności. Patrząc na nią, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że moja przebiegła bestyjka wymyśliła bardziej perfidny sposób, aby odegrać się na byłym chłopaku. Wiedziała, co kręci facetów i najwidoczniej postanowiła wykorzystać swoje mocne strony, aby zadowolić mnie i jednocześnie dokopać Dawidowi. W tym celu założyła na siebie krótką kangurkę i dresowe szorty, które sprawiały, że oczy same lepiły się do jej zgrabnego tyłka i smukłych nóg.
– Pięknie wyglądasz – szepnąłem jej do ucha. Monika miała zgrabne ciało i nie miała już żadnych oporów przed pokazywaniem się w sportowych ciuchach, które podkreślały to, co trzeba. Dzisiaj zrobiła tak jednak z premedytacją, licząc na odpowiedni efekt u Dawida. Wyglądała zabójczo i nieprzyzwoicie seksownie, jakby chciała w nim wzbudzić wyjątkowo grzeszne myśli i sprawić by cierpiał.
Zapadał już wieczór, więc dla nastroju rozpaliłem zewnętrzny biokominek, a zapachowy olej sprawił, że po całym tarasie rozeszła się delikatna woń lasu.
Dawid wyjął z plecaczka butelkę porządnego alkoholu i stawiając ją na stole, puścił do mnie oko, przypominając mi, ile takich butelek wspólnie rozpiliśmy.
 – Musimy oblać spotkanie, no i to, że jesteście razem – dorzucił, po czym napełnił wszystkim szkło.
Usiedliśmy we troje na dużej narożnej kanapie, która zajmowała prawię połowę tarasu. Dawid przysiadł na krótszym boku, a my z Moniką rozłożyliśmy się w pozycji półleżącej na dłuższym, aby się nawzajem widzieć i swobodnie prowadzić rozmowę.
- Sama to wszystko przyrządziłaś? – spytał, zwracając się do Moniki, ponieważ na stole było z czego wybierać.
– Lubię gotować – odparła zadowolona, że może mu dopiec nie tylko seksownym wyglądem, lecz także pokazać, że jest świetną gospodynią.
- Pyszne — podlizywał się, próbując każdej z potraw.  Mieliśmy sobie tyle do powiedzenia. Dawid wyjął z plecaka mały laptop i kwieciście relacjonował, co u niego, okraszając wszystko zdjęciami. Zawsze potrafił mówić, tak aby przedstawić siebie w jak najlepszym świetle. Wykorzystywał ten bajer, kiedy głuszył w liceum dziewczyny i wszystko wskazywało na to, że już mu tak zostało. Wypiliśmy kilka kolejek i  zrobiło się naprawdę przyjemnie. Monika najwyraźniej wybaczyła mu jego grzechy z młodości i zachowywała się teraz jak najlepsza kumpela. Uśmiechnąłem się w myślach, bo przez chwilę poczułem się, jakbyśmy cofnęli się o te kilka lat i znowu byli na jakiejś szkolnej imprezie. Monika patrzyła na zdjęcia, przedstawiające naszego kolegę na boisku, w drogich hotelach, na wakacjach w tropikalnych krajach i nie przestawała się tajemniczo uśmiechać. Widać było, że fotki są starannie przebrane, tak aby przypadkiem nie przeoczyć jego świetnie rozwiniętej muskulatury, jednak na żadnym ze zdjęć nie zobaczyliśmy kobiety.
- Masz kogoś, przystojniaku? – spytała w końcu i wbiła w niego figlarne spojrzenie.
- Na stałe? … Nie – odparł z rozbrajającym uśmiechem. – Nie znalazłem tej jednej.
- A szukasz? – dołączyłem się do Moniki.
- Znasz mnie – roześmiał się szczeniacko. – Po co się spieszyć?
Monika założyła nogę na nogę i potarła dłonią łydkę. Robiło się chłodno i na jej odkrytych nogach pojawiła się gęsia skórka. 
- A co to? – spytał nagle Dawid i pochylił się nad Moniką, aby przyjrzeć się jej nodze. W natłoku wrażeń nie dostrzegł wcześniej, że miała tam tatuaż, przedstawiający kwiat powoju, który prowokacyjnie wił się po jej gładkiej skórze. Nie był za duży, czy nachalny, ale zdobił jej nogę i przyciągał wzrok.
- Podoba ci się? – spytała kokieteryjnie i spojrzała na mnie porozumiewawczo. – To prezent dla Krzycha. Zażyczył sobie taki rysuneczek z okazji tego, że zamieszkaliśmy razem – wyjaśniła i pocałowała mnie w policzek.
Pamiętałem ten moment doskonale.  Żartowałem, nie wierząc, że Monika zdobędzie się na odwagę, bo w gruncie rzeczy była bardzo rozsądna i poukładana i w żadnym wypadku nie można było o niej powiedzieć, że zachowuje się wyzywająco. Ona jednak wzięła moją nieśmiałą sugestię zupełnie na serio i w dniu przeprowadzki zaprezentowała mi w pełni wygojoną nogę, po której pięła się ta intrygująca roślina. Proporcjonalna, nierzucająca się za bardzo w oczy – dokładnie taka, jaką sobie wyobraziłem.
- Zajebisty – przytaknął Dawid i zmierzył ją zagadkowym wzrokiem. – Teraz pewnie faceci bez przerwy gapią się na te zgrabne nogi… Krzychu, nie boisz się o nią? – Zwrócił się do mnie z łobuzerskim grymasem na ustach.
- Wręcz przeciwnie – chrząknąłem — cieszę się, że moja dziewczyna zwraca na siebie uwagę. Wszyscy mi jej zazdroszczą – odparłem beztrosko, a biedaczek nie wiedział, czy mówię poważnie, czy się z niego nabijam.
 – Ale z ciebie łotr – roześmiał się, bo chyba nie tak nas sobie wyobrażał. – I jak mam przy takiej kusicielce spokojnie wysiedzieć?  – dodał i przewracając oczami, popieścił wzrokiem jej wytatuowaną łydkę.
- Dosyć tej rozpusty  – Monika zrobiła chytrą minkę i zerwała z oparcia kanapy koc, po czym usiadła po turecku i okryła się. – Zimno – wyjaśniła poważniejszym głosem.
- A tak pięknie się zapowiadało – Dawid westchnął tęsknie i sięgnął po laptopa, żeby pokazać nam kolejną partię zdjęć.
Kiedy Monika rozłożyła koc, okryła nim przypadkowo moje ramię, w rezultacie czego mogłem ją dotknąć, nie przyciągając uwagi. Podrapałem ją w okolicy kolana, a ona uśmiechnęła się do mnie zalotnie. Było nam dobrze, a Monika uwielbiała, kiedy okazywałem jej czułość. Przekręciłem się do niej bokiem, opierając łokieć drugiej ręki o oparcie kanapy, dzięki czemu mogłem wygodniej manewrować ręką pod kocem i jednocześnie widzieć jej twarz. Dawid uderzył teraz w sentymentalne tony, bo kolejna galeria zawierała wyłącznie nasze stare zdjęcia z lat szkolnych. Zrywaliśmy boki od śmiechu, ponieważ wyglądaliśmy na nich jak cudaki. Fryzury, ciuchy, wnętrza – wszystko wydawało się nam takie stare i szare, ale jednocześnie przywoływało miłe wspomnienia. Przesunąłem dłonią po udzie Moniki w dół i w górę, podrapałem ją delikatnie paznokciami i poczułem, że ponownie dostała gęsiej skórki. Tym razem od mojego dotyku. Docisnęła udo do mojej nogi, spodobało jej się, że jestem tak blisko.
Przesuwając zdjęcia jedno za drugim, dotarliśmy do okresu, kiedy byli parą. Coraz częściej Dawid z Moniką pojawiali się na zdjęciach razem, uśmiechnięci, szczęśliwi, trzymali się za ręce. Monika spojrzała na mnie ciepło i ukradkiem pocałowała mnie w usta. Wiedziałem, że te fotki nic już nie znaczą, ale ona najwyraźniej przestraszyła się, że będzie mi przykro.
- Weź, przewiń te zdjęcia – fuknęła na niego zniecierpliwiona, bo Dawid przypatrywał się każdemu z nich bardzo uważnie, jakby celowo chciał zaburzyć nasz spokój i szczęście.
- Dlaczego? Nie odbieraj mi tych wspomnień – zgrywał się, udając, że zapomnieliśmy, jak się zakończył ich związek. On się wygłupiał, a ja rzeczywiście poczułem delikatne ukłucie zazdrości. – Ty głupi frajerze – pomyślałem. – Jak mogłeś wypuścić z rąk taką dziewczynę? Przy niej moje życie nabrało kolorów i stało się wielką przygodą. Zanurzyłem nos w jej pachnące włosy i niechcący zsunąłem dłoń na wewnętrzną stronę jej uda. Poczułem, że robi mi się gorąco, bo jej skóra była tu idealnie gładka. Ze wszystkich miejsc na jej ciele, to właśnie wewnętrzna strona uda była dla mnie oazą rozkoszy, mogłem ją tu pieścić i nigdy się nie znudzić. Przesunąłem dłoń jeszcze bliżej pachwiny i nacisnąłem opuszkami palców na obłędnie miękkie ciałko tuż przy krawędzi nogawki. Monika poruszyła się niespokojnie i spojrzała na mnie karcąco, ale wcale mnie to nie zniechęciło. Ścisnąłem ją palcami, a ona nacisnęła łokciem na moją rękę, próbując mnie powstrzymać.
- Ej! A dlaczego w ogóle ze sobą zerwaliście? – spytałem z głupia frant, nie przejmując się, jak bardzo kłopotliwa była dla nich moja dociekliwość.
- Właściwie to nie wiem – udał głupiego Dawid. –  Chyba przestałem się podobać Monice. Wiesz, jakie dziewczyny są kapryśne – dodał z bezczelnym rechotem. Cały on.
– Nie kłam draniu jeden! – oburzyła się i przeszyła go lodowatym spojrzeniem. Nie zamierzała się na niego rzucać, ale nie pozwoliła sprowadzić się do roli winowajczyni.
– Przyznaj się, że myślałeś tylko o jednym.
- Jaaa? – Znowu udał niewiniątko, ale zdradził go wyuzdany błysk w oczach
- A kto?! – uśmiechnęła się do niego najsłodziej, jak potrafiła, ale było to preludium do zemsty. Monika zwróciła się w moją stronę i syknęła:
- Zerwał ze mną, bo nie chciałam się z nim przespać, szuja jeden! – Nie mówiła tego z nienawiścią, nic z tych rzeczy, ale obnażenie jego nastoletnich słabości sprawiło jej dziką rozkosz. Napawała się teraz jego głupią miną, a ja znowu ją pomasowałem, wsuwając palce w nogawkę szortów. Wydawało mi się, że poczułem buchnięcie wilgotnego ciepła, które otuliło moje palce i teraz już nic nie mogło mnie zatrzymać. Głaskałem ją i na zmianę podszczypywałem, zahaczając paznokciami o krawędzie majtek, a w tym samym czasie prowadziłem rozmowę z Dawidem.
- Taki byłeś kozak? – roześmiałem się, bo Monika porządnie mu dowaliła.
- Dobra, już dobra… Kto by pamiętał, o co nam poszło – lawirował, próbując nakierować rozmowę na inne tory.
- Pokaż lepiej, z kim jeszcze chodziłeś – dodała, bo dla niej zmiana tematu była również na rękę. I wtedy potarłem palcem o jej majtki, dokładnie tam, gdzie opinały się na wydepilowanej szparce. Chrząknęła głośno i udała, że krztusi się drinkiem. Znowu rzuciła we mnie gromy, ale nie mogła mnie powstrzymać bez narażania nas na zdemaskowanie. W międzyczasie na ekranie pojawiły się jego fotki z Marysią Ochocką, która chodziła do równoległej klasy i miała opinię łatwej.
- Oooo! – krzyknąłem. – Marysia na pewno nie uciekła ci z łóżka. – Wszyscy zanieśliśmy się śmiechem, chociaż chichot Moni zabrzmiał nieco zbyt nerwowo. Udawała, jak mogła, żeby nie zauważył, ale coraz trudniej było jej oszukać naturę. Całe szczęście na tarasie panował przyjemny półmrok i tylko czasami płomień kominka rzucał blask na jej twarz, uwidaczniając, jak bardzo jest spięta. Zataczałem palcem kółeczka na jej cipce, pocierałem nim wzdłuż podłużnego wgłębienia w majtkach, naciskając od czasu do czasu na sztywniejszy guziczek łechtaczki. Pieściłem ją pod kocem, a ona patrzyła na naszego przyjaciela, rozmawiała z nim, co jeszcze bardziej mnie pobudzało.
- Tej nie musiałem wcale brać do łóżka … wystarczył magazynek sprzątaczek – sprostował chełpliwym tonem, sugerując, że Marysia była łatwą zdobyczą.
- O kurwa! – wyrwało mi się niechcący.
- Przestań już Dawid! To jest niesmaczne – objechała go Monika, a ja wykorzystałem chwilę poruszenia i wsunąłem palec pod materiał majtek. Odruchowo spróbowała zacisnąć uda, ale ze skrzyżowanymi nogami nie było to wcale łatwe. Nie wiem, jak mi się udało, ale czubkiem palca od razu odnalazłem zaciśnięte wejście. Była mokra, więc bez problemu wsunąłem się do środka. Monika zagryzła wargę i odwróciła głowę w moją stronę, wciskając mi twarz w ramię. Mięśnie ud napięły się i zaczęły drżeć, oddech się rwał. Wbiła we mnie zęby, a ja bezlitośnie ją pobudzałem, kręcąc czubkiem palca kółka, lub napierając nim na ściany pochwy.
- Śpiąca? – spytała Dawid, bo od dłuższej chwili nic nie mówiliśmy.
- Tak, zasypiam – odparła, patrząc na niego otępiałym wzrokiem. Udawała, żeby się go pozbyć.
- To my z Krzychem jeszcze po rozchodniaczku – zaproponował niepocieszony, bo w butelce zostało tylko na dwie porcje.
– Wystarczy wam! – zaoponowała Monika i poderwała się z kanapy, o mało nie łamiąc mi palców. – Macie rano trening – wyjaśniła głosem nieznoszącym sprzeciwu, po czym nalała resztę alkoholu do swojej szklanki i wypiła go duszkiem, nawet się nie krzywiąc.
Dawid patrzył na nią szeroko otwartymi oczami, ale idiotyczna mina nie była spowodowana żalem z powodu utraty ostatniej działki trunku, lecz zawadiackim zachowaniem Moniki.
– Nooo, dziewczyno! – jęknął pełen uznania dla jej wyczynu. – Od tej strony, to ja cię nie znałem. Jak ty się zmieniłaś…
- Na lepsze, czy gorsze? – rzuciła mimochodem i nie czekając na odpowiedź, odwróciła się i lekko chwiejnym krokiem weszła do salonu.
Po wyjściu Moniki poinformowałem krótko Dawida o jutrzejszym planie dnia, ponieważ rano mieliśmy w szkole trening z pozostałymi chłopakami, a po południu mecz i imprezę.

