Ilustracja: Pixabay

Koleżanki z podstawówki (IV) – Bierz mnie

28 sierpnia 2022

Opowiadanie z serii:
Koleżanki z podstawówki

Szacowany czas lektury: 1 godz 2 min

Poniżej kolejna część z serii „Koleżanki z podstawówki”.

Czy niezbędne jest przeczytanie wcześniejszych epizodów, aby rozpocząć lekturę części czwartej?

W sumie nie, choć serdecznie zachęcam.

Jeśli nie masz ochoty zawracać sobie głowy poprzednimi częściami, pozwól, że zwięźle nakreślę Ci sytuację:

Jolka (lat 15) i Piotrek (lat 16) oddają się wspólnym igraszkom na urodzinowej domówce Ani - ich szkolnej koleżanki.

Leżą w sypialni na małżeńskim łożu, a dokładnie Piotrek przygniata Jolkę swoim ciężarem. Jeszcze są w ubraniach. Piotrek zdążył już wytrysnąć w bokserki, bo przebieg dotychczasowych harców był dość intensywny.

Teraz powoli dochodzi do siebie i rozważa, co oraz jak warto uskutecznić z tym rozpalonym kociakiem,
leżącym pod nim i wysyłającym jednoznaczne sygnały, że ma chrapkę na dużo więcej.

Miłej lektury części czwartej.

Ps.

Jeśli chcesz wiedzieć, jak dokładnie wyglądał przebieg ich dotychczasowych wprawek – sięgnij do części trzeciej, mniej więcej od połowy (od ich wspólnego tańca).

Jeśli interesuje Cię, dlaczego Piotrek wylądował w sypialni z Jolką, a nie Anią, co uprzednio planował, to najlepiej przeczytaj najpierw całą część trzecią.

A jeśli masz ochotę poznać bliżej Piotrka i jego młodzieńcze fantazje, a także fantazje Ani - sięgnij do części pierwszej i drugiej.


Jolka zastygła w oczekiwaniu. Jej rozgrzana muszelka, skrywana pod figowymi majteczkami, pragnęła dalszego pocierania, a jeszcze chętniej oralnej penetracji, ale cierpliwie czekała na dalszy rozwój wypadków.

Dziewczyna nie mogła jednak ukryć podniecenia. Zdradzał ją przyśpieszony oddech i delikatne drżenie ud.

Pod sobą czuła miękkość materaca, a na sobie masywne ciało Piotrka. Bezwładny ciężar kochanka odbierał oddech, ale nie zamierzała go wypuścić z ramion. Wtulała się w niego, jak w najcenniejszy pled, czerpiąc garściami radość z faktu, że to ona była sprawcą jego słodkiego wyczerpania. Właśnie doprowadziła Piotrka do wytrysku i to bez użycia rąk, wyłącznie siłą swego seksapilu.

Upływały kolejne sekundy, a oni trwali na łóżku w błogim spleceniu, dzieląc się ciepłem, które od nich biło.

Do Piotrka zaczęły docierać pierwsze strzępy świadomości. Leżał między udami Jolki i właśnie przeżył swój pierwszy wytrysk z dziewczyną. Sperma wsiąkała w materiał bokserek i zapewne spodni, czyniąc na nich krępującą plamę.

Dziewczyna objęła go jeszcze mocniej rękoma, jakby chciała go w siebie wchłonąć, aby stali się jednością. To zdusiło w zarodku jego poczucie wstydu. Odpowiedział jej tym samym. Przytulił ją, a twarz umościł w jej blond lokach. Pachniały kwiatem wrzosu. Wziął głęboki wdech. Zapach rozlał się po jego ciele i wiedział, że już zawsze będzie mu się kojarzył z szaleńczym uniesieniem, a może jeszcze z czymś więcej. Noc była przecież taka młoda.

Nigdy nie pomyślał, że tak będzie wyglądać jego pierwszy wytrysk w obecności dziewczyny. W sumie nic się nie zgadzało z jego młodzieńczymi fantazjami. Nie taki sposób i nie ta dziewczyna. Jednak czując pod sobą rozpaloną Jolkę, nie mógł powiedzieć, że żałuje. Przeszywał go cudny rodzaj satysfakcji, trudny do wyrażenia słowami.

Gdy tak rozmyślał, leżąc na swojej młodszej koleżance, zza zamkniętych drzwi dotarł do nich charakterystyczny refren piosenki zespołu Ira.

Bierz mnie, będzie wspaniale.

Obsyp mnie złotym deszczem.

No dalej – bierz mnie, bo zaraz spłonę.

Chcę mieć Cię jeszcze raz…

Dźwięki muzyki przypomniały im, że za drzwiami sypialni nadal trwa urodzinowa domówka ich koleżanki, ale też nie zachęcały, aby szybko na nią wracali.

Piotrek podniósł głowę, a ich spojrzenia się spotkały. Błysk w oczach Jolki nie pozostawiał złudzeń. Tekst refrenu przypadł jej do gustu.


Piotrek znów wtulił się w Jolkę, a w duchu uśmiechnął się smutno. Co za ironia losu – pomyślał.

Tę piosenkę znał na pamięć. Słuchając jej, nieraz wyobrażał sobie intymne sceny erotycznego uniesienia. Jednak zawsze bohaterką tych fantazji była dziewczyna, do której coś czuł, nie tylko pociąg seksualny, ale przede wszystkim sympatię a może nawet miłość. Tyle razy marzył, jak będzie cudownie dzielić z nią bliskość i przełamywać wzajemny wstyd.

A teraz leżała pod nim drobna, seksowna blondyneczka z zadziornymi loczkami, której prawie nie znał. W sumie sytuacja była zbliżona do tego, co kreśliły słowa piosenki.

Co ja wyprawiam? Przecież jej nie kocham. Nawet o niej nie fantazjowałem. Czy to uczciwe tak ją wykorzystywać?

Głos rozsądku walczył z sygnałami, jakie wysyłała jego kochanka. Pod nim leżała nimfetka, gotowa na różne igraszki. Wyczuwał to w każdym jej oddechu, spojrzeniu, ruchu.

To był fantastyczny zastrzyk energii, satysfakcji i pewności siebie. Znów czuł się jak w podstawówce, na szkolnym boisku, gdzie wszystko było takie proste i ekscytujące.

I co z tego, że jej nie kochasz, a ona ciebie. Liczy się tu i teraz. Nie powtarzaj błędów młodości. Przyj do przodu i zdobywaj doświadczenie. Taka okazja może się szybko nie powtórzyć. Nie bądź frajerem. No i jesteś coś jej winien. Nie możesz jej jak tak zostawić – jego wewnętrzny głos przekonywał skuteczniej niż adwokat diabła.

Ponadto przez jego głowę samoczynnie przeleciały różnorakie fantazje, w tym jedna bardzo niegrzeczna. Kiedy ją zrealizować, jeśli nie teraz. Z kim, jeśli nie z nią!

I nagle naszła go pewna refleksja. Jacy my faceci jesteśmy głupi. Gonimy za marami, gdy prawdziwą słodycz często mamy tuż, tuż, w zasięgu ręki. Wystarczy tylko po nią sięgnąć.

Skarcił się jednak, że leżenie na atrakcyjnej dziewczynie nie jest najlepszym momentem na takie długie wywody filozoficzne, a jego bierność za chwilę stanie się irytująca.

Klamka zapadła. Podjął decyzję. Nie umiał i nie chciał oprzeć się kuszącym sygnałom, które wysyłała nimfetka.

Jej pociągające i napalone ciało skutecznie wodziło na pokuszenie młodego, wyposzczonego chłopaka. Przy okazji podsycało bardzo niegrzeczne myśli. Piotrek właśnie postanowił wybadać granice jej otwartości, a może nawet wspólnie je przesunąć i dostroić do jego fantazji.

Jak to do cholery osiągnąć? do jego świadomości zakradło się kolejne trudne pytanie. Przecież miał praktycznie zerowe doświadczenie w sztuce ars amandi.

Hej, no, już niezerowe – upomniał się. Co prawda nawet jeszcze nie zdjęliśmy ciuchów, a nasze pieszczoty ograniczyły się do szaleńczego ocierania mojego „namiotu” o jej łono, ale ta nimfetka wygląda na mocno nakręconą. Chyba dobrze mi idzie. Umiałem wygrywać na boisku, to i tutaj dam sobie radę – do głosu dochodził młodzieńczy entuzjazm.

Spojrzał czule na Jolkę. Jej oczy iskrzyły i zapraszały do szybkiego kontrataku.

Męska porywczość nakazywała iść za tym wezwaniem, a chłopięca ciekawość przeć od razu do piersi i cipki.

Z drugiej strony pamiętał dokładnie słowa piosenki, która obecnie zagrzewała go do dalszej akcji.

Hej zaraz, zaraz, po co ten pośpiech,
Nie zawsze szybko znaczy dobrze,
Daj mi odetchnąć a zobaczysz,
Co to jest seks i co to znaczy.

 

Podskórnie czuł, że jeśli ulegnie pokusie i od razu uda się do najczulszych sfer erogennych Jolki, to szybko zaspokoi swoją ciekawość i rozładuje jej napięcie, ale to zniweczy szanse na uskutecznienie jego najniegrzeczniejszej fantazji, która kusiła do złego.

Zdecydował się zaufać słowom piosenki. Oby nie wprowadziła mnie na minę.

To była ostatnia głębsza myśl, na którą w tym momencie sobie pozwolił, bo właśnie wkroczył na „boisko” ars amandi z jasno nakreśloną strategią.

Złożył pocałunek na ustach koleżanki – zapoznawczy, czuły i delikatny. Wpisywał się doskonale w kameralny nastrój sypialni, którą otulała delikatna, pomarańczowa poświata nocnych lampek, stojących na szafeczkach, po obu stronach wezgłowia obszernego łóżka.


