Wspomnienie z mojej młodości (bardzo osobiste)

5 października 2022

Szacowany czas lektury: 44 min

Poniższe opowiadanie znajduje się w poczekalni!

Jakiś czas mnie tutaj nie było. Mam dla Was bardzo osobisty tekst, który dla niektórych może być niezrozumiały i niesmaczny. I mogę ich zrozumieć.
Lecz jest to moje i tylko moje, i musiałam dużo rzeczy przerobić aby podzielić się tym wspomnieniem. Nie oczekuję oklasków ani słów potępienia. To moje życie.
Mimo wszystko życzę ciekawej lektury. Dziękuję za wszystkie komentarze.

        Opowiem wam o osobie, dzięki której jestem taką kobietą, jaką jestem teraz. To wszystko zawdzięczam mojej Mamie.
        

        Była samotną matką. Kobietą, którą opuścił mężczyzna, kiedy tylko dowiedział się o ciąży. Pracowała ciężko, aby zapewnić nam życie na odpowiednim poziomie, tak, aby niczego nam nie brakowało, a ja, żebym miała odpowiednie warunki do nauki i życia. Mieszkałyśmy skromnie, w małym mieszkanku, tak zwanej kawalerce, miałyśmy dla siebie jeden pokój z wnęką i małą kuchnią oraz łazienką. Wnęka była moim królestwem, oddzielona od reszty pokoju meblościanką i odgradzającą przejście założoną kotarą. Miałam tam swoje łóżko i malutką szafeczkę. Była jeszcze przyczepiona do jednej ze ścian lampka nocna. Na ścianach królowały plakaty muzycznych idoli tamtych czasów. Taka moja enklawa, samotnia z odrobiną intymności. Mama miała stałą pracę i poświęcała całe swoje życie, aby mnie wychować. Nie miała nigdy przede mną żadnych tajemnic. Od najmłodszych lat, kiedy tylko byłam w stanie zrozumieć, co do mnie mówi, dużo rozmawiałyśmy. Zawsze byłyśmy sobie bardzo bliskie, bo przecież byłam i jestem jedynaczką, a ponieważ ojca nie było, byłyśmy bardziej jak siostry niż jak matka i córka. Często widywałam ją nago, nie ukrywała przede mną swojego ciała. Brałyśmy razem kąpiele, zarówno kiedy byłam małą dziewczynką, jak i później, kiedy byłam już starsza, kiedy zaczęłam dorastać. Miałam okazję oglądać Jej ciało, Jej budowę, patrzyłam i podziwiałam, jaka jest piękna. Uwielbiałam te kąpiele, kiedy razem siedziałyśmy w wannie, wygłupiałyśmy się, rozmawiałyśmy. Zawsze cieszyłam się na ten czas, nie mogłam doczekać się, kiedy razem zanurzymy się w wodzie, kiedy będziemy tak blisko siebie, nagie. Mama mydliła mnie, ja namydlałam Ją, myłyśmy się nawzajem. Powiedziała mi, już wiele lat później, że chciała, abym świadomie i bez skrępowania cieszyła się w dorosłym życiu swoim ciałem i miała udane życie erotyczne. Abym akceptowała i kochała siebie i swoje ciało takim, jakie się stało. Dlatego pokazywała mi swoje ciało, dlatego niczego nie ukrywała i pokazywała wszystkie aspekty życia. Zawsze miała dla mnie czas, zawsze udzielała mi odpowiedzi na wszystkie, nawet najgłupsze, pytania i zawsze szczerze i uczciwie podchodziła do mojej edukacji i mojego rozwoju. Do dzisiaj pamiętam wiele wspólnych kąpieli, kiedy siedziałyśmy razem w wannie, rozmawiałyśmy, a ja jeszcze dodatkowo mogłam podziwiać i zazdrościć jej ciało. Była piękną kobietą. Miała krótkie ciemne włosy, ładny duży biust, którego już, jako dziecko bardzo Jej zazdrościłam. Chciałam mieć takie piersi jak Ona. Pamiętam jak goliła swoje nogi i włosy na łonie. Kiedy Ją kiedyś zapytałam, dlaczego to robi, odpowiedziała, że kobieta powinna zawsze dbać o swoje ciało, pielęgnować je i przede wszystkim akceptować i lubić. Wiedziałam, nawet kiedy ma okres, ponieważ zdarzało mi się widzieć jak aplikuje lub wymienia sobie tampon. Pamiętam do dziś ten obraz, kiedy opierała nogę o brzeg toalety i wsuwała tampon, lekko uginając przy tym nogi. Takie szczegóły zapamiętałam, które sama później wielokrotnie wykonywałam i wykonuję będąc dorosłą osobą. I nie czułam się w takich momentach jakoś zawstydzona. Byłam raczej zaszczycona tym, że obdarza mnie takim zaufaniem i nie kryje tego czasu, który jest tak naturalny w życiu każdej kobiety. Miesiączkujące kobiety dbają o higienę i czystość w tym szczególnym okresie i tyle. Zawsze to powtarzała. To było dla mnie naturalne i normalne zachowanie. Tak więc spokojnie dorastałam sobie ciesząc się, że mam tak wspaniałą Mamę. Kiedy byłam starsza, kiedy zaczęłam dorastać, Mama rozmawiała ze mną na temat zmian, jakie czeka moje ciało, czego mogę się spodziewać i mówiła o wszystkim, abym nie czuła się zaskoczona ani zdziwiona następującymi w moim ciele zmianami. Wyjaśniła mi wtedy, co dzieje się z ciałem kobiety, jakie zmiany następują i czego mogę spodziewać się ze strony mojego zmieniającego się ciała. Wiedziałam skąd biorą się dzieci, oczywiście wyjaśniała mi to stosownie do wieku, w jakim pytałam. Mówiła o zbliżającej się przemianie w moim ciele, w jego budowie i przemianie wewnętrznej, o miesiączce, którą niechybnie dostanę i o ochronie niezbędnej w tym czasie. Mówiła mi także o zmianach w ciałach chłopców, w jaki sposób zmienia się ich ciało. Byłam świadoma tego, że ciało zarówno kobiety, jak i mężczyzny, a właściwie dziewczynki i chłopca, zmienia się przechodząc kolejne fazy rozwoju. Nam rosną piersi i zaczynamy miesiączkować, a chłopcy mają wzwody i nocne polucje. Zmieniamy się zarówno fizycznie, jak i psychicznie, tylko u chłopców ten drugi rodzaj dojrzewania przebiega znacznie dłużej. Jeśli chodzi o temat seksu była zawsze absolutnie otwarta. Powiedziała mi wszystko, co trzeba wiedzieć, gdy tylko dorosłam na tyle, żeby to zrozumieć. Powiedziała mi, skąd się biorą dzieci i przekonywała mnie też, że seks jest przyjemny i dostarcza wielu radosnych chwil, bywa czasami rewelacyjny i, że kiedy poznam odpowiedniego chłopca, którego naprawdę pokocham, to będą najlepsze chwile mojego życia. A uprawianie seksu będzie ważnym elementem wspólnego życia. Kiedy zauważyła podczas jednej z kąpieli, że zaczynają rosnąć mi piersi, że wyraźnie stają się większe, zapytała jak się z tym czuję. Odpowiedziałam, że z jednej strony cieszę się, bo wiem, że zaczynam stawać się kobietą, ale jednocześnie trochę się wstydzę. Jednak zdecydowanie czekam na dalsze zmiany wynikające z dorastania i przemieniania się w kobietę. I powiedziałam Jej także, że zauważyłam na moim podbrzuszu już pojawiający się meszek owłosienia. Następnego dnia udałyśmy się do sklepu i wybrała dla mnie, i dla siebie również, kilka staników i nowych majtek. Gdy wróciłyśmy do domu zrobiłyśmy mały przegląd zakupionych rzeczy. Przymierzałam kilka rodzajów staników, a Ona swoim fachowym okiem oceniała, który będzie dla mnie odpowiedni. Ja przymierzałam, Mama z uśmiechem na ustach przyglądała się temu. Potem Ona zaczęła przymierzać kupione dla siebie staniki i majtki. Z zazdrością i podziwem patrzyłam na Nią. Widziała moje spojrzenia i powtarzała, że już niedługo i ja będę tak piękna, jak Ona i, że każdy chłopak będzie chciał mieć taką dziewczynę jak ja.