Kiedy wszedłem do środka i zasunąłem okno, Monika poderwała się z fotela i pilotem wyłączyła oświetlenie.
- Co to miało być, łotrze? – fuknęła, wieszając mi się na szyi. – Kompletnie ci odbiło, zboczeńcu.
- Nie mów, że ci się nie podobało, diablico – nie zamierzałem być potulnym i skulić po sobie uszy. – Zrobiłaś się taka mokra, że mógłbym cię doprowadzić do orgazmu na oczach Dawida
– roześmiałem się łajdacko i uszczypnąłem ją wargami w ucho. Odpowiedziała mi takim samym uśmiechem i delikatnie ścisnęła zębami moją dolną wargę. Byłem podniecony jak cholera i sprośne słowa same cisnęły mi się na język. Nie oponowała, kiedy włożyłem ręce w jej spodenki i ścisnąłem ją za pośladki. Były takie jędrne i cudownie wpasowały się w moje dłonie.
- Przestań się wydurniać i natychmiast dokończ, co zacząłeś – usłyszałem jej gorący, namiętny głos i poczułem, jak nachalnie napiera na mnie biodrami, dając mi przyzwolenie.
- Jak sobie życzysz, diablico – odparłem podjarany jej zachowaniem i klęknąłem przed nią, żeby zerwać z niej spodenki. Ściągnąłem je razem z majtkami, a następnie rozszerzyłem jej nogi i od razu polizałem ją po nabrzmiałych wargach. Była mokra i pachniała pożądaniem.
 – Aaa! – jęknęła głośno, a jej gardłowy głos odbił się echem od prawie pustych ścian pokoju, a następnie wrócił do moich uszu jeszcze głośniejszy. W ciemnym, cichym pomieszczeniu nasze oddechy, jęki i mlaskanie języków brzmiały niczym ścieżka dźwiękowa jakiegoś ostrego pornosa.
- Krzysiuuu … co ty mi robisz? – wzdychała głęboko. Byłem pewien, że przeżywa wszystko bardzo intensywnie. Jej nogi zadrżały i ugięły się w kolanach.
– Bardzo cię pragnę – odparłem i podniosłem się, żeby nie straciła równowagi. Wsunąłem udo pomiędzy jej uda i łapiąc ją za tyłek, docisnąłem je do jej gorącego krocza. – Podniecasz mnie, ladacznico.
– O Boże! Nie wiem, co się ze mną dzieje – łkała mi prosto w usta. – Nigdy nie czułam cię tak silnie, zwariuję!
Masowałem jej pośladki, słuchając jęków Moniki niczym najpiękniejszej melodii, patrzyła mi w oczy, a ja się śmiałem. Śmiałem się jak głupi, bo wiedziałem, że jest kobietą stworzoną dla mnie. Wspaniałą partnerką i gorącą kochanką. Wsunąłem dłonie pod jej kangurkę i zacząłem gładzić twarde, umięśnione plecy, wędrując palcami wzdłuż kręgosłupa. – Ty mała zbereźnico! – wyrwało mi się po chwili, bo Monika nie miała pod spodem biustonosza. Spojrzała na mnie z przebiegłą miną, przywodzącą na myśl najbardziej niegrzeczne panienki i popchnęła mnie mocno, aż padłem na kanapę. – Chyba ci to nie przeszkadza, kochanie? –  jej usta wykrzywił bałamutny uśmiech. Ta kobieta była nadal jedną wielką zagadką, ale zanosiło się, że odkrywanie jej sekretów będzie ekscytującą przygodą. Zanim się na mnie rzuciła, zdążyłem jeszcze objąć ją wzrokiem. W kangurce sięgającej trochę poniżej pępka, z gołymi nogami i odsłoniętą cipką wydała mi się erotycznym ideałem. Śnieżnobiałe tenisówki, których nie zsunąłem z jej stóp, dodawały jej tylko dziewczęcego wdzięku i pewnego rodzaju nieporadności, co bardzo mi się spodobało.  Poczułem jej zwinne paluszki na rozporku i po chwili byłem już bez ubrania. Próbowałem odgadnąć w jej oczach, co zamierza zrobić, ale ona po prostu klęknęła na podłodze i rozsuwając mi uda, rzuciła się od razu na wyprężonego ptaka.
– Auć! – powitała go rozpustnym piskiem i bez zbędnych ceregieli nasunęła na niego usta.
- Monikaaa! – wyrwało mi się z zaciśniętej krtani. Poderwałem biodra, a głowa odruchowo odskoczyła mi do tyłu. Zerkając co chwila w górę, obserwowała moją reakcję i sprawiało jej to niesamowitą uciechę.
- Co tak osłabłeś, cwaniaku? – spytała kpiąco, wysuwając napęczniałą główkę z ust. – Jeszcze?
Nigdy wcześniej głos mojej dziewczyny nie brzmiał tak namiętnie i zarazem wyuzdanie. Byliśmy ze sobą od pół roku, mieszkaliśmy razem od miesiąca i chociaż mieliśmy jeszcze tyle do odkrycia, to do tej pory nam się nie spieszyło. Jednak dzisiejszego wieczoru sprawy nabrały błyskawicznego tempa. Nigdy nie podejrzewałbym Moniki o taki profesjonalizm i zacięcie. Aktorki porno mogłyby się od niej naprawdę wiele nauczyć. Nie mogłem oderwać oczu od jej głowy, którą poruszała w górę i w dół, szorując wargami po mokrym, wyprężonym palu. Resztką świadomości zajarzyłem, że pomimo wygaszonego oświetlenia widzę ją wyraźnie i wtedy mój wzrok padł na wyspę kuchenną, która była podświetlona pod blatem ledową listwą, tworzącą intymny, klimatyczny nastrój. W przypływie pożądania Monika po prostu o niej zapomniała. Siedziałem na brzegu kanapy, a ona ciągle przede mną klęczała, wypinając krągłe pośladki. Widziałem je odbijające się w szklanej tafli okien, za którymi panowała kompletna ciemność. W pewnej chwili wydało mi się, że dostrzegam za szybą niewyraźny czerwony ogienek, który zaraz przygasł i znikł. – Kurwa, kurwa, kurwa! – krzyknąłem bezgłośnie, bo dotarło do mnie, że jeżeli Dawid wyszedł na papierosa, to był teraz cichym świadkiem naszych intymnych igraszek. Delikatne oświetlenie kuchni na pewno pozwało mu dostrzec z zewnątrz wszystko to, co działo się w środku. W pierwszym odruchu chciałem się zerwać i zabrać Monikę do sypialni, ale jakiś przewrotny głos kazał mi zostać. – A co tam, frajerze – pomyślałem. – Popatrz sobie i żałuj. – Było mi już wszystko jedno, zresztą byliśmy już na takim etapie, że poza paraliżującą przyjemnością wszystko inne przestało się liczyć. Sam nie wiem, dlaczego nie czułem wstydu czy zażenowania, ale najwidoczniej przyćmiło je uczucie triumfu.
– Patrz sobie, ile chcesz, ona nigdy nie dała ci tego co mi.
Opadłem plecami na grube poduchy oparcia i patrzyłem na jej zmysłowe ciało, napawałem się  pięknem, śledząc jej każdy ruch.  Zacząłem coraz gwałtowniej podrzucać biodrami, a Monia uznała, że to już. Wskoczyła kolanami na siedzenie, po czym okraczyła mnie smukłymi udami. Wiedziałem, że chce rządzić i dominować, co w ogóle mi nie przeszkadzało. 
- Teraz ja cię podręczę, łotrze – syknęła, przypominając mi, co jej zrobiłem pod kocem. Koniecznie chciała być na górze, a ja uwielbiałem, kiedy ona rządziła.  Wsadziłem pod nią rękę i potarłem główką penisa o rozchylone wargi sromu, a ona wyczuła odpowiedni moment i osunęła się, wpuszczając go głęboko do swojego wnętrza. 
- O matko, ale olbrzym – jęknęła i opadła na moją pierś pozostając przez chwilę w bezruchu. W miękkiej kangurce i z gołym tyłkiem wydawała mi się nieprzyzwoicie seksowna. Podniecała mnie tak ohydnie, że nie miałem najmniejszej ochoty ściągnąć z niej bluzy, chociaż pod spodem prężył się jędrny, apetyczny biust. Parzyła mnie oddechem. Objąłem dłońmi tę śliczną buzię i nie mówiąc ani słowa potarłem kciukiem o jej usta, odchylając przy tym leciutko dolną wargę. To było bardzo erotyczne i musiało na nią podziałać, bo zaraz do mnie przylgnęła i zaczęła poruszać miednicą. Wyczekałem, aż dojdzie do punktu, w którym nie będzie mogła się opamiętać i wtedy ścisnąłem ją z całej siły za pośladki. To był obłędny widok. Wyginała się dla mnie w jakimś szalonym, chaotycznym tańcu, odchylała do tyłu głowę i nabijała się z taką pasją, jakby chciała w ten sposób powiedzieć, jak bardzo mnie kocha. W końcu jej ciało zaczęło drżeć i wpadło w prawdziwą ekstazę. Ta dziewczyna była wulkanem energii. Dochodziła w głośnych spazmach, nie wstydziła się krzyczeć i jęczeć nie ciszej niż panie, które robią to w filmach dla dorosłych. Dała prawdziwy popis seksu i jeśli Dawid naprawdę stał w ciemnym ogrodzie, to na pewno walił teraz konia. Odczekałem, aż stanie się bezwładna, a wtedy złapałem ją mocno w talii i położyłem na plecach, żeby dokończyć w niej po swojemu. Kilka potężnych pchnięć wyniosło jej orgazm w inną przestrzeń, a mi pozwoliło zalać pulsującą pochwę strumieniami gorącego nasienia. Sapaliśmy ciężko z wyczerpania. Wsparłem się na łokciach, aby jej nie przygnieść i przez długą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, po czym najzwyczajniej się roześmieliśmy.
- Ty bestio jedna, podobało mi się – odezwałem się pierwszy i potarłem pieszczotliwie nosem o jej nos. Nigdy wcześniej nie była aż tak swobodna i nigdy też nie dochodziła przy mnie, robiąc tyle hałasu. Ale nie miałem nic przeciwko temu, żeby stało się to rutyną. Doprowadzanie jej do takiego szaleństwa przyniosło mi kosmiczną satysfakcję i mógłbym przysiąc, że ona odniosła podobne wrażenie.
- Mi też się podobało – odparła z przewrotnym uśmiechem. – Jak będziesz mnie molestował przy innych, nie ręczę za siebie.
- Taki układ mi odpowiada – odpowiedziałem, pękając ze szczęścia i odwróciłem głowę w stronę ogrodu. – Widziałeś to wszystko? – rozmawiałem z Dawidem w myślach, jakbyśmy się wcześniej umówili, że pokażę mu, do czego jest zdolna jego ex.

Nazajutrz zjedliśmy z Dawidem leniwe śniadanie na tarasie, po czym pojechaliśmy do szkoły na trening i spotkanie z resztą drużyny. W soboty Monika zazwyczaj miała umówione klientki od samego rana, dlatego wyszła z domu, zanim podniosłem się z łóżka. Nie miałem okazji zobaczyć reakcji Dawida, ale przy śniadaniu uważnie mu się przyglądałem, próbując wybadać, czy wczoraj rzeczywiście nas widział. Może się dobrze maskował, ale nie dostrzegłem w jego zachowaniu żadnych podejrzanych sygnałów, świadczących o tym, że nas podglądał.
Drużyna stawiła się w komplecie. Większość chłopaków mieszkała w okolicy, dlatego nie przeżywałem spotkania z nimi tak jak Dawid, który znalazł się w centrum zainteresowania. Z oczywistych względów został naszym kapitanem i najwyraźniej wziął sobie do serca ten honorowy obowiązek, bo na treningu dał nam taki wycisk, że szczerze obawiałem się o naszą kondycję podczas prawdziwego meczu. Po treningu poszliśmy we trójkę do restauracji na obiad, po czym zajęliśmy się szykowaniem do imprezy. Dawid stał się bardziej wylewny, a jego zwyczajowe komentarze i docinki miały wyraźnie erotyczny podtekst i wcale się z tym nie krył. Widział wszystko – nie miałem już żadnych wątpliwości, ale przyłapałem się na tym, że wcale nie czuję się tym zażenowany. Moje myśli bardziej absorbowała ciekawość, co on sobie wyobraża, znając prawdziwe oblicze Moniki.
 
Pierwszym punktem programu był mecz, dlatego nie założyliśmy marynarek, pakując eleganckie ubrania do późniejszego przebrania, ale Monika wyglądała odlotowo. Krótka cekinowa sukienka, opinająca jej zgrabne ciało, szpilki i staranny makijaż sprawiły, że mogłaby się ubiegać o posadę modelki. Nic dziwnego, że Dawid kierował do niej dwuznaczne aluzje i robił to nawet dobitniej niż przy obiedzie. Czy zachowywał się tak wyłącznie z powodu jej wyglądu?
Do szkoły pojechaliśmy oczywiście samochodem Dawida, który świadomie zrezygnował z picia, tłumacząc się higienicznym trybem życia. Łotr naiwnie myślał, że mu uwierzę. Wiedziałem, że pokusa, aby pochwalić się sportowym cackiem, była o wiele silniejsza niż kilka kieliszków alkoholu. Okazało się, że na uroczystości przybyło bardzo wielu absolwentów, a nasza klasa zameldowała się praktycznie w komplecie. Oprócz byłych i obecnych nauczycieli oraz dyrekcji nie mogło tam również zabraknąć różnej maści oficjeli i władz samorządowych. Przy takiej publiczności spuściliśmy młodej reprezentacji prawdziwy łomot, a większość bramek zdobył nie kto inny, jak Dawid, który był nie do zatrzymania. Potem nastąpiła najbardziej wyczekiwana przez większość absolwentów część – impreza, którą zorganizowano w auli przylegającej do szkolnej hali sportowej. Długie stoły, ustawione pod ścianami uginały się od przekąsek, a wynajęty barman serwował całkiem ciekawy zestaw trunków. Były też tańce, które ktoś nieprzemyślenie postanowił zorganizować na scenie auli. Parkiet umieszczony na podwyższeniu sprawił, że krótkie sukienki kobiet wydawały się jeszcze krótsze, co oczywiście nam facetom sprawiło dużą uciechę. Kilka szybkich toastów i kolejek ze znajomymi wprawiło wszystkich w odpowiedni nastrój i po godzinie zabawa stała się mniej oficjalna. Monika i ja z racji naszych biznesów, byliśmy niechcący zaliczani do miejscowej elity, dlatego musieliśmy najpierw odbyć kurtuazyjne rozmowy z burmistrzem i innymi oficjelami, przez co niestety ominęła nas cześć zabawy. Nie narzekałem, bo wsiąkając w to środowisko, byłem świadomy, że dobre stosunki z władzą są mi potrzebne.
Dawid nie musiał się nikim przejmować, dlatego zniecierpliwiony po prostu wyrwał mi dziewczynę i zaprowadził ją na parkiet, gdzie bawiła się część naszej klasy. Po pewnym czasie sam byłem zniecierpliwiony, bo od licznych toastów zaczęło mi się kręcić w głowie, a nadal nie mogłem się wykręcić od tych nudziarzy. Pozostało mi tylko obserwować. Monika brylowała na parkiecie, tańcząc po kolei z wszystkimi kolegami i czasami w kółeczku, bo moje towarzystwo rozkręcało się z każdą piosenką. Odniosłem wrażenie, że ze wszystkich klasowych koleżanek Monika była jedyną, której wygląd zmienił się na korzyść. I to jak! Byłem świadomy, że moja ocena nie jest obiektywna, ale w zmysłowej, cekinowej sukience najzwyczajniej w świecie przyćmiła resztę dziewczyn. I byłem przekonany, że nie jest to wyłącznie moja opinia, ponieważ Monia szybko znalazła się w centrum zainteresowania, nie mogąc opędzić się od partnerów do tańca. Miała w sobie jakąś magię, która czyniła ją wyjątkową, przyciągała chłopaków, uszczęśliwiając ich spojrzeniem i delikatnym dotykiem bioder. Oni próbowali tańczyć dla niej, naśladowali jej ruchy, ale Monika była ponad wszystkim. Miała wspaniałe wyczucie rytmu i zmysłowość, która zwalała ich z nóg. Widziałem, że Dawid robi wszystko, aby uwolnić się od towarzystwa innych kobiet i tańczy blisko niej. Dotyka ją czasami, jakby od niechcenia, przypadkiem. Miała tego świadomość, pozwalała mu nasycić się każdym detalem swojego seksownego ciała, była usposobieniem nieodpartej pokusy. W końcu złapał ją za dłoń i poprowadził w sam środek kółka, które utworzyło się wokół nich. On był tutaj gwiazdą, rządził, a ona zaznała zaszczytu być jedyną wybranką tego celebryty. Objął ją, przyciągając zbyt mocno do siebie, a jego dłonie zsunęły się po jej plecach i zatrzymały tuż nad pośladkami. – O cholera – zakląłem pod nosem i zrobiło mi się nieswojo. Lubiłem patrzeć, kiedy wzbudza zachwyt u innych mężczyzn, ale sposób, w jaki dotykał ją Dawid, był zbyt poufały. Czyżby ten drań i zawodowy podrywacz zamierzał ponownie wypróbować na niej swoje uwodzicielskie sztuczki? Nawet jeśli nas wczoraj podejrzał, to naprawdę wierzył, że Monika pozwoli mu się omamić? Pod maską obojętności założoną dla otaczających mnie ludzi zacząłem się coraz bardziej niepokoić.

Niespieszny rytm piosenki dawał mu uzasadniony pretekst, aby nie odrywać od niej dłoni i szukać z nią bliższego kontaktu. Przechylił Monikę w łuk i zawisł nad nią, zmuszając ją, aby uniosła udo i otarła się nim o jego biodro. Dopiero wtedy pozwolił jej złapać równowagę. Widziałem na jego twarzy zadowolenie, jakby pokonanie bariery odległości i wymuszona uległość Moniki wieściły jego sukces. Czy była to zemsta za wczorajsze docinki, czy po prostu szpanował? Monika nie chciała dać mu satysfakcji, aby traktował ją jak zdobycz, była zbyt harda i wcale nie było łatwo narzucić jej czyjąś wolę. Odwróciła się do niego tyłem i najwidoczniej postanowiła pokazać mu, że nie działają na nią jego uwodzicielskie triki. Dawid stanął na chwilę zdezorientowany, a wtedy ona zsunęła się powoli po jego ciele, po czym zmysłowo podniosła, rażąc jego krocze wypiętymi pośladkami. Ich zmysłowy układ został zauważony i natychmiast nagrodzony gromkimi brawami oraz dzikimi pohukiwaniami, co zachęciło Dawida, aby wtulić twarz w jej rozwiane włosy. Widziałem, że się speszyła. Nieoczekiwany wybuch aplauzu zrobił z niej bohaterkę, niepotrzebnie przyciągając uwagę tańczących i stojących pod sceną gości. Szukała mnie zaniepokojonym wzrokiem, jakby obawiała się mojej reakcji, ale udało mi się skryć pośród tańczących. Niepokój odezwał się przejmującym mrowieniem w podbrzuszu, jednak ze zgrozą przyłapałem się na tym, że w gruncie rzeczy jej zachowanie działa na mnie pobudzająco i wcale nie zamierzałem im przeszkadzać.  Monia tańczyła teraz dynamicznie, wirowała w rytm muzyki, przeczesując palcami włosy, które niesfornie rozsypywały jej się po twarzy, co także było nieziemsko zmysłowe. Cały czas pozostawała jednak w zasięgu jego silnych ramion, które nie pozwalały jej się zbytnio odsunąć. Przeciskałem się przez tłum tańczących, byłem coraz bliżej, aż wreszcie zatrzymałem się dwa metry od nich. Dawid omiatał właśnie lubieżnym spojrzeniem jej rozgrzane ciało, co ani trochę jej nie peszyło. Rany, jak ona na mnie działała! Podszedłem do niej z tyłu i położyłem dłonie na jej brzuchu, przyciskając się do jej pleców. Wtuliła się we mnie i od razu zaczęła się łasić, nie sprawdzając nawet, kim jestem.  Była gorąca i chętna, aż trudno mi było utrzymać dłonie w przyzwoitej pozycji.
- Doprowadzasz mnie tym tańcem do szaleństwa – wyjęczałem, przykładając usta do jej ucha.
- To dlaczego kazałeś mi tyle czekać? – odparła i dopiero wtedy odchyliła głowę, obdarzając mnie wilgotnym spojrzeniem, pełnym miłości.
- Dzięki kolego, że zaopiekowałeś się moją dziewczyną – krzyknąłem do Dawida, który zrobił zrezygnowaną minę i niechętnie puścił jej dłonie.
- Siejesz tutaj spustoszenie, bestio – mruknąłem, udając niezadowolenie. – Nie można cię spuścić z oka.
- Naprawdę? – spytała kokieteryjnie, udając niewiniątko. Zakręciło mi się w głowie, nie wiem, czy od alkoholu, czy od jej spojrzenia, które było obietnicą nieprzyzwoitych zdarzeń.
Po dwóch utworach nastąpiła przerwa, więc zeszliśmy ze sceny i podeszliśmy do baru, gdzie czekał na nas Dawid z drinkiem w dłoni.
– Ty pijesz? – zdziwiła się Monika
- Chciałbym – mruknął z żalem. – To tylko tonik, ale zamówiłem wam to samo, co piliście wcześniej. Wzięliśmy szklanki i dołączyliśmy do reszty towarzystwa, które prowadziło jakąś zażartą dyskusję o tym, jak wszyscy się pozmieniali.
- Dopij, muszę do łazienki – powiedziała w pewnym momencie Monia i  wsunęła mi w dłoń swoją szklankę, po czym złapała z krzesła torebkę i oddaliła się w stronę wyjścia.
Katem oka dostrzegłem, że Dawid, mimo iż otoczony koleżankami, odprowadza ją wzrokiem do drzwi, a potem rozgląda się czujnie, sprawdzając, czy nie zauważyłem. Nie dałem nic po sobie poznać, lecz dobrze wiedziałem, jak ciężko było mu się oprzeć. Taneczny, lekko chwiejny krok Moniki, a przede wszystkim tatuaż, zdobiący jej łydkę mógł łatwo wywołać grzeszne skojarzenia.
- Pójdę sprawdzić co z Moniką – rzuciłem do niego po chwili, bo widziałem, że zerka w kierunku drzwi. – Może tam zasłabła – zażartowałem i wyszedłem z auli, by przy okazji skorzystać z kibelka. Kiedy zobaczyłem, że przy toaletach jest kolejka, zszedłem na dół, gdzie znajdowało się zaplecze hali: magazynki, przebieralnie, prysznice i łazienki, które niedawno przeszły gruntowny remont, wykonany zresztą przez moja firmę. Nie każdy wiedział, że na dole również są toalety, więc liczyłem, że znajdę tu trochę spokoju i intymności. Przechodząc obok łazienki dla dziewcząt, zobaczyłem ją kątem oka przez uchylone drzwi. Nachylała się nad umywalką i patrząc w lustro, poprawiała sobie makijaż.
- Tu jesteś, ślicznotko – uśmiechnąłem się na jej widok i konspiracyjnie wstawiłem głowę pomiędzy drzwi a framugę, żeby sprawdzić, czy w środku jest ktoś jeszcze. Monika odwzajemniła uśmiech i nie odwracając głowy, pociągnęła kredką wokół oka.
- Już kończę – odpowiedziała, skupiona na tym, aby kreska była równa. Na szczęście w łazience nie było nikogo innego, więc zakradłem się do środka i stanąłem za nią. Widziałem odbicie jej twarzy w lustrze, była pobudzona i powabna. Obcisła sukienka bardzo wyraźnie podkreślała jej wysportowane ciało i nie sposób było przejść obok, nie zwracając uwagi na jej idealną sylwetkę. Położyłem dłonie na jej biodrach i przesunąłem je na brzuch, który zareagował na mój dotyk skurczem. To było rozkoszne. Mieszkaliśmy ze sobą zbyt krótko, abym nauczył się jej ciała na pamięć. Ciągle mnie czymś zaskakiwała i to było niewyobrażalnie pobudzające. Czasami wydawało mi się, że nie będę w stanie się nią znudzić, nigdy.
-  Nawet tańcząc z kimś innym, potrafisz uwodzić – powiedziałem, zanurzając nos w jej włosach. Zapach rozgrzanej skóry wymieszany z delikatnym aromatem perfum sprawił, że zakręciło mi się w głowie.
- Uwodzić? Ciebie już chyba nie muszę? – odpowiedziała z uśmiechem, zbierając kosmetyki do torebki, którą postawiła sobie na brzegu umywalki.
 – Nie mówię o sobie, łobuzie – odparłem i chwyciłem wargami za płatek jej ucha. Nie mogłem się od niej odsunąć. – Chłopaki się o ciebie zabijają, nie widzisz?
- Zazdrosny? – pokręciła głową z niedowierzaniem i podchwyciła moje spojrzenie w lustrze. Odbijała się w nim twarz pięknej, figlarnej kobiety – mojej kobiety. Kiedy udawała, że nie wie, o co mi chodzi, była jeszcze piękniejsza, bardziej prowokująca, kochana.
Przesunąłem wyżej dłonie i położyłem je na jej piersiach. Nawet przez podwójną warstwę materiału wyczułem twardsze wybrzuszenia sutków i wyobraziłem sobie, jak wyglądałyby, gdyby nie miała nic na sobie. Obrysowałem je kciukami i mocno nacisnąłem, patrząc w jej odbicie w lustrze. Twarz Moniki wykrzywił grymas rozkoszy, lecz zaraz się opamiętała.
- Przestań, wariacie!
Pragnąłem tego widoku, pragnąłem więcej. Nie wiem, co mnie napadło, ale jej delikatny protest wywołał u mnie całkiem odwrotny skutek. Pomasowałem natarczywie całą powierzchnię piersi, próbując dopasować dłonie do ich fantastycznego kształtu. Monika jęknęła zaskoczona i odwróciła głowę, wwiercając we mnie roziskrzone spojrzenie. 
- Kocham cię – wymruczałem prosto w jej rozchylone usta i z dziką radością powitałem wilgotny koniuszek języka, którym najpierw obrysowała moje wargi, po czym wcisnęła go do środka. Zgrywała oporną, jednak obdarzając mnie gorącą pieszczotą, zdradziła, że jest nabuzowana, tak sama jak ja. Czułem pod palcami twarde brodawki, czułem penisa, który rozrywał mi rozporek. Tak, to była jedna z tych chwil, kiedy pożądanie pokonuje rozsądek i czyni z człowieka bezwolne stworzenie.

