Ach, młodość (I)

30 kwietnia 2016

Szacowany czas lektury: 5 min

Poniższe opowiadanie znajduje się w poczekalni!

Proszę o wyrozumiałość, gdyż to pierwsze opowiadanie, które piszę.
P.S. Na razie nie ma zbyt dużo erotyki, ale to dopiero pierwsza część i historia dopiero się zaczyna. :) Miłej lektury.

Wszystko zaczęło się, odkąd na poważnie zacząłem interesować się seksem i wszystkim, co było z tym związane. W trzeciej klasie gimnazjum na co dzień dane mi było obserwować kształty koleżanek z klasy. Jako fetyszysta stóp, czułem się wniebowzięty, mogąc przez pełne czterdzieści pięć minut wpatrywać się w nogi i stopy dziewczyn siedzących przede mną i w równoległym rzędzie w salach lekcyjnych. Moimi ulubienicami były cztery koleżanki. Tola, rudowłosa, wesoła dziewczyna, z którą często rozmawiałem na korytarzach. Nawet nie podejrzewała, jak często jest obiektem moich nocnych seansów w łóżku. Ewa, uchodząca w klasie za największą jędzę, nosiła czarne obcisłe legginsy i skarpetki odsłaniające kostki. Baśka, chodź nie była najładniejsza, popisać się mogła długimi, zgrabnymi nogami, zasłoniętymi nieudolnie jedynie przez miniówkę i cieliste rajstopki. No i Zosia, obiekt moich westchnień od wielu miesięcy. Marzyłem o niej, lecz byłem pewien, że nie mam u niej najmniejszych szans. Była piękną, niebieskooką blondynką z włosami sięgającymi pasa. Miała oczywiście chłopaka , ale nikt nie zabroni mi marzyć o niej wieczorami pod kołdrą czy pod prysznicem. Tak więc czas nieubłaganie leciał, zbliżał się koniec roku szkolnego i wszystko wskazywało na to, że wyjdę z gimnazjum nie „poznawszy” bliżej żadnej z moich wybranek.

Na maj zaplanowano trzydniową wycieczkę nad jedno z mazurskich jezior. Było to dla mnie nieco kłopotliwe, gdyż jako niemal obłąkany onanista nie mogłem wytrzymać nawet dnia bez masturbacji, a oczywiście dzieląc z kimś pokój, miałbym z tym nie lada problem. Niestety, moje obawy się spełniły. Trafiłem do jednego z dwuosobowych pokojów razem z kolegą z klasy, Marcinem.

Wiąże się z nim dość ciekawa historia. Mianowicie Marcin był bardzo urodziwym chłopcem. Miał krótkie blond włosy i wyglądał, jakby był wiecznie lekko opalony. Krótko mówiąc, przystojniak. Rzadko widywano go bez jednej przedstawicielek płci pięknej, które podobno często robiły mu dobrze, czym zasłużył sobie na zazdrość kolegów oraz miano szkolnego podrywacza i macho. Marcin ubierał się jak każdy inny nastolatek, lecz lubił zakładać modne w tym czasie „vansy” i białe skarpetki pod kostkę, kontrastujące z opaloną skórą jego nóg. Ten widok zwykle doprowadzał mnie do wstydliwego wzwodu. Martwiło mnie to, gdyż coraz częściej zadawałem sobie pytanie - czy jestem gejem? Nie miałbym życia w szkole. Dlatego zawsze starałem się unikać Marcina i zachować swój sekret dla siebie. A teraz okazało się, że ten chłopiec będzie ze mną mieszkał przez 3 dni.

Wszedłem do pokoju oznaczonego numerem 15. Ze zgrozą dostrzegłem, że pomieszczenie jest maleńkie i między dwoma łóżkami jest najwyżej półtora metra odstępu. Zacisnąłem zęby, i zacząłem się rozpakowywać. Nagle usłyszałem kroki na korytarzu i drzwi cicho się uchyliły.

- Można? - usłyszałem miły głos.

- Eee, jasne, wchodź. To wspólny pokój przecież.

Marcin cisnął swoją torbę z bagażami na drugie łóżko i przecisnął się obok mnie do ciasnej łazienki. Po chwili usłyszałem, jak oddaje mocz, spuszcza wodę i myje ręce. Z przerażeniem zdałem sobie sprawę, że wgapiam się w drzwi ubikacji. Powróciłem do rozkładania rzeczy osobistych. Mój lokator klepnął mnie w ramię:

- Chodź, pani kazała się stawić na dole.

- J-jasne - zdołałem wydukać.

- Co się ze mną dzieje? - pomyślałem zdezorientowany.

Cały dzień poświęciłem na przemyślenie tego, co wydarzyło się rano. Nie brałem czynnego udziału we wspólnej zabawie mojej klasy do momentu, aż spostrzegłem Zosię, która grała w piłkę z innymi dziewczynami, ubrana jedynie w obcisłe legginsy i w białą koszulkę, która przy każdym ruchu odsłaniała płaski brzuszek dziewczyny. Przez prześwitujący materiał dało się zauważyć stanik ukrywający obfity jak na wiek Zosi biust. Ledwo ukryłem erekcję, udając, że zawiązuję but. Spytałem wychowawczyni, czy mogę iść do schroniska, a usłyszawszy pozwolenie pomknąłem do swojego pokoju, zatrzymując się dopiero przed drzwiami. Otworzyłem je. Pokoik był pusty. Rzuciłem się na łóżko, zdejmując jednocześnie buty, skarpetki, spodenki, koszulkę i na koniec szorty. Leżałem chwilę na pościeli, nagi i rozgrzany, ciągle mając przed oczami widok Zosi. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Sięgnąłem do plecaka po chusteczki. Wziąłem jedną i rozłożyłem obok, po czym chwyciłem stojącego drąga między moimi nogami. Nie pragnąłem szczególnej rozkoszy, ale zwyczajnej ulgi od nieznośnego napięcia. Mimo to, po kilkunastu ruchach ręką po członku, wytrysnąłem. Wstrząsnął mną tak potężny orgazm, że aż wygiąłem się w łuk, a moje stopy wygięły się do wewnętrznej strony. Chusteczka się nie przydała. Nie zdążyłem jej podnieść. Upaprałem pościel i nogi. Oparłem głowę na poduszce i leżałem tak długo, niczym nie skrępowany. Prawie usnąłem, myśląc o Zosi, Toli, Ewie i Baśce, a nawet o Marcinie, i poczułem, że mój penis znów budzi się do życia. Sięgnąłem do niego i przejechałem palcem wskazującym po gładkiej skórce. Z tępego odrętwienia wyrwał mnie donośny głos, który sprawił, że prącie opadło, a serce stanęło:

- Co tu się odpier...

CDN.

Ten tekst odnotował 9,480 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 5.63/10 (12 głosy oddane)

Komentarze (3)

0
0
Już planuję 2 część 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Jest parę błędów, ale i tak nieżle 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.