Ilustracja: Andrea Piacquadio

Urodziny w Prima Aprilis

10 maja 2021

Szacowany czas lektury: 20 min

Biurowy żart, który skończył się wspaniale dla obydwojga.
Opowiadanie inspirowane znalezionym w sieci tekstem anglojęzycznym.

Anna spojrzała na kalendarz i westchnęła ciężko. To znowu 1 kwietnia, Prima Aprilis, a dla niej, też dzień urodzin. Nienawidziła tego dnia. Dlaczego nie mogła urodzić się w normalny dzień, taki jak 31 marca? Wychodziło na to, że czekała ten jeden pieprzony dzień z wyjściem na świat tak dla żartu, jasna cholera.

Wyjście do pracy 1 kwietnia nie było czymś, na co szczególnie czekała. Zastanawiała się, czy w ogóle nie wziąć chorobowego, ale nie mogła zawalić kilku pilnych spraw, które miała zaplanowane na dziś.

Po szybkim prysznicu zdecydowała się ubrać w zgrabną, czarną, ołówkową spódnicę, w połączeniu z różową, wiązaną z boku bluzką, która podkreślała atuty jej cery. Była to jej ulubiona bluzka ze względu na delikatny materiał, z którego była zrobiona. Normalnie nie założyłaby jej do biura, ale ponieważ nie musiała zakładać pod nią stanika, to pomyślała, że sprawi sobie przynajmniej taką przyjemność na urodziny. Materiał był na tyle nieprześwitujący i ciemny, że nikt nie zauważy, że jest bez stanika.

Poranek minął typowo jak to w Prima Aprilis. Tu i tam widziała dowody obecności dowcipnisiów. Jeden z mijanych przez nią pokoi wypełniony był balonami, gdzieś było kilka zdjęć przerobionych w Photoshopie, które musiała to przyznać, były dość zabawne, no i oczywiście ktoś napełnił solą pojemnik na cukier przy ekspresie do kawy.

Przewróciła oczami. Było to niby profesjonalne środowisko z inteligentnymi ludźmi. Ten dzień jednak w jakiś sposób sprawiał, że z większości dorosłych wychodziły dzieci.

Podczas przerwy na kawę czujnie rozglądała się, czy przypadkiem ktoś nie spróbuje ją zaskoczyć jakimś żartem. Na szczęście nikt w biurze nie wiedział, że dziś są też jej urodziny, inaczej byłaby w centrum uwagi. Powoli sącząc kawę, patrzyła, jak podszedł do niej jeden z informatyków i skinął jej głową na powitanie.

Patryk był najgorętszym ciachem w firmie, no i przedmiotem wielu jej mokrych snów. Bardzo różnił się od facetów, z którymi spotykała się dotąd, a z nim jeszcze nie miała okazji się spotkać. Cóż, miała nadzieję, że to się zmieni w przyszłości. Był wysoki, przystojny i wyglądał na wysportowanego, no i nie był zarozumiały. Miły, cichy i słuchał jej częstego narzekania na problemy z komputerem, nie przerywając jej przy tym.

Parząc kawę, wymienili standardowe uprzejmości. Rozmawiali o swoich planach na weekend i śmiali się z biura wypełnionego balonami.

Kiedy tylko miała trochę wolnego czasu, a czasami, nawet kiedy go nie miała, wymyślała problem natury informatycznej, przy którym niby potrzebowała jego pomocy, po to, tylko aby mogła spędzić z nim trochę czasu. Rzuciła kilka delikatnych wskazówek, żeby dać mu do zrozumienia, że jest wolna, ale sama nie była pewna, czy był singlem, nigdy też nie odpowiedział na te jej sugestie. Miała nadzieję, że może w końcu zaprosi ją na randkę.

Zrobił sobie kawę i wziął łyżeczkę cukru.

- Nie, czekaj - krzyknęła i wytrąciła mu łyżeczkę z ręki.

Spojrzał na nią zdziwiony, a ona się zarumieniła. To był instynktowny ruch z jej strony.

- Sól - powiedziała.

Wciąż zdezorientowany, Patryk spojrzał na nią. Zanurzyła palec w białym proszku i podsunęła mu go. Sama nie wiedziała, czego oczekiwała, ale lizanie było zdecydowanie na szczycie listy jej fantazji.

