Ilustracja: Oziel Gomez

Ruiny w lesie

14 lipca 2020

Szacowany czas lektury: 46 min

Opowiadanie o ruinach opuszczonego fortu pruskiego na toruńskich ziemiach przyprawione o nutkę tajemniczej grozy oraz erotyki...

1

                Igor mknął na rowerze mało uczęszczaną ścieżką, która pokryta była wyschniętym igliwiem. Promienie słońca przebijały się przez szumiące korony drzew. Wiosenne powietrze rozwiewało blond grzywkę mężczyzny, który z uśmiechem pokonywał kolejne metry, nie zważając na wątłe witki krzaków smagające odsłonięte łydki. Uchylał się przed grubszymi konarami zagradzającymi mu drogę. Pęd chłodnego wiosennego powietrza owiewał spoconą skórę. Igor cieszył się swobodą prowadzenia roweru po tajemniczej ścieżce, którą wypatrzył zjeżdżając ze szlaku rowerowego prowadzącego na toruńską Barbarkę. Był zaintrygowany odkrywaniem nowych miejsc wokół terenów, które od niedawna zamieszkiwał. Serce waliło mu w klatce piersiowej, a zmęczone mięśnie nóg zaczęły drżeć i domagać się przerwy. Zatrzymał się grzęznąc kołami w suchym piasku. Zsiadł z roweru wdychając zapach lasu. Rozejrzał się dookoła przyglądając się drzewom. Wsłuchiwał się w intensywny śpiew ptaków kryjących się wśród szumiących liści. Zmrużył powieki skupiając wzrok na ledwo widocznej odnodze ścieżki, która pięła się na wzniesienie.

                Poczuł narastający zew przygody. Zaczął wspinać się po sypkim piasku zmieszanym z igliwiem i liśćmi. Pokonał kilka metrów czując zmęczenie w całym ciele. Był szczęśliwy mogąc odłączyć się od świata i pogrążyć się w przyrodzie. Intensywny śpiew ptaków dodawał mu sił przy wdrapywaniu się na szczyt. Stanął na górze niepozornego wzniesienia rozglądając się po wgłębieniu, w którym między drzewami znajdowały się ceglane fragmenty zwietrzałych ruin muru wychodzących z pagórków porośniętych niskimi krzakami oraz mchem.

                - Oooo - westchnął zaskoczony odkryciem.

                Zafascynowany patrzył na intrygujące budynki. Dostrzegł kilka zagłębień w murach, które były niegdyś oknami, a teraz były zamurowane nowszym materiałem. Miejscami ceglane mury pokrywało graffiti młodocianych artystów. Widok starych zabudowań w środku lasu zapierał dech w piersiach. Igor zsunął się ostrożnie po wzniesieniu na dno kotlinki. Stanął pośrodku obracając się w koło i dostrzegając więcej szczegółów ruin. Słyszał o toruńskich fortach z czasów pruskich, które otaczały miasto obronnym pierścieniem, zostały one zapomniane przez mieszkańców i zapuszczonych. Sądził, że znalazł się właśnie na takich terenach. Niszczejące ruiny wyglądały intrygująco wzbudzając ciekawość w obserwatorze. Patrzył on na kawałek zapomnianej historii.

                Podszedł do najbliższej zabudowy, która wchodziła w pagórek. Dostrzegł zagłębienie wypełnione zeschłymi liśćmi, które pokrywały twarde podłoże. Zajrzał do środka czując w nozdrzach zapach spróchniałego drewna. Przyjrzał się spękanym ścianom czując na plecach gęsią skórkę. Obrócił się spoglądając za siebie. Zaczął mieć nieodparte wrażenie, że nie jest sam pośród starych ruin. Obejrzał uważnie drzewa porastające wzniesienia, które rzucały cienie na kotlinę. Odepchnął od siebie irracjonalne uczucie karcąc się za popadanie w strach.

                Pośród drzew dostrzegł skośne mury prowadzące do łukowatego wejścia wchodzącego w głąb wzniesienia. Igor z mocniej bijącym sercem podszedł bliżej wpatrując się w nieprzeniknioną ciemność tunelu. Poczuł jeżące się włosy na karku i nieprzyjemne uczcie obserwowania każdego jego ruchu. Zdawało mu się, że niewidzialne oczy patrzą na niego z głębi mroku. Stanął pod łukiem wejścia wytężając wzrok. Starał się wypatrzeć w ciemności jakiś ruch potwierdzający jego obawy, ale w czerni prawdopodobnie nikt się nie skrywał. Fala strachu powoli odpływała, gdy dostrzegł nad wejściem betonową płytę z wyżłobioną datą: 1880. Kawał historii skrywał się w zapomnianych tunelach. Wpatrywał się ponownie z narastającą ciekawością. Przełknął głośno ślinę odpychając od siebie chęć wkroczenia głębiej. Uczucie strachu wzrastało wraz z chęcią badania nowych terenów, ale nie był zupełnie przygotowany do eksploracji starych tuneli. Westchnął wzdrygnąwszy się chłodem bijącym z głębi zabudowań. Zastanawiał się dlaczego ruiny niszczały. Mogły posłużyć za całkiem interesujący punkt wycieczkowy. Z dala od miasta i ciekawskich oczu można byłoby zorganizować obóz survivalowy.

                Nagły dźwięk pękającej gałęzi, dobiegający zza pleców Igora, zmroził mu krew w żyłach przerywając rozmyślania. Serce podeszło do gardła, a wszystkie mięśnie napięły się. Odwrócił się gwałtownie oglądając spanikowanym wzrokiem teren. Dostrzegł tylko poruszające się na wietrze drzewa. Odetchnął z ulgą rozluźniając się. Dźwięk pękającej gałęzi wydawał smętnie zwisający konar, który odłamał się niedawno od spróchniałego pnia.

                - Głupi - szepnął karcąc się za nieuzasadnioną panikę. Uczucie strachu nie opuszczało go, ale uspokojony naturalnymi zjawiskami stwierdził, że trzeba wracać na wzniesienie i pojechać dalej.