Kiedy mając 14 lat dostałam pierwszej miesiączki, pamiętam jakby było to wczoraj, że była to sobota, nie była to dla mnie żadna niespodzianka ani zaskoczenie. Obudziłam się rano i wstając z łóżka spostrzegłam plamę krwi na piżamie i na pościeli. Kiedy tylko powiedziałam o tym Mamie, przytuliła mnie mocno do siebie i pomogła mi z pierwszą podpaską. Bolał mnie trochę brzuch więc kazała mi wracać do łóżka, leżeć i odpoczywać. Sama wyszła z domu i po powrocie weszła do mojego pokoju z małym torcikiem, na którym była  zapalona świeczka. Mama powiedziała, że to z okazji mojego pierwszego okresu i, że z tego powodu ogłasza Dzień Kobiet i zaprasza mnie po południu na lody. Byłam szczęśliwa, Mama cieszyła się, dlatego, że stawałam się kobietą.
Zawsze mi powtarzała, że należy przywiązywać ogromną wagę do swego wyglądu. Robiła mi manicure, pokazała mi, jak się robi makijaż. Pokazywała i podsuwała do czytania różne książki, o których potem mogłyśmy podyskutować. I tak przez kilka kolejnych miesięcy i lat wspólnie żyłyśmy obok siebie, stając się dla siebie bardziej przyjaciółkami niż mamą i córką. Koleżanki zazdrościły mi takiej Mamy. Zazdrościły mi tak bliskiej relacji z Mamą, tak dobrego kontaktu, jaki ze sobą miałyśmy.
Wielokrotnie od tego czasu, to znaczy od mojej pierwszej miesiączki, rozmawiałyśmy sobie na różne tematy, na temat seksu i relacji damsko-męskich oczywiście najczęściej. Siadałyśmy zazwyczaj sobie po kąpieli w pokoju i Mama odpowiadała na moje pytania, mówiła i wyjaśniała wszystko tak jak potrafiła najlepiej. Podczas wielu wcześniejszych rozmów zdążyła mi już powiedzieć, jak zbudowana jest kobieta, jak wygląda mężczyzna, jak rodzą się pomiędzy nimi wspólne relacje i do czego może pomiędzy nimi dojść.
Pamiętam, że jakoś wiosną, pewnie miałam już 15 lat, pewnego wieczora podczas rozmowy o budowie ciała kobiety i oglądaniu w książkach na ilustracjach różnych rodzajów kobiecej i męskiej budowy, rozebrała się, i szeroko rozsuwając nogi, pokazała wszystko na sobie. Stwierdziła, że lepiej, jeśli pokaże mi, jak wygląda kobieca anatomia na żywo, niż miałabym wpatrywać się w jakieś ilustracje w książkach. W które i tak się wpatrywałam szczerze mówiąc. Siedziałam wpatrzona w Jej krocze, a Mama pokazywała mi na sobie poszczególne części ciała. Pokazała wargi sromowe, duże i małe, i wejście do pochwy. Szeroko je rozsunęła i pokazała, skąd wypływa mocz, czyli ujście cewki moczowej, i pokazała znajdujące się poniżej wejście pochwy. Pokazała także, w którym miejscu jest łechtaczkę. Czytałam o niej w książkach, przewijała się w naszych rozmowach, ale pierwszy raz miałam okazję zobaczyć, jak wygląda. Pamiętam, jak powiedziała, że to najważniejszy organ, poza mózgiem, odpowiedzialny tylko i wyłącznie za dostarczanie kobiecie rozkoszy. Powiedziała mi też o masturbacji. Mówiła, że większość dorastających chłopców masturbuje się, aby dać upust swojemu, spowodowanemu dorastaniem, podnieceniu. Że zazwyczaj wtedy chwytają w ręce członka i pocierają tak długo, aż nastąpi wytrysk nasienia. Wiedziałam z wcześniejszych rozmów, jak są chłopcy zbudowani, że mają erekcję i czym jest sperma. Wiedziałam więc, na czym polega ta czynność. Powiedziała mi także, że jest to najlepsza forma na poznanie swojego ciała i swoich reakcji. Mówiła, że masturbacja to nie tylko domena chłopców, dziewczynki też czasami się masturbują. I dodała, że chłopcy robią to zdecydowanie częściej niż dziewczynki. Powiedziała mi także, że osobiście nie lubi tego słowa, sama woli używać słowa: „automiłość”. Wyjaśniła mi, że kobiety nie zawsze potrzebują mężczyzn, aby zaspokoić swoje pragnienia. I jeżeli tylko chcą, to mogą poprzez masturbację dostarczyć sobie przyjemności. Oczywiście zapytałam od razu, jak robią to kobiety. Powiedziała mi, że kobiety zazwyczaj dotykają się, najczęściej pieszcząc łechtaczkę, niekiedy wsuwają do pochwy palce lub inne przedmioty zbliżone kształtem do penisa dostarczając sobie przyjemnych doznań. Dodała również, że kiedy Ona była mniej więcej w moim wieku, należała do tej grupy dziewcząt, które chętnie poznawały swoje ciało, więc często dotykała się i dzięki temu nauczyła się dawać sobie przyjemność. Zawsze mi powtarzała, że masturbacja nie jest szkodliwa, że pozwala rozładować napięcie erotyczne i ma wiele innych zalet. Pomaga w każdym wieku poznać własne ciało i dowiedzieć się, jak wielką może ci ono dać rozkosz. Pomaga bardziej polubić siebie. Jeśli będziesz się akceptować, przekonasz się, że potrafisz być bardziej otwartą i swobodniejszą. Autoerotyzm jest jednym z niewielu dostępnych nam przyjemnych przeżyć, które nie pociągają za sobą żadnego ryzyka dla zdrowia fizycznego ani psychicznego. Lubiła i nadal lubi dotykać się sprawiając sobie przyjemność. Tak mniej więcej przedstawiała mi swoją teorię na masturbację. Mama powiedziała, że nie ma zamiaru ukrywać przede mną, że teraz, będąc dorosłą kobietą, sama często ma ochotę na dotykanie się i dawanie sobie przyjemności. Wyjaśniła mi, że pomimo tego, iż jest sama, jest kobietą, która doświadcza podniecenia seksualnego i która musi, a raczej chce i pragnie, rozładować to napięcie. Bo bycie samotną kobietą nie jest jednoznaczne z zanikiem potrzeb seksualnych. A, że nie ma ochoty ani zamiaru na spotykanie się z mężczyznami, w związku z tym się dotyka i pieści. Powiedziała mi także, że źle się wyraziła, nie musi, tylko lubi taką formę dawania sobie przyjemności. Lubi się pieścić i lubi sprawiać sobie przyjemność. Ponieważ kocha siebie i swoje ciało, i chce dostarczać mu jak najwięcej dobrych emocji. W związku z tym nie ma zamiaru ukrywać tego faktu przede mną oraz tego, że czasami może się zdarzyć, że mogę zobaczyć lub usłyszeć jak to robi. Najpierw chciała to zachować w sekrecie, ale później uznała, że skoro zawsze była wobec mnie całkowicie szczera i otwarta, to, dlaczego miałaby kryć się z czymś, co uważała za naturalne i normalne. Bardzo mi zaimponowało jej wyznanie, poczułam się doceniona przez nią, poczułam, że dostaję dostęp do jej ostatniej tajemnicy. To, że się masturbuje, wcale mi nie przeszkadzało. Właściwie to poczułam się nawet w pewien sposób wyróżniona, dlatego że zechciała podzielić się ze mną czymś tak intymnym. Ja piętnastolatka i wiem o takiej sprawie. Mówiąc szczerze, dla mnie było to także ciekawe, interesujące i podniecające. Przytuliłam się do niej, powiedziałam, że Ją kocham i dziękuję za zaufanie. Posiedziałyśmy jeszcze trochę. Pytałam o wszystko, co przychodziło mi wtedy do głowy. Chciałam jak najwięcej dowiedzieć się o masturbacji, interesowało mnie wszystko. Co kobiety wtedy robią, co robi Ona, skąd wie, że ma taką potrzebę i co się wtedy czuje. Powiedziała mi o różnych sposobach masturbacji. Powiedziała mi, że każda kobieta ma swój sposób masturbowania i że ona zna kobiety, które potrafią osiągnąć orgazm od samego ściskania ud. Że są takie które, przesuwają tylko poduszkę pomiędzy nogami, inne, tak jak ona, się dotykają palcami. Wspomniała także, że są różne przedmioty kształtem przypominające męskie członki, które można używać, wsuwając w pochwę. Powiedziała, że mówi się na nie dildo i że mogą być też takie na prąd, które nazywają się wibratorami. Lub, że używają prysznica, aby się masturbować.