Uśmiechnął się i wziął jej dłoń w swoją. Zadrżała, gdy powoli przyciągnął jej palec do swoich ust. Czy czytał jej myślach? Westchnęła cichutko, gdy jej palec znikał w jego ustach. Zawirował językiem wokół niego i wyobraziła sobie, jak robi to samo z jej sutkami. Albo jeszcze lepiej z jej łechtaczką. Czuła jak jej pulsowała wyczekująco, gdy patrzyła na przystojną twarz Patryka.

Zdawało się, że jej łechtaczka już go poznawała, odkąd fantazjowała o nim nocami, robiąc sobie dobrze. Działo się tak od pierwszego dnia, gdy przyszła do niego po pomoc w problemie z połączeniem sieciowym.

Zassał delikatnie jej palca i wypuścił z ust.

- No, to zdecydowanie sól. Dzięki za ostrzeżenie - powiedział, skinąwszy głową.

Anna nie mogła wydobyć z siebie słowa, patrzyła tylko na niego. Czy to się naprawdę właśnie wydarzyło? Mózg je się wyłączył, więc jedynie uśmiechnęła się delikatnie i szybko odeszła.

Przeklinała się w duchu za to, że nie powiedziała niczego zalotnego albo czegokolwiek, co mogłoby przełamać napięcie, które wisiało w powietrzu. W fantazjach zawsze miała do powiedzenia coś dowcipnego, ale teraz jedynie stała jak kamień.

---

Patryk patrząc, jak odchodziła, jęknął w duchu. Nie była to wymarzona przez niego sytuacja, ale jak mógł odrzucić to, co mu zaoferowała. Od chwili, gdy ją poznał, ciągnęło go do niej. Pod tą solą smakowała wspaniale. Nie mógł się doczekać, kiedy spróbuje czegoś więcej. Delikatnie poprawił ucisk w spodniach.

Jego koledzy żartowali z niego i jego zadurzeniu w niej. Od pierwszego razu, gdy stanęła przy jego biurku i popatrzyła na niego tymi pięknymi, proszącymi oczami. Nie przeszkadzało, gdy nachyliła się nad jego biurkiem, ukazując mu swoje idealne, jędrne piersi w obcisłej koszuli.

Za każdym razem, gdy miała problem z komputerem, zawsze do niego przychodziła, a on uwielbiał oglądać przy tym jej niesamowicie długie nogi, zawsze podkreślone którąś z jej obcisłych spódniczek. Była obiektem wielu jego mokrych snów.

Nie był typem faceta bardzo rozrywkowego, ale miał nadzieję, że rozmowa z nią o czymś, co było jego specjalnością, pomoże mu przezwyciężyć wstydliwość. Prima Aprilis był idealnym dniem do wykonania planu, który miał, ponieważ na pewno nie podejrzewała go o nieczyste zagrania, a tylko o jakieś głupie żarty, w które mógł obrócić, to co planował, aby wyjść z tego z twarzą.

Potrząsnął głową i podszedł do biurka. Miał tylko nadzieję, że nie odczytał źle żadnego z sygnałów od niej. Zresztą, gdyby nie była nim zainteresowana, to raczej nie podałaby mu palca i nie poczułby, jak drży, kiedy go ssał.

Ponownie westchnął. Już widział w wyobraźni jej usta zawinięte wokół jego stojącego penisa. Potrząsnął głową, próbując wyrzucić z głowy napalone myśli i wrócić do swojej pracy.

---

Anna, westchnąwszy, weszła do sali konferencyjnej, w której już wszyscy byli. Reszta jej zajęć przebiegała w miarę spokojnie, poza tym, że wszystkie monitory miały ustawione zdjęcie Bogusława Lindy zamiast logo firmy na wygaszaczu. Nie była pewna, o co chodziło z tą głową Lindy, ale zawsze pojawiała się w Prima Aprilis.

Kiedy kończyła ostatnie sprawy na dziś, a większość jej współpracowników wyszła do domu, podeszła do biurka, by przygotować dokumenty, które miała wysłać do podpisu w poniedziałek. Po uruchomieniu komputera zobaczyła jednak niebieski ekran z białymi literami.

- Nie, nie, nie - krzyknęła.

Spojrzała na godzinę, było już po szesnastej. Wszyscy informatycy prawdopodobnie poszli już do domu. Przeklinając, szybko zajrzała do aplikacji Teams na swoim telefonie, aby sprawdzić, czy ktoś nadal jest online. Prawie krzyknęła z ulgą, gdy zobaczyła zielone światło przy Patryku. Zabierając laptopa, pobiegła do działu informatycznego.