                Stanął rozluźniony unosząc głowę do góry i podpierając się rękoma o boki. Wystawił twarz na ciepłe promienie słońca przebijające się przez gałęzie szumiących drzew. Wsłuchiwał się w przyjemny szum wiatru i śpiew ptaków. Napięcie ustąpiło wraz z jeżącymi się włosami na karku.

                Nagle poczuł lodowaty uścisk wokół kostki. Gwałtowne szarpnięcie rzuciło nim o ziemię. Uderzenie pozbawiło go tchu, a w ustach poczuł suche liście. Przez ułamek sekundy nie był świadom co się wydarzyło. Spojrzał przed siebie na tańczące promienie słońca, gdy potężna siła wciągnęła go w ciemność.

 

2

                Piękny śpiew wróbla urwał się, a cisze przeszył dźwięk łamiących się gałęzi. Ptak zerwał się gwałtownie do lotu trzepocząc zawzięcie małymi skrzydełkami. Marta przedzierała się przez krzaki, które smagały blade uda. Przeklinała w duchu, że ubrała krótkie spodenki chcąc opalić nogi. Dzięki Bogu miała solidne terenowe buty, które pomagały w pokonywaniu zarośniętego wzniesienia. Nagle gałęzie ustąpiły, gdy osiągnęła szczyt pagórka z którego widziała stare mury fortu pruskiego. Wyprostowała się poprawiając pasek aparatu zwisający ze smukłej szyi. Sprawdziła czy nie zgubiła okularów przeciwsłonecznych, ale wśród mieniących się promieni wpadających przez korony drzew, nie były one potrzebne.

                Wiatr akompaniował muzyce ptaków, które pieczołowicie ćwierkały dopełniając piękna scenerii opuszczonych fortyfikacji. Marta uwielbiała fotografowanie opuszczonych miejsc, na których czas odcisnął swoje piętno. Posiadały one swoją własną historię i niekiedy mroczne tajemnice.

                Ześlizgnęła się ostrożnie po wzniesieniu do małej kotliny, której podłoże było wyściełane zielonkawym mchem oraz zeschniętymi liśćmi zbrązowiałymi po bezśnieżnej zimie. Korony drzew szumiały, a promienie słońca tańczyły na bladej skórze ogrzewając jej skórę. Poczuła chłodny podmuch wiatru na wilgotnych od potu plecach. Ciałem wstrząsnął dreszcz napełniając ją falą strachu. Opuszczone miejsce miało w sobie urodę, ale zdawała sobie sprawę, że jesienną porą może wyglądać tu strasznie. Zamknęła powieki wsłuchując się w melodyczny dźwięk przyrody. Uspokoiła się zastanawiając się nad panującą wokoło samotnością. Wiedziała, że wśród drzew nie ma nikogo. Poczuła nagłe podniecenie, które stłumiła jeszcze tego poranka. Otworzyła gwałtownie powieki oddychając głęboko. Serce biło jak oszalałe w piersi. Uwielbiała to graniczne uczucie, strachu i podniecenia, które towarzyszyło przed podjęciem grzesznej decyzji.

                Rozejrzała się wokoło po ceglanych zabudowaniach. Część murów była pokruszona, a niektóre okna zamurowane lub wypełnione przerdzewiałą kratą. Podeszła do pierwszej małej budowli, która ginęła w pagórku. W progu łukowatego wejścia leżała sterta brązowych liści. Przeszła przed nie czując jak serce podchodzi do gardła wraz z falą podniecenia. Wchodziła do chłodnego pomieszczenia, w którym panował półmrok oraz zatęchły zapach starych zleżałych materacy należących niegdyś do żulerskiej elity. Wciągnęła w płuca woń kojarzącą się z wilgotną piwnicą. Dostrzegła obok materaca czarny damski but. Dość modny jak na dawne czasy budowli i niegdysiejszych gości. Zbliżyła się czując narastające podekscytowanie wraz z biciem serca. Tajemniczy but zaintrygował ją. Podniosła aparat i cyknęła zdjęcie. Błysk flesza rozjaśnił ceglane mury pokryte czarnym nalotem sadzy. Spojrzała na mały ekran aparatu przyglądając się zrobionej fotografii. But leżał obok materaca, a jego powierzchnię pokrywała warstwa kurzu. Zrobiła całkiem dobre ujęcie. Uśmiechnięta i podekscytowana wyszła z wnęki czując ciepłe promienie słońca.

                Ciało pokryła gęsia skórka wywołana skokami temperatur. Nagłe rozkoszne uczucie napłynęło między uda dziewczyny, która przygryzła dolną wargę powstrzymując dreszcz. Od przebudzenia towarzyszyła jej chęć wsunięcia dłoni między nogi i oddaniu się przyjemnej pieszczocie, ale stłumiła odruch wybierając się na spacer. Poprawiła aparat, który zaczął ciążyć przewieszony przez kark. Westchnęła ciężko ponownie odpychając od siebie falę podniecenia. Rozejrzała się po pagórkach pokrytych szumiącymi drzewami. Opuszczone miejsce z dala od wzroku nieproszonych gości napawało ją jeszcze większą ochotą na masturbację. Wypuściła z sykiem powietrze starając się opanować żądze.

                Ruszyła przed siebie wsłuchując się w szumiące korony drzew. Rozmyślała nad modnym butem pokrytym kurzem. Wyobraźnia zaczęła jej podpowiadać rozwiązania mrocznego sekretu - zwabiona nastolatka między ruiny oddała się napalonemu chłopakowi pospiesznie zaspokajając swoje zachcianki. Marta zatrzymała się kładąc dłoń na podbrzuszu czując jak przyjemne ciepło rozchodzi się po ciele. Musiała powstrzymać się przed zbereźnymi myślami, ponieważ narastająca chęć masturbacji mogła przeważyć.