Jolka nie zamierzała brać jeńców. Gdy w jej kochanka wróciło życie i złożył delikatny pocałunek na jej ustach, bez pardonu zaatakowała. Próbowała wepchnąć swój język i dostać się do jego samczego ozora, którego tak pragnęła w swojej muszelce.

Jednak przeciwnik ją zaskoczył. Zgrabnie odbił sztych jak Wołodyjowski natarcie Kmicica w ich pierwszym pojedynku szermierczym. To na chwilę wybiło ją z rytmu i przystopowało dziewczęce zapędy.

Piotrek w tym czasie dał dojść do głosu ich rozpalonym wargom, aby mogły się poznać i sobą nacieszyć. Powoli zwiększał intensywność pocałunku, uskuteczniając przy tym język, ale dyskretnie i z wyczuciem.

Jolka była coraz bardziej skonsternowana, zwłaszcza że Piotrek zaprzągł do pomocy swe ręce. Opuszkami palców wodził niewinnie po jej policzku, uszku i szyi. Roztapiała się pod wpływem tego dotyku jak masełko na słonku.

Piotrek wstrzymywał dalsze kroki, bo szybko nie znaczy dobrze. Wymagało to sporo samozaparcia, bo pocałunki szybko podsycały w nim młodzieńczy żar. Skupił się na detalach: jej smaku, cieple oddechu, delikatności warg. To pozwalało mu lepiej kontrolować męskie żądze i czerpać sporą dawkę satysfakcji z przebiegu ataku pozycyjnego.

Jednak Jolka nie pomagała hamować tempa. Swoim ciałem i ruchami wywierała niemą presję, by już zdobywali kolejne bazy. Na szczęście obezwładniona jego ciężarem i konsekwencją, podświadomie wysunęła ręce nad głowę, okazując pierwsze symptomy uległości. Nie zamierzała jednak poddać się bez walki. Kusząco mruczała i drżała jak kotek wyczekujący intensywniejszych pieszczot.

Przez kolejne kilka chwil Piotrek umiejętnie dozował tempo i intensywność pocałunków, a Jolka odpowiadała mu dziewczęcą gorliwością. Ich języki radośnie współdziałały, jak zgrana drużyna, zwiastując owocny przebieg meczu.

Jego powolne tempo wytrącało Jolkę z równowagi, irytowało, ale i zniewalało. Postanowiła wykazać jeszcze odrobinę dobrej woli i poczekać na penetrację jej muszelki męską dłonią, a najlepiej językiem. Ponadto te pocałunki były takie, że aż brak słów. Wpadła już parę razy w ślinę z kilkoma chłopakami, ale były to szybkie akcje, bez znaczenia. A teraz, to inna bajka. Jak on ją całował. To było takie romantyczne, intensywne, mokre, ale pyszne zarazem.

Gdy Piotrkowi znudziła się gra ich języków, oderwał się od ust kochanki, a swe rozpalone wargi przeniósł na jej twarz. Smakował jej delikatnej skóry. Odwiedził czoło, skronie, oczy oraz policzki. Każde z tych miejsc niespiesznie podstemplował pieczęcią swoich warg, przy akompaniamencie westchnień nimfetki.

Następnie skierował się ku szyi i piersiom kochanki, ale tylko po to, aby w połowie drogi do celu niespodziewanie zawrócić i ponownie odwiedzić jej słodkie usta, smakujące jak leśne poziomki.

Język nimfetki przywitał go radośnie, jak dawno wyczekiwanego kochanka, ale po chwili zaczął zdradzać oznaki zniecierpliwienia, przedłużającą się konwersacją. Ona chciała go już zaprosić do alkowy, a on jeszcze się z nią droczył w sieni.

Postanowiła wysłać mu nieme wezwanie do zdecydowanego działania. Gdy ponownie oderwał się od jej ust, spojrzała mu wyzywająco w oczy, tymi swoimi zielonymi ognikami, rozszerzyła uda do granic możliwości i przywarła łonem do jego podbrzusza tak intensywnie, jak on przed chwilą całował jej usta.

Taka presja nie była łatwa do udźwignięcia przez niedoświadczonego kochanka. Przecież on też o tym marzył. Pragnął jak najszybciej skupić się na jej cipce, która już pewnie ociekała soczkami. Po raz pierwszy w życiu ją pieścić, macać i lizać jak szalony.

Na szczęście nie uległ pokusie uruchomienia swych bioder lub pospiesznego skierowania rąk w dół, ku jej skarbom.

Przeważyło jego sportowe doświadczenie. Wiedział, że meczu nie wygrywa się pojedynczą szarszą, a przemyślaną strategią, realizowaną z żelazną konsekwencją. Efektywniejszym narzędziem niż nieustające ataki jest zamęczanie przeciwnika interwałami. Przeplatanie intensywnego pressingu momentami uspokojenia, wręcz uśpienia oponenta. A gdy to się uda, coraz odważniejsze akcje ofensywne są praktycznie skazane na powodzenie.

A oto właśnie chodziło w tej grze. Miał skrywaną fantazję, wyczekującą na realizację. Dlatego nie zamierzał tego meczu przegrać, podpalając się i tracąc wszystkie atuty już w pierwszej kwarcie. Kropla drąży skałę – to było teraz jego motto.

Pożegnał wargi kochanki, a swe usta skierował niespiesznie na jej łabędzią szyję, oddając chwałę każdemu jej skrawkowi.

Jolka z zadowoleniem przyjęła ten ruch. Zapowiadał właściwy kierunek dalszych poczynań kochanka, to znaczy niechybne uruchomienie oralnej windy w dół, ku jej nabrzmiałym sutkom i muszelce. Jednocześnie odchyliła głowę, by ułatwić mu dostęp do swojej szyj, zwłaszcza że tę część ciała miała szczególnie wrażliwą i podatną na pieszczoty. Czuła, że każdy jego pocałunek dodatkowo wzmacnia poziom energii, kumulowanej w jej piersiach i cipce, wyczekujących gwałtownego rozładowania.

Wargi Piotrka jak telegraf odczytywały sygnały wysyłane przez tętnicę szyjną kochanki. Pulsowała w szaleńczym tempie, komunikując, że Jolki erotyczne napięcie przybiera gwałtownie na sile.

Jego usta wyruszyły szlakiem tętniczym w dół, ostrożnie, centymetr po centymetrze. Jednak gdy dotarły do obojczyka, znów nieoczekiwanie zawrócił do jej ust, obdarzając ją namiętnym pocałunkiem.

Jolka czuła się coraz bardziej skołowana. Gdy jego język opuszczał jej usta, tęskniła, ale gdy tam gościł, czuła narastające pragnienie, by skierował go natychmiast do jej cipki i buszował bezkarnie po jej łechtaczce. Ta sprzeczność pragnień była dziwna, denerwująca, ale i ekscytująca.

A gdy jego usta znów zaczęły krążyć niespiesznie po jej twarzy i składać słodkie pocałunki, czuła się jak piękny kwiat skrapiany kropelkami deszczyku. Wywoływał miłe drżenie. Nęcił do powolnego rozkwitu i ukazania pełni swojej kobiecości. Niby nie tego teraz potrzebowała, a jednak nie umiała z tego zrezygnować.

Ruchami miednicy nawoływała do szturmu i rękoma coraz śmielej pchała go w dół, by dał jej natychmiastowe rozładowanie, choćby miażdżąc i ssąc jej sutki, ale jednocześnie była wdzięczna, że jej się opierał.

Co tu się dzieje? To ja miałam kierować nim. Gdzie on mnie prowadzi? Te pytania wirowały gdzieś wysoko, bez wyraźnej odpowiedzi, a jej ciekawość i żądza szybowały w ich kierunku.

Gdy Piotrek niespiesznie zaczął kierować się w stronę dekoltu, jej oddech przyśpieszył. Mógłby przysiąc, że słyszał bicie jej serca, szalejącego w tych drobnych, dziewczęcych piersiach. Najchętniej by je od razu schrupał, wytarmosił, zniewolił, ale czuł, że to ścieżka prowadząca na manowce.

Miał jednak coraz mniej sił, by się przed tymi żądzami bronić, tym bardziej że Jolki ręce wpierw nieśmiało, ale teraz z siłą wodospadu wywierały presję na jego barki, by parł w dół jej ciała, a jej łono coraz śmielej ocierało się kusząco o jego podbrzusze.

Potrzebował rozpaczliwie przerwy i chwili wytchnienia.

 – Zdejmij sukienkę. – Tym poleceniem wyrwał Jolkę z jej świata i zmusił do oceny sytuacji.

Faktycznie. Była jeszcze w sukience, a jeśli ten samiec ma się szybko dobrać do jej sutków i cipki, to jego propozycja wpisywała się w jej plan. Już po chwili leżała przed nim tylko w staniku i figach, na których wyraźnie odznaczała się plamka wilgoci. Zawstydziła się, ale towarzyszące jej zakłopotanie zostało zrekompensowane spojrzeniem kochanka.

Piotrek patrzył na Jolkę jak zaczarowany. Wcześniej obcował z takim widokiem tylko w męskich gazetkach. Wypadały blado na tle aktualnej rozkładówki.

Leżała przed nim apetyczna dziewczyny, która powoli przemieniała się w kobietę. Nie było tu wymuskanego ciała, wielkiego biustu, rozwartej cipki, ba, nie było jeszcze nawet pełnej nagości, ale dla niego tu i teraz była doskonałością. Bez dwóch zdań. A ta widoczna plamka na majteczkach – miód malina.