– Prysznica? – zapytałam zdziwiona, bo jakoś nie mogłam tego sobie wyobrazić.
– Tak, prysznica – odpowiedziała – kierują wtedy strumień wody na swoje piersi i łono.

Z odpowiadającą im siłą i w odpowiednie miejsce na ciele, które przynoszą im satysfakcję i dostarczają przyjemności.

– Tak jak Ty, kiedy hartujesz ciało? – zapytałam, bo pamiętałam, że zawsze na koniec kąpieli Mama zimnym prysznicem spłukiwała swoje piersi i ciało. I uczyła tego także mnie. Mówiła, że dzięki zimnym prysznicom ciało jest jędrniejsze a organizm zdrowszy.
– Dokładnie tak – mówiła – tylko wtedy woda nie może być tak zimna – jakoś dziwnie uśmiechając się, dodała.

Nie będę zaprzeczać, oglądałam, rozpoznawałam i dotykałam już wcześniej swoje dojrzewające i zmieniające się ciało. Oglądałam się w lustrze, patrzyłam, jak rosną mi piersi i pojawia się coraz więcej włosów na łonie formujących się w charakterystyczny trójkątny kształt. Oglądałam i dotykałam się między nogami, patrząc, jak zmienia się moja budowa. Poznawałam całe swoje ciało wraz z jego rozwojem, do czego zresztą namawiała mnie Mama. Zawsze powtarzała, że kobieta musi znać swoje ciało, swoje potrzeby i swoje reakcje. Mówiła, że ciało samo daje znać, czego potrzebuje, tylko trzeba umieć rozpoznać te znaki. I oczywiście chcąc poznać swoje ciało jak najlepiej, próbowałam wszystkich sposobów, które wymieniała podczas rozmów o masturbacji. Próbowałam ściskać uda, siadałam i kołysałam się na poduszce, sięgałam palcami. I kiedyś, kiedy na koniec kąpieli zimny prysznic polewał moje ciało, przypomniałam sobie o tym sposobie masturbacji. Spróbowałam. Wyregulowałam moc i temperaturę wody i skierowałam strumień pomiędzy nogi. Na początku było dziwnie, ale potem zaczęłam czerpać przyjemność, kiedy woda obmywała moje łono. Trzymałam prysznic dokładnie naprzeciw szeroko otwartych ud, woda uderzała, a ja nawet do końca nie wiedziałam gdzie, ale było miło. Kiedy wyszłam z łazienki, Mama spojrzała w moją stronę i powiedziała:

– I co córeczko bawiłaś się prysznicem? Jakie to uczucie jak strumień wody uderza w twoje łono?
– Nie wiem, o czym mówisz – odpowiedziałam zdecydowanie za szybko.
– Widzę, jak jesteś zaczerwieniona na twarzy – powiedziała – myślę, że wiem, co robiłaś i nie mam nic przeciwko. Jeśli chcesz, możemy o tym porozmawiać?
– Przepraszam, nie chciałam cię okłamywać. Po prostu nie wiedziałam, co powiesz? – odpowiedziałam.
– A co ja mam ci powiedzieć? – odparła – poznajesz swoje ciało i tyle. Cieszę się, że nie masz z tym problemu. A sam prysznic? – zawiesiła pytanie.
– To było dla mnie nowe doznanie. Jeszcze nie wiem, czy podobało mi się, muszę to przemyśleć – odparłam.
– Mamo a ty używasz prysznica, aby się masturbować? – szybko zapytałam.
– Czasami tak córeczko – szczerze odpowiedziała – lubię takie delikatne i nieśpieszne dawanie sobie przyjemności.