                Nagle przeszył ją dreszcz, gdy w głowie pojawiła się myśl zsunięcia spodenek i rozpoczęcia zabawy pośrodku kotliny. Opuszczone ruiny byłyby świadkiem lubieżnej sceny, a do szumu wiatru dołączyłyby pojękiwania. Westchnęła zsuwając dłoń niżej, gdzie palce zanurzyły się za pasek spodenek. Poczuła pod opuszkami ostre końcówki włosów łonowych, które odrastały po depilacji. Nagle za plecami usłyszała szuranie liści. Spanikowana obróciła się gwałtownie rozglądając się za intruzem. Zobaczyła tylko cienkie pienie drzew, za którymi znajdowało się wejście do tunelu prowadzącego w głąb podziemnych fortyfikacji. Uspokoiła nagły wybuch strachu, który jeszcze bardziej podsycił podniecenie. Podeszła do wejścia przyglądając się ciemności panującej w głębi. Poczuła na swoim ciele czyjś tajemniczy wzrok z mrocznego wnętrza. Potrząsnęła głową odpychając od siebie dziwne uczucie wywołane nieistniejącym obserwatorem. Zerknęła na łuk, gdzie dostrzegła betonową tabliczką z data: 1880.

                Podniosłą aparat robiąc zdjęcie kawałkowi historii. Wycelowała obiektyw w ciemny tunel robiąc kolejną fotografię. Rozbłysk lampy wypełnił przejście na sekundę światłem ukazując tynk pokrywający owalny korytarz.

                Marta odeszła przyglądając się zdjęciu betonowej płyty z datą powstania zabudowań, na której mieniły się promienie słońca. Kolejna fotografia przedstawiała rozjaśnione wnętrze tunelu. Marta zmarszczyła brwi widząc ciemne rozmazanie na granicy światła i cienia. Przesunęła kciukiem po ekranie sądząc, że strąci paproch. Przybliżyła fragment zdjęcia czując narastający niepokój tajemniczego odkrycia. Przyglądała się rozmazanemu cieniowi, który opierał się o popękany tynk. Przypominał on mackę grubości dłoni. Wyobraźnia znów podsuwała rozwiązania dziwnej anomalii - tajemnicza kończyna wyłaniająca się z ciemności i oplatająca jej uda. Pnąca się w górę po nagiej skórze. Przez ciało przebiegł dreszcz rozkoszy, gdy wyobraziła sobie wślizgującą mackę poza rąbek materiału i penetrującą rozpalone wnętrze pochwy.

                Marta otrząsnęła się z ogarniającego podekscytowania opuszczając aparat w poszukiwaniu kolejnego ciekawego kadru. Nie mogła pozbyć się narastającego podniecenia, które domagało się zaspokojenia. Irracjonalne odczucie obserwacji nasiliło się od czasu wyobrażenia sobie zabaw z macką. Zdecydowanie za długo była samotna i niezaspokojona. Podglądanie przez nieznaną osobę lubieżnych zabaw na świeżym powietrzu podniecało ją jeszcze bardziej.

                Zerknęła przez ramię na mrok panujący w głębi tunelu. Fala strachu przetoczyła się przez drżące ciało wraz z chłodnym podmuchem wiatru, który wdarł się na dno kotliny. Silny dreszcz wstrząsnął nią, a z ust wydobył się jęk, który stłumiła przygryzając dolną wargę.

                Była wśród ruin sama.

                Przycisnęła dłoń do podbrzusza wsuwając palce za spodenki. Pod opuszkami czuła koronkową bieliznę. Westchnęła wypuszczając powietrze z płuc. Piersi falowały wraz z szybkim oddechem rozkołysując aparat wiszący na pasku. Marta poczuła kolejny przyjemny dreszcz spływający wzdłuż kręgosłupa, gdy wsunęła niesforne palce pod bieliznę. Znalazła się między wargami pieszczotliwie wkradając się pomiędzy wilgotne wzgórza. Przygryzła dolną wargę, a drugą dłonią ścisnęła pierś uwięzioną w ciasnym staniku. Stwardniała brodawka otarła się o materiał wywołując w jej ciele burzę.

                Nagle Marta otworzyła oczy wyrywając drżącą dłoń spomiędzy ud. Rozejrzała się po okolicy przygryzając wargi. W głowie czuła buzującą krew, a całe ciało pulsowało w rytmie szalejącego serca. Westchnienia były zagłuszane przez szum drzew i rozćwierkotane ptaki.

                Zdjęła aparat z karku i zaczęła grzebać w ustawieniach w poszukiwaniu opcji nagrywania filmu. Ustawiła obiektyw na jednej z pokruszonych cegieł i odeszła dwa kroki. Spojrzała na aparat uśmiechając się, a smukłe dłonie zsunęły spodenki wraz z majtkami, które przesiąknęły sokami. Odsłoniła łono, na którym odrastały niedawno wydepilowane włoski. Rozłożyła spodenki na miękkim mchu i usiadła na nich rozkładając szeroko nogi przed obiektywem. Possała dwa palce czując przyjemny chłód między udami. Przesunęła drżącą dłoń przygryzając wargę, gdy wkradła się wewnątrz gorącego łona. Zaczęła pieszczotę, która rozkosznie obezwładniała ciało. Marta skupiła się na płynących doznaniach potęgujących wraz z odczuciem tajemniczego obserwatora z ciemności tunelu. Nie potrafiła powstrzymać jęków wyrywających się z gardła. Jej rozkoszne krzyki szumiały wraz z wiatrem hulającym między gałęziami drzew.

                Marta zadrżała wbijając palce głęboko w łono. Oczy uciekły do tyłu ukazując białka, a dreszcze wstrząsnęły rozpalonym ciałem. Silny orgazm napłynął wraz z przyjemnymi skurczami mięśni ściskającymi jej ciało w żelaznych objęciach. Jęknęła przeciągając głos wraz z uczuciem rozluźnienia. Opuściła nogi wysuwając z siebie drżące palce. Opadła z sił czując falę zaspokojenia wypełniającą umysł. Oddychała głęboko uspokajając oszalałe serce walące w klatce piersiowej.