Rozpierała go duma. Jego kochanka była wilgotna i wiła się z rozkoszy, a on jeszcze nic takiego nie zrobił. Tylko trzymał swe żądze na wodzy i niespiesznie smakował jej jak przepysznego deseru, łyżeczka po łyżeczce, delektując się każdą nutą słodyczy.

Choć widoczna plamka soczków na dziewczęcych majteczkach nęciła go jak miód Puchatka, utwierdził się w przekonaniu, że cierpliwość i konsekwencja będą najlepszą strategią na kolejne minuty tego emocjonującego meczu. Jeszcze jej posmakujesz. Wytrzymaj. Bądź silny, a dzięki temu ona będzie chciała posmakować ciebie.

Kontem oka dostrzegł coś, co natychmiast podsunęło mu szalony pomysł i doskonale pasowało do obranej taktyki gry na czas.

Tym czymś był jedwabny pasek, prawdopodobnie od kobiecego szlafroka, leżący na nocnej szafce. Przypominał drobnego, lśniącego węża, kuszącego do odważnych czynów. Piotrek miał wręcz wrażenie, że on na niego tu czekał i był mu przeznaczony.

- Co robisz? – Jolka spytała z nutą obawą, gdy Piotrek zaczął krępować jej ręce.

Robił to zdecydowanie, ale i z dużą dozą delikatności.

- Nie bój się. Będę przy tobie – przemówił czule, gdy przywiązywał jej ręce do drewnianego wezgłowia łóżka.

W sumie ta odpowiedź niewiele wyjaśniała, ale przypadła Jolce do gustu. Tak samo, jak dalsze słowa Piotrka:

- Sama mówiłaś, że jestem ci coś winien. Planuję ci zrobić dobrze i nie chcę, byś mi przeszkadzała. – Pewność bijąca z jego głosu, nawet jego zaskoczyła. 

Definitywnie przejmował rolę kapitana ich dwójkowej drużyny i czuł się z tym dobrze. Cieszył się, że pasek od szlafroka pozwoli mu ostatecznie narzucić jego strategię gry i zwiększyć szansę na realizację niegrzecznej fantazji. Pewność siebie rosła w nim z każdą sekundą.

Jolce podobał się pomysł, aby Piotrek zrobił jej dobrze. Martwiło ją tylko, czym planuje to zrobić. Ręką lub językiem serdecznie zapraszam. Nie żałuj sobie słodziutki. Najlepiej natychmiast, bo zaraz eksploduję. Jednak gościć dziś twojego penisa, no nie…raczej nie…chociaż. Rany, jak moja muszelka pulsuje. Jak ja go tam pragnę. Uspokój się. On tego nie zrobi bez przyzwolenia. Jest zbyt odpowiedzialny te i podobne myśli zachęcały, aby zgodziła się na aktualne poczynania kochanka.

Gdyby teraz była z innym facetem, to włączyłaby się jej czerwona lampka. Nie pozwalałaby się krępować i nie wyzbyła się kontroli nad dalszym przebiegiem wypadków. Jednak przy niej był Piotrek i to wiele zmieniało.

Znała go. Podziwiała. Z kim ruszać do szaleńczego ataku jak nie z nim? On wie, co robi. Tak jak na szkolnym boisku. W czasie zawodów zawsze był silny i odpowiedzialny. Prawdziwy lider. Wspierał kolegów, dopingował, a jak przychodził słabszy moment, ciężar gry brał na swoje barki. Nigdy ich nie zawiódł. A dziś to ja gram w jego drużynie.

Jolka ponownie zatopiła się we wspomnieniach, gdy była najzagorzalszą fanką Piotrka. Gdy szalała i wiwatowała na trybunie, a on zdobywał kolejne punkty dla ich szkolnej drużyny.

Muszelka, silnym pulsowaniem, przywołała ją do rzeczywistości, domagając się natychmiastowej, ostrej stymulacji. W odpowiedzi Jolka jeszcze mocniej ściskała uda i napinała mięśnie Kegla. Jej ciało i umysł oddały się całkowicie pod rządy narastającego podniecenia i kobiecej ciekawości.

Zdecydowała nie martwić się na zapas. Było jej epicko i to się teraz liczyło.

Leżała na plecach, wyciągnięta jak struna. Na nadgarstkach czuła delikatność, ale i krępującą moc jedwabnego paska, który pozbawił jej wszelkiej kontroli. Całe ciało wyczekiwało w napięciu dalszych wypadków i tylko delikatne ruchy nóg oraz regularne spinanie pośladków, zdradzały jej podekscytowanie.

Była prawie pewna, że już za chwilę, ten wyposzczony samiec, spuszczony ze smyczy, puści się w kierunku jej piersi i cipki. Zedrze stanik, porwie majtki i będzie biczował jej czułe miejsca tym swoim ciepłym, silnym ozorem. Zamierzała go zaciekle dopingować, nawet z rękoma przywiązanymi do wezgłowia łóżka.

Piotrek ponownie ją zaskoczył. Usiadł na niej okrakiem, na wysokości jej bioder, w pozycji na jeźdźca.

Zrobił to z rozmysłem. Dzięki temu miał doskonały dostęp do jej tułowia, a zarazem mógł dosiadem kontrolować zakres ruchów jej miednicy i ud. Czuł jak się pod nim wije i wzywa go do siebie.

Znów spojrzał w jej oczy. Płonęły z jeszcze większą mocą niż parę chwil wcześniej.

Dziękował opatrzności, że w tym momencie nadal jest w ubraniu, bo jego Amigo rwał się do harców w dziewiczym ogrodzie Julki. Gdyby nie smycz w postaci spodni i bokserek, prawdopodobne nie zareagowałby na komendę „do nogi”, a Piotrek musiałby ulec jego niesubordynacji.

To jednak Piotrek nadal dyrygował poczynaniami na boisku.

Wpierw w ruch poszły jego dłonie, a dokładniej opuszki palców. Zaczął od głaskania przegubów jej rąk, by po chwili niespiesznie skierować się w kierunku łokci i pach kochanki. Jolkę przeszedł dreszcz, a na ciele ukazała się gęsia skórka.

Poczuła się zawstydzona. Przekręciła lekko głowę w bok i zamknęła oczy.

A on przeciwnie, delektował się każdym grymasem jej twarzy, który świadczył, że jego młodziutkiej koleżance jest wyjątkowo błogo i miło.

Wyczuwał, jak Jolka pod nim próbuje ruszać swoimi biodrami i ściskać uda w erotycznym uniesieniu. Dostroił się do jej jednostajnego tempa. Opuszki jego palców zeszły na jej szyję i dekolt. Wodziły tam niespieszne koła, kółka, kółeczka. Delektowały się delikatnością dziewczęcej skóry, która płoniła się pod jego dotykiem.

Oczywiście jego samcze instynkty sprawiały, że miał szaleńczą ochotę skierować się i pieścić jej drobne piersi. Jej nabrzmiałe sutki wyraźnie rysowały się pod cienkim materiałem stanika. Kusiły i wzywały jak syreny strudzonych żeglarzy.

Amigo już poległby pod wpływem czaru ich nęcącej pieśni, ale jego kapitan nakazał mu zejście na przerwę. Cóż, takie życie. Niech teraz jego pan silnymi dłońmi kreśli strategię na tablicy tego seksownego ciałka. Rysuje schematy i kolejne akcje. Jednak, gdy wreszcie przyjdzie odpowiedni moment i przeciwnik zostanie skutecznie rozpracowany, Amigo znów wróci na plac gry, aby oddać decydujący rzut za trzy punkty.

Jolka była słodko wkurwiona. Ona już chciała, by ją porządnie tarmosił – cycki, muszelkę, a przy najmniej zgrabną pupcię. A ten dupek tylko dotykał jej rąk, szyj, twarzy i dekoltu. Z drugiej strony co to był za dotyk – silny i delikatny zarazem. Nikt nigdy jej tak nie dotykał. Odchodziła od zmysłów. Jego dłonie były wielkie, ciepłe, zachłanne, ale i niezwykle czułe.

Każdy jego dotyk wysyłał wyraźny sygnał, że jej ciało jest piękne.

Krew w jej żyłach płynęła szaleńczym nurtem. Była pewna, że na twarzy i dekolcie pojawiły się wypieki. Czuła, że płonie, a jej muszelka, pulsująca jak gejzer przed wybuchem, jeszcze nigdy nie była tak wilgotna. A on nawet nie zaczął dotykać jej piersi lub cipki.

Co ten wariat ze mną robi? – rzucała pytanie w przestrzeń swych myśli, nie oczekując żadnej odpowiedzi. Jedyne czego chciała, by ta chwila się nie kończyła.

Bierz mnie… Błagam…. Nareszcie bierze się za ramiączka. Jak on je delikatnie zsuwa. Pospiesz się! Atakuj! – dopingowała go w myślach. Chcę, byś dorwał się do moich cycków i ssał je bez litości! Była pewna, że zaraz jej stanik opadnie, a jego oczom ukarzą się małe piersi z seksownie sterczącymi sutkami. To go nakręci do działania. Rzuci się na jej twarde sutki jak wilk na swoją ofiarę.

Nagle ramiączka znów zaczęły wędrować w górę. Co on kurwa robi? Włoski na całym ciele stanęły dęba. Chciała już krzyknąć, nie wiedząc, czy z wściekłości, czy skrajnego podniecanie, ale jego ciepłe wargi zamknęły jej usta w namiętnym pocałunku. Wariowała z ekscytacji, zdezorientowania i ciekawości. Ty skurwielu. Wracaj tam, a może nie. Całuj mnie. Kurwa już nic nie wiem. Co on wyprawia? Płonę. Tak mi dobrze. O jej, znów zsuwa ramiączka.