- Patryk, musisz mi pomóc - powiedziała błagalnym tonem.

Spojrzał zdziwiony.

- Jasne, w czym mogę pomóc?

Położyła laptopa na jego biurku, otworzyła go i bezradnie wskazała na niebieski ekran.

Spojrzał i zaczął coś pisać.

- Czy zostawiałaś dziś odblokowany komputer?

- Hmm, nie, raczej nie.

Zgodnie z polityką firmy zawsze włączali wygaszacze z hasłem, gdy odchodzili od komputerów, ale faktycznie, ona nie zawsze tak robiła.

- Może po spotkaniu poszłam do łazienki, a kiedy wróciłam…

Patryk skinął.

- To tylko głupi żart, nie martw się. Naprawię to. Usiądź, może to chwilę potrwać - powiedział, wskazując gdzieś na swoje biuro.

Usiadła na biurku tuż obok niego i odetchnęła z ulgą.

- Bardzo ci dziękuję. Tak mi przykro, że zatrzymuję cię tu tak długo. Pewnie już tylko myślisz o tym, by wrócić do…

Głos jej się załamał. Nie wiedziała, czy ktoś na niego czekał, ale miała nadzieję, że nie.

- Kota - dokończył zdanie Patryk. - Myślę, że przeżyje beze mnie jeszcze trochę.

Nie zdawała sobie sprawy, że dotąd wstrzymywała oddech, dopiero teraz wypuściła go z ulgą.

Uroczy, samotny i gotowy pomóc jej w potrzebie. Gdyby tylko jeszcze mógł pomóc jej z tym uczuciem między jej nogami, które desperacko wołało o zaspokojenie.

- Postaram się zrobić to tak szybko, jak to możliwe, abyś mogła...

- Zostajecie tu ostatni. Nie zapomnijcie zamknąć. Głos recepcjonistki przerwał mu. Oboje obejrzeli się i pomachali jej na znak zgody.

---

Sami, idealnie. W sytuacji sam na sam potrafił być swobodniejszy i nie czuł się, aż tak skrępowany, nic nie wiązało mu też języka. Patryk zerknął na nią kątem oka. Jej obcisła, ołówkowa spódnica uniosła się, gdy siedziała na biurku i ujrzał znacznie większą część jej nóg, niż zwykle.

Przez myśl przeszła mu wizja jej nóg owiniętych wokół jego talii, gdy wchodził w nią głęboko. Spojrzał z powrotem na ekran, wpisując jakieś bzdury, żeby wyglądało na to, że coś robi. Potrzebował tylko trochę czasu, by zebrać się na odwagę i zaprosić ją na randkę.

Ponownie zwrócił na nią uwagę, kiedy westchnęła. Wyciągnęła ramiona nad głowę, rozciągając się i sprawiając przy tym, że materiał jej bluzki się napiął. Mruknął prawie, patrząc na jej idealne piersi z wystającymi sutkami, które naciskały mocno na delikatny materiał. Niewielkie westchnienie, na które sobie pozwoliła, opuszczając ręce, sprawiło, że penis w erekcji pulsował mu w spodniach. Jeśli chciał z nią porozmawiać, powinien zdobyć się na odwagę i już coś powiedzieć.

- Więc będę mogła wrócić do swoich papierów, - powiedziała z delikatnym uśmiechem. - Tylko jeszcze butelka wina i kawałek tortu urodzinowego do tego. - Potrząsnęła głową. - Kurczę, tak bardzo nienawidzę tego dnia. Nie przez to, że się starzeję, ale przez te wszystkie głupie żarty.

- Dzisiaj są twoje urodziny? - zapytał zaskoczony Patryk.

Wzruszyła ramionami.

- Tak, ale to dzień, jak każdy inny. Nie ma czego ani z kim świętować, więc skupię się pracy, a potem…

- A co jeśli zaprosiłbym cię na kolację - wypalił. - Możemy zamówić chińszczyznę i wtedy rozwiązać problem z laptopem.

To nie tak, jak zaplanował, ale wiedząc, że to jej urodziny, chciał zrobić coś, by wynagrodzić swój głupi żart. Nie mógł tak po prostu przyznać się do tego i pozwolić jej odejść.