- Uspokój się! Chcesz mnie przelecieć w toalecie? – pisnęła rozbawiona. Była tak samo zaskoczona co ja, a w jej głosie rozpoznałem nutę niezdrowej ciekawości i podekscytowania. 
- Dobry pomysł, łobuzie — podchwyciłem natychmiast jej myśl, bo nie byłem w stanie zapanować nad odruchami.
- Zaczekaj – zaprotestowała, opędzając się od moich pocałunków. – Zaraz ktoś tu wejdzie.
Spojrzała przerażona na uchylone drzwi do łazienki, a wtedy wpadł mi do głowy szalony pomysł. Złapałem ją za rękę i pociągnąłem na korytarz. Działałem jak w transie i postawiłem wszystko na jedną kartę, byleby tylko rozładować pożądanie. Kojarzyłem, że obok łazienki jest magazynek woźnej, który za naszych czasów nigdy nie był zamykany, ponieważ szczotki, czy mopy były używane praktycznie na każdej przerwie. Monika w ostatniej chwili zdążyła jeszcze porwać torebkę i pozwoliła się poprowadzić. Była zbyt oszołomiona, aby stawiać opór. Złapałem za klamkę i twarz rozjaśnił mi uśmiech zadowolenia. Wszystko układało się po mojej myśli. Drzwi nie były zamknięte na klucz i po sekundzie przyciskałem Monikę do chłodnej ściany, przy okazji przewracając z łomotem jakieś wiadro.
- O matko! Nie wierzę! – śmiała się nerwowo, ale świadomość, że możemy to naprawdę zrobić w magazynku na szczotki i to jeszcze z tłumem znajomych ludzi za ścianą, sprawiła, że cała zaczęła się trząść. Było ciemno i widziałem tylko zarys jej twarzy, ale czując na szyi jej gorący oddech, byłem już pewny, że pozwoli mi na wszystko.
– Czy to tutaj Dawid zaciągał swoje dziewczyny? – spytała podekscytowana i ponownie zachichotała.
– Nie wiedziałaś o tym? – sapnąłem, pomiędzy pocałunkami, którymi obsypywałem jej szyję i obojczyki. – Najczęściej robili to w trakcie dyskotek.
Spojrzała na mnie rozanielonym wzrokiem i rozchyliła lekko usta. Zapraszały, żeby je całować, więc nie zwlekając, wpiłem się w nie i zakneblowałem językiem. Próbowałem być delikatny i  nie chciałem jej wystraszyć, ale napięcie, które we mnie kipiało, bardzo szybko zweryfikowało wcześniejsze postanowienia.
- Tak bardzo mnie podniecasz – wyjęczałem jej w usta, a ona zachłysnęła się moim pożądliwym oddechem i objęła mnie za tył głowy, aby przycisnąć ją do swojej twarzy. Spenetrowałem językiem każdy zakamarek jej gorących ust, a ona z każdą sekundą nakręcała się, próbując przejąć inicjatywę.
- Krzysiu, co my robimy? – oddychała płytko i gwałtownie, całując moje wargi, policzki, oczy.
- Wyobraź sobie, że jesteśmy jeszcze w szkole – sapałem bez rozumu. – Nigdy nie myślałaś o szybkim numerku?
Złapałem ją za tyłek i podciągnąłem sukienkę wysoko na biodra.
- Ałaaa! – jęknęła, próbując mnie powstrzymać. Widziałem, że otworzyła szeroko oczy i przez chwilę zastanawiała się, co ma powiedzieć, bo moje dłonie wśliznęły się już za majtki i natrętnie masowały gładkie pośladki. Jej zaskoczona mina była bezcenna.
- Boże, czuję się jakbym rzeczywiście była w liceum – wymamrotała namiętnym głosem.
- Grzeczna dziewczynka. Dałabyś się przelecieć w toalecie?– podpuszczałem ją perfidnie, bo wiedziałem, że Monika nie należała w szkole do puszczalskich dziewczyn.
- Ty łotrze! Wiesz, że taka nie byłam – syknęła, gryząc mnie w wargę. – Ale teraz mogę sobie wszystko wyobrazić.
- Nie musisz sobie nic wyobrażać, puszczalska licealistko – odszczeknąłem, siląc się na żarty, co w takim napięciu wcale nie było łatwe. – Zaraz cię przelecę, a ty będziesz piszczeć, tak ci będzie dobrze – cedziłem wolno słowa i jednocześnie pocierałem kciukiem z przodu o jej majtki. Materiał był ciepły i wilgotny, zdradzał jej podniecenie. Monika wypchnęła do przodu biodra i sama potarła cipką o mojego palca. Zrobiła to jeszcze raz i kolejny raz, a ja roześmiałem się ze szczęścia. Po raz drugi w ciągu ostatniej doby obudziłem w niej wampa i bardzo mi się jej wyuzdane oblicze spodobało. Poczuć jak domaga się pieszczot i sama je sobie bierze – to było diabelsko przyjemne. Wymasowałem ją dokładnie i mimo że zrobiłem to przez materiał, to i tak poczułem, jak twarda zrobiła się jej łechtaczka. 
- Chcesz więcej? Powiedz! – droczyłem się z nią, bo byłem pewny, że zgodzi się na wszystko.
- Tak, zrób to. Przeleć mnie, jakbym była twoją dziewczyną w liceum – odparła, nie kryjąc, że bardzo jest  nakręcona tą fantazją. Jej słowa przypieczętowały to, co i tak było nieuniknione.
Zerwałem z niej majtki, a kiedy opadły do kostek, Monika po prostu wyszła z nich i rozsunęła szerzej stopy, otwierając się na moje pieszczoty. Potrzebowała ich, bo kiedy włożyłem w nią palec westchnęła głęboko, a na jej twarzy pojawił się wyraz zaskoczenia wymieszany z niewyobrażalnym zadowoleniem.
- Nie wiedziałem, że moja dziewczynka jest taka zepsuta – mruknąłem, pocierając o ściany pochwy, które zacisnęły się na palcu. – Cała jesteś mokra.
- Co ty ze mną robisz? – Monika była nieprzytomna z podniecenia, musiałem ją mocno podtrzymywać, bo jej kolana zrobiły się miękkie niczym z waty. Nabijała się na moje palce, a ja szalałem z radości. Nie planowałem, że będziemy się kochać w szkole jak napalona młodzież, ale nie miałem obiekcji aby poudawać.
- O rany, jestem taka łatwa? – bełkotała, nie zdając sobie do końca sprawy, co mówi. – To jest takie przyjemne, Krzysiuuu!
– Sama zobacz, jaka jesteś puszczalska, skarbie – odparłem i przyłożyłem do jej ust palec, który wyciągnąłem z cipki. Był cały mokry od śluzu i pachniał jej podnieceniem. Monika nasunęła na niego wargi i wessała głęboko, mlaskając zachwycona, jakby kosztowała lizaka. To, co zrobiła, było kurewsko sprośne, a moje pożądanie sięgnęło zenitu. Obróciłem ją tyłem do siebie. Zaskoczona, oparła dłonie o ścianę, żeby nie stracić równowagi, a wtedy złapałem ją za biodra i przyciągnąłem.
– Auć! – jęknęła jeszcze bardziej zszokowana i bezradna, bo pozycja, w której ją sobie ustawiłem nie pozostawiała złudzeń, że naprawdę traktuję ją jak łatwą zdobycz. Mimo tego, pozwoliła rozsunąć sobie szerzej stopy i zaparła się mocniej o ścianę, przygotowując się na ostry seks. Magazynek tonął w półmroku, rozświetlony jedynie przytłumionym blaskiem lamp ulicznych wpadającym przez niewielkie okienko, ale jej białe pośladki prezentowały się w takim świetle wyjątkowo ponętnie. Prowokowały tak ohydnie, że od razu rozpiąłem spodnie i uwolniłem mojego nabrzmiałego przyjaciela. Nie było czasu na więcej pieszczot, bo w każdej chwili, ktoś mógł nas tu nakryć, ale to tylko nadawało tej chwili emocji. Ugiąłem nogi w kolanach i szorując gładkim czubem pomiędzy mokrymi fałdami, odnalazłem wejście i wszedłem w nią po nasadę.
- Moniaaa! – jęknąłem i zatrzymałem się, by chociaż przez chwilę nacieszyć się tym ciasnym wnętrzem. Parzyła i ściskała mnie niczym imadło. Złapałem ją za biodra i od razu narzuciłem szybkie tempo. W sali nad nami dudniło mocnym rytmem, zagłuszając odgłos uderzających o siebie ciał i pojękiwania Moniki, ale dla mnie jej piski były najcudowniejszą muzyką na świecie. Pozycja, w jakiej się kochaliśmy, sprawiała, że wariowałem z podniecenia. Posuwałem ją coraz szybciej i gwałtowniej, czując, że zaraz się spuszczę, a wtedy z korytarza dobiegł nas głośny kobiecy śmiech, a następnie skrzypienie drzwi obok. Kurwa – zakląłem siarczyście w myślach. W pierwszej chwili przeraziłem się, ale na szczęście kobiety weszły do łazienki. Monika była na krawędzi, nie panowała nad odruchami, jęczała tak głośno, iż obawiałem się, że nas usłyszą. Niewiele myśląc, zatkałem jej dłonią usta i kilkoma prężnymi pchnięciami doprowadziłem do orgazmu, a potężny wytrysk uwolnił mnie od bolesnego pożądania. Zalałem jej cipkę niewyobrażalną ilością spermy. To było szalone, moja słodka Moniczka oddała się, jakby naprawdę była jakąś cizią wyrwaną podczas szkolnej dyskoteki, lub balu maturzystów, ale wydawało się, że obydwoje wpadliśmy w sidła własnych fantazji.
- Boże, co to było? – westchnęła wyczerpana i odwróciła się do mnie przodem, patrząc, jak zapinam spodnie. W półmroku widziałem tylko kontury jej twarzy, ale po głębokim oddechu i bijącym od niej cieple wiedziałem, że jest wyczerpana i ledwo trzyma się na nogach.
- To przez te twoje wygłupy na parkiecie – odparłem, całując ją w rozedrgane usta.
- Dobrze, będę już grzeczna – odparła potulnie i chichrając się, włączyła komórkę, aby przyświecić sobie pod nogi. – Gdzie są moje majtki?
- Zaraz znajdę – mruknąłem, podając jej chusteczkę. Włożyła ją sobie między nogi i zerkając na mnie wstydliwie, zaczęła wycierać krocze. Czułem, że się krępuje. Pewnie pomyślała, że tak właśnie zachowują się po stosunku puszczalskie dziewczyny. Podniosłem z podłogi czarne, koronkowe figi, ale zamiast je podać Monice, zwinąłem je i schowałem do kieszeni.
- Ej, oddawaj! – krzyknęła zszokowana, lecz nie zamierzałem jej słuchać. Złapałem za brzegi sukienki i obciągnąłem ją w dół, uznając sprawę za zamkniętą. – To moje trofeum za zaliczenie panienki – wyjaśniłem bezczelnie i uchyliłem nieco drzwi, żeby sprawdzić, czy nikogo nie ma na korytarzu.
 – Zbiję cię! – syknęła ze złością, ale musiała pogodzić się ze swoim losem. Wygładziła starannie sukienkę i stanęła za mną w gotowości do ewakuacji. Wyszliśmy pojedynczo, niezauważeni przez nikogo. Monika została jeszcze w łazience, aby po raz drugi uzupełnić braki w makijażu, a ja zaczekałem na nią przy wejściu do sali. Po dłuższej chwili pojawiła się na końcu korytarza i już z daleka dostrzegłem na jej ustach nieprzyzwoity uśmieszek. 
- Wyglądasz, jakbyś się z kimś bzykała w kiblu – powitałem ją kąśliwą uwagą. Zgrywałem się, bo mimo że Monika doprowadziła się do porządku, to rozognione oczy i zarumienione policzki wciąż  pozostawały żywym dowodem naszej spontanicznej akcji.
- Bo się bzykałam – odpowiedziała bezczelnie i złapała mnie za dłoń. Figlarka nie dała się wybić z pewności.
Kiedy weszliśmy do środka, w auli ubyło już gości. Pozostali właściwie jedynie absolwenci, bo im najtrudniej było się rozstać. Dawid zobaczył nas pierwszy i od razu zwróciła na nas uwagę.
- Gdzie byliście tyle czasu? – spytał z dwuznacznym, drwiącym uśmiechem i popatrzył na nas, jakbyśmy mieli wypisane na twarzach, co robiliśmy parę minut wcześniej. Czyżby ten łotr był na tyle zepsuty, żeby podejrzewać nas o seks w toalecie?
- Wyszliśmy się przewietrzyć – odpowiedziała Monika, próbując rozbrajającym uśmiechem przytępić jego ciekawość. Na szczęście zaraz dołączyli do nas znajomi i rozmowa siłą rzeczy zeszła na inny temat.
- Chodźmy zatańczyć, bo zaraz przestaną grać – powiedział i nie pytając Moniki o zgodę, objął ją w talii i poprowadził na parkiet.
- Ej, teraz moja kolej! – krzyknąłem za nimi, ale obydwoje mnie olali, machając lekceważąco rękami.
- Ci to mają zdrowie – mruknął któryś z kolegów, bo na scenie pozostało już tylko kilka najwytrwalszych par, podczas gdy reszta zblazowanego towarzystwa wolała doprawić się kolejną rundką alkoholu, przyrzekając sobie, że to już ostatni kieliszek. Dawid nie pił i miał lepszą kondycję od pozostałych, wyglądał na niezmordowanego. Tryskał energią i humorem, był duszą towarzystwa i robił wszystko, aby nikt nie próbował jeszcze wychodzić. Nie po to jechał przecież tyle kilometrów. Czuł jednak, że impreza powoli dobiega końca i zachęcając wszystkich do wspólnej zabawy, zamierzał wycisnąć z niej, ile się da. Kiwnął na mnie ze sceny, ale wcale nie zamierzał zwrócić mi Moniki, więc wolałem zostać na miejscu i pogadać ze znajomymi. Po całym tygodniu pracy i dzisiejszym meczu miałem już naprawdę dosyć. Uniosłem do góry szklankę z drinkiem, pokazując im, że piję za ich taniec, co Dawid bezczelnie odebrał jako moją rezygnację i uznał, że może mnie w pełni zastąpić w roli jej chłopaka. Wiedział, że zatańczą jeszcze jeden, góra dwa razy, dlatego postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję do końca. Splótł swoje palce z palcami Moniki i poprowadził ją w energicznych pląsach, które momentami wyprzedzały muzykę, ocierając się o granicę dirty dancing. Unosili wysoko ramiona, zakładając je sobie za głowę, przez co sukienka Moniki podciągała się co pewien czas do góry i normalnie nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że jej majtki spoczywały zwinięte w kieszeni moich spodni. Wyobraziłem sobie, jak bardzo musiało ją to peszyć, a może było odwrotnie? Świadomość, że jeden nieostrożny ruch może zdradzić prawdę, dodawał jej śmiałości, bo sposób, w jaki z nim tańczyła, dowodził, że balansowanie na granicy ją bawi.  Patrzyłem na nią jak zauroczony i nie mogłem się opędzić od zboczonych pomysłów, które jeden za drugim cisnęły mi się do głowy. Ciekawe, czy ona również fantazjowała, że jej napalony partner odkrywa nasz gorący sekret, bo mnie ta myśl zaczęła bardzo jarać. Mimo że tańczyli z fantazją, ruchy Moniki były łagodne i miękkie. Poruszała się niezwykle lekko, a jej ciało falowało, jakby w ogóle nie wkładała w ten taniec wysiłku. Była nieprzyzwoicie seksowna i widać było jak na dłoni, że Dawidowi jest coraz trudniej się pohamować. Kiedy zapowiedziano ostatnią piosenkę, spokojniejszą i wolniejszą, zakręcił Moniką i ustawił ją tyłem do siebie, aby pod tym pretekstem przycisnąć się do jej pleców. Jego ramiona oplotły ją ciasno i wydawało się, że czuje pod palcami każdą wypukłość na jej ciele. W pierwszym odruchu spodziewałem się, że go odepchnie, ale ona wcisnęła w niego pośladki i śmiała się, kiedy zaczął się o nie ocierać. W pijackiej dyskusji nikt z mojej grupy nie zwracał uwagi na tańczących, ale ja nie mogłem oderwać od nich oczu. Monika pozwoliła mu się objąć i nakryła swoimi dłońmi jego dłonie, które spoczęły na jej brzuchu. Uniosła głowę i odszukała mnie wzrokiem, upewniając się, czy widzę wszystko dokładnie. Nieprzyzwoita bestia – pomyślałem, bo po szybkim numerku w magazynku sprzątaczek, najwyraźniej nabrała ochoty na więcej sprośnych zabaw. Posłała mi prowokujący uśmieszek i zakołysała biodrami, wywołując na twarzy swojego partnera wyraz błogości. Dała mi do zrozumienia, żebym miał na uwadze, iż nie ma pod spodem bielizny i skupił się na tym konkretnym szczególe. Nie miałem najmniejszych wątpliwości, że ostatni taniec jest przeznaczony specjalnie dla mnie. Kołysali się w spokojnym namiętnym rytmie i chociaż nie było w tym żadnej żarliwej wirtuozerii, to wprawne oko mogło wyczytać, że między nimi dzieje się naprawdę dużo. Kusiła go ledwo dostrzegalnymi, kocimi ruchami rozkołysanych bioder, napierając nimi na to szczególnie wrażliwe u mężczyzny miejsce. Ocierała się tyłkiem, ale drażniła go w tak subtelny sposób, iż mogłem się założyć, że Dawid zachodzi w głowę, czy ona robi to przypadkowo, czy świadomie chce go pobudzić. Nie wytrzymał i zatopił twarz w jej szyi. Co to było do cholery? –  zacząłem się tym wszystkim niepokoić, ale znając do niego nastawienie Moniki, podejrzewałem, że moja bestyjka chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie spuszczaliśmy z siebie wzroku, prowadząc niemą rozmowę, widziała, że jej gierki wywołują u mnie dużo emocji. Z drugiej strony chciała za wszelką cenę udowodnić Dawidowi, jak bardzo się pomylił, krzywdząc ją, kiedy byli w liceum. Współczułem mu, bo wyobraziłem sobie, jak będzie cierpiał, kiedy wszystkie jego zmysły będą jej pragnąć, a wtedy Monika bezlitośnie uświadomi mu, że może sobie o niej co najwyżej pofantazjować. Palce Dawida ugniatały jej brzuch coraz niżej, jakby szukały pod sukienką gumki majtek, której tam nie było. Gapiłem się na nich jak zahipnotyzowany i miałem wrażenie, że piosenka nigdy się nie skończy. Chociaż wszystko działo się w zawrotnym tempie, to obrazy przesuwały się przed moimi oczami w zwolnionym rytmie, klatka po klatce. Może po prostu dałem się ponieść wyobraźni, a w rzeczywistości w ich zachowaniu nie było nic niepokojącego. Pogubiłem się w tym wszystkim. Pijackie wrzaski kolegów, kobiece piski oraz ogłuszające dudnienie basów wywołały w mojej głowie prawdziwy mętlik i kiedy muzyka w końcu ucichła poczułem niewyobrażalną ulgę. Zeszli ze sceny, Monika wyprzedziła Dawida i kiedy do nas dołączył, wisiała już zawieszona na mojej szyi, rozpalona i szczęśliwa. 