Powiedziała mi także, że w następnym tygodniu, w poniedziałek po południu idzie do swojego ginekologa na badania, ponieważ świadoma kobieta powinna regularnie się badać. Zapytałam, czy mogę Jej towarzyszyć i czy może mi powiedzieć, jak takie badanie wygląda. Opowiedziała mi ze wszystkimi szczegółami, jak przebiega taka wizyta i powiedziała, że zadzwoni do lekarza i zapyta, czy mogę być z Nią podczas badania. Bardzo chciałam z Nią być. Potem poszłyśmy spać. W poniedziałek będąc w szkole, myślałam, tylko aby jak najszybciej znaleźć się w domu i usłyszeć od Mamy informację. Kiedy wróciłam i usiadłyśmy do obiadu, Mama powiedziała, że lekarz zgodził się na naszą wspólną wizytę. Przesunął ją tylko na koniec kolejki. Miałyśmy wejść jako ostatnie. Odrobiłam lekcję. Kiedy przyszła pora wyjścia, mama wykąpała się, założyła świeżą bieliznę, po czym ubrałyśmy się i poszłyśmy. Gabinet znajdował się w domu doktora. W poczekalni siedziała tylko jedna pani w zaawansowanej ciąży. Kiedy opuściła gabinet, wyszedł doktor i zaprosił nas do środka. Weszłyśmy, doktor przywitał się z nami, podając nam rękę. Mnie się przedstawił, jako że widzieliśmy się pierwszy raz. Poprosił, abyśmy usiadły. Siadając, rozglądałam się ciekawie. Nie wiedziałam przecież, jak wygląda gabinet ginekologa, ale zauważyłam biurko, krzesło i wieszak. Doktor zza parawanu przyniósł krzesło, na którym mogłam usiąść obok Mamy. Duża część gabinetu była oddzielona parawanem, za którym, jak się później dowiedziałam, była kozetka i fotel do badania. Pan doktor pochwalił moją Mamę za to, że przyprowadziła córkę. Powiedział, że to najlepszy sposób na odczarowanie ginekologa i dobry sposób na nauczenie młodej kobiety dbałości o własne zdrowie. Mama potwierdziła jego słowa, zaznaczając, że inicjatywa przyjścia razem wyszła ode mnie. Dodała także, że chciałaby, abym nie tylko obejrzała gabinet, ale bym także mogła być obecna przy całym badaniu i czy doktor nie ma nic przeciwko. Doktor powiedział, że nie jest to dla niego problemem i, że chciałby, aby każda matka tak świadomie podchodziła do uświadamiania swojej córki. Potem przeszedł do właściwej części wizyty. Otworzył Mamy kartotekę i zaczął zadawać pytania. Pytał o ostatnią miesiączkę, o to, czy Mama zauważyła jakiekolwiek problemy ze strony układu rozrodczego lub, czy ma jakieś konkretne zapytania dotyczące jej zdrowia. Zapytał także o to, czy w czasie od ostatniej wizyty Mama odbywała stosunki płciowe. Nadstawiłam szeroko uszy i usłyszałam, że nie. Potem powiedział, że chciałby Mamę zbadać i poprosił, aby przygotowała się do badania. Mama wstała i chwyciwszy mnie za rękę, pociągnęła ze sobą. Za kotarą znajdowała się kozetka i fotel. Mama zaczęła się rozbierać. Zdjęła spodnie i majtki, które powiesiła na krześle i usiadła na kozetkę. Ja w tym czasie spoglądałam na fotel. Zainteresował mnie jego kształt. Oparcie i podstawa umożliwiająca półsiedzącą pozycję z odchodzącymi od niego szeroko rozstawionymi podnóżkami. W podstawie niewielkie półokrągłe wycięcie i stojący tuż obok okrągły taborem. W pewnym oddaleniu stała duża lampa, a z boku stolik z przyborami lekarskimi. W tym czasie za kotarę wszedł doktor. Rozłożył na fotelu papierowe prześcieradło, włożył rękawiczki i zaprosił Mamę na fotel. Mama usiadła, nogi położyła na podnóżkach. Szeroko rozwarte pozwalały mi zobaczyć Mamę, a właściwie jej krocze, w całej okazałości, że się tak wyrażę. Doktor poprosił ją, aby trochę jeszcze zsunęła się niżej, włączył lampę. Mama powiedziała, abym do niej podeszła i chwyciłyśmy się za rękę. Patrzyłam na to, co robi doktor. Powiedział, że teraz przeprowadzi badanie palpacyjne. Najpierw palcami dotykał Jej łono, przesuwał palcami po nim. Potem nałożył żel na swoje palce i dwa wprowadził do pochwy. Druga dłoń w tym czasie naciskała Mamy podbrzusze w różnych miejscach. Jednocześnie doktor pytał, czy któryś ucisk powoduje ból lub dyskomfort. Kiedy wysunął palce, powiedział, że teraz pobierze wymaz z pochwy i sięgnął do stolika po jakiś przyrząd. Posmarował  część przyrządu przypominającą dziób kaczki jakimś żelem, po czym zaczął wsuwać go w pochwę. Kiedy umieścił go w całości, przekręcił i zaczął dokręcać znajdującą się przy nim śrubkę. Powiedział, zwracając się do mnie, że jest to wziernik, który rozciąga mięśnie pochwy, a śrubka jest po to, aby mięśnie te ponownie się nie zacisnęły, uniemożliwiając obejrzenie całego wnętrza, pozwala obejrzeć od środka pochwę i szyjkę macicy a równocześnie pozwala na pobranie próbki do badań cytologicznych. Sięgnął po wacik na długim patyczku i włożył go do pochwy. Potem wyjął go i zamknął w probówce. Wyciągnął wziernik i zakończył badanie, zdjął rękawiczki i powiedział, że jeszcze zbada piersi i poprosił Mamę, aby położyła się na kozetce. Mama zeszła z fotela, zdjęła bluzkę i stanik i położyła się na kozetkę. Leżała na plecach a ja podziwiałam jej nagość. Jedną rękę położyła pod głowę. Doktor pochylił się nad nią i zaczął uciskać pierś, najpierw jedną potem drugą. Podziękował Jej, poprosił, aby się ubrała i przeszedł do biurka. Mama, uśmiechając się do mnie, włożyła ubranie. Wróciłyśmy i usiadłyśmy przed biurkiem. Powiedział, że wszystko jest w porządku, jak będą wyniki badania, to się odezwie. Zapytał mnie także o wrażenia z wizyty, o to, czy coś mnie zaskoczyło i czy mam jakieś pytania. Odpowiedział na moje zapytania. Poza tym jeszcze raz pochwalił Mamę za decyzję o przyjściu ze mną i zaprosił na następną wizytę. Wracając do domu, weszłyśmy do kawiarni na lody. Mama była zadowolona, ja byłam zadowolona. Nasz wspólny wspaniały kobiecy świat.