- Och - odwróciła wzrok i zaczęła przebierać palcami. Lekki rumieniec wylał jej się na policzki. - To bardzo miłe z twojej strony, ale jeśli to tak dużo pracy, to poczekam do jutra i oddam laptopa komuś do naprawy w godzinach pracy.

- Nie, nie. Nie martw się o niego. Jedzenie ja stawiam. Przynajmniej tyle mogę zrobić w twoje urodziny - powiedział szybko i wziął telefon. - Zamów w apce, a ja jeszcze popracuję nad komputerem.

Promienny uśmiech, który mu posłała, mógłby rozjaśnić całe biuro. Pochyliła się i cmoknęła go szybko w policzek. No pięknie, teraz to i on się zarumienił.

Zapach jej perfum przyćmił mu myśli, a penis stanął mu jeszcze bardziej, wyraźnie odznaczając się w jego spodniach. Szybko poprawił się na krześle, żeby niczego nie zauważyła. Na razie musiał panować nad swoimi odczuciami.

---

Anna czuła się jak zamroczona. W końcu te urodziny mogą okazać się całkiem udanym dniem. Spędzenie czasu z Patrykiem z pewnością było lepszą opcją niż codzienna, samotna pracy w domu. Przejrzała dostępne potrawy i już chciała zapytać go, co preferuje, gdy na ekranie pojawiło się powiadomienie o przychodzącej wiadomości od jednego z informatyków. - Jak poszło z Anną? Było napisane. Bez namysłu kliknęła wiadomość.

Zmarszczyła brwi i przeczytała szybko resztę. To był kawał! A właśnie zaczynała już myśleć, że ją lubił. Jednak teraz przeczytała, że właśnie taki był plan. Umieszczenie fałszywego niebieskiego ekranu na ekranie jej laptopa.

Podskoczyła i krzyknęła:

- Dowcip! - Patryk wyglądał na zaskoczonego. Pokazała mu wiadomość, na jego twarzy pojawił się żal i poczucie winy za to, co zrobił.

- Gdzie jest ukryta kamera? A może dostałeś zrzut ekranu z moją przerażoną twarzą, kiedy zobaczyłam ten niebieski ekran?

Wskazała palcem jego pierś. Jego bardzo twardą i muskularną klatkę piersiową. Próbowała nie myśleć o tym, jak bardzo pragnęła, by jej dłonie mogły pieścić te mięśnie i robić to wszystko, co tylko możliwe.

- Myślisz, że to zabawne? Mam termin, a ty przeszkadzasz mi w pracy.

- Ale jest już po godzinach i to nie było dla żartu, a po to, by zwrócić twoją uwagę, i… - głos mu się załamał, a na jego policzku pojawił się rumieniec. Kiedy się rumienił, wyglądał jeszcze bardziej uroczo.

- No to zwróciłeś moją uwagę, co teraz zamierzasz z tym zrobić? - zapytała już mniej zdenerwowana.

Wydawało się, że walczył sam ze sobą i nagle podjął decyzję. Chwycił palec, którym na niego wskazywała, i przyciągnął ją do siebie. Jego usta odnalazły jej wargi i pocałował ją, tak żarliwie jakby nie miało być jutra.

Po krótkiej walce, o zachowanie godności, wiedziała, że właśnie to jest to, czego chce, czego potrzebuje. Nie, jednak to było to, na co zasłużyła w swoje urodziny. Odpowiedziała na pocałunek z takim samym zaangażowaniem. Odsunął się na krześle tak, żeby móc ją przyciągnąć bliżej. Chwycił ją za biodra i przyciągnął, usadawiając na swoich kolanach.

Jego niespodziewany ruch sprawił, że aż sapnęła i musiała chwycić go za ramiona, aby utrzymać równowagę. Natychmiast skorzystał z jej otwartych ust i wzmocnił pocałunek. Jego usta były szorstkie i pełne pasji, jego język walczył z jej językiem. Jęknęła podczas pocałunku i poczuła, jak płyną z niej soki.

Nigdy nie była całowana przez mężczyznę w taki sposób. Rękoma chwycił ją za biodra, palcami ścisnął badawczo jej pośladki. Ten dotyk wywołał u niej dreszcze przechodzące wzdłuż kręgosłupa. Spódnica jej się podsunęła i już niewiele dzieliło ich krocza od siebie.