                Spojrzała zamglonym wzrokiem na ciemność panującą w tunelu. Pośród szumu wiatru usłyszała dźwięk przypominający szuranie czegoś ciężkiego po piasku. Przerażenie wstrząsnęło nią w tym samym momencie co obezwładniające uczucie ulgi po orgazmie. Zerwała się na drżące nogi porywając ze sobą spodenki. Chwyciła aparat starając się utrzymać równowagę i podreptała z dala od tajemniczego wejścia do głębi fortyfikacji. Czuła mroczne spojrzenie obserwatora na bladych pośladkach. Odetchnęła z ulgą, gdy odeszła na bezpieczną odległość. Zerknęła za plecy czując między udami powiew powietrza, który łagodnie smagał jej wilgotne wargi. Przygryzła usta opanowując ponownie narastające podniecenie i wsunęła spodenki. Zerknęła na ekran aparatu patrząc przez chwilę na kilkuminutowy filmik. Uśmiechnęła się zarzucając pasek na szyję wchodząc na łagodne wzniesienie, gdzie na szczycie spodziewała się wejścia na trasę powrotu do domu. Czuła się lekko, gdy pięła się w górę podpierając się na drżących nogach. Chciała wrócić do domu i oddać się ponownie rozkosznej przyjemności masturbacji. Nie zaspokoiła jeszcze w pełni swojej żądzy.

                Wspięła się na wzniesienie, gdzie między krzakami wiła się ścieżka prowadząca do ceglanego muru z dużą ciemną wyrwą. Marta zaintrygowana wybitym otworem podeszła uspokajając podcienienie w ciele, które niedługo zostanie sowicie zaspokojone w mieszkaniu. Nie mogła się doczekać zabawy swoimi gumowymi przyjaciółmi, ale chciała również zajrzeć przez dziurę.

                Dotarła do muru wyłaniającego się z pagórka. Zajrzała w ciemność czekając, aż oczy przyzwyczają się do zastanego widoku. Dostrzegła tylko zarys obszernego kopułowatego pomieszczenia, które skrywało się w ziemi. Podparła się o pokruszoną krawędź muru wkładając głowę do środka. Poczuła na skórze lodowate powietrze panujące wewnątrz oraz zatęchły zapach.

                Nagle dłoń osunęła się wraz z odpadającą cegłą. Marta zerwała się z strachu wyprostowując się w ostatniej chwili. Kawałek wzruszonego muru upadł na kamienną posadzkę kilka metrów niżej. Po pomieszczeniu odbiło się echo roztrzaskującej się cegły. Marta przycisnęła dłoń do piersi czując jak serce niemal zatrzymało się w gardle. Odetchnęła z ulgą uświadamiając sobie, że omal nie wpadła do mrocznego pomieszczenia. Pośrodku głuszy nikt by nie usłyszał stłumionego wołania o pomoc, jeżeli wcześniej nie zabiłby jej upadek z wysokości.

                Otrząsnęła się patrząc w ciemność wyrwy. Podniosła aparat zbliżając obiektyw do krawędzi otworu. Błysnął flesz rozświetlający zaokrąglone pomieszczenie. Dostrzegła przez ułamek sekundy jakieś podłużne kształty zwisające z sufitu. Wsunęła aparat do środka robiąc kolejne zdjęcie skupiając wzrok na chwilowej jasności. Nie mogła rozpoznać zarysowania, które ukazywało się na sekundę. Ponownie błysnęła fleszem, a następnie przejrzała zrobione zdjęcia.

                Zamarła wpatrując się w ekran z przerażaniem na twarzy. Sparaliżowana patrzyła na zdjęcie ukazujące wnętrze kopułowatego pomieszczenia. Z sufitu zwisały pulsujące macki oplatające szczątki ludzkich ciał. Zakrwawione fragmenty gniły wydzielając zatęchły zapach ziejący z wyrwy w murze. Marta przykryła dłonią usta powstrzymując mdłości. Patrzyła na zdjęcie okaleczonych ciał oplecionych plugawymi mackami.

                Przerażenie niemal sparaliżowało jej ciało, które nie chciało ruszyć się z miejsca. Patrzyła się z obrzydzeniem na zrobione zdjęcie. Nagle uświadomiła sobie, że wcześniej czuła czyjś wzrok na plecach. Odwróciła się gwałtownie chcąc zerwać się do biegu, ale poczuła silne uderzenie, które wepchnęło ją do wnętrza pomieszczenia. Uderzyła karkiem o kamienne podłoże usłyszawszy tylko dźwięk pękającej kości i nagły rozbłysk bólu, a następnie nastała czarna pustka.

 

3

                - Myślicie, że to dobry pomysł rozpalać ognisko w środku lasu? - zapytała się Martyna poprawiając żółto-niebieską bluzę z logo piłkarskiej drużyny, którą otrzymała od Patryka. Chłopak obejmował jej drobne ciało trzęsące się z zimna, które towarzyszyło zapadającemu zmrokowi. Czuł w głowie lekki szum spowodowany wychyleniem kilku piw podczas spaceru między drzewami. Oboje patrzyli wyczekując przyjaciela na pagórku.