- Chodź, ostatni raz musi być dla nas – powiedziała podekscytowanym głosem i pociągnęła mnie z powrotem na parkiet. Ubłagała DJ-a o jeszcze jedną piosenkę, spokojną i nastrojową, w sam raz, aby móc się przytulić. Objąłem ją w talii, a ona założyła mi ramiona na szyję i wczuła się w leniwy rytm utworu. – Wreszcie razem – powiedziała czule i mocniej do mnie przylgnęła. Jej delikatne ruchy były obłędne, przywoływały na myśl przyjemne skojarzenia z ostatniej doby, czułem, że oddaje mi siebie całą. Najśmieszniejsze w tej całej sytuacji było to, że minutę temu Dawid musiał poczuć dokładnie to samo.
- Jeśli będziesz mnie tak drażniła, to znowu cię przelecę … w pierwszym pustym kiblu – zagroziłem. Zachichotała, a w jej oczach pojawił się błysk namiętności.
- Dzisiaj możesz zrobić ze mną wszystko, łobuzie – odpowiedziała, ocierając się nosem o mój nos. – Ale w kiblu? … Feee – skrzywiła się, lecz jej śliczna buzia jaśniała łajdackim uśmiechem. – Możemy powtórzyć to w salonie … Co powiesz tym razem … na wyspę w kuchni? – kusiła, wymyślając coraz to bardziej zbereźne szczegóły, które zrodziły się w jej pobudzonej wyobraźni. Cały czas uśmiechała się do mnie niewinnie, a mój penis wyrywał się z rozporka. – Przyciśniesz mnie do blatu i zerzniesz na stojąco od tyłu, chcesz? – Zbaraniałem, myśląc, że się przesłyszałem. Takie słowa w jej słodkich ustach przyniosły spodziewany efekt.
– Mów tak, więcej – wyjęczałem i wbiłem w jej brzuch twardego penisa, bezwiednie naśladując ruch, jak przy stosunku. 
- O taaak! Potrzebuję go! – jęknęła tęsknie i poruszając namiętnie biodrami solidnie mnie wymasowała, patrząc z satysfakcją jak cierpię. Obejrzałem się wokół, bo miałem wrażenie, że każdy się na nas gapi, ale na szczęście nikt nie zwracał uwagi na to, co wyprawialiśmy. Dawid obściskiwał się po kolei ze wszystkimi, ponieważ towarzystwo zaczęło się zbierać do wyjścia i tylko od czasu do czasu sprawdzał, jak się bawimy.

- Dużo się ostatnio dzieje, nie uważasz? – wykorzystałem fakt, że byliśmy w odpowiednim nastroju i postanowiłem podzielić się z nią moimi przemyśleniami.
- Co ci chodzi po głowie?  – udała, że nie wie, do czego zmierzam, ale to była tylko podpucha.
- No wiesz … macanko pod kocem … numerek w magazynku … wyspa w kuchni – zacząłem wyliczać, a Monika słuchała niewzruszona i tylko się uśmiechała. – Nie miałem pojęcia, że taka z ciebie zdzira – dodałem prowokacyjnie, obserwując pilnie jej reakcję. Mogłem sobie pozwolić na niewybredne określenia, bo rozumieliśmy się doskonale.
- A co, wymiękasz? – odparła zadziornie bez najmniejszego zażenowania, zupełnie tak, jakbyśmy postanowili zdobywać codziennie nową sprawność w sztuce kochania.
- Żartujesz? – zaprzeczyłem, bo propozycja seksu przy kuchennym blacie była kolejną perwersją, której nigdy nie próbowaliśmy. – Słuchaj, czy ma to coś wspólnego z Dawidem?
– spróbowałem ją podejść, bo od momentu jego przyjazdu, seks nabrał zupełnie nowego wymiaru. Nie narzekaliśmy na łóżkową nudę, ale w przeciągu ostatnich dwóch dni sprawy mocno przyspieszyły i można było śmiało powiedzieć, że nasze życie erotyczne przypominało ostatnio scenariusz ostrego filmu pornograficznego, a zapowiadało się, że to jeszcze nie koniec.
- Może i tak – przytaknęła i posłała mi kurewsko zalotne spojrzenie, od którego zmiękły mi kolana.
- Chcesz mu pokazać, że kiedyś popełnił duży błąd? – drążyłem, chcąc sprawdzić, czy moje podejrzenia są słuszne.
- Aż tak widać? – zdziwiła się, ale moja dociekliwość wcale nie wprawiła jej w konsternację. Wręcz przeciwnie, zdemaskowana i przejrzana na wylot otworzyła się i zaczęła wyjaśniać to, czego i tak się domyślałem.
-  Jeżeli myślisz, że coś do niego czuję, to nie musisz się obawiać – uspokoiła mnie na początku. – Dostałam kiedyś nauczkę, bardzo ją przeżyłam, ale dzięki temu przestałam być naiwna.
- Naprawdę? – wszedłem jej ironicznie w słowo, ale zgromiła mnie łotrowskim spojrzeniem.
- Żebyś wiedział – odparła stanowczo, ale zaraz dodała z uśmiechem. – Będziesz się ze mną męczył do końca życia.
Droczyliśmy się, ale piersi rozpierała mi radość i duma. Monika była najpiękniejszą rzeczą, jaka mi się  w życiu przydarzyła i to właśnie z nią chciałem być. Nie potrafiłem sobie wyobrazić, że mógłbym jej nigdy nie spotkać, a jej energia, optymizm i zwariowane pomysły uczyniły ze mnie człowieka absolutnie spełnionego. Chyba się na moment rozkleiłem, a cwana bestia od razu wyczytała wszystko z mojej twarzy i zrobiła minkę potulnego dzieciaka.
- No i? – przerwałem jej to kokieteryjne umizgiwanie się, żeby usłyszeć ciąg dalszy. – Bardzo się starasz, aby go wyprowadzić z równowagi. Uważaj, mężczyźni to delikatne stworzenia
– roześmiałem się, a ona mi zawtórowała.
- No i dobrze – przytaknęła – może w końcu zmądrzeje i przestanie traktować kobiety jak idiotki, które można przelecieć i wymienić na inne. – Spojrzała w  kierunku Dawida i uśmiechnęła się z politowaniem. – Uważasz, że jestem podła?
- Żartujesz?! – zaprzeczyłem i na dowód tego, że mówię prawdę, przytuliłem ją mocniej. – Uwielbiam cię taką nabuzowaną – jęknąłem przejęty prosto do jej ucha. Nie mogłem jej mieć niczego za złe, ponieważ chęć odwetu na Dawidzie przyniosła mi korzyść, w postaci spontanicznego seksu, który wykraczał poza kanony powszechnie przyjętej  przyzwoitości. 
Monika posłała mi chytry uśmieszek, domyślając się, co mam na myśli. – Może jestem szurnięta, ale  chciałabym, żeby tan łotr zobaczył, jak jest nam dobrze … i do czego jesteśmy zdolni. Czy on nadal uważa, że może mieć każdą dziewczynę na skinienie? – nakręcała się, a ja nie mogłem opanować zdziwienia, skąd u niej tyle zacietrzewienia.
- Ty jesteś niemożliwa – odparłem, ale jej fantazje naprawdę mnie rozbawiły i miałem ochotę śmiać się na całe gardło. –  Od samego słuchania można się w tobie zadurzyć, wiesz? Ciekawe, co byś zrobiła, gdyby rzeczywiście zobaczył, jaka jesteś niewyżyta? – spytałem i rozglądając się uważnie na boki, ścisnąłem ją za pośladek. Podpuszczałem ją, ale w środku trząsłem się z podniecenia, bo Monia nie zdawała sobie sprawy, że jej przewrotna fantazja najprawdopodobniej już dawno się spełniła. Ciągle nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że Dawid nas podejrzał i teraz żal ściskał mu jądra.
- Niewyżyta? Ja? – zmrużyła zalotnie powieki, a chytry uśmiech nie znikał z jej twarzy. – Ta palcówka pod kocem była kurewsko  przyjemna. – Teraz dla odmiany otworzyła oczy szeroko i przewróciła nimi, jakbym nadal trzymał palce w jej cipce.
- Ja pierdolę — zakląłem soczyście i nie mogąc się już dłużej powstrzymać, wybuchłem głośnym śmiechem, narażając się na głupie komentarze podpitych przyjaciół. Moja dziewczyna opowiada o seksie językiem napalonej nastolatki.  Który facet miałby o to pretensje?
- A co? Nie było tak? – ciągnęła, patrząc mi prosto w oczy. – Przyznaj się, że też chciałeś mu coś udowodnić – nie pozwoliła mi ochłonąć. Jej zadziorność była urocza, mógłbym patrzeć bez końca na te chuligańskie minki i słuchać jej sprośnego języka, ale w gruncie rzeczy ona również mnie przejrzała.
- Boisz się konkurencji? – sączyła słowa powoli i napawała się moją durną miną. Przez chwilę byłem bezradny jak dziecko, przyjmując na siebie jej atak, co i tak było cholernie pobudzające.
- Leci na ciebie, nie widzisz? – odparłem, przyglądając się jej uważnie. – Zresztą, kto by nie leciał? – dodałem rozmarzonym głosem.
- Skąd ta pewność? – udała, że się nie przejęła.
- Jak to skąd? – zrobiłem cwaną minę. – Przed chwilą cię obmacywał, widziałem – dodałem groźniejszym tonem, ponieważ Monika nie dała mu po łapach, a wręcz zachęcała go do bardziej intymnego kontaktu.
- Przesadzasz – wyraźnie unikała szczerej odpowiedzi, bagatelizując wysiłki Dawida. – Miałam wszystko pod kontrolą.
- Stanął mu? – nie odpuszczałem, bo cały czas miałem przed oczami, jak wciskała w niego tyłek. Zgromiła mnie wzrokiem, ale za chwilę rozpogodziła się i z chytrą mina rzuciła:
- Jeśli cię to tak bardzo ciekawi, to tak … był twardy jak kamień – wyznała otwarcie, ale nie widziała w tym swojej winy, bo zaraz dodała, że nie miała na to żadnego wpływu.
- Czyli nie muszę być zazdrosny? – spojrzałem sondująco w te ciemne błyszczące oczy, bo byłem przekonany, że sposób, w jaki ją dotykał, sprawiał mojemu skarbowi dużo frajdy.
- A jesteś? – spytała hardo – bo mi się wydaje, że podobało ci się, jak się do mnie przystawiał – dokończyła, a jej wyczekujące spojrzenie uniemożliwiło mi jakiekolwiek kręcenie.  Trudno ja było zapędzić w kozi róg.
- Rozgryzłaś mnie, cwaniaro – przyznałem się, bo i tak był widać, że się nakręciłem. – Strach pomyśleć, co jeszcze mogłoby się wydarzyć, gdyby miał zostać dłużej.
- Myślisz, że na tym byśmy nie poprzestali? – prowokowała, robiąc słodkie minki. – Pamiętasz, że nie mam na sobie majtek?
- Mów tak dalej, a zrobię ci palcówkę przy wszystkich, chcesz?
- Marzę o tym – odpowiedziała bez zastanowienia. Była niesamowita i nic nie było w stanie jej dziś powstrzymać. Nakręcaliśmy coraz bardziej i oboje byliśmy już myślami przy kuchennej wyspie, wyobrażając sobie, jak będzie nam dobrze.
- Zbieramy się do domu – nie wytrzymałem i zeszliśmy z parkietu, zanim ucichły ostatnie takty piosenki.

Pół godziny później zajechaliśmy pod dom, ale Dawid wcale się nie kwapił, aby pójść do siebie, a nam było głupio dać mu otwarcie do zrozumienia, że chcemy wreszcie być sami.
- Połóż go spać i zaczekaj na mnie  – szepnęła mi do ucha i dodała głośniej: – Pa Dawidku, było cudownie.
- Nie odchodź! – Dawid krzyknął błagalnym głosem, ale Monia posłała mu tylko zalotne spojrzenie i tanecznym krokiem udała się do sypialni. Jej zemsta najwyraźniej działała, bo chłopak nie oderwał od niej wzroku, dopóki nie zniknęła za drzwiami.
Szybko okazało się, że nie będzie mi łatwo się go pozbyć, ponieważ był nieprzyzwoicie trzeźwy i już w samochodzie marudził, że musi się upić. Był zawiedziony, bo w natłoku wydarzeń i atrakcji nikt nie zwrócił uwagi na jego furę, która była warta dobre pół bańki, a kiedy opuszczaliśmy imprezę, nasi kumple byli tak nawaleni, że nie odróżniliby mercedesa od furmanki. Cały jego misterny plan i poświęcenie poszło na marne. Noc była ciepła, więc wziąłem butelkę whisky i wyszliśmy na taras. Dawid nalał sobie pełną szklankę, z której od razu upił jednym haustem połowę, podczas gdy ja umoczyłem tylko wargi. Wizja gorącego seksu z moją napaloną dziewczyną była silniejsza od alkoholu, a i tak szumiało mi już w głowie.
- O kurwa, jak dobrze – westchnął i dopił resztę. – Jeszcze papieros i można powiedzieć, że jestem szczęśliwy.
 Zrobiłem mu dolewkę, a on w tym czasie zapalił i zaciągnął się dymem.
- Tylko tyle ci wystarczy do szczęścia? – zakpiłem, żeby sprawdzić, jak wielkie zniszczenie poczyniła w jego psychice intryga Moniki.
- Nie wkurwiaj mnie, stary – roześmiał się głośno i klepnął mnie w ramię. –  Z nas dwóch, to ty jesteś pierwszoligowcem.
- Nie narzekam – odparłem, siląc się na obojętny ton, bo doskonale wiedziałem, co ma na myśli. Żal ci? – pomyślałem i poziom mojego zadowolenia podskoczył jeszcze wyżej. – Ale ty za to jesteś wolny, możesz przebierać, no nie?
- Nalej – podstawił szkło i się zamyślił. – Chyba się kurwa robię sentymentalny – dodał po chwili i przyłożył szklankę do ust. Na szczęście upił tylko mały łyk, bo zacząłem się obawiać, że mi się upije.
– Ty masz dom, firmę i super dziewczynę, a ja co roku szukam nowego mieszkania, żyję na walizkach jak jakiś pieprzony nomad.
- Masz pieniądze – przerwałem mu ten pesymistyczny wywód – kiedyś się ustatkujesz…
- Krzychu, jakie kurwa pieniądze? – żachnął się. – Wszystko przepuszczam i co sezon czuję, jakbym zaczynał od nowa. 
- No, ale za to robisz, co chcesz – stwierdziłem zrezygnowany, bo nie wiedziałem, co jeszcze mam mu odpowiedzieć. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek uderzał w sentymentalne tony.
- Upiliście się na smutno? – Usłyszeliśmy za plecami drwiący głos Moniki. – Ups, jakie żałosne.
W pokoju nie paliło się światło, więc nie zauważyliśmy, kiedy stanęła w drzwiach i mimowolnie usłyszała, o czym rozmawialiśmy.
– Może byście wreszcie poszli do łóżek, co? – dodała karcącym tonem, przysiadając na moich kolanach.
- No tak! Teraz to na pewno nie zasnę – jęknął Dawid i prześliznął się po niej tęsknym wzrokiem. Jego wisielczy humor znikł, a pojawienie się Moniki go ożywiło. Taras rozświetlony był jedynie słabym blaskiem dochodzącym ze szklanego kominka na biopaliwo, ale nawet w półmroku nie sposób było nie zauważyć, że strój Moniki mógł sponiewierać każdego zdrowego mężczyznę. Nie spodziewała się, że natknie się jeszcze na Dawida, więc ubrała się odpowiednio do obietnicy, którą złożyła mi wcześniej. Miała na sobie krótki beżowy szlafrok wykonany z satyny z koronkowym wykończeniem. Wiedziałem, że ma do niego pasującą koszulkę i stringi, ale biorąc pod uwagę, co mi obiecała, to równie dobrze mogła być pod spodem naga. Dzisiaj stać ją było na wszystko. Objąłem ją, ale śliski materiał nie pozwolił mi przekonać się, jaka była prawda. Monika udała, że nie zrozumiała aluzji Dawida, bo zaraz spytała zdziwiona:
-Ty palisz? Taki sportowiec?
- Tylko na imprezach … no i kiedy upijam się na smutno – dodał z nutką złośliwości, pamiętając jej niedawną uszczypliwość. Wlepił w nią bezczelne spojrzenie, lecz ona ponownie go zignorowała. Bez słowa wyjęła mu z dłoni papierosa i obejrzała go, jakby zastanawiała się, co ma z nim zrobić. – A ja palę tylko wtedy, kiedy upijam się na wesoło – odparła zadowolona, po czym przyłożyła papierosa do ust i zaciągnęła się głęboko dymem. Nie miałem pojęcia, co się tu działo, ale z papierosem w ustach Monika wyglądała po prostu zjawiskowo.  W jej policzkach zrobiły się rozkoszne dołeczki, a kiedy odchyliła to tyłu głowę i powoli wydmuchała dym, poczułem się, jakbym oglądał reklamę papierosów. Była wyzywająco zmysłowa, ekskluzywna i  kurewsko seksowna. Dawid również nie mógł oderwać od niej wzroku, tylko że on się nie szczypał i walił otwarcie, co leżało mu na sercu. 
- Jeśli chodzi o mnie, to mogłabyś palić cały czas.
Monika spojrzała na niego z ogromnymi pytajnikami w oczach.
– Wyglądasz obłędnie z tym papierosem – wyjaśnił i posłał jej całusa. Odwdzięczyła mu się słodkim uśmieszkiem i zrobiła to tak wdzięcznie i zarazem prowokacyjnie, że zrobiło mi się go żal. Oddała mu papierosa i wtuliła się we mnie, obciągając wymownie dół szlafroka, chociaż i tak połowa jej ud pozostała odkryta.