Zanurzyła dłonie w jego włosach i jeszcze bardziej przywarła do niego ustami. Miała kontrolę, siedząc mu na kolanach. Jego głowa była odchylona do tyłu, tak by mógł sięgnąć jej ust. Skupiła wzrok na wyraźnym wybrzuszeniu w jego spodniach. Jego westchnienie, sprawiło, że uśmiechnęła się z satysfakcją. Był pod jej wpływem tak samo, jak i ona pod jego.

Od tak dawna fantazjowała o tej chwili, że nie chciała i nie mogła czekać już ani sekundy, by doświadczyć tego wszystkiego naprawdę. Zaczęła mocować się z jego zamkiem błyskawicznym, a kiedy wyprostował nogi, żeby jej to ułatwić, krzesło biurowe odchyliło się i spadła prawie na podłogę.

Ich pocałunek przerwał się i oboje wybuchnęli śmiechem, nieco zawstydzeni. Patryk rozejrzał się. Podniósł ją, jakby nic nie ważyła, co ją jeszcze bardziej podnieciło. Ułożył ją na swoim biurku obok komputera. Cofnął się i spojrzał na nią z pożądaniem w oczach. Zarumieniła się, musiała wyglądać jak dziwka, z wysoko podciągniętą spódnicą, szeroko rozłożonymi nogami i rozczochranymi włosami.

- Kurczę, jak ja marzyłem o tej chwili - jęknął.

Ustawił się między jej nogami i pocałował ją tak, jakby od tego zależało jego życie. Nie musiała podpierać się rękami, więc mogła go dotykać. Szybko rozpięła mu koszulę, by dotknąć jego skóry. Pocałował ją w szyję i zszedł niżej. Przez materiał bluzki chwycił delikatnie zębami jej twardy sutek, w odpowiedzi jej plecy mimowolnie wygięły się w łuk.

- Chcę cię posmakować - jęknął.

Rozwiązał węzeł jej bluzki i ukazały mu się jej piersi. Poczuła zimną klimatyzację biurową na skórze i sutki jeszcze bardziej jej stwardniały. Jeden chwycił palcami, a drugi ssał.

Rozkosz, która ją ogarnęła, sprawiła, że zapomniała o wszystkim, co działo się wokoło. Nie miało znaczenia, że byli w biurze i że to wszystko było wynikiem jakiegoś głupiego psikusa, liczyli się tylko oni, razem w tej namiętnej chwili.

- Pragnę cię poczuć we mnie, - sapnęła, gdy skupiał swoją uwagę na jej piersiach.

Wszystkie jej mięśnie były tak napięte, jakby chciała go całego wchłonąć w siebie. Rękami sięgnęła do jego paska, próbując go rozpiąć. Jednak jej rozedrgane ręce nie chciały z nią współpracować, jęknęła zirytowana.

- Najpierw chcę cię trochę posmakować - powiedział Patryk.

Ukląkł między jej nogami i spojrzał na jej mokre majtki. Odciągnął jeden róg na bok i już pierwsze liźnięcie języka sprawiło, że aż krzyknęła. Kolejne sprawiły, że opadła na stół, i po chwili, eksplodowała mu w ustach.

Z trudem łapała oddech, gdy zobaczyła jak, Patryk próbuje wyjąć prezerwatywę z portfela. Twarz miał pokrytą jej sokami, a jego stojący penis był największym, jakiego kiedykolwiek widziała. Jej oczy rozszerzyły się na myśl o tym, że zaraz będzie go miała w sobie. Jednak jej ciało nie podzielało tych obaw. Mięśnie drgały jak szalone, jakby już próbowały przyjąć go w siebie, a soki wypływały obficie z jej szpary.

Usiadła i patrzyła, jak walczy z opakowaniem.

- Daj mi to - powiedziała, tracąc cierpliwość. Wzięła folię i rozerwała ją zębami. Wyjęła gumę.

Zamknął oczy z podniecenia i zadrżał, kiedy przyłożyła prezerwatywę do czubka jego penisa. Pragnęła go też posmakować, ale teraz bardziej chciała już poczuć go w sobie.

Gdy tylko guma była na miejscu, złapała go i przyciągnęła do siebie. - Będziesz musiał później postawić mi obiad, - powiedziała z uśmiechem. Prychnął i głośno się zaśmiał. Przyłączyła się do niego, wybuchając śmiechem. Uwielbiała facetów, którzy potrafili śmiać się podczas seksu.