                Kamil odgarnął gałęzie patrząc przed siebie wypatrując poszukiwanych starych ruin, gdzie mieli spędzić noc na piciu i zajadaniu się kiełbaskami. Plecak na jego plecach ciążył mu wraz ze zawartością, a pod pachą ściskał śpiwór. Zgodził się na pomysł Natalii z ogniskiem w plenerze licząc w końcu na upojną noc pod chmurką, choć panujący chłód zdawał przekreślać jego plany. Sądził, że seksowna Gotka wodzi go za nos drobnymi pieszczotami w miejscach, gdzie mogli zostać przyłapani. Od pewnego czasu był napalony widokiem zmysłowego ciała przyjaciółki i zaczął rozmyślać nad wykorzystaniem pigułki gwałtu. Mogło to się nie spodobać dziewczynie, chociaż zawsze potrafiła go zaszokować swoimi postępowaniem. Tak jak wtedy, gdy zaciągnęła go podczas zajęć do łazienki i podniosłą kusą spódniczkę odsłaniając idealne pośladki między którymi znajdował się korek zakończony czarnym kryształem. Jej soczysta brzoskwinka smakowała wyśmienicie, a język wsuwał się głęboko w odbyt doprowadzając ją do pisków. Stłumił w sobie narastające pożądanie wywołane wspomnieniem. Obejrzał się na grupkę przyjaciół uśmiechając się pod nosem.

                Martyna zagarnęła kosmyk blond włosów za ucho wtulając się w ramiona umięśnionego Patryka, który uśmiechał się głupkowato. Po zamglonych oczach szkolnego sportowca widać było, że miał już w czubie. Obok pary stała Natalia w czarnej skórzanej spódniczce oraz wiązanym z przodu gorsecie podkreślającym figurę klepsydry i uwypuklającym krągłe piersi. Kamil przełknął ślinę patrząc na blado przypudrowaną twarz z mocno podkreślonymi oczami i ustami ciemnoczerwonym kolorem.

                - Za tym wzgórzem są stare ruiny fortu pruskiego - powiedział Kamil oblizując spierzchnięte wargi nie mogąc zapanować nad swoim narastającym podnieceniem.

                - Wykopiemy mały dół i ułożymy kamienie wokół - odezwał się Patryk bełkotliwym głosem zwracając się do partnerki. - Co może pójść nie tak!? - dodał zaśmiewając się.

                Martyna spojrzała na niego kręcąc głową. Od pewnego czasu drażniło ją zachowanie chłopaka, który coraz więcej pochłaniał alkoholu i spędzał czasu ze swoimi znajomymi z drużyny robiącymi mu sieczkę z mózgu głupimi filozofiami. Wszyscy w szkole uważali ją za głupiutką ślicznotkę umawiającą się z najlepszym sportowcem, ale ona miała większe ambicje niż być "zgrabną przydupaską gasnącej gwiazdy piłki nożnej". Położyła dłoń na twardej piersi chłopaka uśmiechając się pobłażliwie. Poczuła delikatne mrowienie w dole podbrzusza. Lubiła wysportowaną sylwetkę Patryka, która wynagradzała pewne intelektualne braki. Poza tym do zakończenia roku szkolnego zostało kilka dni, które zamierzała wykorzystać na zabawę i poczekać na złożenie papierów na studia prawnicze w Warszawie. Po wyjeździe zamierzała pozostawić za sobą szkolną przeszłość i większość kontaktów. Wliczając w to obecnego chłopaka-troglodytę.

                - Dobra - powiedziała Martyna odpuszczając sobie marudzenie. - Byle, żeby zrobiło się cieplej!

                Patryk pochylił się nad głową wciągając zapach blond włosów. Martyna poczuła dreszcz spływający wzdłuż kręgosłupa, gdy umięśnione ramię przycisnęło ją do kamiennego torsu. Dziewczyna stwierdzała, że zakamarki starych ruin, mogłyby być świetną przygodą, którą wspominać będzie przez lata, jeżeli jej partner stanie na wysokości zadania, gdyż patrząc na jego stan zaczynała się zastanawiać czy podoła.

                Grupka przedarła się przez chaszcze zsuwając ostrożnie ze stromego zbocza do kotliny pogrążonej w mroku gasnącego dnia. Nastolatkowie uruchomili latarki w komórkach by znaleźć odpowiednie miejsce do rozpalenia ogniska. Po kilku minutach ułożyli odpowiedni krąg wypełniając go suchymi gałęziami oraz mchem. Patryk zajął miejsce obok Martyny, która objęła kolana przyciskając uda do drżącego ciała. Dziewczyna usłyszała w panującej ciemności syk otwieranej puszki piwa. Westchnęła kręcąc głową zdegustowana coraz bardziej prymitywnym zachowaniem chłopaka. W duchu cieszyła się na myśl poważnej rozmowy, którą przeprowadzi jutro. Dzisiejszego wieczoru zamierzała oddać się przyjemności i nagromadzić wspomnienia z ogniska zaciągając pijanego chłopaka między ruiny. Miała tylko nadzieję, że nie schleje się doszczętnie by później prowadziła go do domu.

                Kamil zapalił ściółkę rozdmuchując ogień. Podmuch dymu owiał mu twarz podrażniając oczy oraz gardło. Zakaszlał odrywając się od tlącego igliwia, które jak za machnięciem magicznej różdżki roznieciło się błyskawicznie rzucając światło na wszystkich. Przetarł twarz biorąc piwo z dłoni Natalii. Gotka uśmiechnęła się, a w ciemnych oczach dostrzegł odbijające się płomienie. Kamil przełknął głośno ślinę rozpoznając spojrzenie sugerujące niecne zamiary. Poprawił pasek przy spodniach widząc jak białe zęby przygryzły ciemnoczerwoną wargę.

                - Słyszałam o tym miejscu ciekawą historię - powiedziała Natalia odrywając ponętne spojrzenie do partnera.

                - Kolejne straszne opowieści córy szatana - rzucił Patryk, a Martyna uśmiechnęła się mimowolnie. Zatęskni za docinkami chłopaka, który potrafił cięto zripostować każdą osobę.

                - Wal się! - rzuciła Gotka pociągając porządny łyk piwa. - Miej szacunek dla Pana Ciemności. Kiedyś go spotkasz, a wtedy nie będzie ci do śmiechu.

                - Uuuu - zawołał Patryk, ale silne klapnięcie w pierś uciszyło go. Spojrzał na Martynę, która zacisnęła usta dając do zrozumienia, że zaczyna się gniewać.