Piotrek droczył się, wykorzystując ramiączka stanika, masując przy tym ramiona swojej kochanki. Czuł, że doprowadza ją do wrzenia. Zdradzały ją silne ruchy bioder i energiczne spinanie ud. Przypuszczał, że cipka musi być już bardzo spragniona i gotowa na jego przyjęcie.

Żądza, która znów w nim kipiała, nakazywała udać się tam natychmiast, zedrzeć majtki, wbić się w jej kobiecość i eksplorować do utraty tchu.

Wziął głęboki oddech. Powstrzymał swoje wilcze zapędy.

Zdecydował się najpierw pobawić jej małymi, dziewczęcymi cycuszkami. Bardzo powoli skierował dłonie w górę ramion, do szyi, a potem w dół przez dekolt ku rozkosznym pagórkom okrytym fiołkowym stanikiem. Nie zsunął go. Wpierw dotknął jej cycuszków przez materiał, kładąc na nich swoje duże dłonie.

Jolka w trakcie wędrówki jego rąk do jej cycuszków westchnęła i wypięła klatkę piersiową do góry, by dać mu znać, że jej szczyty są do jego usług, gotowe do ostrego zdobywania.

Ale jego dotyk był delikatny, wręcz nieśmiały. Przecież pierwszy raz w życiu czuł w dłoniach kobiece piersi. Podziwiał ich miękkość i jędrność zarazem.

Przeszedł go dreszcz ekscytacji, a męska natura wzięła górę. Objął piersi Jolki mocniej i zaczął je ściskać jak piłeczki do ćwiczeń nadgarstków. Nie omieszkał też kciukami drażnić i ugniatać jej sterczące sutki.

Im silniej traktował te rozkoszne guziki, tym Jolka gwałtowniej wiła się pod nim. Nie zamierzał jej żałować swojego męskiego uścisku, jednocześnie swoim ciężarem poskramiał szaleńczy taniec jej bioder i ud.

Ten dotyk ją zniewalał. Doprowadzał do utraty tchu. Nikt jeszcze nie traktował jej piersi z taką brutalną siłą i czułością. Odpływała. Traciła rachubę czasu i kontrolę nad swoimi odruchami. Wydawała z siebie coraz głośniejsze dźwięki westchnień i ochów, a jej uda wykonywały tytaniczną pracę.

Wierzgałaby jeszcze energiczniej, ale hamował ją dosiad Piotrka, który w ten sposób skutecznie ograniczał jej zakres ruchów. Wynikające z tego zniewolenie, spotęgowane związanymi nad głową rękami, doprowadzały ją do granic obłędu.

Chciała, aby wpił się wilgotnym językiem w jej sutki i ugasił ogień, który w nich buchał. Natychmiast, bo oszaleję.

- Całuj moje sutki! – słowa wyrwały się z ust Jolki, zanim zdążyła pomyśleć, co robi.

Kilka kolejnych sekund wydały się jej wiecznością. Jeszcze mocniej zacisnęła powieki. Nie miała odwagi spojrzeć mu w oczy. Bała się, co może w nich wyczytać. Była pewna, że ma ją teraz za jakąś puszczalską, zboczoną kurewkę.

Myliła się.

Piotrek był zaskoczony, ale po chwili na jego twarzy pojawił się uśmiech triumfu. Na pewno jego myśli nie zahaczyły o rejony uznania jej za puszczalską. Raczej w jego oczach była boską nimfą lub nektarem serwowanym w szlachetnym naczyniu.

- Nie słyszę. Mów głośniej. – Piotrek postanowił się z nią podroczyć, jak na wybornej uczcie wypada.

Jolka znieruchomiała. Wahała się. Pragnęła natychmiast poczuć jego język na swoich nabrzmiałych sutkach, ale wstyd odbierał jej głos. W mgnieniu oka stała się krucha i wiotka. Chciała się w sobie zapaść.

Piotrek w lot wyczuł, że kochanka potrzebuje jego pomocy tak jak kolega z zespołu, przeżywający chwilę słabości w trakcie meczu. Jednak lider nie jest wyłącznie od tego, by głaskać i pocieszać. Nie zawsze jest na to czas i miejsce. Niekiedy trzeba postawić zawodnika do pionu, przypierając go do ściany i nie dając odwrotu. 

Przestał ugniatać jej piersi, ale nadal trzymał je w mocnym uścisku. Nachylił się nad jej uchem i wyszeptał:

– Powtórz, czego chcesz. Głośno, bo ci zmiażdżę te cycuszki. – Jednocześnie wzmocnił uścisk na jej małych piersiach.

Jolka poczuła się totalnie bezbronna, ale ten silny samczy chwyt budził w niej również wściekłość i determinację podsycaną silnym podnieceniem.

W jej głowie kotłowało się tysiące skrajnych myśli od uległości po stanowczy bunt, ale coraz mniej w niej było wstydu i moralnych hamulców. Nie mogła znieść więcej napięcia, które skumulowało się w jej gruczołach sutkowych i kazało drzeć się wniebogłosy.

- Całuj moje sutki! –  wykrzyczała. – Liż je pierdolony skurwielu! – dodała jednym tchem, wypychając przy tym maksymalnie klatkę piersiową, by dopomóc mu w jego słodkim zadaniu.

W tym momencie kutas Piotrka chciał wyskoczyć z bokserek i sam wpić się w cycuszki tej małej nimfetki. Lizać, gryźć, szarpać. Na szczęście dowodził jego pan.

Piotrek bez wahania zadarł stanik w górę, objął dziewczęce cycuszki silnymi rękoma i skierował ku nim swoje spragnione usta i język. Czuł się przy tym jak wilk zbliżający się po raz pierwszy do miseczki z łakociami. Wpierw niepewnie trącił nosem lewy sutek, by upewnić się, z czym ma do czynienia. Potem prawy. Oddech mu przyśpieszył. Jego nozdrza wyrzucały fale ciepłego powietrza. Nieśmiało liznął nabrzmiałe guziczki, raz i drugi, by przełamać ostatnie opory. Poczuł ich twardość i słodycz. Nie mógł się więcej opanować.

Rzucił się na słodką przekąskę zachłannie, wylizując ją do ostatniego okruszka.

Choć sutki Jolki dumnie sterczały, to z rozkoszą poddawały się kolejnym atakom spragnionego wilka. A Piotrek był w swych atakach coraz bardziej zdeterminowany. Lizał bordowe guziczki na wszelkie sposoby, a potem ssał je na zmianę, biorąc w usta prawie całe piersi Jolki.

Gwałtowność i intensywność doznań, jakie w tym momencie odczuwała jego kochanka, zaskoczyły ją samą. Miała wrażenie, że ssąc jej cycki, Piotrek równocześnie wysysa z niej całe powietrze. Chciała go chwycić za głowę i oderwać, by choć na chwilę złapać oddech, ale jej ręce skutecznie wstrzymywał pasek od szlafroka. Była na granicy obłędu.

Nie mogła nic. Jej ciało i dusza były skazane na te słodkie tortury. Energia, która została chwilowo uwolniona z sutków, lotem błyskawicy pomknęła do muszelki, wywołując tam pożar. Brakowało powietrza w płucach, krew wrzała, a muszelka wyła do księżyca, błagając o ugaszenie jej żaru ozorem samca, który ją tak niewolił.

- Wyliż mi cipkę…bierz mnie…błagam! – wychrypiała, z trudem łapiąc oddech, na wpół świadoma co mówi.

Piotrek na chwilę znieruchomiał. W ruch wprawiały go wyłącznie intensywne ruchy bioder kochanki, która wiła się pod nim z rozkoszy.

Był zaskoczony, że jego konsekwencja i dozowane pieszczoty działają na nią z taką siłą. Czyli faktycznie sprawdziły się słowa piosenki: szybko nie zawsze znaczy dobrze, daj mi odetchnąć, a zobaczysz, co to jest seks i co to znaczy. Warto było się hamować, aby doprowadzić ją do takiego wrzenia.

W nim też się gotowało. Chciał spełnić życzenie nimfetki, zedrzeć jej majtki i zanurzyć język w jej słodkiej brzoskwince, ale podniecenie w bokserkach dawało boleśnie o sobie znać i przypominało o jeszcze innym pragnieniu – w tej chwili silniejszym. Skrajna ciasnota w kroku, dyskomfort z tego płynący oraz pragnienie urzeczywistnienia pewnej niegrzecznej fantazji, nakazywały mu zmierzać w innym kierunku niż natychmiastowe, oralne pieszczenie kochanki.

Czuł każdym porem swego ciała, że tego wieczora szuka jeszcze czegoś więcej. Potrzebuję tego. Z kim jak nie z nią. Żądza w nim płonęła, okoliczności sprzyjały, a jedynym hamulcem było pytanie, czy jego plany na pewno przypadną do gustu partnerce? Nie jest chyba jeszcze gotowa. Muszę się jeszcze z nią podroczyć, aby przejść do finalnego ataku.

Dziwił się skąd w nim takie pokłady opanowania, ale tłumaczył sobie, że ta kotka obudziła w nim niesfornego wilka, który zapragnął pomęczyć swoją słodką ofiarą, zanim finalnie weźmie, co chce.

Jednak było coś jeszcze. Czuł w trzewiach, że jego pomysł, który planował zrealizować, jest na granicy moralności. To studziło jego szaleńczą chęć parcia do przodu. Muszę jeszcze pograć na czas, aby moje pragnienie stało się naszym.

Zszedł z łóżka i uwolnił Jolkę od swojego ciężaru. Zaskoczona otworzyła zamglone oczy. Przez moment nie wiedziała, co się dzieje i gdzie jest. Cała energia, świadomość i wola kumulowała się w jej waginie, wyczekującej jego dłoni, języka a może nawet czegoś większego, samczego, zniewalającego. Gdzie on się podział?