- Kiedy wyjeżdżasz? – spytałem, bo wcześniej wspominał, że mu się spieszy. Chciałem zmienić temat i przypomnieć mu, że już najwyższy czas na spanie.
- Z samego rana, nie będę was budził – wyjaśnił i zdusił peta w zakrętce od whisky. – Odwiedzę jeszcze rodzinę i jadę prosto na zgrupowanie.
- A jak wrażenia z imprezy? – wtrąciła Monika. – Nie podejrzewałam, że przyjedzie tyle osób.
Ogólnie wszyscy byliśmy zadowoleni, ale nie obyło się bez delikatnych uszczypliwości, bo … jakby to powiedzieć, niektórzy starzeli się szybciej. Potem obgadaliśmy każdego z osobna i w międzyczasie zrobiliśmy butelkę do końca. Na szczęście była to tylko półlitrówka, ponieważ nie chciałem, żeby łagodny szumek w głowie zmienił się w coś poważniejszego.
- Nie przesadzajmy – chciałem już zakończyć to podłe obgadywanie. –  Pewnie pomyśleli to samo o nas.
- I tu się nie zgodzę – odezwał się Dawid, po czym prześliznął się wzrokiem po Monice. – Widziałeś, jak oni patrzyli dziś na Monię?
Przytaknąłem i dałem jej buziaka. Niewątpliwie moja dziewczyna była dziś po Dawidzie drugą gwiazdą wieczoru.
- Straciłaś dziś wszystkie koleżanki, kochana – powiedział żartobliwie, mrużąc zabawnie powieki, jakby nadal ją sobie wyobrażał, tańczącą w swojej seksownej sukience.
- Może i straciła koleżanki, ale na pewno zyskała kolegów – roześmiałem się i pomasowałem dłonią po jej żebrach, ale nadal nie mogłem rozgryźć, czy ma coś jeszcze pod szlafrokiem.
- Zamknijcie się już. – Monika żachnęła się i zaczęła się wiercić, bo zrobiło się jej niewygodnie. – Daj koc – poprosiła, rzucając mi wymowne spojrzenie, a lekko uniesione kąciki ust sugerowały, że chciała mi powiedzieć znacznie więcej, niż tylko to, że jest jej zimno. Udałem, że nie dostrzegam tej aluzji, ale obydwoje byliśmy jeszcze pod wrażeniem tego, co wydarzyło się pod kocem poprzedniego wieczoru. Wyciągnąłem się wygodnie w rogu kanapy, po czym posadziłem ją sobie pomiędzy nogami, a ona oparła głowę na mojej piersi.  Zdjąłem koc, wiszący na oparciu i przykryłem ją po samą szyję, zostawiając jedynie odkryte łydki, które wyciągnęła na siedzeniu.
- Teraz możemy jeszcze pogadać – powiedziała zadowolona, poprawiając okrycie, aby znalazła się pod nim moja ręka. Zaskoczyła mnie, ponieważ myślałem, że chce się jak najszybciej pozbyć Dawida, ale najwidoczniej koc skierował jej wyobraźnię w inna stronę.
Dawid popatrzył na nią z nieukrywanym żalem i stwierdził, że wcześniej było znacznie lepiej, wzbudzając w nas śmiech.
- Ale się dziś wytańczyłam – westchnęła Monika i wyprostowała nogi, dotykając nimi prawie do ud kolegi. – Moje biedne stopy.  – Popatrzyła z rozpaczą na wymęczone palce i starannie wypielęgnowane paznokcie. Miała bardzo seksowne stopy, a kiedy nimi poruszyła, chciało się wziąć je w dłonie i ścisnąć. 
- Daj, wymasuję ci je – powiedział Dawid i nie czekając na zgodę, wyciągnął dłoń, żeby jej dotknąć.
- Akurat, chciałbyś! – fuknęła i gwałtownie podkuliła nogi.
- No cooo? – udał zaskoczonego. – Jestem sportowcem, więc chyba wiem, jak ci pomóc.
- Kolego … – Monika podniosła głowę i spojrzała na mnie pytająco, ale mówiła cały czas do niego – nie za dużo przyjemności?
- Pozwól mu, przyda ci się masaż – odparłem rozbawiony, jakby wcale nie chodziło o to, że inny facet będzie dotykał mojej dziewczyny. Nie wiem, co mną kierowało. Być może jego śmiała propozycja nie budziła mojego sprzeciwu, bo tym razem w głosie Dawida nie było słychać typowej dla niego uwodzicielskiej nuty. Poza tym podejrzewałem, że pomysł Dawida nakręci ją mocniej, co zamierzałem wkrótce sam wykorzystać.
- No dobra. Zobaczymy, co potrafisz – zgodziła się i ostrożnie podsunęła stopy do jego uda. Dawid pogładził palcami ich wierzch, a następnie dotknął kciukami miękkie poduszeczki pod palcami.
- Auć! – krzyknęła z chichotem i znowu gwałtownie je podkurczyła. – Łaskoczesz! – powiedziała z pretensją.
- Zachowujesz się jak rozpieszczona panienka – skomentował jej popłoch Dawid i wszyscy zaczęliśmy się chichrać. – Dawaj je!
Tym razem Monika nie zabrała stóp. Na chwilę zamilkliśmy, gapiąc się we troje w to samo miejsce. Dawid przysiadł przodem do nas i położył sobie jej łydki na kolanach. Wziął w dłonie jedną stopę i zaczął ją masować, używając kciuków z dużą wprawą i wyczuciem. Patrzył jak zahipnotyzowany, to na krwisto czerwone paznokcie, to na twarz Moniki, która zdawała się odpływać. – Lepiej? – spytał miękkim głosem.
- Zajebiście – odparła z przeciągłym westchnieniem. Nie gryzła się w język, jakby rzeczywiście była rozpuszczoną nastolatką, ale w jej żyłach krążyła przecież spora ilość alkoholu. Myślę, że gdyby była zupełnie trzeźwa nigdy, nie pozwoliłaby się tu dotknąć obcemu facetowi. Wszyscy byliśmy pod wpływem, ale może to i dobrze, bo dzięki temu rozmowa zeszła na lżejsze tematy i wyglądało na to, że Monika zapomniała już o urazach, które wcześniej do niego żywiła. Poruszyła się leniwie, moszcząc sobie gniazdko przy moim boku, a wtedy włożyłem rękę pod szlafrok i nakryłem dłonią jej pierś. Drgnęła, a ja zerknąłem na niego, czy czegoś nie dostrzegł. Na szczęście był tak zaabsorbowany stopami Moniki, że do głowy by mu nie przyszło, iż pod kocem się do niej dobieram. Miała koszulkę i z powodu śliskiej tkaniny trudno mi było objąć całą pierś, więc namacałem tylko palcami twarde zgrubienie sutka, po czym ścisnąłem go delikatnie opuszkami.
- O matko! – Monika pisnęła zaskoczona i odrzuciła ramiona do tyłu, zakładając mi je za głowę.
- A mówiłem, że ci się spodoba – powiedział uradowany Dawid, bo był święcie przekonany, że Monika reaguje tak na dotyk jego dłoni. W każdym razie mogłem ją teraz masować bez przeszkód. Wsunąłem nos w jej włosy, żeby nie zdradzić się uśmiechem i wciągnąłem głęboko woń szamponu zmieszaną z delikatnymi perfumami, których zazwyczaj używała po kąpieli. Zakręciło mi się od tego w głowie, ale równocześnie dodało śmiałości. Nie spuszczając oczu z Dawida, zacząłem zsuwać ostrożnie dłoń po jej brzuchu, aż w końcu moje palce dotknęły odkrytej skóry, tuż pod pępkiem. Kiedy ją tam delikatnie podrapałem, poczułem, że zadrżała i wciągnęła brzuch. Spodobała mi się jej reakcja, a właściwie to, jak zareagowało jej ciało, bo zdawałem sobie sprawę, że ten rozkoszny skurcz mięśni był całkowicie niezależny od niej. Pobudziła mnie do tego stopnia, że udając, iż łaskocze mnie włosami, zsunąłem usta do jej ucha i wyszeptałem w gorących słowach, jak bardzo mi się ta zabawa podoba. Monika otarła się uchem o moje usta, a ponieważ nie mogła mówić otwarcie, w odpowiedzi wsunęła palce w moje włosy i pogłaskała mnie, delikatnie i z czułością. To mi wystarczyło. Zgiąłem palce i zacząłem rysować paznokciami linie na jej skórze, wokół pępka i niżej, zahaczając o gumkę stringów. Kusiło mnie, żeby wśliznąć się w nie od razu, ale się powstrzymałem. Tamte obszary zostawiłem sobie na finał. Brzuch Moniki zafalował, ona sama wyprężyła się i niespokojnie poruszyła nogą. Rany, jakie to było nieprzyzwoite i wciągające.
- Na razie wystarczy – powiedział Dawid i zerkając na nią uważnie,  odstawił jej stopę na swoje kolano, a następnie ujął w dłoń drugą. Na pewno się nie zorientował, co działo się pod kocem, a wyraz rozkoszy na jej ślicznej buzi przypisał wyłącznie swoim staraniom i przystąpił do masażu drugiej stopy z jeszcze większym namaszczeniem.
- Możesz mi tak robić do rana – wymruczała leniwie i żeby mu podziękować, a może też zachęcić, potarła wolną stopą o jego udo. Dawid odpowiedział jej lubieżnym cmoknięciem i rozpłynął się w zachwycie.
Wykorzystałem zamieszanie i kiedy on przekładał jej nogi, wsunąłem dłoń pod koszulkę, po czym rozpocząłem powolną wędrówkę po jej skórze w kierunku piersi. Czułem, jak śliski pasek, którym była przewiązana puszcza, a poły szlafroka rozchylają się na bok. Ręka zadziera koszulkę coraz wyżej, odsłaniając jej brzuch, co cholernie działało na moją wyobraźnię. – Ja pierdolę – powiedziałem do siebie i szczerze się przeraziłem, bo gdyby przypadkiem Dawid zdarł z niej koc, mógłby takiego widoku nie przeżyć. Jednak to było tylko pierwsze wrażenie, ponieważ cała ta konspiracyjna zabawa bardzo szybko pozbawiła mnie rozsądku.
Monika musiała w pierwszej chwili poczuć to samo co ja, ponieważ jej palce wbiły się w moje włosy i zacisnęły na głowie, jakby zamierzała ją zmiażdżyć.
- Boli? – spytał troskliwie Dawid, co zupełnie nie pasowało do jego stylu twardziela.
- Hmmm, dobrze mi – mruknęła przeciągle i wygięła się w łuk niczym rozleniwiona kotka, ale w rzeczywistości wszystkie jej mięśnie napięły się, a ona sama ledwo powstrzymała się od drgawek.
„Dobrze mi” – do kogo naprawdę były te słowa? 
Poczułem pod palcami łagodne wzniesienie piersi, nakryłem je dłonią i lekko ścisnąłem. Monika wypuściła głośno powietrze i zamruczała rozkosznie. Jej piersi nie były zbyt duże, ale za to jędrne i kształtne, prężyły się wabiąco, wołając o uwagę. Pomasowałem ją całą, ale pożądanie szybko pozbawiło mnie zahamowań i nie zwracając uwagi na obecność Dawida, obrysowałem opuszkami palców twardszy obszar wokół sutka, po czym zacząłem się nim zabawiać, trącając go kciukiem.
–  Auć! Dawid, to jest takie przyjemne, nie przestawaj – zaczęła mamrotać, z trudem panując nad drżeniem głosu. Odgięła głowę do tyłu i posłała mi porozumiewawcze spojrzenie. Wiedziałem, że chciała w ten sposób ukryć prawdziwą przyczynę wybuchu, a jej wdzięczność była skierowana do mnie. To była jazda na granicy, a każdy nieostrożny gest mógł nas zdradzić, mimo to postanowiłem zaryzykować i posunąć się dalej. Sutek pomiędzy moimi palcami rósł i twardniał i mogłem sobie tylko wyobrazić, jak bardzo musi być wrażliwy.
- A widzisz, ty mała złośnico – jęknął zadowolony Dawid. – Mówiłem, że znam się na masażu. Był święcie przekonany, że ciche westchnienia Moniki są wyłącznie jego zasługą, co dodało mu większej śmiałości. Przytrzymał jedną dłonią piętę, a drugą pogładził wierzch stopy. Monika wygięła ją kusząco i wycelowała w niego małe, zgrabne paluszki, jakby zachęcała go do czegoś więcej. Nie wiem, czy zrobiła to odruchowo, czy miała w tym ukryty cel, ale nasz kolega odczytał jej gest jako zaproszenie do zabawy i przesunął palce dalej, obrysowując z namaszczeniem jej małe kostki.
- Dawid, co ty wyczyniasz! – Monika skarciła go, ale dopiero kiedy skończył, a jej stłumiony głos łatwo można było pomylić z aprobatą. 
- Nie robię nic złego, prawda? – odpowiedział z typową dla siebie uwodzicielską pewnością siebie, ignorując jej mało zdecydowane oburzenie. Odłożył stopę na swoje kolano i ze spokojem ujął w dłonie drugą stopę, na co mu całkowicie pozwoliła.  Monika nie mogła uleżeć spokojnie, napierała plecami na moje krocze, drażniąc zgniecionego penisa. Nie powiem, żeby mi to przeszkadzało, ale niezamierzone pieszczoty odbierały mi ostatnie przebłyski rozsądku. Trącałem zapalczywie raz jeden, raz drugi sutek, drapałem paznokciami pomiędzy piersiami, a jej skóra nie była już miękka i gładka, gdyż pokryły ją teraz miliony drobniutkich punkcików gęsiej skórki.  Najbardziej perwersyjne w tej całej sytuacji było to, że cały czas ze sobą rozmailiśmy, patrzyliśmy na siebie i nie przeszkadzało mi, że Dawid ją ciągle dotyka, chociaż stopy Moniki już dawno się zregenerowały i na pewno nie wymagały dalszej troski i zabiegów. Zamknąłem oczy, żeby się uspokoić, ale nie pomogło mi to znaleźć racjonalnej odpowiedzi, dlaczego pozwalam mu to kontynuować. Zauważyłem natomiast, że ogarnia mnie paraliżujące podniecenie i łapię się na tym, że czekam, kiedy on pozwoli sobie na więcej. 
Monika nie protestowała, a mnie ponosiła wyobraźnia, jakbym za wszelką cenę chciał, aby on także się przekonał, że ona jest fantastyczną laską.