                - Opowiedz - poprosiła blondynka odrywając gniewne oczy od chłopaka. Natalia zawsze potrafiła opowiadać dobre historie, ale nie unikała mrocznych elementów, które z pewnością skrywały stare ruiny.

                - Fort pochodzi z końca dziewiętnastego wieku i zbudowali go prusacy chcąc wzmocnić obronę miasta, ale jego położenie w tamtych czasach było znacznie oddalone od zabudowań. Niektórzy sądzą, że nie chcieli zbudować go dla obrony tylko, żeby coś ukryć...

                - Niech zgadnę! Coś mrocznego! - wciął się w słowo rozbawiony Patryk zanosząc się szelmowskim śmiechem, który uciął się nagle po mocnym uderzeniu łokcia.

                - Zamknij się i daj posłuchać - powiedziała gniewnie Martyna. Chłopak zamknął usta robiąc ruch zasuwającego zamka i przekręcającego kluczyka, który po chwili wyrzucił za plecy. - Mów - zachęciła przyjaciółka, która szczerze była zainteresowana opowieścią.

                - Historycy zastanawiają się dlaczego w tamtym czasie budowla była oddalona od miasta. Wyglądała ona na obronną, ale jej układ sugerował również jakby była więzieniem. Wojny się skończyły, a wojska pozostawiły stare koszary. Miasto się rozrastało, a inwestorzy unikali tych terenów dając rosnąć drzewom i niszczeć powstałym budynkom. Nikt, w czasach PRL-u nie wykradał stąd materiałów, a władze nawet zabraniały tu przychodzić. Do tej pory to miejsce jest opuszczone i niemal zapomniane. Podobno od czasu do czasu wśród zapadającej nocy można usłyszeć dziwne dźwięki pochodzące z głębi tunelów, w których uwięziona jest straszliwa groza. Poza tym regularnie giną ludzie w tych lasach. Ciekawe? - zakończyła Natalia z uśmiechem na ustach.

                Martyna patrzyła na koleżankę czując narastający niepokój wraz z przeszywającym chłodem. Nagle poczuła łaskotanie zza plecami. Podskoczyła tłumiąc pisk wyrywający się z gardła.

                - Głupek - żachnęła się blondynka. - Ciekawe czy będziesz miał siłę posmyrać co innego?!

                Patryk zakrztusił się piwem, a para naprzeciwko zaniosła się wesołym śmiechem, który potoczył się echem wśród niszczejących zabudować niosąc się głęboko pomiędzy ciemne korytarze, gdzie spoczywała plugawa groza dziewiętnastowiecznego miasta.

                - To może zostawimy was samych - powiedziała Natalia wymownie spoglądając na Kamila. Wsunęła między usta szyjkę butelki od piwa i zaczęła nią poruszać ssąc końcówkę. Chłopak przełknął ślinę nie mogąc znaleźć w głowie odpowiednich słów. Podniecenie zaciemniło mu racjonalne myślenie. Kiwnął tylko głową, czując jak smukła dłoń wsuwa się w jego rękę. Gotka podniosła się i pociągnęła go w stronę ruin.

                - Tylko nie za ostro - rzucił bełkotliwie Patryk za odchodzącą parą. - To dlatego chciała ognisko w lesie. - Zachichotał pociągając spory łyk piwa.

                Martyna rozpoznała już swobodne kiwanie głową upitego chłopaka i miała nadzieję, że zdąży skorzystać z jego penisa, który był kolejnym atutem chłopaka - sporych rozmiarów pałeczka dostarczała dużej dawki rozkoszy. Pchnęła go dłonią na chłodne podłoże wchodząc na niego okrakiem. Zaczęła całować mokre usta czując smak alkoholu. Naparła biodrami czując rozpalony żar miedzy udami. Pragnęła poczuć nabrzmiałą męskość chłopaka, ale ten zdawał się być bierny. Starał się odwzajemnić namiętne pocałunki napalonej dziewczyny, ale wypity alkohol uderzył w jego motorykę ruchów, która znacząco zwolniła. Penis odmówił posłuszeństwa, gdy ocierała się o niego biodrami. Zwiędły członek mielił się tylko w majtkach, a zawroty głowy ściągały na niego pijacką drzemkę. Martyna całowała napiętą szyję chłopaka, który odwrócił głowę i zaczął pochrapywać.

                - No chyba kurwa sobie jaja robisz! - syknęła wściekle podnosząc się. Podniecenie nie opadło wraz z odpłynięciem partnera. Pragnęła intensywnego seksu w zaciszu lasu, a otrzymała zalanego faceta. Parsknęła schodząc z bezwładnego pijaka spoglądając w płomienie. Wsłuchiwała się w strzelające odgłosy ognia pochłaniającego suche gałęzie zastanawiając się nad dwójką przyjaciół i ich zabawami. Zerknęła w ciemność, gdzie zniknęła para. Wstała spoglądając z politowaniem na pochrapującego chłopaka i podążyła w mrok chcąc podejrzeć pieprzących się znajomych. Na samą myśl poczuła jak mięśnie pochwy zaciskają się rytmicznie.

***

                Kamil czuł bijące serce i napierającego penisa na majtki, gdy pozwalał prowadzić się Natalii. Dziewczyna zatrzymała się nagle odwracając w jego stronę. Położyła dłoń na wybrzuszenie spodni chichocząc.

                - Dajmy mu pooddychać - powiedziała zgrabnie odpinając pasek i rozporek.

                Kamil poczuł chłodny powiew nocnego powietrza smagający rozgrzane jądra. Westchnął, gdy smukła dłoń zacisnęła się na sztywnym kutasie poruszając się zgrabnie po jego długości.

                - Ależ on urósł - szepnęła Gotka zsuwając się na kolana.