Powoli odzyskiwała kontakt z rzeczywistością. Ujrzała go stojącego dwa kroki od niej, między łóżkiem, a oknem sypialni, przysłoniętym  zasłoną z miękkiego welwetu o aksamitnej strukturze. Na jej tle prezentował się jak przystojny aktor na scenie teatru, szykujący się do finałowego aktu.

Niespiesznie rozpinał kraciastą koszulę i patrzył kochance prosto w oczy. W jego spojrzeniu wyczuwała mieszankę czułości, ekscytacji, a może nawet podziwu. Pragnęła jednak w jego oczach dojrzeć coś jeszcze, aby nie mieć już żadnych oporów.

Kilka godzin temu wiedziałaby, że to zadanie z rodzaju beznadziejnych, ale teraz jej umysł, bombardowany tysiącami doznań i emocji, stworzył iluzję nadziei. Nadto jej ciało płonęło i potrzebowało rozładowania. Wręcz czuła fizyczny ból i była pewna, że zaspokoić go może tylko jego obecność w niej. Zatem łapała się każdej deski ratunku, szukała nieistniejącego i czekała na dalszy rozwój wypadków, pełna nadziej, pragnień i odchodzących gdzieś za horyzont wątpliwości.

W tym czasie Piotrek zabrał się za zdejmowanie swojego białego podkoszulka. Ten widok znów wywołał w niej lawinę wspomnień. Tyle razy stojąc na trybunach i patrząc na jego grę, wyobrażała sobie, co kryje pod sobą jego sportowa koszulka. Milion razy chciała ją zedrzeć i rzucić się na niego. A teraz on robił przed nią „striptiz” i na własne oczy mogła się przekonać, że rzeczywistość przerosła jej fantazję. Jego wysportowany brzuch, rozbudowana klata i szerokie ramiona w jej oczach, tu i teraz, uchodziły za doskonałe.

Odruchowo sięgnęła, by pogłaskać i wczepić pazurki w to męskie ciałko, ale pasek od szlafroka brutalnie wstrzymał jej zapędy, przypominając, że jest całkowicie bezwolna. Nic od niej nie zależało, ale też zdejmowało z niej odpowiedzialność. Coraz silniejsze było w niej poczucie wyzwolenia i tęsknoty za tym, co nieuniknione.

Piotr przystąpił do rozpinania spodni. Jego wzrok uciekł w kierunku łona kochanki, a uwagę ponownie przykuła plamka wilgoci, jeszcze wyraźniej rysująca się na jej fiołkowych majteczkach. Wysyłała jasny sygnał, że Jolka jest skrajnie napalona.

Z trudem przełknął ślinę.

Jolka nie śledziła jego reakcji. Jej uwagę przykuwał inny szczegół. Nie mogła się doczekać, co skrywają jego bokserki. Wpatrywała się intensywnie w widoczne pod nimi znaczne wybrzuszenie i czuła ciarki na plecach. Oddychała szybko, krótkimi seriami. Serce waliło jak taran do bram raju.

Piotrek nie kazał jej długo czekać. Kilka chwil później stał przed nią jak rajski Adam przed Ewą. Na szczęście jego ręce nie skryły tego, czego tak wypatrywała. Jej oczy cieszył fallus Piotrka w pełnej erekcji. Boski.

Pierwszy raz widziała członka na żywo. Na szczęście nie był tak duży, jak na filmie porno, który kiedyś ukradkiem oglądała na kasecie VHS, ale i tak robił wrażenie. Co ciekawe, na widok fallusa prężącego się na ekranie, czuła lekki niesmak, a na widok członka kochanka włączyła się jej potrzeba jego dotknięcia, przytulenia, a najlepiej zasmakowania go w jej muszelce. O czym ja myślę? To wariactwo – strofowała się jeszcze w duchu.

Jej głowa była teraz galaktyką, którą przemierzały z prędkością światła setki myśli. Co za ciacho. Jak ja go pragnę. Wsadź mi go natychmiast, bo oszaleję. Boże co ja plotę? Co my robimy? Rozebrał się. To chyba jasne. Zaraz mnie weźmie. Bierz mnie. Niech to się już stanie. Teraz. Co ja mówię! Przecież on mnie nie kocha. A może. Tak na mnie patrzy, tak całuje, dotyka. Zależy mu. Pragnie mnie, a ja jego. Czego chcieć więcej? Po co czekać na wielką miłość? Zawsze o nim marzyłam, a on jest tu i teraz. Jego fallus sterczy jak pal i mnie pożąda. Jaki on jest cudowny. Jak bym go tam ugościła, ujeżdżała, tarmosiła. Zwariowałam, oszalałam.

W tym momencie Jolka pewna była dwóch rzeczy: potrzebowała męskiego wypełnienia jej muszelki i bała się tego. Reszta jej myśli jak komety, pojawiały się, by zaraz zniknąć, gdzieś tam, w oddali.

Piotrek też się bał, ale jego żądze dodawały mu siły i pchały do odważnych decyzji.

Zrobił krok w kierunku Jolki i wysunął rękę. Skierował ją powoli do jej policzka płonącego purpurą. Dotknął go delikatnie opuszkami palców. Wodził nimi, by po chwili rozgościć się na całej twarzy rozpalonej kochanki. W tej podróży musnął jej wargi, a ona otworzyła usta i wysunęła język na spotkanie jego delikatnych palców. Zawahał się, ale nie skorzystał z zaproszenia. Bardzo powoli skierował się w dół, na jej podbródek, szyję i dekolt.

Jolka znów wygięła się w łuk, wypychając piersi do góry. Jej oddech przyśpieszył. Jego dłoń była dla niej jak wędrowiec, który wyruszył w ostatnią drogę ku jaskini rozkoszy. Wsłuchiwała się z uwagą w każdy jego krok. Właśnie nieustraszony przemierzał wąwóz między zboczami jej piersi, a jego szlak wiódł w kierunku pępka, przypominającego nieckę ze słodką wodą.

Gdy jego opuszki wreszcie tam dotarły i robiły wokół pępka kilka rund honorowych, nimfetka odruchowo wciągnęła mięśnie brzucha, spięła pośladki i wypięła miednicę w niemej prośbie, by natychmiast jej muszelkę – wedle jego woli – dotknął, pocałował lub wypełnił.

Jej wędrowiec krążył wokół niecki pępka, a ona czuła, że właśnie stoi nad przepaścią. Pomimo strachu, który tlił się w jej wnętrznościach, chciała skoczyć w jej nicość, by wreszcie doznać rozkosznego rozładowania. Wiedziała, że on zaraz do niej dotrze i delikatnie pchnie ją tam, gdzie pragnęła podążyć.

Piotrek, wodząc palcami wokół pępka, szykował się do decydującej rozgrywki. A jeśli nie padnie słowo klucz? Co zrobisz, jeśli ona wyczuje blef i powie „sprawdzam”?  Masz pomysł, jak wówczas zrealizujesz swoją fantazję?

Poziom ekscytacji i stresu sięgał zenitu i Piotrek nie był już w stanie kreślić nowych schematów i strategii. Jeśli ona powie „sprawdzam”, to odpuszczę, albo wezmę to siłą. Nie będę martwił się na zapas. Dotychczas plan się sprawdzał i zamierzam się go trzymać do końca. Nie panikuj.

W tym właśnie momencie ten grzeczny chłopiec przepoczwarzał się w mężczyznę, niegrzecznego mężczyznę.

Wziął głęboki wdech. Opuszki jego palców pomknęły w dół. Dotarły do górnej granicy fig Jolki.

Wiedziała, że koniec jego wędrówki może być tylko jeden, a ona nie umie, a raczej nie chce mu się oprzeć.

- Piotrek, ja … – głos Jolki drżał z podniecenia i strachu.

- Ci… – uspokajał ją jak małe dziecko.

Sprawnie uwolnił ją od wilgotnych majteczek. Wyprostował się. Przyłożył jej figi bezwstydnie do nosa. Wziął głęboki wdech. Nozdrza wypełnił specyficzny zapach. Czuł go pierwszy raz w życiu. Wiedział, że zapamięta go na zawsze i to będzie bardzo mile wspomnienie.

- Apetycznie pachniesz – powiedział bardziej do siebie niż do Jolki, ale połechtał w ten sposób jej kobiecą próżność. – Ciekawe, czy tak samo smakujesz? – mówiąc to, figi przyłożył do nabrzmiałego Amigo.

Jolka drżała na całym ciele. Pragnęła być smakowana. Chciała, aby to on ją smakował. Jak? Ona jest zniewolona. Nic od niej nie zależy. Niech on decyduje i bierze, co chce. Niech jej tylko nie zostawia w tym obłędnym stanie uniesienia.

 – Chcesz bym to zrobił? – w jej uszach zadźwięczał męski, pewny głos.

Patrzył jej prosto w oczy, a jego ręka posuwistym ruchem wodziła po fallusie.

W jej głowie bitwa dobiegła końca. Niemalże słyszała ostatni dźwięk stalowego oręża. Rycerz jej cnoty legł pod siłą uderzeń boskiego Adonisa. Jego niewinnie ruchy dłoni okazały się mistrzowskimi sztychami, dewastującymi jej dziewicze opory. Wiedziała, że jej naga muszelka jest skazana na jego wolę i pogodziła się z tym. Jego pragnienie przerodziło się w jej pragnienie. Chciała być jego Afrodytą, kochanką, nałożnicą.

Tylko się bała. Tak bardzo się lękała, że jak on ją „tam” czymkolwiek dotknie, a szczególnie tak pokaźnym penisem, to eksploduje na milion kawałków.

- Piotrek, ja chcę, ale się boję… – Po tych szczerych słowach Jolka, bliska obłędu, spojrzała na swojego Adonisa i jego fallusa.