- Może wymasować ci łydki? – Głos Dawida był niczym wybuch granatu.  Sprawił, że serce podeszło mi do gardła i zacząłem się dusić, ale nadal kierowała mną niezrozumiała ciekawość, która kazała mi brnąć dalej.
– Po tym, jak szalałaś na parkiecie, na pewno masz spięte mięśnie – dodał z troską i mimo że silił się na obojętny ton, w jego głosie czaiło się pożądanie. Przytrzymał ją w kostce, a wierzchem drugiej dłoni pogładził nogę Moniki wyżej, bacznie obserwując jej reakcję.
- Dawidku, nie posuwasz się za daleko? – zamiast go obsunąć, ona wdała się z nim w grę niedomówień. Brak jednoznacznego sprzeciwu sprawił mu wyraźną przyjemność. Nie zabrała nogi, więc postanowił sprawdzić, na ile jeszcze może sobie pozwolić. Położył obydwie dłonie nad kostkami i przesunął je powoli, aż do kolan. Zamarłem i z wrażenia przestałem masować jej piersi, czego nawet nie dostrzegła.
- Zajebisty jest ten tatuaż, wiesz? – mruknął, przekonany o swoim sukcesie i czubkiem palca obrysował jego kontury, odwracając naszą uwagę od faktu, że wkracza w zakazane rewiry.
- Taaak? A co cię w nim kręci? – Monika nabrała się na jego uwodzicielskie sztuczki i pozwoliła mu wciągnąć się w dyskusję, zapominając, że jego dłonie suną wyżej, masując już delikatną skórę w zgięciu kolana.
- Nie wiesz? – droczył się, nie odrywając wzroku od rysunku. – Podoba ci się, kiedy faceci zwracają na ciebie uwagę, przyznaj się – mówił to z takim przekonaniem, że Monika prawie zadrżała.
- Lubię, kiedy Krzyś na nie patrzy – odpowiedziała przekornie i poruszyła się nerwowo.
Dawid cmoknął głośno, kręcąc z niedowierzaniem głową i zwrócił się do mnie.
- Krzychu, nie masz nic przeciwko, że ulżę twojej dziewczynie?  – W jego głosie nie słychać było skrępowania. – Naprawdę się dziś wytańczyła.
Byłem wstawiony i moja ocena sytuacji była nieco przytępiona, ale zaniemówiłem, a potężne uderzenie gorąca sprawiło, że zacząłem głęboko oddychać. Co tu się do kurwy dzieje?
– Przeraziła mnie jego bezczelna pewność siebie, a najbardziej zdziwiła mnie reakcja Moniki, a dokładniej mówiąc … brak jakiejkolwiek reakcji z jej strony. Pochyliłem głowę, żeby spojrzeć w jej twarz i zrozumiałem, że nie mogę mieć do niej pretensji o to, że igra z pożądaniem Dawida, zamiast go po prostu opieprzyć. Byłem tak samo winny i miałem w tym swój ogromny udział, bo chociaż wszystko działo się spontanicznie, to przecież świadomie wykorzystaliśmy jego obecność do własnych celów. Zanim pojawił się w naszym domu, nie mieliśmy pojęcia o tym, że drzemie w nas pokusa, by robić przyjemne rzeczy, balansując na granicy przyzwoitości. W obecności Dawida nasz seks rozkwitł i wzniósł się na kosmiczny poziom.
Mając to wszystko na uwadze, ochłonąłem, zanim zdążyłem narobić niepotrzebnej awantury. Twarz Moniki zdradzała ogromne emocje i wydawało się, że w pojedynkę nie będzie w stanie stawić czoła pokusie. Jej ciało i umysł były już od dawna sparaliżowane perwersyjnym dotykiem moich dłoni i z tego powodu przestała się bronić. Czego się idioto spodziewałeś?!
– analizowałem w myślach nasze postępowanie, bo dobierając się do niej pod kocem, sam wepchnąłem ją w łapy Dawida. Mogłem to jeszcze w każdej chwili przerwać. Mogłem zarządzić, że idziemy spać, ale nie uczyniłem nic, bo macki chorej ciekawości zacisnęły się na moim gardle, odbierając mi rozum i siłę. 
- Masz bardzo zgrabne nogi – mruczał zachwycony, ściskając palcami mięśnie łydki. Przesuwał dłonie w górę i w dół, udając, że ją masuje, ale jego dotyk stał się delikatny i zmysłowy. Monika cichutko syknęła i oparła drugą nogę o oparcie, zginając ją w kolanie. Koc zsunął się po jej udzie, odsłaniając je prawie na całej długości. Kiedy Dawid zobaczył, co się stało, na jego twarzy pojawił się lubieżny grymas. – Zawsze mi się podobały, pamiętasz?
Przejechał wzrokiem, od kolana w dół i zatrzymał go w miejscu, gdzie krawędź koca wciąż jeszcze zasłaniała to najgorętsze miejsce. Jedną ręką przytrzymał ją za stopę, nie pozwalając, aby Monika wyprostowała nogę, wolną dłonią ścisnął od spodu łydkę i zaczął ją masować, ocierając wierzchem dłoni o jej udo. Wsunąłem pod koc drugą rękę i nakryłem dłońmi obydwie piersi na raz. Miałem wrażenie, że jej sutki były jeszcze twardsze i bardziej  napięte niż poprzednio. Monika nie mogła się powstrzymać i poruszyła biodrami o wiele za wysoko, aby Dawid nie zaczął czegoś podejrzewać.
- Usnęłaś, Monia? – spytał prowokacyjnie, ponieważ już jakiś czas temu przestała się odzywać. Przymknęła powieki i wciskając głowę w moją pierś, cichutko wzdychała. Patrzyłem to na niego, to na nią i z przerażeniem dostrzegłem, że Dawid drugą dłonią nakrył jej kolano. Masował je okrężnymi ruchami, ale jednocześnie coraz nachalniej zsuwał dłoń na udo Moniki. W pierwszej chwili pomyślałem, że mam zwidy, ponieważ chmury przysłoniły księżyc, zrobiło się naprawdę ciemno, a migoczący płomień kominka nie zawsze dawał wystarczająco dużo światła.
- Myślisz, że mogłabym usnąć? – odparła przeciągle i poruszyła nogą, jakby chciała zrzucić jego natarczywą dłoń. – Dawid, chyba zapomniałeś, że nie jestem już twoją dziewczyną – dodała karcąco i ostentacyjnie skręciła głowę, nadstawiając  mi swoje usta. Wyglądała naprawdę kusząco i zadziornie. Nachyliłem głowę i pocałowałem ją głęboko, a ona zakręciła językiem w moich ustach, nie chcąc, abym przerywał.
- I na pewno żałuje, że nie jesteś już jego dziewczyną – dopowiedziałem, kiedy skończyliśmy, na co ona zachichotała wesoło.
- Żałujesz? – Monika podjęła moją myśl i trąciła go po przyjacielsku stopą w brzuch. – No powiedz, że żałujesz, chociaż troszkę! – pastwiła się nad nim, niczym rozkapryszona małolata.  
- Nie znęcaj się nade mną, okrutnico – odparł, wyraźnie ożywiony jej docinkami – i proszę cię, nie przypominaj mi więcej, że byłem idiotą. Nie widzisz, jak cierpię? – Zgrywał się, ale tym razem nie pozował na twardziela.
- Dobrze ci tak – dowaliła mu, parskając śmiechem.
Widziałem, że nabrał powietrza w płuca, aby posłać jej jakąś ciętą ripostę, ale w ostatniej chwili poczuł na sobie moje spojrzenie i się powstrzymał.
– Co … znowu ci się podobam? –  Monika nie dała mu ochłonąć. Dostała małpiego rozumu i nasza rozmowa zniżyła się do poziomu młodzieży ze szkoły średniej. Jej słodki, rozkapryszony głosik mógł ścisnąć za jądra nawet najtwardszego faceta, przez co wydała mi się jeszcze bardziej ponętna i kusząca. Nie wiem jakim cudem udało mi się powstrzymać, aby nie zerwać z niej koca i wycałować każdy skrawek jej seksownego ciała. Tym bardziej mogłem sobie wyobrazić, jaki huragan myśli przewalał się przez głowę naszego biednego kolegi.
 – Krzychu, co ją napadło? – zwrócił się do mnie zrezygnowany, najpewniej tylko po to, aby ochłonąć i nie powiedzieć za dużo. Nie miałem złudzeń, że żal chwycił go za genitalia. 
- Jak to, co mnie napadło?  – wtrąciła się Monika, rażąc nas hultajskim spojrzeniem. – Z jednej strony były chłopak … z drugiej obecny – tu pociesznie zerknęła na mnie – czuję się dopieszczona i jest mi … – zrobiła pauzę na zastanowienie – przyjemnie. Hmmm, bardzo przyjemnie.
- Mam nadzieję, że jest ci przyjemnie, bo kto się tobą opiekował, kiedy twój obecny chłopak zostawił cię na imprezie samą? – mruknął pyszałkowato, akcentując słowo „obecny”.  – Jakaś wdzięczność może? – Patrząc jej w oczy, podrapał ją delikatnie po wewnętrznej stronie uda, tam, gdzie jej skóra była wyjątkowo miękka i wrażliwa na dotyk.
- Próbujesz mi ją odbić, draniu? – zgasiłem go i pokazałem, że widzę, gdzie trzyma łapy.  – Myślisz, że status byłego chłopaka uprawnia cię, aby dotykać ją w ten sposób? – spytałem z kpiną, zamiast po prostu kazać mu zabrać łapska z jej nogi.
- Monice to wcale nie przeszkadza, prawda? – zapytał z bezczelną pewnością siebie i nie czekając na jej reakcję, przeciągnął palcem po jej udzie, docierając niemalże do krawędzi koca.
- Auć! – jęknęła i wyprostowała nogę, wbijając mu palce między żebra. – Nie przeginaj, łachudro – fuknęła niby oburzona, ale przez cały czas śmiała się serdecznie. Niewinne zabawy dobrych przyjaciół, ale chyba nikt z nas nie miał złudzeń, że nabrały one erotycznego podtekstu i dawno już przestały mieścić się w ogólnie przyjętych ramach przyzwoitości.
- Monia, naprawdę nie przeszkadza ci, że ten podrywacz trzyma łapy na twojej nodze? – zwróciłem się do niej, aby ją sprowokować. Chciałem usłyszeć z jej ust potwierdzenie, lub chociaż jakąś dwuznaczną deklarację, która podkręciłaby atmosferę jeszcze bardziej. Czułem, że słabnę i się poddaję. Monika była bardzo napalona, a jej psotliwe minki i dwuznaczne zagrywki słowne pobudzały we mnie każdą komórkę. Była doskonała w każdym calu i bardzo chciałem, żeby Dawid zaznał trochę z tej perfekcji, sprawił jej przyjemność i w tym samym czasie poczuł bolesną zazdrość, przekonując się, że ta dziewczyna nigdy nie będzie jego. Nie zastanawiałem się, w jaki sposób moglibyśmy się nią podzielić i jak miałoby się to wszystko zakończyć. Chciałem jedynie, aby któreś z nas wreszcie wykonało ten jeden dodatkowy krok, a wtedy nie byłoby odwrotu.
- Jeśli tobie to nie przeszkadza, to mi też nie – jej zniewalający głos przyprawił mnie o drżenie. Mówiła głośno, aby Dawid usłyszał wyraźnie każde jej słowo, lecz nie dała mi szansy na odpowiedź, bo w tej samej chwili przyciągnęła moją głowę do swojej i obdarzyła długim, mokrym pocałunkiem. Jej gorący oddech i ruchliwy język był odpowiedzią na wszystkie niedomówienia. Pragnąłem się z nią kochać i nie ważne, że on był obok. Całowaliśmy się namiętnie, świadomi, że Dawid widzi wszystko w najmniejszym szczególe. Kiedy odsunąłem nieco głowę, Monika zagryzła dolną wargę i nie spuszczając ze mnie wzroku, poruszyła się tak, jakby jej mięśnie spięły się i po chwili rozluźniły.  Zrobiła to ponownie i jeszcze raz, a ja nie miałem pojęcia, co się z nią dzieje. Przebiegłem wzrokiem po jej ciele, ale nie dostrzegłem nic, co mogłoby uzasadniać ten dziwny ruch. W pewnym momencie powiew wiatru poruszył płomieniem na palenisku kominka, sprawiając, że na taras padł mocniejszy blask. To, co zobaczyłem, zmroziło mi krew do reszty. Monia nadal trzymała nogę na kolanach Dawida, ale stopą sięgała jego krocza. Teraz wszystko stało się jasne.  Ocierała się o niego, masowała go, a zgięte paluszki co jakiś czas naciskały na obszar, gdzie pod spodniami skrywał się czub penisa. Potężne wybrzuszenie w rozporku i błogi wyraz jego twarzy było jasnym dowodem, że odnalazła czuły punkt. 
Kiedy zorientowała się, że wiem, ponownie przyciągnęła moją twarz do swojej.
- Moniaaa – wyszeptałem w jej usta, a nasze gorące oddechy zmieszały się. – Co teraz?
Sytuacja stała się popieprzona, bo zanosiło się na to, że mój najlepszy kumpel z czasów szkolnych najzwyczajniej w świecie dołączy do nas i zwieńczymy ten szalony weekend gorącym trójkątem. Prawdę mówiąc, w tym momencie było mi już wszystko jedno. Skoro Monika miała ochotę na nas dwóch, nie zamierzałem odbierać jej tej grzesznej przyjemności, zwłaszcza że przez cały dzisiejszy wieczór w pewien sposób mnie na to przygotowywała. Ich taniec, przytulanie, cały ten masaż sprawił, że w moich fantazjach Dawid zadomowił się na dobre. Tymczasem Monika nie zamierzała niczego wyjaśniać. Nie odzywając się słowem, wysunęła język i przesunęła koniuszkiem pomiędzy moimi wargami, a następnie pocałowała mnie mocno i pożądliwie. Nie wiem, czy sprawił to alkohol, czy nasze lubieżne dłonie, ale ta rozsądna i mocno stąpająca po ziemi dziewczyna zmieniła się w wyzwoloną hippiskę. Ona wiedziała już, czego jej trzeba i umiejętnie nami manipulowała, aby to wszystko dostać. Wciągnęła głośno powietrze do płuc, a jej piersi uniosły, łaskocząc wyprężonymi brodawkami moje dłonie. Próbowała mi coś powiedzieć, ale z zaciśniętego gardła wydobyło się jedynie cichutkie westchnienie i tylko w zamglonych oczach czaiła się jeszcze resztka niepewności.  Zmrużyłem  powieki i uśmiechając się kącikami ust, skinąłem głową, godząc się na wszystko, cokolwiek miało zaraz nastąpić.

Czekała na ten znak, bo na jej twarzy pojawił się wyraz ulgi, dłonie zacisnęły się w piąstki i zagarnęły koc, który podciągnęła do góry, odsłaniając przed Dawidem majtki. W pierwszej chwili miałem wrażenie, że się uduszę, ale uczucie paniki zaraz minęło, a w zamian pojawił się błogi spokój, bo karty zostały odkryte i najtrudniejsze mięliśmy już za sobą. 
- Ooo, tak jest o wiele lepiej! – jęknął i pocałował ją w kolano. Dawid nie był jakoś specjalnie zszokowany czy onieśmielony. Czy ten drań spodziewał się, że wcześniej, czy później dotrzemy jednak do tego etapu?  Dotknął ustami delikatnej skóry po wewnętrznej stronie jej uda i składając na niej gorące pocałunki, zsuwał głowę niżej i niżej, aż w końcu dotarł do gładko wydepilowanego krocza, bo skąpe majteczki praktycznie niewiele tam zakrywały.  Wykorzystał to i bez większych trudności wsunął język pod  stringi, wzbudzając u Moniki prawdziwy wstrząs.
- Ooohhh! –  pisnęła i poderwała do góry biodra. Nasze usta znowu skleiły się w długim pocałunku, jej drżące wargi masowały moje, a gorący, mokry oddech odurzał mnie i upijał. Całowaliśmy się jak szaleni i dopiero czując na twarzy nagły strumień chłodniejszego powietrza, uniosłem głowę i zobaczyłem, że Dawid zerwał z niej koc.
- Niezłe z was ziółka! – krzyknął i zaczął się śmiać, na co w ogóle nie zwracaliśmy uwagi. Zdekonspirował nas, ale było nam już naprawdę wszystko jedno, chociaż on kręcił z niedowierzaniem głową. Nie spodziewał się po nas podobnych perwersji, ale teraz nie miał już żadnych oporów, aby pokazać, jak bardzo jest napalony. Włożył palce za gumkę jej majtek i zdecydowanym ruchem pociągnął, odsłaniając, co jeszcze było do odkrycia. Monika odruchowo uniosła biodra, a potem podkurczyła nogi, co ułatwiło mu zerwanie z niej bielizny. Poradził sobie z tym szybko i gładko zupełnie tak, jakbyśmy kochali się we trójkę nie pierwszy raz.
– Rozsuń te piękne nogi, skarbie – polecił władczo, po czym klękając na podłodze, zanurzył głowę między jej uda i przeciągnął językiem wzdłuż napęczniałych, rozchylonych fałd. – Mmmm … zajebiście smakujesz,
 Z ust Moniki wydobył się jęk zaskoczenia. Wciągnęła głęboko powietrze, jakby chciała się przygotować na coś więcej, co wkrótce nastąpiło. Dawid polizał ją jeszcze namiętniej i nie pozwalając by odetchnęła, wepchnął język głęboko w jej rozkoszną szparkę. Ciałem Moniki targnął silny skurcz, krzyknęła głośno, a wtedy jej uda rozchyliły się dokładnie tak, jak on sobie życzył. Jedną nogę położyła mu na ramieniu, a drugą  założyła wysoko na oparcie kanapy tak, jakby pozowała do zdjęć porno i chciała, żeby obiektyw uchwycił każdy, nawet najmniejszy szczegół jej kobiecości. Co się tu do cholery  wyprawia? – zachłysnąłem się własnym oddechem, bo moja dziewczyna nie miała wstydu. Całując jej rozedrgane wargi, zerkałem co chwila w dół i trząsłem się z podniecenia. W uszach miałem szum pędzącej krwi, kręciło mi się w głowie, próbowałem zapanować nad sobą, ale na próżno. Poza aktoreczki z pornosa działała na mnie okrutnie, a Monia widząc moje podniecenie sama dała się ponieść emocjom, pojękując i stękając w rytm jego nachalnego lizania. Była wulgarna, lecz jednocześnie piękna i seksowana. David pracował zawzięcie głową, potrząsając nią w górę i w dół, był niczym wygłodniały zwierz. Chlastał jęzorem aksamitne łono, lizał ją, ssał i skubał, a kiedy odrywał twarz, aby spojrzeć na efekty swojego pożądania, jego broda szkliła się od śluzu. Monika reagowała bardzo emocjonalnie, co dawało mi nawet więcej przyjemności, niż gdybym to ja był teraz pomiędzy jej nogami. Wiła się i wierzgała, wypinając wysoko piersi, które ciągle były głodne  dotyku. Na twarzy czułem jej mokry oddech, który z każdą sekundą stawał się gorętszy.
– O rany! Nie mogę już! – zaczęła się szarpać i potrząsać energicznie miednicą. Jej rozpalone ciało poddało się fali niekontrolowanej przyjemności, zdając się zupełnie na nasze zachcianki. W ostatnim odruchu świadomości chciała jeszcze zacisnąć nogi na szyi Dawida, ale on przezornie unieruchomił je żelaznym uściskiem ramion, zmuszając ją, by doszła w tej bezwstydnej pozie. Najpierw wzdrygnęła się spłoszona niemocą, ale utrata kontroli nad własnym ciałem przyspieszyła jedynie i spotęgowała orgazm, który przetoczył się po jej ciele niczym niszczycielskie tornado. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem równie silnych wrażeń, bo Monika doszła w moich ramionach, na przemian prężąc się i wiotczejąc, aż trudno mi było ją utrzymać i uchronić przed stoczeniem się z kanapy. To, co się działo teraz z moją ukochaną, było głębokie i wyczerpujące, bo Dawid nie odpuszczał, nawet kiedy ona opadła z sił i przestała reagować na jego obezwładniające pieszczoty. Nadal trzymał w ustach zmaltretowaną łechtaczkę i ssał ją bezlitośnie, jakby chciał wyciągnąć z biednej dziewczyny wszystkie pokłady energii, a potem porzucić ją omdlałą. Popiskiwała cichutko, a jej słodki głos słabł i stopniowo przemieniał się w bezgłośne westchnienia. Obaj z Dawidem mieliśmy poczucie dobrze spełnionego obowiązku, bo po tak intensywnym przeżyciu Monika nie powinna mieć powodów do narzekań.