Tak mijały kolejne dni. Razem chodziłyśmy na basen, razem odrabiałyśmy moje zadania domowe, czasami razem spałyśmy w Jej łóżku. Pewnej nocy, kiedy nie mogłam zasnąć i leżałam cichutko w swoim łóżku, usłyszałam, że Mama kładzie się spać. Zgasiła światło, docierał do nas tylko poblask świateł ulicy, a ja nadal leżałam, nie mogąc zasnąć. Nie wiem, jak długo to trwało. Leżałam i słuchałam ciszy. A właściwie cisza wcale nie docierała do moich uszu. Słyszałam tylko, jak mi się zdawało, przyspieszony oddech Mamy. Zaciekawiona wstałam i odsłoniłam delikatnie odgradzającą mnie od pokoju kotarę. Zobaczyłam Mamę, która leżąc na łóżku, manipuluje palcami pomiędzy rozwartymi nogami. Chciałam się wycofać i nie przeszkadzać, jednak coś nie pozwalała mi wrócić do łóżka. Stałam i patrzyłam. Zafascynowana widokiem przyglądałam się Mamie. Jedną dłonią ściskała piersi, widziałam zarys sterczących brodawek, a drugą ręką pieściła pochwę. Widziałam, jak palcami przesuwa wzdłuż krocza, jak wsuwa w siebie palce, jak przesuwa palcami po łechtaczce. Byłam świadkiem jej masturbacji. Stałam i patrzyłam zafascynowana. Oddech Jej stawał się coraz głębszy, do moich uszu dochodził coraz głośniejszy jęk, aż w pewnym momencie przez ciało zaczęło przechodzić drżenie połączone z głośnym dyszeniem i jęczeniem. Uspokajała się, jeszcze delikatnie pocierała łono. Kiedy uspokoiła się, wysunęła dłoń, położyła na bok, przykryła kołdrą i zasnęła. Wróciłam do swojego łóżka na drżących nogach i z dziwnym uczuciem narastającym w moim podbrzuszy. Położyłam się i zaczęłam myśleć o tym, czego byłam przed chwilą świadkiem. Wsunęłam nieśmiało dłoń pod gumkę spodni od piżamy. Sięgnęłam ręką do swojego łona i wcale nie zdziwiło mnie, że jest wilgotne. Nie był to pierwszy raz, kiedy wilgotniałam pomiędzy nogami. Wiedziałam także, dlaczego tak się dzieje. Podnieciłam się. Chwilę przesuwałam palcami po wilgotnej szparce. Starałam się naśladować ruchy, które widziałam u Mamy. Kiedy tak się dotykałam, było mi przyjemnie, podobał mi się ten dotyk. Zasnęłam z dłonią w spodniach. Wieczorem, następnego dnia, po kąpieli poprosiłam Ją o rozmowę. Powiedziałam, że przez przypadek widziałam Jej wczorajszą masturbację. Wcale nie była zaskoczona ani tym bardziej zła z tego powodu. Powiedziała, że prędzej czy później musiał nastąpić ten moment, kiedy stanę się mimowolnym świadkiem takiego Jej zachowania. Spodziewała się, że zdarzy się taki dzień lub noc, kiedy zobaczę, jak się pieści. Mimo wszystko przeprosiła, że byłam tego świadkiem. A ja przecież nie byłam zła, co od razu Jej powiedziałam. Dodałam, że cieszę się i, że sama chciałabym doświadczyć tego stanu uniesienia, który był Jej udziałem, a którego byłam świadkiem. Przyznałam się, że wczoraj po tym, co widziałam, sama dotykałam się, przyznałam, że było mi przyjemnie. Powiedziałam Jej, że chciałabym się nauczyć masturbacji, ale nie wiem do końca, co mam robić. Mama odpowiedziała, że kiedy będę chciała, będę miała taką potrzebę, to organizm sam podpowie mi, co robić. Przypomniała mi wcześniejsze rozmowy na ten temat. Co zazwyczaj wtedy się dzieje i co zazwyczaj kobiety robią, aby zaspokoić swoje pragnienia. Przytuliłyśmy się mocno, a potem zgasiłyśmy światło i poszłyśmy spać. A raczej każda leżała w swoim łóżku. Miałam ochotę dotykać swojego ciała, chciałam sprawić sobie przyjemność. Odtwarzałam w pamięci słowa Mamy. Rozpięłam górę od piżamy i delikatnie dotykałam piersi. Badałam fakturę skóry, ich miękkość i jędrność, uciskałam brodawki. Próbowałam różnych sposobów dotykania. Robiło się mi przyjemnie, mrowienie przechodziło przez ciało, jedną rękę zsunęłam niżej, sięgnęłam pod gumkę spodni. Dotknęłam włosów, przesunęłam się po nich, dotykając szparki. Sklejone płatki pochwy były lekko wilgotne. Robiłam wszystko, aby poczuć przyjemność. Szczerze powiedziawszy, starałam się bardzo, ale nie wychodziło. Byłam zła. Sfrustrowana leżałam na łóżku. Tak bardzo chciałam. Może za bardzo. A potem usłyszałam ciche pojękiwania Mamy. Czyli znowu sprawiała sobie przyjemność. Znów mogłam być świadkiem Jej przyjemności. Teraz już otwarcie stanęłam w oddzielającej nas przestrzeni. Stojąc tak, w rozpiętej piżamie patrzyłam na Nią.

– Mamo – odezwałam się i czekałam.
– Tak córeczko – powiedziała, przerywając masturbację i spoglądając w moją stronę.
 – Chciałabym położyć się obok Ciebie i móc z Tobą przeżywać Twoją przyjemność. Może się czegoś nauczę – wyznałam.
 – Jeśli tego chcesz, to chodź do mnie – powiedziała – proszę, połóż się obok – zaprosiła.

Podeszłam, stanęłam obok, Stałam nad Nią w rozpiętej piżamie. Odważnie postanowiłam zdjąć górę od piżamy. Mama zapaliła lampkę, którą miała na stoliku przy łóżku, spojrzała na mnie i powiedziała:

– Piersi to masz zdecydowanie za mną. Kładź się.

Położyłam się obok, leżałam na plecach, patrząc w Jej kierunku. Wróciła do masturbacji. Poczułam, jak Jej ciało wraz z łóżkiem zaczyna się rytmicznie poruszać. Niedługo też zaczęła głośno i ciężko dyszeć, nabierała głęboko powietrza. Otoczyłam Ją ramieniem, bo jakoś chciałam w tym uczestniczyć. Wyglądała pięknie, była rozpalona. Na chwilę przerwała, przestała się dotykać i spojrzała w moją stronę. Widziałam blask w Jej oczach, widziałam emanujące z Niej podniecenie i widziałam, że bardzo chce sprawić sobie przyjemność. A ja chciałam być tego bardzo bliskim świadkiem.

