Imperium Chaosu (II) - Codzienność

15 lutego 2014

Opowiadanie z serii:
Imperium Chaosu

Szacowany czas lektury: 7 min

Napisałem. Jednym tchem. Nie jestem dobry w pisaniu opowiadań, ale czasem może coś... Bardziej chodzi o świat niż o fabułę.

W polskiej i europejskiej kulturze przyjęło się, że seks jest czymś wyjątkowym, a przynajmniej nieujawnianym. Gdy piszemy o seksie, mówimy, że jest on zwieńczeniem miłości, rozwiązaniem tajemnicy, ciekawości, pożądania czy jakiegoś innego, wysoce emocjonalnego zdarzenia. Taka wizja seksualności została brutalnie zburzona u większości kobiet porwanych przez Imperium Chaosu. Znaczna ich część zginęła, prostytutki całkiem nieźle się odnalazły, natomiast największą część czekał długi proces adaptacyjny do nowej „kultury” i „warunków życia”.

Zadziwiającym jest, co człowiek potrafi zrobić, żeby uciec od bólu czy po prostu przeżyć. Marcus zauważył pewną prawidłowość. Te, które miały jakieś zasady w życiu, religijne, etyczne, własne, umierały częściej. Bycie w porządku ze sobą okazywało się ważniejsze od samego bycia. Cel większy od siebie. Z kolei te, które zgodnie z teorią Darwina przystosowały się na miarę kameleona do nowych warunków radziły sobie lepiej. Niektóre nawet polubiły pewne aspekty życia na promie jak jedzenie czy dużo wolnego czasu.

Prom był przedsmakiem tego, co je czeka dalej. Starano się, aby odwzorowywał Chaos Wewnętrzny dokładnie, ale nie sposób było przekopiować wszystkie złożone zależności kultystyczne i haremowe na skomponowany z losowych żołnierzy, w większości równych rangą, olbrzymi prom-miasto. Gwałty... W klasycznym rozumieniu tego słowa nie istniały – każda kobieta, która ukazała choć cień sprzeciwu karana była biciem, torturami, brutalniejszym gwałtem, w konsekwencji śmiercią w męczarniach ku uciesze największych katów. Suczki szybko się nauczyły, że trzeba się oddawać bez mrugnięcia okiem, wykonywać wszystko, co każą. Co lepsze zrozumiały iż kuszenie, proponowanie, proszenie przyczynia się do bycia lepiej traktowaną. Oto kultystom chodziło – o wychowanie doskonałej kurwy.

Sami kultyści mieli po prawdzie dosyć seksu. Zasadniczo po kilku dniach po przybyciu wysiedleńców płci żeńskiej Marcus i jego koledzy mieli dosyć wszystkiego, zwłaszcza zawodzenia, torturowania, gwałcenia i zabijania. Ale rozkaz, to rozkaz – trzeba oddzielić ziarna od plew. Na przestrzeni dekamileniów zmieniała się ostrość traktowania kobiet, średnio wzrastał współczynnik przeżywalności. Powodowało to, że bladzi, wysocy mężczyźni w czarnych szatach musieli się męczyć z mniej doskonałym towarem... Ich cierpliwość miała bardzo niewielkie granice – i dobrze. W ten sposób szybko się co bardziej pojętne uczyły, a te mniej – umierały.

Marcus marzył o rozmowie. O poznaniu uczuć, emocji kobiet, dziewczyn. O miłości, przyjaźni, nawiązaniu relacji raz, że z osobą przeciwnej płci a dwa, że relacji nie polegającej tylko na piciu, grze w karty, snookera, piłkę odbijaną, ale na... czymś. W Imperium Chaosu, całkowicie totalitarnym ustroju, zniszczono instytucję rodziny. Dzieci odbierane były matkom po urodzeniu i wychowywane przez państwo. Związki między płciami ograniczono do wykorzystywania seksualnego, koleżeństwa, przyjaźni, obrony cnoty, walki kultystów o jak najlepsze suki. Ważne były ambicje, przyjemność, zadowolenie z siebie. Wszystko uzyskiwano przez służbę Imperium.

Marcus był smutny. Za każdym razem, gdy mu jakaś obciągała, albo rżnął którąś w dupsko, nie okazywał emocji. Poza naturalnie biologicznymi oznakami jak przyspieszony oddech, tętno, nawet niekiedy różowieniem bladej od stymulantów rozwoju mięśniowego twarzy, nie czuł radości, satysfakcji, spełnienia. Czuł pustkę, niekiedy smutek spowodowany krzywdzeniem drugiej osoby, widząc jej ból, płacz. Przypominał sobie wtedy czas, gdy miał 14-17 lat, swoje pierwsze gwałty jako kultysty – wtedy przynosiło mu to wielką radość i satysfakcję. Czuł się potężny, wszechmocny, pełen energii, nie zważał na innych. Ten czas minął, najprawdopodobniej, bezpowrotnie. Wspominał wtedy na słowa swego mistrza, marine Chaosu – Protegonusa. Zwykł on mawiać: „W życiu Chaosmana nie chodzi o seks, narkotyki, alkohol czy wszystko, co Ci się teraz wydaje atrakcyjne. Chodzi o służbę.” Marcus wtedy tego zupełnie nie rozumiał, pochłonięty rozpustą. Teraz ma 21 lat, jest strażnikiem, wyjechał w ramach misji pokojowej, stabilizacyjnej. Przydzielono go do grupy zajmującej się nowymi osobami – kobietami, właściwie dziewczynami w wieku 13-27 lat. Po 4 miesiącach bez seksu, po spełnieniu tej potrzeby, znów uczuł pustkę. Jego zadanie nie było jego, było czyjeś. On stanowił jedynie trybik w machinie, która działa całkiem sprawnie, co by nie mówić. Imperium Chaosu podbijało kolejne planety, naturalizując i przekonując coraz więcej ludzi do życia u siebie.