- Hej! Jesteś z nami, kochanie? – odezwałem się do niej ciepło, bo przez to, że była wyczerpana i bezwładna wydała mi się jeszcze bardziej kochana. Uśmiechnęła się wystraszona, jakby dopiero teraz dotarło do niej, co tak naprawdę się stało.
- O matko! – odpowiedziała spiętym, drżącym głosem. – Co myśmy najlepszego zrobili?
Nie odezwałem się słowem, posyłając jej jedynie łobuzerski uśmieszek, czym tylko pogłębiłem jej konsternację.
- Nieźle się nawaliłam, skoro wam na to wszystko pozwoliłam, co? – ciągnęła, czekając, aż w końcu przemówię.
- Głuptasie, wszyscy się nawaliliśmy  – odparłem i pogłaskałem ją po policzku. Wyglądała na załamaną, szukała w moich oczach pocieszenia i czułem, że w głębi duszy liczyła na to, iż wezmę chociaż część tego ciężaru na siebie. Chwilowo nie byłem w stanie powiedzieć nic więcej, żeby przypadkiem nie palnąć jakiejś głupoty. Sam nie mogłem jeszcze pozbierać myśli, a sytuacja jak najbardziej wymagała ostrożnych sądów.
-  Nie udawaj niewiniątka, skarbie – wtrąciła się Dawid – miałaś odlotowy orgazm. – Jego niefrasobliwy rechot niczym taran zburzył piętrzący się w nas stos wątpliwości, sprowadzając złożoną naturę, tego co właśnie doświadczyliśmy do czysto fizycznego wymiaru. Czy mogłem wymyślić cokolwiek konstruktywnego, widząc, że mój kumpel ostentacyjnie ociera wierzchem dłoni podbródek, na którym nadal połyskiwał śluz, który wyssał z cipki mojej dziewczyny? On nie miał pojęcia, co teraz działo się w naszych sumieniach i na pewno nie przeżywał żadnych rozterek. Był nadal w swoim świecie, w którym czerpał z życia, ile się dało, podczas gdy nam przydarzyła się coś, czego na razie nie byliśmy w stanie objąć rozumem.
Monika zerwała się i usiadła obok, podciągając  kolana pod brodę, jakby chciała się za nimi ukryć. Wyglądała bardzo pociesznie, bo spoza kolan widać jej było tylko czarne, wilgotne oczy, którymi łypała to na mnie, to na Dawida i mimo że sytuacja była napięta nie mogłem się powstrzymać, żeby jej nie przytulić i wycałować. Pozwoliła mi się objąć, domagając się troski i zainteresowania.
Spanikowała, jednak bez oznak większego przerażenia, czy wstydu. Najwidoczniej wspomnienie niedawnego festiwalu rozkoszy było nadal żywe i skutecznie przeszkadzało jej w powrocie do realnego świata, co bardzo mnie nakręcało. Świadomość, że dla własnej uciechy oddałem ją w ręce innego mężczyzny była niczym cios w mordę i wiedziałem, że jest za wcześnie, aby myśleć o konsekwencjach.
- O Boże! Ale jesteśmy popieprzeni! – mamrotała, chowając twarz w dłoniach.
- Trochę nas poniosło  – przyznałem, cedząc wolno słowa – ale do cholery …raz się żyje.
Monika podniosła głowę i spojrzała na mnie, jakby się przesłyszała.
- Mówisz serio?
- Śmiertelnie serio – odparłem i głaskając ją po łydce, pocałowałem ją w kolano. – Kurczę, jestem za bardzo napalony, aby myśleć o czymś innym. 
- No właśnie – wtrącił się Dawid i przesunął palcami po drugim kolanie.
Monika wyprostowała się i ku mojemu zaskoczeniu zaczęła się chichrać. Wyraz jej twarzy mówił jasno, że niczego nie ogarnia, ale jej oczy ponownie zapłonęły dobrze znanym mi blaskiem.
- Naprawdę jesteś napalony? – spojrzała na mnie z ulgą.
- Nie wierzysz? – odpowiedziałem pytaniem i żeby jej udowodnić, ująłem jej dłoń i położyłem sobie na rozporku, gdzie mogła namacać prężącego się pod spodem członka. Obaj z Dawidem byliśmy całkowicie zaabsorbowani tym, aby zrobić jej dobrze i zupełnie zapomnieliśmy o własnych potrzebach. Teraz nasze fiuty przypomniały o swoim istnieniu bolesnym wzwodem i chociaż rozum mówił mi, że jestem skończonym idiotą, to penis miał na ten temat odmienne zdanie.
- Monia, mógłbym cię wylizać jeszcze raz i na pewno nie miałbym dosyć – Dawid jak zwykle nie owijał w bawełnę i nie pytając o pozwolenie, zrobił z jej drugą dłonią to samo co ja.
- No taaak – westchnęła przeciągle, jakby sobie o czymś przypomniała, po czym zaczęła nas masować. Zrobiła to niespiesznie i z namaszczeniem, starając się dokładnie wybadać kształt prężących się pod spodem penisów.
– Nie igraj z nami, łobuzie – ostrzegłem ją, wciągając z sykiem powietrze. – To nie są niewinne zabawy.
- W takim razie chodźmy do środka – powiedziała zagadkowym tonem i wstając z kanapy, zarzuciła mi na ramię koc. – Trochę już zmarzłam – dodała i złapała nas za dłonie. Spojrzeliśmy po sobie, ale grzecznie poszliśmy za nią do salonu, w którym panował przyjemny półmrok. Wszystkie światła były pogaszone, ale z kuchni płynął słaby blask bijący od zainstalowanej pod blatem listwy. Zupełnie tak samo jak wczoraj – pomyślałem i uśmiechnąłem się do siebie, bo wspomnienia tego, co się tu wtedy wydarzyło, nadal przyprawiały mnie o gęsią skórkę.
Monika wzięła ode mnie koc i składając go na pół, zasłała nim podłogę obok kanapy.
- Co knujesz diablico? – spytałem.
- Domyśl się  – odparła filuternie i odwróciła się, żeby ściągnąć z kanapy ogromne poduchy, które położyła z jednej strony zaimprowizowanego posłania.
Przebiegła bestia  – przeszło mi przez myśl, ponieważ podobnie jak ona, czułbym się niekomfortowo, gdybyśmy wpuścili do naszej sypialni innego mężczyznę.
- Rozbierać się! – poleciła, a następnie sama zrzuciła z siebie szlafrok i koszulkę, po czym położyła się naga na kocu.  Byłem napalony jak smarkacz, ale zdejmowanie spodni szło mi niezdarnie. Czułem opór, aby stanąć z wyprężonym fiutem przed drugim facetem, nawet jeśli był on moim dobrym kumplem. Zerknąłem niepewnie na Dawida, jednak on, w przeciwieństwie do mnie, nie miał podobnych rozterek.
- Nie pamiętasz stary wspólnych kąpieli? – spytał kpiąco i pierwszy zsunął slipy, bez skrępowania obnażając swojego dorodnego przyjaciela. Łajdak miał rację, bo w szkole średniej wspólne prysznice po meczach były normą. Monika czekała z niecierpliwością, aż pozbędziemy się ubrania, ale kiedy zobaczyła, jak Dawid z pyszałkowatą miną przesuwa dłonią po swoim grubaśnym narzędziu uśmiechnęła się lubieżnie, po czym wywróciła zalotnie oczami, dając mu do zrozumienia, że jest pod wrażeniem. Widząc jej zachowanie poczułem w brzuchu skurcz. Zazdrość? Nie wiedziałem, jak nazwać to uczucie, ale nawet w takim stanie nie mogłem sobie wyobrazić, co będzie dalej.  Nie chciałem być gorszy, więc czym prędzej pozbyłem się spodenek.
- Chodźcie już do mnie koguty – mruknęła drwiąco i poklepała dłońmi koc, dając nam do zrozumienia, że mamy się położyć po obydwu stronach, co zresztą zaraz ochoczo uczyniliśmy. Zalęgliśmy z Dawidem, podpierając się łokciami w taki sposób, aby drugą ręką móc ją swobodnie dotykać.
- Przyjemnie – westchnęła przeciągle i zaczęła się rozkosznie przeciągać, ponieważ, szukając bliskości, napieraliśmy na nią z obydwu stron. – Teraz ja się wami zajmę, chcecie? – powiedziała z szelmowskim grymasem i w tej samej chwili sięgnęła dłońmi do naszych penisów. Dawid wydał z siebie głębokie westchnienie i wywrócił oczami.
- Cooo? – spytała z nadmierną troską i zwróciła do niego twarz.
- Kiedyś nie byłaś taka śmiała – odparł, łapiąc z trudem oddech, bo Monia zaczęła nas gładzić, ale jej delikatne muśnięcia miały paraliżującą moc. Bawiła się naszymi fiutami, a ja dygotałem, jęcząc z podniecenia, miałem wrażenie, że jej długie, zwinne palce raziły mnie prądem.
- Może nie byłeś wystarczająco przekonujący – odpowiedziała kokieteryjnie i posłała mu przesłodzony uśmieszek, dając do zrozumienia, że świetnie się bawi.
- Ciekawe, ciekawe – Dawid mruczał i całował ją po ramieniu. – Wtedy nawet nie pozwoliłaś mi włożyć sobie ręki pod spódnicę, pamiętasz? – dorzucił i żeby zilustrować dawną sytuację, wsunął dłoń pomiędzy jej uda pogmerał palcem wokół łechtaczki, czego mu tym razem nie zabroniła. Czyniąc to, omiótł mnie chytrym spojrzeniem, sprawdzając, jak zareaguję na tę oczywistą prowokację. Drań chciał mi powiedzieć, że był pierwszy, ale jego słowa nie zrobiły na mnie wrażenia. Byłem pobudzony, więc oczyma skołowaciałej wyobraźni zobaczyłem ich w szkolnym schowku na szczotki, gdzie Monia pozwalała mu na wiele więcej niż tylko wsadzanie łapy pod spódnicę. Poczułem się dziwnie, bo myśl, że w  liceum moja dziewczyna mogłaby obciągać chłopakom w toalecie, nie była dla mnie odpychająca. Byłem w takim stanie, że nawet najmniejsza sugestia dotycząca jej rozwiązłości sprawiała, iż chciałem się z nią kochać do upadłego. Mój penis natychmiast dał o sobie znać wyraźnym pulsowaniem, a czując go Monika syknęła głośno, domyślając się, co dzieje się w mojej rozhulanej wyobraźni.

Było dziwnie. Inaczej, ale przyjemnie. Monika nie była pierwszą partnerką, jaką miałem, jednak teraz poczułem się, jakbym nigdy wcześniej nie widział nagiej kobiety. Zachowywaliśmy się we troje jak banda dzieciaków, które przeżywały swoją pierwszą erotyczną przygodę, pieszcząc się i dotykając nawzajem, żeby zaspokoić szczeniacką ciekawość.
Muskałem koniuszkami palców skórę na jej brzuchu i podniecało mnie, jak Dawid bawi się jej sutkiem i jednocześnie ślizga ustami po obojczyku, zmierzając w  stronę ust. Wiła się i przeciągała, bo nasze dłonie coraz namiętniej zagarniały jej seksowne ciało, a zdwojony dotyk przynosił jej niewyobrażalną przyjemność. Kiedy wydawało się, że Dawid ją pocałuje, ona pokręciła przecząco głową, komunikując mu, że na tyle nie może sobie pozwolić. 
- Nie rozpędzaj się, łobuzie … nie kocham cię – zachichotała i odwróciła głowę w moją stronę, obdarzając mnie głębokim, mokrym pocałunkiem. Dawid musiał poczuć się zawiedziony, natomiast mi ulżyło. Chyba nie mógłbym znieść, gdyby rzeczywiście zaczęła się z nim całować.  
- Zlituj się, okrutnico – jęknął z teatralnym cierpieniem, ale drań nie miał już żadnych złudzeń, że posmakuje słodyczy jej ust. Zrezygnowany zsunął niżej głowę i zagarnął dłonią jej pierś, sprawiając, że brodawka wypięła się mocniej. To wyglądało diabelsko erotycznie. Najpierw objechał wokół niej jęzorem, a następnie i wziął ją całą w usta, liżąc i przygryzając. 
- Boże, jak ty mnie podniecasz – mruknął, ściskając wargami prężący się sutek. – Mógłbym cię smakować całą noc i nigdy się nie znudzić.
- Nie dałbyś rady, bohaterze – odparła z zaskakującą pewnością i odwróciła się do niego tyłem, a wtedy nasz wzrok się spotkał. Widząc moją przerażoną minę, dodała:
- Nie licz na to, że pozwolę ci się przelecieć – ochłodziła jego zapędy i mówiąc te słowa, chwyciła drapieżnie za trzon jego penisa, a następnie przyciągnęła go do swojej pupy. Dawid jęknął z emocji, a energiczne potrząsanie ramieniem oznaczało, że moja bałamutnica zamierza go pobudzić i zmusić by wytrysnął na jej tyłek.
- Moniaaa! – Dawid krzyknął przeciągle, po czym przylgnął do niej, obejmując ją ramieniem i łapiąc za piersi.
-  Boże, jak cię pragnę – jęczał, wzmacniając stymulację Moniki silnymi, posuwistymi pchnięciami bioder. Miała rację, mówiąc wcześniej, że długo by nie wytrzymał, ponieważ bardzo szybko zesztywniał i zaciskając zęby, wcisnął twarz w jej szyję. Głośny syk wciąganego powietrza nie pozostawiał wątpliwości, że jest na granicy, a tyłek Moniki pokryje się zaraz jego spermą.
- Przytul mnie – krzyknęła do mnie przez zaciśnięte gardło, więc bez zastanowienia skleiłem się z nią z drugiej strony, amortyzując gwałtowne uderzenia, które wstrząsały jej delikatnym ciałem. Dawid był na ostatniej prostej, a mnie dopadło dziwne podekscytowanie, zupełnie tak, jak za pierwszym razem z dziewczyną. Kręciło mnie, że Monika była dla niego czymś w rodzaju erotycznej zabawki, dzięki której on może sobie zrobić dobrze, ale moja wyuzdana dziewczynka czuła się w tej roli znakomicie. Przeżywała zbliżenie ze swoim byłym z taką pasją, jakby naprawdę się z nim pieprzyła i chociaż wyraźnie postawiła granicę, nie zezwalając mu na penetrację, to wydawało się, że za moment ulegnie i ostatecznie pozwoli mu wcisnąć tego olbrzymiego kutasa w swoją szparkę. Mogłem się tego po niej spodziewać, bo wydawało się, że Dawid jest coraz bliżej celu. Była bardzo pobudzona, w jej oczach jawił się strach wymieszany zadowoleniem, co doskonale odzwierciedlało zmagania, które na pewno toczyły się w jej duszy.
- Daaawid, nie wolno ci! … Nie możesz…  – zaczęła się rzucać i drapać mnie po karku, co wyzwoliło we mnie bolesne pożądanie. Cholera, on naprawdę próbuje wsadzić w nią pałę
– pomyślałem i wpadłem w panikę. 
 – Pragnę cię, Monia! Teraz! – krzyknąłem i przylgnąłem twarzą do jej twarzy, aby scałować z jej ust gorący oddech. Leżała wbita pomiędzy twarde męskie torsy, wątła i krucha, stanowiła fascynujące połączenie namiętnej partnerki i gorącej, niezaspokojonej kochanki.
- Też cię pragnę – jęknęła, otwierając oczy i zaraz automatycznie założyła zgiętą w kolanie nogę na moje biodro, chcąc ułatwić mi dostęp. Odniosłem wrażenie, że konkuruję o jej cipkę z fiutem Dawida. Nie miałem pojęcia, co stało się potem, ale mokry czub penisa ześliznął się po jej gładkim łonie i bez pudła trafił prosto w rozchyloną szparkę.
- O taaak! – krzyknęła i zaczerpnęła powietrze z głośnym sykiem.
- Łajdaczko zepsuta … szaleję za tobą … cholera, jak mi dobrze – jęczałem prosto w rozedrgane usta, bo jej wąska cipka zacisnęła się mocno, sprawiając mi niemal bolesną rozkosz. Teraz już na dobre postradałem zamysły. Było mi błogo i ciepło i po prostu chciałem pobyć w niej bez ruchu, aby chociaż przez chwilę nacieszyć się tą ciasnotą, co jednak nie nastąpiło. Ledwo zdążyłem zebrać myśli, kiedy zaatakowały mnie jej biodra, wprawione jakąś ogromną siłą w szalony rytm. Spojrzałem na nią zaskoczony i zrozumiałem, że Dawid utracił już ostatnią nadzieję na prawdziwy seks i nie mogąc się już dłużej powstrzymać,  dobijał się do Moniki od tyłu. Tępy, stłumiony krzyk świadczył, że przeżywa intensywny orgazm, który w mgnieniu oka zamienił go w masę napiętych do bólu mięśni. W tym samym momencie poczułem w dole brzucha ostry skurcz i zanim dotarło do mózgu, co jest jego przyczyną, opanowało mnie ukojenie płynące gorącym strumieniem prosto z napęczniałych jąder. Nie chciałem się tak szybko spuścić, ale nie miałem na to żadnego wpływu. Tarcie o zaciśnięte ściany pochwy było zbyt intensywne, abym mógł się powstrzymać i ostatecznie finiszowałem razem z Dawidem. Sapaliśmy obaj głośno, bez żadnej kontroli, zalewając ją strumieniami spermy. Dawid odleciał całkowicie, a kiedy wyrzucił z jąder ostatnią kroplę gęstego płynu, momentalnie się skurczył i zwiotczał, chowając twarz w jej włosach. Pozycja, w której doszedłem, nie należała do najwygodniejszych, więc również wysunąłem się z niej zaraz po tym, jak skończyłem,  a następnie przewaliłem się wyczerpany na plecy.
- Matko! – Monika się ocknęła i odchyliła do tyłu głowę, żeby otrzeć się o jego spocony policzek. – Jaka gorąca – dodała z uśmiechem, po czym potarła dłonią pośladki, rozsmarowując po skórze nasienie. W jej głosie słychać było satysfakcję i pewnego rodzaju uznanie dla wyczynu Dawida, bo ilość białego płynu na jej tyłku była naprawdę imponująca.

- Widzisz, ile się zmarnowało? – mruknął wyczerpanym głosem Dawid, patrząc zamglonym wzrokiem na swoje nasienie, które spływało po jej biodrze.
Roześmiała się tylko, jednak nie wydawała się szczególnie załamana marnotrawstwem jego materiału genetycznego.
– Co tak szybko?! – zawołała z pretensją i nakryła dłonią moją sflaczałą męskość. – Gdzie podział się mój silny mężczyzna, co? – chichrała się, udając żal i niedosyt.
- A co ty sobie myślałaś? To wszystko przez ciebie, ladacznico – odpowiedziałem, nie wierząc, że ona nie ma jeszcze dosyć. – Stoi mi cały wieczór, to nie dziw się, że potem nie daje rady na długie dystanse.
- Nie przesadzaj, kochanie. Przecież dobiegłeś już dzisiaj do mety, zapomniałeś? – wydała nas, uśmiechając się niefrasobliwie.  Zachowywała się naprawdę nieznośnie, ale robiła to w pełni świadomie, aby Dawid nie musiał się za dużo domyślać.
- Zrobiłaś mu dobrze ustami, czy przeleciał cię w kiblu? – jak zwykle nie przebierał w słowach, ale widać było, że to, co usłyszał, mocno nim zatrzęsło. Podniósł się na łokciu i patrzył to na mnie, to na Monikę, a ta zaczęła mu się spowiadać, okraszając całą historię określeniami, których nie powstydziłaby scenarzysta filmów pornograficznych.
- Monika, przestań! – od jej gadania zaczęło mi się robić duszno, ale było tak z powodu przyspieszonego tętna. Serce zaczęło mi walić jak oszalałe, pompując od nowa krew w wiotkiego penisa, co nie uszło uwadze Moniki.
- Mogłaś mi powiedzieć, że jarają cię szybkie numerki – Dawid był wyraźnie pobudzony i nie trudno było nam odgadnąć, że stara sobie ją teraz wyobrazić, jak oparta o ścianę z zadartą sukienką, wypina do mnie tyłek. – Mam w tym dużą wprawę … myślisz, że byłoby nam dobrze? – chełpił się i pewnie w myślach już ją posuwał.
- Wiesz, Dawid. Nie miałam pojęcia, że seks na stojąco daje tyle frajdy – odparła frywolnie, nie dając się wybić z rytmu. Bawiła się z nim, drażniła, rozpalając w nim na nowo pożądanie. 