– Możemy zrobić to razem – powiedziała – pokażę ci, jak się to robi.
– Mamo naucz mnie, proszę – wyszeptałam – nie wiem jak się dotykać. Próbowałam, ale mi nie wychodzi – mówiłam z żalem.

Byłam szczęśliwa, że zaproponowała mi taki rodzaj nauki. Zdjęłam pośpiesznie spodnie, teraz obie leżałyśmy nago. Leżałyśmy obok siebie, trzymałyśmy z ręce, nasze oddechy jakby zsynchronizowały się, nasze piersi unosiły się i opadały we wspólnym rytmie oddechu. Patrzyłyśmy w swoje oczy. Przesuwałam wzrok po Jej ciele. Widziałam uśmiechniętą twarz, ładną linię szyi, która przechodziła w pięknie zaokrąglone piersi ze sterczącymi od podniecenia sutkami. Poniżej płaski brzuch i znowu wzniesienie bioder, które łagodnie przechodziło w długie i zgrabne nogi. Całą swoją uwagę skupiłam na miejscu, które mnie w tej chwili najbardziej przyciągało, na Jej łonie. Wiedziała, że przyglądam się Jej i miałam wrażenie, że cieszy się z tego.

– Usiądź, proszę tak, abyś mnie dobrze widziała – powiedziała.

Usiadłam, opierając się o ścianę. U góry mogłam podziwiać Jej piękne, nagie ciało. Uśmiechała się do mnie, widząc, jak patrzę, jak wpatruję się w Jej łono. Rozszerzyła nieco nogi, pokazała mi swoją wilgotną kobiecość. Widziałam połyskującą i mieniącą się skórę.

– Patrz i ucz się, a jeżeli będziesz chciała, to rób to, co ja.

Zaczęła się ponownie dotykać. Dotykała piersi, ściskała je. Chwytała w palce brodawki i uciskała. A po chwili skierowała jedną z dłoni w dół i przesuwając powoli po brzuchu, sięgnęła do swojej kobiecości. Mój wzrok podążał za nią. Widziałam, jak sięgnęła głębiej, jak wsunęła palec w swoje wnętrze, by po chwili wysunąć zawilgocony palec i zaczęła pieścić łechtaczkę. Patrzyłam, jak sprawia sobie przyjemność, uważnie patrzyłam, jak się dotyka, w jakim tempie, co robi z palcami, co robi z druga ręką, gdzie sięga, i jak zachowuje się Jej całe ciało. Podobało mi się to, co widzę, podniecało mnie to i chłonęłam wszystko. Chciałam robić to samo.
Nieśmiało wyciągnęłam rękę i dotknęłam swoich piersi. Próbowałam dotykać się tak jak Ona, naśladowałam Ją. Sięgnęłam ręką pomiędzy swoje nogi. Robiłam to, co Ona. Ale niestety nie wychodziło mi to zbyt dobrze. Może byłam zbyt spięta, a może po prostu nie potrafiłam.

– Nie potrafię Mamo – zaszlochałam – nie wychodzi mi. A tak bardzo chcę się nauczyć.
– Nie przejmuj się – przytuliła mnie – z czasem się nauczysz.
– Ale je chcę teraz Mamo – teraz prawie już płakałam.

Mocno obejmowała mnie. Na plecach czułam Jej mokre od podniecenia palce. Nabrała głęboko powietrza i podjęła decyzję.

– Jeśli chcesz, to ci pomogę, nauczę cię – powiedziała – usiądź wygodnie.

Byłam zdenerwowana i spięta, a jednocześnie oczekiwałam tego, co za chwilę nastąpi. Mama wstała i poszła do łazienki. Wróciła z lusterkiem w dłoni. Położyła się i umieściła je między swoimi nogami.

– Przytrzymaj i patrz – powiedziała.

Sama palcami sięgnęła do łona, rozchylając nadal wilgotne wargi sromowe. Trzymałam lusterko pod takim kątem, żeby odbijało światło z nocnej lampki i oświetlało dokładnie to miejsce. Pokazała mi ponownie, jak wygląda pochwa, którędy wypływa mocz i gdzie jest łechtaczka. Odłożyła lusterko na stolik.

– Teraz pokażę ci, jak ja lubię się dotykać – powiedziała – poczuj ten ruch.

Chwyciła moją dłoń. Nakrywając swoją dłonią, umieściła moją na swoim łonie. Zaczęła poruszać moją dłonią w swój ulubiony sposób masturbowania się. Można powiedzieć, że za pomocą mojej dłoni masturbowała się. Czułam jak mokre jej wilgocią, są moje palce. Nawet doświadczyłam jak wsuwa w siebie moje palce. To było nowe doświadczenie. Czułam delikatność Jej wnętrza. A potem pokazała mi jeszcze, jak pociąga wargi sromowe penis mężczyzny podczas ruchów frykcyjnych. Oderwała moją dłoń od siebie, podniosła w górę i ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu polizała moje palce.

– Lubię smak swojego podniecenia – powiedziała – a teraz twoja kolej. Postaraj się rozluźnić, weź głęboki oddech i bądź swobodna.

I zaczęła do mnie mówić. Instruowała mnie.

– Dotknij swoich piersi, poczuj, jakie są miękkie – szeptała – dotykaj swoich sutków, pięknie się napinają.
– A teraz przesuń dłoń niżej – słyszałam Jej głos – dotknij swojej cipki, poczuj, jaka jest wilgotna. Jesteś podniecona i chcesz sprawić sobie przyjemność. Twoje palce przesuwają się wzdłuż płatków wejścia. Odnajdujesz łechtaczkę i zaczynasz odkrywać swój ulubiony sposób. Przesuwasz palce w poprzek i wzdłuż. Czujesz, jak rośnie pod wpływem dotyku.