Piotrek usłyszał to, na co czekał. Teraz albo nigdy. Ruszył z ostatnią szarżą, ku słodkiemu spełnieniu.

- Nie bój się, coś ci dam. – Zrobił krok do przodu i stanął przy krawędzi łóżka. Z lekkim drżeniem ręki, delikatnie wsunął jej coś do ust.

Była zaskoczona, ale instynktownie zaczęła go lizać, a za chwilę gorliwie ssać jak dzidziuś spragniony matczynego sutka.

Jego kciuk był taki twardy i silny. Bezwstydnie rozgościł się w jej buzi i napierał na jej język coraz wyraźniej.

Z każdą upływającą sekundą czuła, że to oralne pieszczenie daje jej dziwną ulgę, ale jednocześnie potęguje pragnienie ssania zupełnie innej części ciała tego rozbójnika. Chciała jego fallusa, by móc go nawilżyć, posiąść, zgwałcić ustami.

Jeszcze nie zdążyła w pełni połapać się, co się dzieje, a jego fallus wił już sobie wygodne gniazdo w jej buzi. Piotrek wpierw ulokował w jej ustach tylko żołądź, ale po chwili przyjmowała oralnie jedną trzecią długości jego Amigo.

Jolkę zszokowało. Nie wykluczała, że kiedyś weźmie penisa do buzi, a przed chwilą nawet marzyła o  fallusie Piotrka, ale zamierzała to zrobić na swoich warunkach. A tu nie tylko, że nie ona podjęła decyzję, to jeszcze Piotrek posuwał jej usta według swojego widzimisię.

Ty pieprzony skurwysynie – pomyślała i jednocześnie uruchomiła swój zwinny język, aby ugościć nowego gościa, jak należy.

Piotrek jedną nogą stał twardo na ziemi, a kolano drugiej oparł na krawędzi materaca. Pochylił się nad głową kochanki. Prawą rękę położył na jej potylicy, a lewą wsparł się na drewnianym wezgłowiu łózka, aby w ten sposób ułatwić sobie przyjmowanie pieszczot oralnych skrępowanej koleżanki. Rozdziewiczał usta Jolki powoli, ale konsekwentnie.

Dopiął swego. Marzył, aby ona wzięła mu go do ust, a wilgoć i tarcie, jakie teraz odczuwał na swoim Amigo, przebijały wszelkie wcześniejsze wyobrażenia i fantazje. Jego ciało płonęło. Ostatkiem sił i świadomości kontrolował głębokość sztychów wymierzanych w usta Jolki.

Gdy dodarło do niego, że jego ruchy frykcyjne odbywają się przy asyście jej języka, dostał dodatkowego zastrzyku adrenaliny. Przyśpieszył. Jednocześnie spojrzał w dół. Widok zaangażowanej oralnie kochanki rozpalił go do reszty. Jego penis zrobił się jeszcze twardszy, jądra zaczęły intensywniej pracować i szykować się do finałowego wyrzutu.

Jolka wyczuła, że żołądź Piotrka, całkiem spora, jeszcze urosła w jej ustach. To ją zmotywowało do dalszej pracy. Nie mogła pomagać sobie rękoma, które cały czas miała przywiązane do łóżka, więc leżąc lekko na boku, ruszała głową tak, by wsuwający się penis, mógł jak najgłębiej zagościć w jej buzi. Krztusiła się, dusiła, ale pragnęła, by nie przestawał.

Jej praca nie była do końca charytatywna. Fakt, że ma w sobie fallusa Piotrka, jeszcze bardziej rozpalał jej wewnętrzny żar. Czuła smak jego spermy z wcześniejszego wytrysku. Przypominała sobie, jak swoimi silnymi biodrami wbijał się między jej drobne uda. Na to wspomnienie cipka znowu wyła o silną stymulację, a wręcz wypełnienie. Z drugiej strony bała się tego momentu, a krótka chwila ssania jego kciuka a teraz penisa była jak rajski powiew wietrzyku w upalny dzień, ratujący od obłędu.

Uznała, że będzie lepiej, jeśli to jej usta ugoszczą tego boskiego fallusa, aniżeli muszelka, która była jeszcze dziewicza i taka ciasna. Nie odda mu dziś swego kwiatu niewinności, ale otuli go swoimi wargami jak żadna inna przed nią lub po niej. Z taką motywacją i gorliwością przyjmowała go w ustach, doprowadzając do skrajnej rozkoszy.

Amigo wilczymi susami zbliżał się do pełnej gotowości bojowej. Piotrek wiedział, że jeszcze kilkanaście pchnięć jego przyjaciela w ustach nimfetki, a kolejny wytrysk stanie się faktem.

Ostatkiem sił zrobił to, co sumienie nakazywało mu już jakiś czas temu.

Nagle Piotrek wyjął Amigo z ust Jolki i zaczął rozwiązywać pasek na jej nadgarstkach. Pomimo drżenia rąk wywołanego skrajnym podnieceniem, poszło mu całkiem sprawnie.

Jolka nie wiedziała, co się dzieje. Niby jej usta i ręce odzyskały wolność, ale nie czuła satysfakcji z takiego obrotu spraw. Jej oczy słały nieme pytanie do jej kochanka. Co ty wyprawiasz?

Cofnął się o krok od łóżka, w kierunku okna. Stał przed nią w pełnej okazałości, ze sterczącym jak pal fallusem, wyczekując jej ruchu.

Ta chwila trwała może tylko parę sekund, ale dla Piotrka wydała się wiecznością.

Był gotowy na każdy scenariusz. Liczył się nawet z tym, że wkurzona małolata wyskoczy z łóżka jak z procy, szybko zgarnie swoje ciuchy i w popłochu ucieknie z sypialni z krzykiem na ustach. Miał to jednak gdzieś. Ta mała nimfetka dała mu pierwsze spełnienie, potem pozwoliła się porządnie wymacać, a teraz dawała mu istną rozkosz ustami. Czego mógł chcieć więcej?

Tylko tego, aby dalsza kolej wypadków stała się wyłącznie przy jej pełnym przyzwoleniu i z jej własnej inicjatywy. Dlatego zwrócił jej pełną wolność i był gotowy ponieść wszelkie konsekwencje z tego tytułu. Nie bał się tak postępować na boisku, to i tu nie zamierzał działać wbrew swej naturze.

Jolka gapiła się na Piotrka, nie mogąc do końca zrozumieć, co się dzieje. Tkwiła na łóżku, z rękoma u jego wezgłowia, jakby nadal była do niego przywiązana. Każda upływająca sekunda drażniła ją niemiłosiernie. Nie mogła znieść, że Piotrek stoi obok, taki samotny, z naprężonym fallusem, bez wsparcia swojej wiernej fanki.

Postanowiła działać. Zerwała się i usiadła na krawędzi łóżka, jakby to była ławka rezerwowych ich szkolnej drużyny. Przyciągnęła swojego kapitana do siebie. Jego penis otarł się o jej policzek. Chwilę wdychała jego męski zapach, a następnie ujęła go w swoją dziewczęcą rączkę.

Po raz pierwszy w życiu trzymała fallusa w ręku i czuła się dumna. To dzięki niej był taki twardy, silny, z wyraźnymi żyłkami ciągnącymi się po całej długości prącia. Przyglądała się chwilę tej doskonałej męskości i pragnęła wprawić ją w ruch.

Zaczęła niespiesznie ruszać ręką w górę i w dół, a napletek Piotrka schodził i nachodził na główkę fallusa. Czerpała z tego ruchu i widoku niemałą satysfakcję, ale wiedziała, że takie wsparcie nie jest tym, na co zasługuje lider jej drużyny.

Była pewna, że może dać mu dużo więcej i pozwolić wygrać ten mecz szybciej, z większą przewagą punktową.

Nie myśląc wiele więcej, ponownie wsadziła członka Piotrka do ust.

Jego korzeń trzymała ręką u podstawy, a całą resztę wsuwała i wysuwała z buzi, robiąc energiczne ruchy głową w przód i w tył. Zerkała przy tym w górę, na twarz górującego nad nią kochanka.

Piotrek stał wyprostowany, a ręce oparł na swoich lędźwiach. Patrzył przez chwilę na słodkie oczy Jolki oraz jej oralne wysiłki, ale wstyd nakazał mu odchylić głowę do tyłu. Nie oparł się jednak pokusie spinania mięśni pośladków i włączenia do akcji swoich bioder. Zsynchronizował je z ruchem głowy dziewczyny, tak by poruszały się w przeciwnych kierunkach, ku słodkim zderzeniom czołowym. Jego coraz wyraźniejsze westchnienia świadczyły, że Jolka doskonale wywiązuje się ze swojego zadania.

Nimfetka nadal siedziała na krawędzi łóżka i obrabiała jego penisa z coraz większym animuszem oraz wprawą. Ich współpraca była skuteczna, jak poczynania ich szkolnej drużyny w czasie zeszłorocznego finału, w którym pokonali odwiecznego rywala i wygrali puchar miasta.

Tym jednak razem głównym bohaterem meczu była Jolka, a Piotrek jej kibicował, ściskał kciuki i mięśnie Kegla. Był pewien, że jeszcze tylko kilka sekund i wytryśnie, a jego kochanka właśnie tego chce.

Jolka wyczuła, że to są ostatnie sekundy meczu i ruszyła do szalonego ataku. Jej głowa energicznie pracowała do przodu i do tyłu, a język smagał nabrzmiałego fallusa. Wyobrażała sobie, że on teraz penetruje jej dziewiczą muszelkę, rozpycha jej ścianki i za chwilę obsypie ją złotym deszczem.