Nasze spojrzenia spotkały się, a wtedy zobaczyłem w jej oczach błysk. Porozumieliśmy się bez słowa, wiedziałem, że moja bestia cały czas ma jeszcze ochotę na porządne rżniecie, a wszystko to, co zaszło do tej pory, było dla niej jedynie grą wstępną. Przeturlałem się, aby położyć się pomiędzy jej rozchylonymi nogami i dać upust swoim niezdrowym pragnieniom, ale ona odepchnęła mnie zdecydowanym gestem, po czym zerwała się na kolana. – Weź mnie, tak jak lubisz – wytłumaczyła nagły zwrot akcji, po czym wykręciła się do mnie tyłem, aby przyjąć jedną z naszych ulubionych pozycji „na pieska”. Dała mi do zrozumienia, że nie chce umizgiwania i czułości, a w zamian domaga się ostrego, prymitywnego rżnięcia, które zwieńczy cały ten porąbany weekend.
Kiedy zaczęliśmy ze sobą sypiać, nie mieliśmy oporów przed eksperymentowaniem, ale po entuzjastycznym wypróbowaniu szerokiego zestawu pozycji do naszego kanonu weszły praktycznie tylko dwie i to diametralnie różne. W zależności od nastroju Monika wcielała się w rolę trudnego do ujarzmienia jeźdźca, biorąc sobie wszystko sama, albo dla odmiany pozwalała mi dominować, zmieniając się w potulną, uległą suczkę. Z początku jej śmiałe upodobania wprawiały mnie w osłupienie, gdyż delikatna uroda Moniki gryzła się z jej łóżkowym temperamentem, jednak będąc z nią dłużej, zrozumiałem, że ta dziewczyna jest wulkanem pomysłów i nie będzie mi dane się przy niej nudzić. Bardzo szybko dała mi do zrozumienia, że nie zamierza być grzeczną i potulną, na jaką wyglądała, co tylko spotęgowało moje zadowolenie, ponieważ  sam lubiłem się ostro zabawić, a widok jej obłędnego tyłka podczas seksu uwalniał we mnie dzikie pokłady emocji.   
- Jeszcze nie masz dosyć, diablico? – spytałem zachłystując się powietrzem, bo nie mogłem sobie wyobrazić, że będziemy się pieprzyc w jego obecności. 
- Żebyś wiedział – odparła lubieżnym tonem i jakby tego było mało, przyciągnęła do siebie dużą pufę, która stała obok, po czym położyła się na niej przodem, wypinając do mnie pupę.
–  Obiecałeś mi dziś coś wyjątkowego, pamiętasz?  
- Zapewniam cię, nie będziesz rozczarowana – rzuciłem przez zaciśnięte zęby i pomyślałem, że kuchenną wyspę wykorzystamy przy kolejnej okazji.
Dawid zdążył się już ocknąć i widząc, na co się zanosi, przysiadł z wrażenia po drugiej stronie pufy, żeby być jak najbliżej Moniki. Wyciągnęła do niego dłonie i pozwoliła mu je trzymać.
– Zdziwiony? – zwróciła się do niego takim tonem, jakby chciała mu dopiec.
- Już mnie dziś kurwa nic nie zdziwi – odpalił bez zastanowienia i ścisnął mocniej jej dłonie, zapewne żałując, że nie jest na moim miejscu.
– Widzisz Dawidku, doszłam do wniosku, że chyba lubię seks. – Diablica pokazała mu, jak bardzo się zmieniła od czasu, kiedy byli parą, czym tylko pogłębiła jego konsternację. W najśmielszych snach nie mógł przypuszczać, że ta zasadnicza i skromna kiedyś dziewczyna będzie oddawać się mężczyźnie niczym rasowa panienka z pornola.
- Rozsuń nogi, kochanie – poleciłem, przymierzając się do niej od tyłu. – Szerzej.
Dawid jęknął żałośnie, a jego mina i smutne oczy zdradzały oczywistą zazdrość i żal. Wyobrażałem sobie, co musi dziać się w jego głowie, widząc, w jaki sposób będę posuwał jego byłą i z tego powodu postanowiłem popisać się wyjątkowym zaangażowaniem i finezją. Dawid był moim serdecznym kumplem, ale nie potrafiłem wyzbyć się tego chamskiego poczucia rywalizacji i cieszyłem się jak smarkacz z każdej okazji, kiedy mogłem mu dowalić. Monia posłusznie wykonała komendę, a kiedy jej pośladki się rozchyliły, zobaczyłem, że wszędzie jest wysmarowana spermą, zapewne i moją i Dawida. – O kurwa! – zakląłem bezgłośnie, bo przeraziła mnie wizja babrania się w plemnikach kolegi. Jednocześnie ostra woń nasienia uderzyła w moje nozdrza, a zapach był tak nieprzyzwoity i zarazem pobudzający, że wziąłem ją natychmiast i trzymając mocno za biodra, dotarłem czubkiem penisa do samego dna pochwy.
- Zwariuję przez ciebie, dziewczyno – jęknąłem, porażony jej ciepłym, mokrym wnętrzem.
- Jak bosko! Ruszaj się! – Monika zaparła się na łokciach i zadarła do góry głowę, kierując wzrok na Dawida. Biedaczysko przeżywał katusze, patrząc jak nacieram na jej seksowny, miękki tyłeczek. Pokój wypełniły suche plaśnięcia, uderzających o siebie ciał oraz namiętne pojękiwania Moniki, co musiało mu zrobić w głowie totalną demolkę.
- O matko! Taak! Taaak! – jej głośny, gardłowy jęk dodawał mi animuszu. Było mi ciągle mało, bo penis poruszał się w śliskiej norce, praktycznie bez oporu, a ja chciałem więcej, intensywniej i ciaśniej. Nie wiem, jak i kiedy poderwałem się z kolan i stojąc na ugiętych nogach, zacząłem ją posuwać ze zdwojoną siłą pod innym kontem,. Teraz poczułem, że mój wysiłek nie idzie na marne, bo każdy ruch sprawiał mi kurewską przyjemność. Monia także poczuła różnicę, skręciła na chwilę głowę, a jej śliczną twarz wykrzywił grymas bolesnej rozkoszy. – Wyglądała diabolicznie seksownie, czym nieświadomie wybudziła we mnie bestię. Przesunąłem dłonią po jej wyprężonych plecach i złapałem ją za włosy, a następnie pociągnąłem, zmuszając ją, żeby patrzyła prosto w twarz kolegi. Teraz była naprawdę moja, uległa i gotowa na gigantyczny orgazm.
- Zwariuję przy was – wydusił Dawid, po czym zerwał się na kolana i złapał się za fiuta, a ja zadrżałem z satysfakcji. – Zobacz, jak jej dobrze … posłuchaj, jak skomli … cierp frajerze!
– wołałem do niego w myślach i czułem, jak wzbiera we mnie kolejna fala rozkoszy. Świadomość, że patrzy na jej twarz  wykrzywioną orgazmem, czuje na sobie parzący, mokry oddech, a przede wszystkim wie, że nigdy nie przeżyje tego, czego doświadczam w tym momencie, była słodka i radosna. Zacząłem szybko tracić panowanie, a piski mojej dziewczyny ponaglały chmarę plemników, które chciały rozrywać mi jądra.
- Pieprz mnie, Krzysiu … tak jak teraz. – Nigdy wcześniej nie odważyła się nazywać swojej namiętności z taką ekspresją. Była wyzwolona i bez zahamowań, a jej nieposkromiona, dzika chuć wyssała ze mnie resztki świadomości i człowieczeństwa. Moje lędźwie wpadły w jakiś szaleńczy rytm, uderzając w tyłek Moniki z siłą i prędkością prasy mechanicznej, zupełnie tak, jakby ktoś nagle zerwał delikatną nić łączącą tę część mojego ciała z mózgiem. Pośladki Moniki początkowo bladoróżowe, zaczerwieniły się, a po sekundzie przybrały głęboki kolor purpury, falując i trzęsąc się na przemian. Tego, co robiłem nie, można było już dłużej nazwać kochaniem – dogadzałem jej, rżnąłem i ruchałem, niczym napakowany sterydami ogier z prymitywnego pornosa, ale ona uwielbiała taką zabawę. Była silna i wysportowana, stąd pewnie brało się jej upodobanie do ostrej, konkretnej roboty. Pierwsze skurcze penisa przyniosły ból, który błyskawicznie zmienił się w niewyobrażalną rozkosz. Zalewałem ją potężnymi strumieniami, a każdy wystrzał przynosił ulgę. Miałem wrażenie, że twardy, napuchnięty penis rozerwie jej pochwę, która teraz otulała pulsujący pal ze zdwojoną siłą. 
- O Boże! Kocham cię! – krzyknęła ochrypłym głosem i zachłysnęła się, bo zabrakło jej powietrza. Jej słabnące piski i skomlenia były dla mnie cudowną muzyką, podziękowaniem i dowodem, że było dobrze. W końcu opadła całym ciałem na pufę i wbiła paznokcie w twarde ramiona Dawida, który zaraz odskoczył do tyłu, jakby raził go prąd. Widok byłej dziewczyny wstrząsanej intensywnym, wyczerpującym orgazmem był dla niego nie do zniesienia, ale chyba o czymś takim właśnie marzyłem. Byliśmy w amoku, a rozkosz, którą sobie nawzajem dawaliśmy, była głęboka i długa. Jak bardzo pragnąłem, aby ta chwila się nigdy nie skończyła, chociaż nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Padając z powrotem na kolana, wbiłem w Dawida triumfujący wzrok, co przelało falę goryczy. Być może Monika była jedyną z jego podbojów, która odmówiła mu erotycznej satysfakcji, a to, że dziś pozwoliła mu  trochę jej skosztować, dobiło go podwójnie. Było mu żal, a może nawet dostrzegłem w jego oczach pretensję i zazdrość.
- Nie będę wam przeszkadzał – syknął, zrywając się na równe nogi i czym prędzej wyszedł na zewnątrz. Szum przesuwanych drzwi oznajmił mi, że jesteśmy sami. Opadłem na nią wyczerpany i resztką sił prześliznąłem się ustami po jej szyi, łopatach zjeżdżając w dół kręgosłupa. Była rozpalona i mokra od potu, czułem, jak wiotczeją jej mięśnie, a moja nieujarzmiona kochanka zmienia się w kruchą, czułą dziewczynę, jaką naprawdę była.
- O Boże, co tu się dzieje? – jęknęła i zwracając do mnie zarumienioną twarz, uśmiechnęła się nieśmiało. – Gdzie on się podział?
- Chyba nawet dla niego było za dużo  – odparłem, bo dotarło do mnie, że przegięliśmy.
- Nie myślałam, że to się tak skończy  – powiedziała słabym głosem. – Popieprzona sytuacja.
Uniosłem ją i pomogłem położyć się z powrotem na kocu, a następnie objąłem ją ramieniem, przyciskając usta do jej ucha.
- Nie mam teraz siły o tym myśleć, nie mogę się nawet podnieść – mruknąłem i na dowód, że mówię prawdą, spróbowałem unieść nogę, która zaraz opadła bezwładnie na koc. Monika była rozkosznie bezbronna, mała i potulna. – Nigdzie cię nie puszczę – dodałem, scałowując kropelki potu z jej szyi.
- Nigdzie się nie wybieram – odparła zmęczonym głosem. Obróciła się do mnie plecami, po czym złapała za róg koca i zarzuciła go na nas. Świtało.
Byliśmy wyczerpani, emocje opadły, a w zamian pojawiły się wątpliwości.
Co myśmy najlepszego zrobili? – zacząłem się zastanawiać, bo niepokój nie pozwalał mi zasnąć. Wiedziałem, że Monika także nie może dojść do siebie, wyczuwałem, jak drży. Przytuliłem ją mocniej, lecz nadal leżeliśmy w milczeniu i może tak było lepiej, bo obydwoje mięliśmy o czym myśleć. Jedna rzecz szczególnie nie dawała mi spokoju. Chciałem wiedzieć, czy ona naprawdę miała ochotę się z nim kochać, ale nie wiedziałem, jak ją o to zagadnąć.  Na szczęście w końcu jednak sen okazał się silniejszy niż te wszystkie natrętne myśli związanymi z powrotem do rzeczywistości.

Obudził mnie hałas dochodzący gdzieś z głębi domu. Otworzyłem z wysiłkiem oczy i dopiero po dłuższym zastanowieniu przypomniałem sobie, co wczoraj zaszło. Zaniepokoiłem się, ponieważ, Moniki nie było obok, a z sypialni dobiegały nasilające się odgłosy przesuwania czegoś po podłodze i trzask drzwi od szafek. Podniosłem się na czworaka, a następnie trzymając się kanapy, stanąłem z trudem na nogi. Bolały mnie plecy i w ogóle czułem się, jakby ktoś przejechał po mnie walcem, ale czego można było się spodziewać po nocy spędzonej na podłodze. Otuliłem się kocem i poczłapałem do sypialni. Kiedy wszedłem do środka, omal z wrażenia nie upadłem. Zatkało mnie i z początku wydawało mi się, że nadal śpię, a wszystko, co zobaczyłem jest jakimś koszmarnym snem. Monika wyrzucała z szafy ubrania i ciskała je w nieładzie do dwóch walizek, które leżały otwarte na podłodze. Zanim mnie dostrzegła, zorientowałem się, że płacze — jej oczy były czerwone i co jakiś czas ocierała toczące się po policzkach łzy.
- Co robisz?! – krzyknąłem przez zaciśnięte gardło, bo jeszcze nie dotarło do mnie, że ta nerwowa krzątanina mogła oznaczać wyprowadzkę. Usłyszała mnie, ale nie zareagowała poza tym, że zaczęła ciskać ubrania z jeszcze większą energią. Objąłem ją mocno, próbując jej przeszkodzić i zmusić, aby spojrzała mi w oczy. – Hej, co robisz? Co to wszystko oznacza?
– powtórzyłem spokojniejszym głosem, a ona opuściła zrezygnowana ręce i zaniosła się głośnym szlochem.
- Wyprowadzam się, nie widzisz? … Spieprzyliśmy wszystko – odpowiedziała po chwili, wycierając dłonią oczy.
- Dlaczego? Co spieprzyliśmy?
- Jak to co? – spytała podniesionym głosem, jakby wkurzyło ją, że nie rozumiem. -  Zachowałam się jak szmata … Boże, co mi strzeliło do głowy! –  teraz nie mogła już opanować płaczu, a łzy potoczyły się po jej policzkach grubym strumieniem. Wbiła we mnie wzrok, w którym był żal, złość i wstyd. – Jak mogłeś mi na to pozwolić?! Jesteś okrutny i samolubny! – tym razem naskoczyła na mnie, a jej rozpacz jeszcze się pogłębiła. I bez tych oskarżeń czułem się jak ostatni dureń. Zanim doczłapałem do sypialni zdążyłem zrobić w myślach remanent i zrozumiałem, że jestem skończonym idiotą i erotomanem. Mdliło mnie na samo wspomnienie tego, że Dawid widział ją nagą, całował i lizał wszystkie te miejsca, których przede mną nikt inny nie zobaczył. Byłem jej pierwszym i jedynym mężczyzną, a teraz wszystko to zaprzepaściłem, bo nie potrafiłem opanować szczeniackich emocji. Ładnie. Przyciskałem ją do siebie i byłem gotów obić mordę każdemu, kto próbowałby chociaż spojrzeć na nią w niewłaściwy sposób. Tym bardziej nie mogłem pojąć, dlaczego pozwoliłem na to wszystko Dawidowi.  
- O nie! Nigdzie się nie puszczę – powiedziałem, ciepłym, lecz zdecydowanym głosem, po czym przycisnąłem ją do siebie, obejmując ją jedną ręką w talii, a drugą przytrzymując za kark. Nie chciałem, aby się wyrwała, zanim nie wyrzucę z siebie wszystkiego. Nie potrafiłem wytłumaczyć, dlaczego zdobyliśmy się na taką lekkomyślność, ale jednego byłem pewien: Monika była dla mnie najważniejszą osobą na świecie i to, co się wydarzyło, jedynie utwierdziło mnie w tym przekonaniu. 
– To wszystko moja wina – zacząłem błagalnym tonem. – Monika, zacznijmy wszystko od nowa. Jego już nie ma i nigdy nie wróci – mówiąc to, zerkałem w okno, sprawdzając, czy przed domem jest jego samochód. Na szczęście podjazd był pusty. Dawid musiał wyjechać z samego rana lub jeszcze w nocy i wcale mu się nie dziwiłem, że nie chciał się pożegnać. Wiedziałem, że nasze kontakty zostały zerwane raz na zawsze i poczułem z tego powodu ulgę. Trudno było mi sobie wyobrazić, co moglibyśmy jeszcze sobie powiedzieć.
Monika długo nie odpowiadała, tuląc się i chowając twarz w moich piersiach, podczas gdy ja przeskanowałem w myślach ostatnie dwa dni. Było mi cholernie wstyd, ale te przykre refleksje i tak nie były w stanie zburzyć tego, kim ona naprawdę była dla mnie.
- Możesz po tym wszystkim na mnie patrzeć? – spytała nieśmiało i spojrzała mi głęboko w oczy, co odebrałem jako oznakę, że nie wszystko jest stracone.

Ten tekst odnotował 54,674 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.96/10 (97 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Komentarze (10)

+4
-3
Opowiadanie bardzo dobre. Końcówka zawiera pewną prawdę o relacjach damsko-męskich. Oby ją zatrzymał przy sobie, ale zajmie mu to tygodnie, jeśli nie miesiące pracy i życia z poczuciem, że ona w każdej chwili jednak może odejść
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+5
0
Dzięki, Mr.X. Widzę, że piszemy w podobnej tematyce. Twoje też mi się podobają,.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+5
-2
Widać, że autor skrupulatnie przemyślał temat, wczuł się w każdą postać, jej rozterki odczucia, etc.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to tylko do obszerności opisów. Niekiedy łapałem się, że są za długie, wybijają czytelnika z rytmu, a wręcz nadmiernie się ciągną. Dla przykładu opis Moniki, gdy ujrzał ją Dawid. Myślę, że można tam zaoszczędzić kilka zdań, lub część ograć dialogami między panami o Monice, co pozwoliłoby nadal zdobyć tyle wiedzy o bohaterce ile życzy sobie autor, a z drugiej strony dałoby większy dynamizm treści.
Ale to szczegół w ogóle bardzo udanego opowiadania, zostawiającego czytelnika z ciekawymi wnioskami i przemyśleniami na temat złożoności i delikatności relacji ludzkich.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
-3
Tak to jest jak prostaki dorwą się do kasy...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+8
0
@RR, Dzięki za wnikliwą analizę i uwagi dotyczące treści. Co do opisów, to jest to efekt całkowicie zamierzony, ponieważ nie chciałem, żeby w tym opowiadaniu przeważała akcja. Położyłem nacisk na kontekst, aby czytelnik lepiej zrozumiał skąd wzięły się takie, a nie inne decyzje bohaterów. Z mojej strony opisy nie spowalniają akcji, ale ja patrzę na opowiadanie z pozycji autora i rozumiem, że czytelnik może mieć inne odczucia. Mimo tego mam nadzieję, że taki styl nie zepsuje wam a odbioru, a czytanie tego opowiadania sprawi wam dużo przyjemności i zapewni dawkę silnych emocji.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+6
-2
Bardzo gorące opowiadanie. Odpowiednie proporcje opisów do akcji. Intrygująca koncepcja trochę odwróconego cuckoldu 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+8
0
@koko ja tak tylko nieśmiało zapytam, kiedy można się spodziewać kolejnego odcinka "Izy i Tomka" 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+4
0
@Arko_Blanko jesteś bardzo niecierpliwy😉. A tak poważnie, to może do wakacji uda mi się skończyć, ale nie gwarantuję, ponieważ ostatnio jakoś ciężko mi się jest zebrać. Opowiadanie prawie ukończone, więc na pewno wkrótce się ukaże. Pozdrawiam.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+7
-1
Hej koko, wiernie czekamy na kolejną część 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Bardzo dobre opowiadanie. Trzymasz cały czas wysoki poziom. Ciekawy jestem, czy chciałbym przeczytać następną część ... czy jednak pozostawić domysły co będzie z nimi. Na pewno, nie chciałbym jak w przypadku Izy i Tomka, podobnego szaleństwa. Podobało mi się, jak wyhamowałeś w ostatnim opowiadaniu zapędy do wszelkich wielokątów ... nie żebym tego czasem nie oczekiwał, ale ich związek, a zwłaszcza osoba Izy ma klasę i jest wyjątkowa. Zrobiłeś z niej boginię subtelności i piękna, pokazałeś jak bardzo potrafi kochać męża. Szk0da byłoby coś tak ulotnego, zszargać i wymieszać z pospolitymi odruchami, których w opowiadaniach jest mnóstwo. Wszędzie atakuje nas literatura w stylu gang bang, pełno jest w niej przemocy. Niewiele zaś jest twórczości działających na wyobraźnię, zawierających kuszenie tak jak w tym opowiadaniu, zatrzymującą dla pary kochanków coś na wyłączność. Wyrafinowane pożądanie ... Z drugiej strony, ciekawi mnie jak sobie poradzili, jaki scenariusz wymyśliłbyś dla nich ? Chyba oczekuję czegoś romantycznego, okraszonego mnóstwem erotyzmu i wyrachowania. Jak to połączyć ?
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.