Masturbowałam się, słuchając głosu Mamy, próbowałam stosować się do instrukcji, ale byłam chyba zbyt spięta i onieśmielona. Nic mi nie wychodziło. Mama widziała moją rosnącą frustrację, moje błagalne spojrzenie. Wzięła sprawy w swoje ręce. Kazała mi się położyć i wtedy zrobiła to za mnie. Zaczęła mnie dotykać i pieścić. Pamiętam to do dziś. Jej palce były wszędzie. Czułam je na piersiach, czułam przesuwające się po całym ciele i koncentrujące się na mojej łechtaczce. Myślałam, że jestem w niebie. Miała takie zwinne palce i się wcale nie spieszyła. Delikatnie, powoli prowadziła mnie na coraz wyższe poziomy doznań. Nie wiem, ile czasu to trwało. Objęła mnie wielka, ciepła, cicha eksplozja. Przeżyłam pierwszy orgazm i na dodatek otrzymany z rąk Mamy. Tamtej nocy zaczęłam naprawdę odkrywać, na czym polega rozkosz seksualna. Długo leżałam, głęboko oddychając i wracając do rzeczywistości. To, co przeżyłam, było niesamowite, a jednocześnie jedyne w swoim rodzaju. Kiedy Mama zobaczyła, że jestem już z nią w pełni, powiedziała, że teraz to ona chce doznać rozkoszy. Leżąc obok mnie, Mama się masturbowała, całkiem otwarcie, leżała na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami. Widziałam dwa palce wsunięte w jej pochwę i kciuk pociągający wargi sromowe. Patrzyłam jak urzeczona, jak sprawia sobie przyjemność aż do osiągnięcia orgazmu. Był głośny, jęczała i wzdychała. Widziałam i wiedziałam, że to, co było naszym udziałem, jest tylko i wyłącznie nasze. Nasza jedność, nasza tajemnica. Tamtej nocy nie wróciłam do swojego łóżka, przytulone do siebie zasnęłyśmy. Od tamtej pory zdarzały nam się czasami wspólne chwile spędzane na sprawianiu sobie przyjemności. Z góry się na to cieszyłam. Mama już nie czekała, aż pójdę spać i zasnę, ale kiedy tylko miała ochotę zaspokajała się. Nigdy nie namawiała mnie, kiedy miałam ochotę, dołączałam do niej lub tylko Ją obserwowałam. Nigdy mnie to już nie zawstydzało i ani przez chwilę nie pomyślałam, że to coś innego niż tylko niewinna rozkoszna zabawa dwóch kobiet. Jednak wiele się nauczyłam, szczególnie o moim ciele. Mama pokazała mi też rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia. Któregoś wieczoru, kiedy leżałam obok niej na łóżku i czytałam książkę, otworzyła szufladkę swej nocnej szafki i wyjęła z niej jakiś dziwny przedmiot zakończony kablem i wtyczką. Domyśliłam się, co to jest i do czego służy. Rozwiała moje wszelkie wątpliwości.

– To jest wibrator i jak się domyślasz, służy do sprawiania sobie przyjemności i rozkoszy seksualnej – powiedziała – wypróbowałam go już, jak byłaś w szkole, ale mam ochotę na jeszcze.

Był bardzo duży, długi i zakończony owalnie, taka jakby kulką. Zapytała też, czy miałabym ochotę spróbować. Uprzedziła, że nie muszę, ale ona z niego ma zamiar skorzystać. Poprosiłam, aby mi najpierw pokazała, jak działa, jak jest zbudowany. Obejrzałam zaciekawiona urządzenie ze wszystkich stron. Włożyła wtyczkę do gniazdka i włączyła. Buczał, a kiedy dotknęła zaokrągloną końcówką mojej dłoni, poczułam wibracje. Potem szybko rozebrała się i zaczęła pieścić. Kiedy zauważyłam, że jest już dość mocno podniecona, przyłożyła jego końcówkę do łechtaczki i ponownie wcisnęła przycisk, który spowodował włączenie go. Usłyszałam znowu wyraźne buczenie i zobaczyłam, jak drga. Mama mocno przyciskała go do swojej łechtaczki, głośno jęcząc. A po chwili ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu wsunęła tą wielką drgającą kulkę do pochwy. Widziałam, jak drżą jej wargi sromowe. Wysunęła go, wyłonił się, cały połyskując od jej soków i głośno bucząc. Przycisnęła do nabrzmiałej od podniecenia łechtaczki. Potem znowu wsunęła z łatwością do środka, mocno przytrzymując. Jednocześnie drugą ręką pocierała sobie łechtaczkę. Zaczęła jeszcze głośniej dyszeć, wiercić się i jęczeć. Często widywałam, jak przeżywa orgazm, ale nie taki jak ten. Nastąpił bardzo szybko, a kiedy nadszedł, Jej brodawki stały sztywno wzwiedzione, a biodra się unosiły. Krzyknęła i tak gwałtownie zacisnęła mięśnie, że ten wibrator wypadł na łóżko. Nie była w stanie utrzymać go w sobie. Miała naprawdę fajny, intensywny orgazm. Spojrzała na mnie.

– Tego potrzebowałam – wyszeptała – taki orgazm był mi potrzebny.
– Chcesz spróbować? – zapytała jeszcze.
– Tak, ale trochę się boję? – odpowiedziałam.

Nie nalegała, żebym spróbowała.

– Nie bój się, mamusia jest przy tobie – usłyszałam w odpowiedzi – jeśli nie chcesz, to nie będę naciskać.
– Chcę – odparłam.

Poszła do łazienki, aby umyć wibrator. Początkowo trochę się bałam tego wibratora, patrząc na Mamę, która przeżyła tak szaleńczy orgazm. Kiedy czekałam na nią, leżałam na plecach, i delikatnie pieszcząc swoją łechtaczkę, wprawiałam się w odpowiedni nastrój. Mimo to nadal się bałam. Mama wróciła, uklęknęła przy mnie na łóżku i spytała: 

– Chcesz sama czy ja mam to zrobić?

Powiedziałam, że wolę, gdy Ona to zrobi. Włączyła wibrator i masowała nim moje piersi. Niewiarygodne, ale podobało mi się takie pieszczenie. Poczułam niesamowite mrowienie brodawek. Zrobiły się twarde, a Mama wciąż wirowała na nich tym buczącym urządzeniem, aż już nie mogłam tego dłużej wytrzymać. Bez dotykania szparki byłam niemal na granicy rozkoszy. Sięgnęłam dłonią do bardzo wilgotnej cipki, dotykałam i pieściłam się, a Mama delikatnie rozchyliła mój srom i samym czubkiem wibratora dotykała moją łechtaczkę. Przeżywałam to pierwszy raz.

– Jesteś jeszcze dziewicą, więc nie wsunę go w ciebie – powiedziała.

Cały czas trzymała go na łechtaczce. A ja szeroko napinałam skórę, ułatwiając Jej dostęp. Doznanie było niewiarygodne. Zaczynałam rozumieć, dlaczego Mama tak szybko osiągnęła orgazm. Tamtej nocy chyba poszybowałam w kosmos. Mówi się czasem, że ziemia się zatrzęsła, to właśnie tak było. A zaczęło się od niezbyt silnych nadchodzących falami orgazmów, które wydawały się trwać w nieskończoność. Następnie miałam potężny orgazm, jakby mnie coś rozrywało, a później kolejne mniejsze, po nich znowu bardzo silny, ale już nie tak jak ten pierwszy. A wibrator cały ten czas pracował. Kiedy go wyłączyła, byłam naprawdę zmęczona, a pościel pomiędzy moimi nogami była dosłownie mokra. Musiałyśmy przed pójściem spać, zmienić ją na świeżą. Poszłam do łazienki, wykąpałam się i zasnęłam przytulona do Mamy.