Gdy na tablicy meczowej sekundnik zbliżał się do zera, wyczuła, że on cofa biodra. O nie słodziutki! Nie pozwolę ci wystrzelić w nicość. To moja akcja! I to ja decyduję, jak ją zakończymy!

Chwyciła jedną ręką za jego napięty pośladek i docisnęła do siebie. Jej usta ugościły fallusa bardzo głęboko.  

Stres wywołany obawą, że za chwilę może spuścić się w usta koleżanki, a zarazem doświadczenie jej głębokiego gardła, doprowadziły Piotrka do stanu euforycznego obłędu. Jego ciało napięło się, wygięło w łuk i eksplodowało młodzieńczym ładunkiem białej mazi. Piotrek wyjęczał swoją rozkosz.

Jolka nie uroniła nawet kropelki. Piotrka wyrzut smakował jej tak samo, jak jego rzut za trzy punkty, w ostatniej sekundzie zeszłorocznego finału, który dał im upragnione zwycięstwo i puchar.

Przytrzymała jeszcze chwilę pulsującego kutasa Piotrka w buzi. Chciała go słodko podręczyć jak on wcześniej jej spragnione sutki. Gdy jego ciało słodko drżało, ona wysysała z fallusa ostatnie krople męskiego nektaru i chłonęła ich smak.

Jolka poczuła się kobietą – spełnioną i gotową na wiele więcej. Może nie tego wieczora, ale już niedługo.


Piotrka dopadło skrajne wyczerpanie. Ciało przeszywały dreszcze, a nogi miał jak z waty. Gdy Jolka wreszcie wyjęła Amigo z buzi, chłopak bezładnie i z ulgą klęknął u jej stóp, a ich głowy znalazły się na tej samej wysokości. Zetknęli się swoimi spoconymi czołami. Tkwili tak bez ruchu dłuższą chwilę, próbując wyrównać oddechy.

W sypialni rozchodził się zapach ekscytacji i erotycznego spełnienia.

Piotrek spojrzał w zielone oczy nimfetki. Dostrzegł w nich lekkie zawstydzenie. Chciała uciec głową w dół, ale ręką delikatnie podtrzymał jej podbródek i pocałował w usta. Zrobił to z prawdziwym namaszczeniem. Ich języki rozpoczęły niespieszny taniec. Piotrek wyczuł przy tym słonawy posmak własnej spermy. To było dziwne uczucie, ale mu nie przeszkadzało. Przepełniała go wdzięczność za to, co Jolka dla niego zrobiła.

Wiedział, że w tym pokoju nie doszło jedynie do zwykłego figlowania małolatów, ale także do jego przemiany z gówniarza w mężczyznę. No może w prawie mężczyznę. Niby „prawie” robi dużą różnicę, ale był przekonany, że jego wewnętrzne odczucie nie wiele mija się z prawdą.

Jolka chciała wstać, ale on zatrzymał ją w pozycji siedzącej, na skraju łóżka. Rozszerzył delikatnie jej kolana i zaczął składać niespieszne pocałunki na udach kochanki, kierując się w stronę jej skarbu. Rękami wodził po jej zgrabnych łydkach.

- Nie musisz tego robić – zwróciła się do niego, wyczuwając co się święcić. Pragnęła minety, ale wiedziała, że Piotrek jest skrajnie wyczerpany po dwóch ejakulacjach.

- Nie odbieraj mi tej przyjemności – wyszeptał.

Słysząc to, Jolka miała ochotę z radości rozlecieć się na tysiąc drobnych kawałeczków. Na szczęście nie zrobiła tego. W zamian położyła się na plecach i podciągnęła nogi, opierając stopy na krawędzi łóżka. Jednocześnie rozszerzyła uda najszerzej, jak tylko umiała, by Piotrek klęczący przy łóżku, miał jak najpełniejszy wgląd w jej intymną kobiecość.

Gdy zbliżał się językiem po zboczach ud, ku jej dziewiczej grocie, miała wrażenie, że jest taki jak na boisku koszykarskim – silny, odpowiedzialny, wspierający. Z rozwagą i niespiesznie stawiał kolejne kroki w dół. A gdy jego język był już prawie u bram jej skarbu, twarz chłopaka przybrała wyraz zawziętości i męskiej nieustępliwości.

To pierwsze zetknięcie jego języka z jej muszelką dla obydwojga było czymś niezwykłym. Jolka czuła, że kochanek wreszcie pchnął ją w przepaść, a ona leci w rozkoszną nicość. Jej ciało przeszyło milion igiełek, wtłaczających w nią słodycz ekscytacji i miłego napięcia.

Piotrek złożył na jej lśniącej od soków waginie kilka mokrych pocałunków, ale po chwili jego młodzieńcza popędliwość nakazała mu lizać szparkę bez pardonu. Nie był pewny czy właśnie dopieszcza łechtaczkę, a może wejście do pochwy, ale wijąca się Jolka dawała mu sygnał, że to co robi, doprowadza ją do euforii.  

Dawał jej językiem tyle radości, że dziewczynie trudno było zachować ciszę. Coraz głośniej jęczała, sapała, a może nawet krzyczała. Nic już nie kontrolowała i nie chciała kontrolować. Oddała się w niewolę skrajnej przyjemności.

Język chłopaka mdlał z wysiłku, ale gdy dziewczyna krzyczała: Jeszcze, jeszcze ty wariacie!!! – wstępowały w niego nowe siły. Smagał jej szparkę oralnie z takim entuzjazmem, jakby właśnie wychodzili na prowadzenie w najważniejszym meczu sezonu.

Jego język wreszcie wyczuł wyraźnie wejście do pochwy. Przeszedł go dreszcz podniecenia. Na chwilę oderwał usta od cipki, palcami rozszerzył wargi sromowe, a jego oczom ukazał się przedsionek pochwy w pełnej okazałości. Jak spragniony wędrowiec rzucił się na niego językiem, wpił się najgłębiej jak mógł i zaczął smagać oralnie jej ciepłe wnętrze.

W odpowiedzi Jolka jeszcze mocniej zaczęła ruszać biodrami w górę i w dół. Darła się przy tym, aż miło. Piotrek ośmielony jej odruchami buszował w szparce jak spuszczony hart w dziewiczym ogrodzie.

Jolka docisnęła głowę kochanka do swej szparki, by penetracja językiem jej pochwy była jeszcze intensywniejsza. Przypominała sobie, jak jego fallus głęboko penetrował jej usta i teraz chciała, aby tak samo on rżnął jej muszelkę swym samczym ozorem. A Piotrek wywiązywał się z zadania wyśmienicie, doprowadzając ją do euforii. To, co się z nią działo, trudno było jej z czymkolwiek porównać. Może tylko z szaleńczą jazdą na narwanym wierzchowcu, ku zatraceniu.

Dziewczyna tak mocno dociskała twarz Piotrka do swojego łona, że ten zaczął się wreszcie dusić. Chciał unieść głowę, ale musiał mocno się wysilić, aby przezwyciężyć opór stawiany przez ręce kochanki. Po krótkiej walce udało mu się wycofać język z pochwy, ale w jego miejsce natychmiast wsunął swój palec wskazujący, do połowy jego długości. Bał się włożyć głębiej, bo nie chciał przerwać błony dziewiczej nimfetki.

W jej cipce panowała cudowna mieszanina gorąca i wilgoci. Energicznie wsuwał i wysuwał palec, drażniąc wejście pochwy. Jej miednica ponownie szalała. Starał się zsynchronizować z nią ruch swej dłoni, ale nie było to proste, bo wierzgała jak narowisty rumak. Na każde jego posunięcie palcem, cipka wydawała charakterystyczne mlaskanie, a śluz spływał mu po ręku.

Znów zapragnął poczuć jej smak. Nadal zabawiał się palcem u progu cipki nimfetki, a ustami objął górną część jej warg sromowych. Język szczelnie przywarł do łechtaczki i drażnił ją swoją ciepłą szorstkością.

Jolka zwariowała. Wiła się, napierała, krzyczała. Roznosiła ją energia, a Piotrek musiał wkładać sporo siły, aby utrzymać ją w ryzach i móc dalej czynić swoją oralną powinność. Nie wiedział, jak długo to już trwa, ale wcale mu się nie dłużyło. Jej wiwaty znów dawały poczucie, że to on rządzi na parkiecie. Dopieszczał Jolkę z całych sił i był gotów czynić to godzinami.

Nie wystawiła go jednak na taką próbę.

W pewnym momencie jej ciało wygięło się w piękny łuk, jęki nagle ustały, a sypialnię wypełniła przenikliwa cisza, zwiastująca burzę. Pierwsze wyładowanie przyszło z mocą huraganu.

Jolka gwałtownie zacisnęła uda na głowie kochanka, wywołując u niego wyraźny dyskomfort. Co więcej,  biodra energicznie wyrzuciła ku górze, wymierzając mu celny cios prosto w nos. To był słodki nokaut. Oczy Piotrka zaszły mgłą.

Jolka też leżała na deskach, a jej ciało zalała fala dreszczy. Biodra podskakiwały jak mała kauczukowa piłeczka, uda wciąż ściskały głowę kochanka w żelaznym uścisku, a ręce wczepiły się w jego włosy, jak kły wilka w swą ofiarę. Po chwili z jej ust wyrwało się przeciągłe:

– O kuuuurwa!

Po tym wyznaniu opadła bez sił, uwalniając jednocześnie głowę i włosy kochanka z mocnego uścisku. Przyciągnęła swoje nogi do klatki piersiowej i objęła je mocno rękoma na wysokości kolan, jakby nie chciała wypuścić z muszelki ani grama śliny, którą przy okazji minetki wpompował w nią jej kapitan. Jej ciało nadal przeszywały dreszcze, ale z każdą chwilą coraz mniej wyraźne.