                Wsunęła nabrzmiałego penisa do gorących ust zaciskając mocno wargi. Zassała, a z gardła chłopaka wyrwał się jęk rozkoszy. Podniecenie wypełniło jego pulsujące ciało. Poczuł na nagim tyłku ciepłą dłoń, która ścisnęła pośladek wbijając paznokcie w skórę. Rozkoszne uczucie spłynęło wraz z dreszczem wstrząsającym ciałem. Poczuł silny skurcz chcący wyrzucić spory ładunek spermy. Położył dłoń na głowę dziewczyny, która błyskawicznie wsunęła pulsującego penisa głęboko w gardło zaciskając obie dłonie na pośladkach. Kamil jęknął z ulgą, gdy pierwsza fala nasienia opuściła jądra. Natalia zakasłała, ale nie oderwała się od kutasa wypełniającego gardło. Po kilku chwilach pośladki chłopaka rozluźniły się wydając ostatnie krople nasienia, a Gotka ssąc odsunęła się od podbrzusza.

                - Mmmmm... mam nadzieję, że jeszcze w nich trochę zostało - powiedziała dziewczyna ściskając boleśnie jądra chłopaka.

                - O, tak! - syknął przez zaciśnięte zęby.

***

                Martyna skradała się starając nie wywołać hałasu. Stąpała ostrożnie po miękkiej ściółce przechodząc obok małych drzew, których gałęzie smagały jej twarz. Poczuła chłodne liście uderzające o skórę, które wywołały jeszcze większą falę podniecenia. Gorąco szalejące między nogami zamieniało się w pożogę pochłaniającą cały zdrowy rozsądek. Przycisnęła dłoń do łona rozglądając się w ciemności za parą przyjaciół. Do jej uszu dobiegało ciche pojękiwanie, a w mroku dostrzegała tylko zarysy drzew. Zatrzymała się zaciskając uda i tłumiąc jęknięcie. Jeszcze nigdy nie była tak podniecona i podekscytowana. Rozejrzała się dookoła zsuwając z siebie spodenki wraz z majtkami. Poczuła chłodne powietrze smagające rozgrzane łono. Wsunęła dłoń między uda rozchylając nabrzmiałe wargi i delikatnie przesunęła palcem po łechtaczce. Jęknęła czując falę elektryzującego podniecenia zalewającą jej umysł. Oparła się o wiotkie drzewo niemal tracąc równowagę. Wsunęła w siebie dwa palce intensywnie poruszając nimi. Nie mogła powstrzymać nadchodzącej fali spełnienia. Zacisnęła usta tłumiąc krzyk i napinając wszystkie mięśnie. Intensywnie pieściła pochwę, która ociekała sokami mocząc dłoń. Przygryzła wargi zębami starając się nie krzyczeć i nie zdradzać położenia swoim przyjaciołom, którzy niedaleko również oddawali się przyjemności.

                Poczuła jak na kostce zaciska się cieniutka linka wrzynając się w skórę. Fala rozkoszy zmieszała się z uczuciem nagłego bólu wywołując silny orgazm. Martyna trzęsła się poruszając między udami dłonią ledwie tłumiąc swoje rozkoszne pojękiwania. Sunęła się na miękką ściółkę, która załaskotała w rozgrzane pośladki. Położyła się rozkładając szeroko nogi po których wspinało się wilgotne pnącze pieszczotliwie muskając skórę. Silne skurcze targały jej ciałem obezwładniając umysł, który pogrążał się w rozkoszy nie zdając sobie sprawy z zagorzenia pnących się macek.

                Nagle wiotkie pędy zacisnęły się wokół ud wrzynając się głęboko w skórę. Dziewczyna krzyknęła głośno rozdzierając leśną ciszę. Podniosła głowę spoglądając na uda, które oplecione były cieniutkimi linami. Zerknęła przed siebie, gdzie pomiędzy drzewami dojrzała wejście do tunelu. Gwałtowne szarpnięcie pociągnęło jej ciało w głąb mroku, a głośny krzyk dobijał się echem wśród ceglanych ścian.

***

                Kamil nagle zamarł zatrzymując rytmiczny ruch bioder. Pulsujący kutas wypełniał rozkosznie ciasną brzoskwinkę Natalii, która mruczała rozkosznie przy każdym posunięciu. Wypięta dziewczyna odwróciła głowę spoglądając z wyrzutem na partnera. Przerwał przyjemne pchnięcia w nieodpowiednim momencie, gdy już zaczynała chwytać się krawędzi nadchodzącego spełnienia. Poruszyła się wsuwając głębiej nabrzmiałą maczugę chłopaka czując dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. Pragnęła go od dłuższego czasu podsycając w sobie upojne wyczekiwanie na seks.

                - Zdawało mi się, że słyszę krzyki - powiedział Kamil oddychając głęboko.

                - Pewnie Patryk wali Martynkę - jęknęła Natalia ponownie nadziewając się. Poczuła jak twardy penis wypełnia jej mokrą cipkę.

                Kamil spojrzał na zarys ponętnego ciała Gotki rysujący się w ciemności. W końcu znajdował się w jej soczystej brzoskwince, która zaciskała się na pulsującym kutasie, doprowadzając go do obłędnej rozkoszy. Puścił mimo uszu kolejny krzyk niknący w ciemnościach lasu i zacisnął dłonie na talii wsłuchując się w dźwięk trzeszczącego gorsetu. Zaczął rytmicznie poruszać biodrami wsuwając się głęboko w rozgrzane ciało dziewczyny.

                Odgłosy mruczenia i chlupoczącego dźwięku zagłuszały poruszające się macki pnące się w stronę nastolatków. Cieniutkie pnącza uniosły się tuż za plecami kopulującego chłopaka, który zaczynał szczytować zaciskając zęby. Silny skurcz wstrząsnął jego ciałem, gdy był bliski wystrzału. Nagle na szyi poczuł zaciskające się macki, które pozbawiły go tchu. Silne szarpnięcie przewróciło go na ziemię w momencie, gdy tryskał. Dłonie ześlizgnęły się z gorsetu wędrując do gardła. Kamil charczał miotając się, gdy był porywany przez pnącza oplatające jego ciało. Jedna z macek owinęła się wokół twardego penisa ściskając go boleśnie. Chłopak starał się złapać oddech i jęknąć z bólu, ale tracił świadomość oraz zarys bladych pośladków dziewczyny, która wyprostowała się w poszukiwaniu swojego partnera.