Ponownie przyciągnęła go do siebie, jego oczy spoważniały. Ze wzrokiem mężczyzny, którego marzenia właśnie się spełniały, powoli wszedł w nią. Była wystarczająco mokra po poprzednim orgazmie i wyczekiwaniu, by to nie było trudne zadanie, chociaż i tak była dość ciasna.

Jęknęła, gdy poczuła, jak wypełnia ją całkowicie. Mięśnie jej drżały i zaciskały się wokół niego, upewniając, że był tam, gdzie powinien. Patryk zaklął i zaczął się poruszać, chwytając ją za biodra, by mieć oparcie, posuwając ją głęboko. Nakręcała się coraz bardziej i bardziej, czuła, że zaraz dojdzie. Chwyciła go za ramiona, żeby zachować równowagę i spojrzała w jego piękne, dobre oczy.

- Wszystkiego najlepszego - powiedział z lekkim uśmiechem.

Nie dała rady odpowiedzieć, gdyż orgazm przeszył jej ciało, krzyknęła w ekstazie. Jęknął, gdy jej mięśnie chwyciły go mocniej, poczuł, jak dochodziła. Kilka kolejnych pchnięć dodatkowo przedłużyło jej wspaniałe doznania. Musiała przyznać, że to były najlepsze urodziny w jej życiu.

Poważnie.

Ten tekst odnotował 18,827 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.9/10 (46 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Komentarze (6)

0
0
Bardzo fajne i sympatyczne 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Dziękuję. Sam zaskoczony jestem oceną.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
0
Jedna niespójność do poprawy: z wielu miejscach tekstu jasno wynika, że to nie jest jej pierwsze prima aprilis w tej firmie, podczas gdy we wstępie jest napisane, że pracuje tu tylko kilka miesięcy.

Poza tym drobiazgiem bardzo dobre.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Fabio Grosso - dzięki za uwagę, poprawione 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Hej. Bardzo fajne opowiadanie. Widać, że lubisz pisać i szukasz swojego stylu. Zdradza to kilka Twoich zwrotów, które naprawdę mi się podobały. Np:
Pod tą solą smakowała wspaniale.
Zapach jej perfum przyćmił mu myśli
i inne.
Akcja jest sprawnie opisana. Postaci zarysowane z przemyślanym pomysłem. Przedstawiłeś w wystarczający sposób scenografię.

A teraz moje prywatne zdanie.
To wspaniały pomysł na trzykrotnie dłuższe opowiadanie. Wyobraź sobie, że mógłbyś dopracować, dobudować postaci bohaterów w taki sposób, aby można było się z nimi utożsamić. Po dwóch akapitach jest mi z tym trudno. Gdybyś rozwinął akcję. Zbudował napięcie. Suspens. Chciałbym smakować tę historię dłużej, ponieważ na to zasługuje. Wrzucanie w jednym krótkim akapicie opisu spódnicy i wyuzdanego seksu rozprasza napięcie. Trochę rzucasz sobie kłody pod nogi, chcą jak najszybciej skończyć. Nie ma takiej potrzeby. Potrafisz, widzę to, napisać coś dłuższego, co znacznie wciągnie emocjonalnie. Pozwoli Ci sterować emocjami czytelnika. Zdecyduj, kiedy ma się on przywiązać do bohaterki i wejść w jej rzeczywistość. Chciałem to zrobić, ale wstawki o wyuzdanym seksie w spokojnych, narastających momentach, wyrzucały mnie z tego procesu. Gdyby to było rozpisane dłużej, spokojniej, wg planu... Czasem za szybko przeskakujesz do seksualnej istoty rzeczy, zapominając o budowaniu napięcia, pikanterii, pieprznikowej atmosfery. Ale może już jestem za stary, że tak piszę... 😉
Jednak nie chcę wyjść na marudera... oj nie. Jest naprawdę dobrze. Pisz dalej.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Pablito - dziękuję bardzo za te miłe słowa. Co do dłuższych form, jakoś zawsze wolałem opowiadania. Obawiam się, że nie miałbym cierpliwości do dłuższych. Porzuciłbym w środku lub coś w tym stylu. Ale nie zarzekam się, że kiedyś czegoś takiego nie popełnię 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.