Klęcząc przed łóżkiem, Piotrek napawał się widokiem wypiętej szparki i dupci Jolki, które miał teraz przed oczami. Pocałował czule oba jej pośladki, przesunął delikatnie dłońmi po tylnej części jędrnych ud, ale nie zdecydował się już na nic więcej. Wiedział, że Jolka jest wyczerpana, a i on musiał przyznać, że był już u granic swojej wytrzymałości.

Spojrzał dyskretnie na zegarek. Zbliżała się dwudziesta druga. Wychodziło, że zabawiali się z Jolką blisko półtorej godziny. Zaczęło do niego docierać, że domówka pewnie jest już na ukończeniu, albo co gorsza, rodzice Ani za chwilę wrócą do domu. Nie chciał ponaglać Jolki, która jeszcze leżała i dochodziła do siebie, ale świadomość czasu wtłaczała w jego głowę sporą dozę obaw.

Podniósł się z kolan, przetarł usta wierzchem dłoni i spojrzał z góry na Jolkę. Wyglądała bezbronnie jak nienarodzone dziecko w łonie matki.

Piotrek odgonił wcześniejsze obawy. Wszedł na łóżko i położył się obok nimfetki. Pocałował ją w czoło i objął na tyle, o ile pozwalała na to pozycja kochanki. Wtulił twarz w jej blond włosy i ponownie tego wieczora poczuł błogi zapach wrzosu. Miłe ciepło rozlało się w okolicach jego podbrzusza.

Leżeli tak przez chwilę. Nagle Jolka odwróciła się w stronę Piotrka i pocałowała go delikatnie w usta.

 – Dziękuję. Byłeś …– zawiesiła głos, bo nie umiała znaleźć właściwych słów.

- To ja ci dziękuję, że powiedziałaś „bierz mnie” – odpowiedział, a Jolka wyczuła w jego szepcie szczyptę rozbawienia i garść wdzięczności.

Spojrzała mu czule w oczy, uśmiechnęła się niewinnie i na powrót wtuliła w niego jak mała dziewczynka, a on jeszcze mocniej objął ją swoimi silnymi ramionami. Zatopili się w ciszy sypialni, zakłócanej jedynie ich oddechami.

Po kilku minutach zaczął doskwierać im chłód powietrza. To zmusiło ich do zmierzenia się z rzeczywistością, wyczekującą na nich za zamkniętymi drzwiami sypialni.

Zaczęli się niespiesznie ubierać. Patrzyli przy tym na siebie i uśmiechali się na widok rozgardiaszu panującego na łóżku.

W trakcie ścielenia i poprawiania pledu Piotrka wzrok przykuł pewien szczegół. Zauważył, że na obu szafkach nocnych, oprócz klimatycznych lampek, są także przygotowane białe świece i pudełko zapałek. Jakby na nich tu czekały. A może na kogoś innego? W tym momencie przeleciała mu przez głowę jakaś myśl. Jednak tak był skupiony na tu i teraz, że nie podążył za tym chwilowym przebłyskiem, choć jego echo wywołało u niego niejasne drżenie serca.

Rozejrzeli się ostatni raz po sypialni. Efekt ich porządków był co najmniej zadowalający. Piotrek odtworzył jeszcze okno, by wpuścić do pokoju trochę świeżego powietrza. Teoretycznie nic więcej nie wstrzymywało ich w pokoju, ale obydwojgu nie śpieszyło się do wyjścia.

Nie wiedzieli co zastaną za progiem sypialni i trochę się tego obawiali. Jak zareaguje na ich widok Ania i ewentualnie inni goście? Przypuszczali, że ich igraszki dotarły do uszu innych imprezowiczów, a i pewnie sąsiadom Ani dostarczyli sporo akustycznych wrażeń. Początkowo trochę ich to bawiło, ale im bliżej byli wyjścia z sypialni, tym ta świadomość coraz bardziej krępowała i ciążyła w ich młodych głowach.

Piotrek postanowił wziąć pierwsze uderzenie na siebie. Rzucił jeszcze okiem na łóżko, które przed chwilą było ołtarzem jego pierwszych wprawek w sztuce ars amandi, uśmiechnął się do siebie w duchu, by dodać sobie otuchy i ruszył ku zamkniętym drzwiom. Gdy wykonał pierwszy krok w ich kierunku, Jolka wstrzymała go.

– Poczekaj. Ja pójdę pierwsza – powiedziała cicho, ale z przekonaniem.

- Dlaczego sama? Albo ja wychodzę pierwszy, albo idziemy oboje. – Piotrek uniósł się honorem.

W końcu wyszli z sypialni razem.

Ten tekst odnotował 30,215 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.92/10 (55 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Z tej samej serii

Komentarze (16)

+3
0
Proszę, proszę Piotrek się rozkręca. Wkręciłam się w te serię, więc mam nadzieję, że następna część blisko.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
To jest super. Proszę o ciąg dalszy 👍👍👍
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Dobrze że ktoś w trakcie Zenka Martyniuka nie puścił bo gdyby zza drzwi dobiegło donośne:

"przez twe oczy zielone zielone
OSZALAAAAAAAAAAAŁEEEEEEEEEEMMM!"

to Piotruś w popłochu spuściłby się jeszcze raz
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
100% seksu w seksie 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Szok bo tekst na ok. 1 h czytania i prawie cały poświęcony jednemu zbliżeniu. Pierwszy raz czytam takie opowiadanie z dużą dbałością o szczegóły.
Szczególnie fajnie pokazane dylematy (tok rozumowania) bohaterki. Jak rosnące podniecenie stopniowo wyłącza wewnętrzne opory.
Jest też element zaskoczenia (zakładałem, że co innego kombinuje Piotr).
Czekam na kolejną część!
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+4
0
@Anonim Też jestem w szoku, bo czas czytania (szacunkowo 62 min, ale jak ktoś wolniej czyta, bo się wczytuje, to czasu potrzebuje więcej) odpowiada czasowi zbliżenia ("Wychodziło, że zabawiali się z Jolką blisko półtorej godziny"). No i napisane schludnie, widać, że autor się stara, i intryga jest (we wcześniejszych odcinkach), i widoki na ciekawe/zaskakujące zakończenie serialu też są. Tylko Zenka Martyniuka nie ma - i słusznie! 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Jeśli doliczymy ich wstępne bara bara z części 3, to wychodzi 1,5 h. Super staranność o takie właśnie detale robi wrażenie. I sam tekst - zgadzam się - schludny. 👍
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Świetne opowiadanie. Co prawda mój czas czytania to około 20 minut, więc nie dostrzegłem smaczku z takim samym czasem, ale i tak doceniam szczegółowość.
Jeden drobniutki błąd:

wstyd nakazał mu odchylić głowę do tytułu

Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Błąd usunięty. Dzięki za wyłapanie.
Dziękuję też za przychylne komentarze.
Zabrzmi to może banalnie, ale jestem za nie szczerze wdzięczny.
Zachęcają, aby nie zaprzestawać wysiłków i dalej pisać (a nie kryję, że raz czy dwa miałem już ochotę dać sobie spokój, przynajmniej z tą serią).
Co do kontynuacji - na pewno będzie jeszcze jedna część. Jest w procesie tworzenia (mniej więcej w połowie). Mam cichą nadzieję skończyć i opublikować ją do końca września.
Możliwe, że na części 5 zakończę serię (choć pierwotnie zakładałem części 7). Wyjdzie w praniu.
Jeszcze raz serdeczne dzięki za komentarze, uwagi, etc.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+4
0
Chciałabym, aby opowiadanie przeczytało jak najwięcej chłopaków - nastolatków, w celach edukacyjnych.
W czasach gdzie promuje się (głównie w filmach porno) szybki seks, to jest zero gry wstępnej albo gra wstępna polegająca na macaniu cycków i cipki, warto uczulać facetów (szczególnie młodych), że kobiety co do zasady preferują budowanie napięcia zarówno przed aktem, jak i w jego trakcie.
To motto jest fajnie oddane w tym opowiadaniu.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Tag "nastolatki" nie zachęcał mnie do lektury, ale komentarze pod opowiadaniem skusiły. Jestem miło zaskoczony. W sumie każdy wcześniejszy komentarz trafny i mogę się pod każdym podpisać 👍

Od siebie dodam, że choć tekst o nastolatkach, to widać że pisany z perspektywy kogoś dojrzałego

Jest pomysł, fabuła wciąga, styl staranny, zgrzyty jeśli są, to nieznaczne. Trochę grzecznie, trochę pikantnie.

Nawet jakbym chciał, nie bardzo jest się czego czepiać.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Wiadomo mniej więcej kiedy kolejna część?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Zenon.dan we wcześniejszym komentarzu wspominał, że celuje w końcówkę tego miesiąca. Trzymam za to kciuki.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Chyba najlepsza część z serii. Podoba mi się nakreślenie odczuć nastolatków. Bardzo wiarygodne. I znów niby wiadomo dokąd prowadzi fabuła, a jest zaskoczenie. Kiedy kolejna część?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Chyba zenon.dan bierze wszystkich na przeczekanie...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Dziękuję za pozytywne komentarze.
@Johny8 , jeśli biorę na przeczekanie, to nie z wyrachowania. Piąta część skończona, ale wyszło blisko 30 stron.
Nie mam czasu zrobić korekty, a nie chcę wrzucać na pokątne bez jakiegokolwiek sprawdzenia.
Najbliższe dni mam mocno napięte, więc nie zanosi się na szybką publikację.
Jak tylko będę miał trochę wolnego czasu, na pewno się za to zabiorę.
Na osłodę, jakiś czas temu na pokątnych pojawiło się moje inne opowiadania, nie związane z niniejszą serią. Tytuł: Weekendowe nadgodziny.
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.