                - Gdzie się podziałeś? - rzuciła w ciemność Natalia oddychając głęboko. Była bliska uchwycenia spełniana, ale chłopak przedwcześnie wyślizgnął się z niej pozostawiając niedosyt.

                Od dawna starała się, żeby ta chwila była niebiesko rozkoszna, nie dopuszczając chłopaka do siebie, a on okropnie zaczął się z nią drażnić znikając w ciemnościach. Syknęła soczyste przekleństwo pod nosem czując jak gorące krople zaczynają spływać po zmarzniętych udach. Drgawki wstrząsnęły podnieconym ciałem dziewczyny, która pomasowała pośladki czując pod palcami gęste krople. Podsunęła wilgotne palce do nosa wciągając zapach nasienia. Wstrząsnął nią dreszcz, który ponownie wywołał napływ podniecenia. Oblizała palce mrucząc i rozglądając się za partnerem.

                - Och ty niedobry - powiedziała chichocząc. - Szkoda marnować taki dobry towar...

                Natalia przyglądała się zarysom ruin w ciemnościach stawiając kilka kroków. Przeszywa ją niepokojące uczucie, które wywołuje strach. Obciąga spódnicę zakrywając jędrne pośladki splamione nasieniem. Podniecenie opada, gdy orientuje się, że jej chłopaka nie ma w pobliżu. Rusza w stronę ogniska czując jeżące się włosy na karku. Po kilku chwilach błądzenia w ciemnościach dostrzega łunę światłą rzucaną przez płomienie, która dochodzi zza rogu ukruszonego muru. Szybkim krokiem wchodzi do obozowiska i zatrzymuje się jak wryta. W nozdrza uderza ją zapach spalonego mięsa, które skwierczy w płomieniach. Nadpalone nogi i ręce wystają zza okręgu, który wcześniej przygotowali. Dziewczyna zatyka usta dłonią nie mogąc wycisnąć z siebie krzyku. Przerażający widok paraliżuje jej ruchy. Rozpoznaje nadtopione buty płonącej osoby - Patryk. Cofa się kilka kroków zagłębiając się w ciemność.

                Nagle czuje jak wokół talii zaciska się oślizgła macka grubości przedramienia. Patrzy na połyskującą szarą powierzchnię odbijającą płomienie ogniska. Silne szarpnięcie odrywa jej bezwładne ciało od ziemi miażdżąc narządy wewnętrzne i łamiąc kręgosłup.

 

4

                Wiatr wkradł się między drzewa porastające kotlinę skrytą między pagórkami, z których wystawały ruiny pruskiego fortu. Liście zaszeleściły swoją muzykę wtórując przelatującym ptakom w świetle wiosennych promieni słonecznych. Spękane mury z czerwonej cegły prezentowały się tajemniczo skrywając za sobą niewyobrażalną, uśpioną grozę.

                Ściółka leśna wyglądała na nietkniętą ludzką stopą. Nawet zwierzęta omijały ten teren szerokim łukiem. Ptaki przelatujące nad ruinami szybko przecinały powietrze pozostawiając kotlinę za sobą. Nie myślały, żeby zapuścić się niżej i usiąść na gałęzi. Pędziły przed siebie by jak najszybciej znaleźć się za bezpiecznymi pagórkami wokół których wiły się ścieżki omijające złowrogi fort. Majestatyczną wiosenną muzykę przerwał przeciągliwy skrzek wydobywający się z mrocznego wejścia do podziemi fortu, gdzie skrywała się plugawa groza minionych wieków budząca się ze snu...

Ten tekst odnotował 9,533 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7/10 (9 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Komentarze (2)

+2
0
Tak na szybko wyłapane rzeczy do poprawienia:

zostały one zapomniane przez mieszkańców i zapuszczonych.


nieprzyjemne uczcie obserwowania


a promienie słońca tańczyły na bladej skórze ogrzewając jej skórę.


Zobaczyła tylko cienkie pienie drzew,


Podniosłą aparat robiąc zdjęcie


ciążył mu wraz ze zawartością,


potrafiła go zaszokować swoimi postępowaniem.


Nagle poczuła łaskotanie zza plecami.


Sunęła się na miękką ściółkę,


nie zdając sobie sprawy z zagorzenia


ta chwila była niebiesko rozkoszna,


Przeszywa ją niepokojące uczucie, które wywołuje strach. Obciąga spódnicę (...) szarpnięcie odrywa jej bezwładne ciało od ziemi miażdżąc narządy wewnętrzne i łamiąc kręgosłup.


Nie ma uzasadnienia dla zmiany czasu z przeszłego na teraźniejszy - chodzi o cały ten fragment. Dopiero w części 4 może to nastąpić.
Do tego ogromny brak przecinków, jakbyś ich nie lubił.
Tekst zapowiada się ciekawie, pierwsza część zapowiada kierunek, w jakim będzie prowadzona akcja, część druga ma dosyć prawdopodobny przebieg - wynikający z pierwszej - a mimo to posiada elementy zaskakujące. O trzeciej już nie można tego powiedzieć; finał jest całkowicie przewidywalny, zmieniają się detale. Sceny seksu (?) są miałkie, bez wyrazu. Znam kilka twoich wcześniejszych tekstów i zawsze robiły na mnie wrażenie. Tym razem, jakby coś poszło nie tak. Szkoda. Liczyłam na więcej i mocniej.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Napisane sprawnie warsztatowo, ale jak dla mnie za dużo opisów. Wolę akcję nad opisy przyrody, ale są też fani budowania nastroju opisami. Jak dla mnie za długo się rozkręca.
Zmieniłbym "zaczęła grzebać w ustawieniach w poszukiwaniu opcji nagrywania filmu" na "zaczęła szukać opcji nagrywania filmu".
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.