Ana miała 24 lata. Była wysoką kobietą, z czarnymi falowanymi lokami do połowy pleców. Miała męża i dziecko. Miała, była... Teraz jest niewolnicą. Obie dziurki dokładnie przeruchane, w ustach słony smak spermy i niekiedy kału, na plecach, szyi, w okolicach cipki, na nogach i piętach ślady po biczowaniu, podpalaniu. Wysokie, dwunastocentymetrowe szpilki, czarne, lakierowane, szara spódnica biodrowa do kolan, czarne rajstopy, bluzka ze średnim dekoltem. Włosy czyste, zadbane, jeszcze dłuższe niż wcześniej. Na twarzy uśmiech – jest dobrą kurwą. Posłuszna, zdolna. Umie trafić w potrzeby. Wie, co mówić, robić, proponować. Gdy się rozbierze, oprócz rozlicznych ran, jakie ma każda, widać wypracowane mięśnie. Jest piękna, kultyści ją lubią. Oznacza to, że częściej uprawiają z nią seks – zgoda, ale mniej ją to boli. Niektórzy nawet starają się sprawić jej przyjemność...

Ana od początku wiedziała, co ją czeka. Przeglądała doniesienia o Imperium Chaosu w Internecie, znała ich zasady życia, reguły, kulturę. Co prawda nie przyłączyła się do nowo powstałych grup uwielbienia jeszcze przed inwazją, ale gdy kultyści przyszli, posłusznie poszła z nimi. Gdy kazano, natychmiast się rozebrała, rozłożyła, a gdy dostała ubranie, komputerek i „wolność” zaczęła się pilnie uczyć zasad. W ten sposób przeżyła. W miarę. Swojemu wyczuciu stylu i urodzie zawdzięczała brak widoku więzienia, a swojej odwadze i wytrwałości szacunek facetów. Tak, kultyści szanowali dobre kurwy. Nie żyli pogardą wobec nich, stanowiły raczej dla nich wyzwanie. Tam, gdzie Imperium Chaosu trzymało się od dawna, ich cnota była broniona, stawały się pożądane przez kultystów na wyłączność i bronione. Stawały się skarbami, a każda dziewczynka marzyła o tym, by taką zostać w przyszłości. Bez operacji plastycznych, makijażu, środków antykoncepcyjnych, pięknem prostego stroju, chodu, dbałości higienicznej a zwłaszcza zachowania stawały się o wiele dorodniejsze i seksowniejsze niż ziemskie celebrytki. Dla Any wydawały się ideałami. Bez photoshopa, bez botoksu, za to napędzane strachem przed cierpieniem i nadzieją lepszego życia.

Jak wyglądała codzienność naszej bohaterki? Zamknięta rzeczywistość promu dawała orientacyjne godziny. Wszystko wg datacji ziemskiej – pobudka o 5.30, toaleta poranna, wstawanie z bólem w nieomalże wszystkich częściach ciała. Śniadanie. Bardzo dobre jakościowo – Ana nigdy w życiu nie jadła tak dobrego jedzenia – postęp technologiczny. Potem siłowania, gimnastyka, odpoczynek poprzez naukę, czytanie. Obiad. Taniec, gimnastyka, siłownia. Taniec erotyczny, towarzyski, striptiz, na rurze, podstawy baletu, taniec brzucha – rozmaicie. Przerwa – czytanie. Potem nauka seksu. Na wieczór orgia. Nie polecano jeść kolacji przed orgią, po niej chyba nikt nie był głodny. Ana marzyła, by nie byli brutalni, by jej nie rozpychali zanadto, nie torturowali, by mogła mało obolała w miarę wcześnie położyć się spać. W czasie dnia czasem ją gwałcono, ale rzadko, coraz rzadziej. Oczywiście, rozkład każdego dnia wyglądał inaczej, czynności się zmieniały w zależności od sił i ochoty. Na promie kobiety nie miały żadnych obowiązków, z wyjątkiem posłuszeństwa.

Gdy minęło kilka tygodni i prom unosił się już daleko od ojczystej planety Any, zaczęto się wzajemnie poznawać, integrować. Orgie przestały być dla seksu. Ana, jako „dobra kurwa, „dobra dupa” rzadziej była „proszona” o seks. Kultyści z nią pili, grali w karty, rozmawiali, poznawali się wszyscy wzajemnie. Opowiadali sobie wzajemnie. Dziewczyny o uczucia, impresjach na temat Chaosu, a kultyści o swoich światach, z których pochodzili. Było bardzo przyjemnie, z czasem coraz bardziej swojsko – luksusowe jedzenie, alkohole, piękne stroje. Cena, jaką kobiety płaciły to praca nad sobą i zaakceptowanie „nowego życia”. Cena kultystów, paradoksalnie, była o wiele wyższa – wymagano od nich oderwania się od seksoholizmu, sadyzmu, wiecznej frustracji, gniewu i stania się mężczyzną, zdolnym do rozmowy, a nie tylko postrzegania obiektów seksualnych czy wykonywania rozkazów.

Ten tekst odnotował 18,947 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.53/10 (26 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Z tej samej serii

Komentarze (1)

0
0
A ja trochę jestem 😉 Dobrze rozpoznaję inspiracją WH40k? Kurcze. Opowiadanie naprawdę dobre, a chaos wypada tu naprawdę ciekawie. 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.