Ten wspólny z Mamą czas zbliżył nas obie jeszcze bardziej. Często spałyśmy razem, przytulone do siebie. Były takie dni i noce, kiedy każda z nas spała w swoim łóżku. Kiedy leżałam u siebie, słyszałam, jak Mama sprawia sobie przyjemność, często słyszała, jak ja sobie dogadzam, a czasami robiłyśmy to wspólnie. Po zdanej maturze wyjechałam na studia do innego miasta. Czasami, kiedy wracałam do domu, wspominałyśmy tamten wspólnie przeżyty czas, rozmawiałyśmy o teraźniejszości, o przyszłości a czasami wracałyśmy do wspólnej masturbacji. Potem poznałam fajnego chłopaka, któremu pozwoliłam na wzięcie mojego wianka. Chłopaka, którego potem przedstawiłam Mamie. Oczywiście zaraz po zadzwoniłam do mamy i powiedziałam: ” Mamo zrobiłam to, nie jestem już dziewicą”. Usłyszałam w odpowiedzi, że bardzo się cieszy, że zechciałam podzielić się z Nią tym przeżyciem. A kiedy przyjechałam do domu na weekend, cały pierwszy wieczór przegadałyśmy na ten temat. Pytała, co czułam? Jak się przygotowaliśmy do tej chwili? Czy zrobiliśmy to w bezpieczny sposób i w odpowiednich okolicznościach? Czy mnie bolała pierwsza penetracja? Jak zachowywał się mój chłopak? Na drugi dzień urządziłyśmy sobie dzień beztroski i nic nierobienia. Spędzałyśmy miło czas. Mama ubrana w dres, ja w koszulce i spodenkach. Ciągle rozmawiałyśmy, ciągle opowiadałam Mamie różne rzeczy, mniej lub ciekawsze. Pytała mnie oczywiście o mojego chłopaka. Opowiadałam jej o wszystkim. Nawet powiedziałam Mamie, jakiego penisa ma mój chłopak. Jaki ma kształt i jaką wielkość. I co czuję, jak mnie wypełnia. I jak sprawiamy sobie radość i spełnienie w łóżku. Oczywiście wcześniej rozmawiałam o tym momencie z Mamą. Powiem więcej, razem rozmawialiśmy z Mamą. Polubili się oboje. Mój chłopak lubił Mamę, lubił z Nią rozmawiać i nie było dla niego problemem rozmawiać na tak intymne tematy. Spędziliśmy kilka wieczorów, rozmawiając z Nią o miłości, o seksie, o różnych aspektach życia erotycznego. Przypomniała nam o zasadach bezpiecznego seksu i dostałam od niej kilka praktycznych porad dotyczących pierwszego razu. Dzięki temu swój pierwszy raz wspominam bardzo dobrze, może też i dlatego, że trafiłam na mądrego i wspaniałego chłopaka. Już po fakcie pochwaliłam się Mamie i porozmawiałyśmy sobie o tym wydarzeniu. A potem ten chłopak został moim mężem, z którym jestem do tej pory i z którym spędzam upojne chwile pełne miłości, zaufania i radosnego seksu.

Nigdy nie mówiłam przyjaciółkom o tym, co robiłam z własną Matką, ponieważ wydaje mi się, że raczej nie zrozumiałyby takiego zachowania. Wiele byłoby zszokowanych. A ja nadal wspominam tamte wieczory i tamten czas jako nasze najlepsze wspólne chwile. Były bardzo seksowne owszem, i dobrze rozumiem, że rzadko, która dziewczyna ma tego rodzaju fizyczną więź z Matką. A moja nauczyła mnie bardzo dużo. Ile matek rozmawia z córkami o mężczyznach: tych, z którymi może im być dobrze i tych, od których powinny trzymać się z daleka tak jak Mama ze mną. Ile matek rozmawia z córkami o seksie, o anatomii. Ile matek uczy córkę, jak się masturbować, jak wzbogacać swe umiejętności miłosne, jak dawać mężczyźnie radość? Ile matek informuje córkę o orgazmie i o tym, jak go osiągnąć? Ile matek informuje córkę o seksie oralnym i o tym, czy powinna, czy nie powinna połykać nasienia? A ile mówi o seksie analnym? Właśnie. Myślę, że prawie nie ma matek takich jak moja. Ona jest absolutnie wyjątkowa. Moje życie seksualne jest satysfakcjonujące między innymi dzięki mojej kochanej Mamie.
Pokazywała mi, jak bardzo podniecający może być seks i że do tego wcale nie muszę spać z jakimś facetem, którego wcale nie kocham.

Ten tekst odnotował 22,961 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.6/10 (57 głosy oddane)

Komentarze (5)

0
0
Piękna bliskość <3
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Bardzo dobry tekst pod każdym względem. Potrzebny. Oryginalny. Sprawnie napisany. Bardzo niewiele drobnych usterek. Dziwię się, że LOŻA nie zagłosowała za wyjściem z Poczekalni.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
@Tomp, ponieważ Loża, to ludzie, którzy nie są w stanie przeczytać wszystkiego, co jest w Poczekalni. Dodam za siebie i za przynajmniej większość Członków: często sugerujemy się sugestią innych CLA ale też czytelników. Każda podpowiedź mile widziana
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Krystyna Bo to loża AUTORÓW, czyli pisarzy. A (wg Kazimierza Przerwy-Tetmajera) "Pisarz rozsądny nie czyta nikogo.; gorszych od siebie, bo po co? Lepszych, żeby się nie martwić". 🙂 😉
Opowiadania pojawiają się z częstotliwością 2-4 tygodniowo. Czas czytania (ja czytam średnio dwa razy szybciej, niż Pokatne.pl prognozują) średni to jakieś 40 minut na opowiadanie. Znaczy, że członek loży powinien poświęcić na "pracę statutową" ok godziny - dwóch w tygodniu. Nie wydaje się to wysiłkiem przekraczającym możliwości człowieka 🙂 .
PS Podpowiedziałem?...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Tomp, tak na początek - nie uważam, że pod tekstami jest miejsce na rozmowy o ogólnej tematyce. Od tego jest Forum, gdzie można zostawić swoją opinię, pomysł. Jest też czat, gdzie można w bezpośredniej rozmowie wymienić się poglądami i przede wszystkim tam zapraszam.

Odnośnie Pana wpisu (jego pierwszej części): Święte słowa Panie, święte słowa 🙂
Co do drugiej części nie do końca się zgodzę... Napisałam tu wiele słów uzasadnienia ale skasowałam. Postanowiłam sobie, że w komentarzach nie dam się wciągnąć w żadne polemiki. Pewnie za te słowa posypią się minusy; trudno.
Jak wspomniałam wyżej od tego jest Forum i czat.

Co zaś się tyczy tego konkretnego opowiadania. Zgadzam się, że jest oryginalny, sprawnie napisany, zawiera bardzo niewiele drobnych usterek. Czy potrzebny? Dla mnie temat w nim poruszony bardziej do dyskusji.
Z mojej strony taka sugestia do autorki: Pierwsza część, to długi, bardzo długi monolog. Proponuję podzielić go na mniejsze akapity. Będzie bardziej czytelny i chyba mniej nurzący.
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.