Ilustracja: Wilson di Vitorino

Niezły numer

15 maja 2013

Szacowany czas lektury: 45 min

Kłaniam się w pas wszystkim, którzy przeczytali "Kryzys" i cieszyli się lekturą. Liczba odsłon i jakość ocen cieszy oko - teraz mogę z pełnym spokojem upaść na samo dno:)!

Poniższa historia wydarzyła się naprawdę.

Witajcie. Zanim opowiem wam historię, którą przeżyłam parę lat temu pozwólcie, że opowiem wam o sobie w kilku słowach.

Nazywam się Małgorzata, chociaż przywykłam już do tego, że wszyscy nazywają mnie Gosią. Mam niecałe 35 lat a najlepsze lata swojego życia poświęciłam mojemu, byłemu już, mężowi – Markowi.

Na studiach tworzyliśmy niezwykły, intensywny związek a zaraz po uzyskaniu tytułów zdecydowaliśmy, że musimy zamieszkać razem. Nie dalej jak dwa lata po tej decyzji powiedzieliśmy sobie sakramentalne "tak". Czułam się wyjątkowo, jako "Pani Małgorzata" z łatwością odnajdując się w nowej roli. Niestety, nic nie trwa wiecznie – po niemal roku starań zrobiliśmy odpowiednie badania i usłyszeliśmy diagnozę, która brzmiała dla nas obojga jak wyrok – nie mogłam zajść w ciążę.

Mocno to przeżyłam. Marek, będąc moją opoką pocieszał mnie jak mógł. Niemal na dwanaście miesięcy nie wróciliśmy do Polski podróżując po najróżniejszych zakątkach świata. Marek dwoił się i troił by poprawić mi nastrój i sprawić bym zapomniała o tym, o czym mówił lekarz. Doceniałam jego wysiłki i starałam się udawać zachwyt nad zabytkami, kulturą i zwyczajami krajów, które odwiedzaliśmy. Gdy wieczorem spacerowaliśmy po plaży w Kalifornii rozpłakałam się, widząc jak dwoje ludzi, nieco starszych od nas, bawi się z pokaźną gromadką dzieci. Wtedy Marek uznał, że pora wracać.

Podróż do Polski upłynęła nam w ciszy. Siedzieliśmy koło siebie w samolocie, Marek przez cały czas trzymał mnie za rękę a ja popadałam w coraz większą rozpacz. Czułam się jałowa, bezwartościowa, pusta. Gdy w końcu wróciliśmy do siebie odczekałam parę dni, zanim nieśmiało zapytałam męża, czy możemy szczerze porozmawiać. Wtedy bomba wybuchła.

Marek był wściekły – na świat, na życie i podejrzewam – najbardziej na mnie za sytuację, w której się znalazł. Krzyczał, że to nie wszystko tak powinno wyglądać, że nie o tym marzyliśmy. Oniemiała stałam i patrzyłam na człowieka, który był moim życiem. Skończyło się tym, że Marek tak jak stał wyszedł z mieszkania trzaskając drzwiami. Zostałam sama.

Od tamtej chwili wszystko toczyło się coraz gorzej. Marek zostawał w pracy dłużej ode mnie, co miało przełożenie na nasze finanse, ale zupełnie mnie to nie obchodziło. Naprawdę, oddałabym wszystkie pieniądze świata by tylko odzyskać człowieka, który codziennie coraz bardziej się ode mnie oddalał. Zaczął ostro pić, awanturować się. Nigdy mnie nie uderzył, ale zdarzało się, że zaniepokojeni sąsiedzi wzywali policję. Czułam, jak obgadywali nas za naszymi plecami.

Któregoś dnia wróciłam z pracy do domu i zauważyłam spakowane walizki. Przywykłam do jego wyjazdów służbowych, ale tym razem obudził się we mnie niepokój – walizek było więcej a kiedy spojrzałam niepostrzeżenie do jednej z nich zauważyłam, że są w niej jego codzienne ubrania. Co to miało znaczyć? Drżąc jak osika pytałam, skomlałam i błagałam go by powiedział mi, co zamierza, ale on bez słowa dalej pakował swoje rzeczy. Siedziałam przy stole w salonie kiwając się w przód i w tył, w przód i w tył zdając sobie sprawę, że do końca naszego wspólnego życia pozostały zaledwie sekundy. W końcu usiadł koło mnie, odwrócił się w moją stronę i powiedział kilka zdań, które przybiły mnie do reszty – Marek wyjeżdża, jego kochanka spodziewa się ich pierwszego dziecka i zdecydował się żyć z nią. Przeprosił mnie za swoje zachowanie tłumacząc je jedynie pragnieniem posiadania potomstwa. Powiedział mi, że będzie regularnie przesyłał mi pieniądze. Drgnęłam gdy powiedział, że za jakiś czas skontaktuje się ze mną w sprawie rozwodu. Siedziałam w milczeniu, gdy on obracał parę razy by znieść wszystkie walizki do samochodu. Gdy zamknął za sobą drzwi po raz ostatni, jak zahipnotyzowana wsłuchiwałam się w rytm jego kroków na schodach.

Minęło wiele lat...

Pierwsze miesiące były ciężkie. Zamknęłam się w sobie, nie potrafiłam wyjść do ludzi – byłam pewna, że moje przeżycia są wypisane na twarzy – rzucił ją, bo nie mógł mieć z nią dzieci. Ryczałam przed komputerem patrząc na jego profil na fejsie. Zastanawiałam się z którą ze swoich "znajomych" za chwilę będzie "w związku", co wprawiało mnie tylko w gorszy nastrój. Na szczęście nawet nie otarłam się o alkohol – dobrze pamiętałam wygląd mojego pijanego męża.

Zdaje się, że po roku kurier przywiózł papiery rozwodowe. Trzymając wieczorem w dłoni plik kartek widziałam w swojej głowie setki wspomnień z chwil, kiedy byliśmy szczęśliwi. Niestety, te czasy były już dawno za mną. Łykając łzy podpisałam wszystko.

W tych trudnych chwilach podporą była dla mnie Anka. Koleżanka mieszkająca dwa piętra pode mną wraz ze swym zapuszczonym mężem i ich synem – Adamem. Zazdrościłam jej ze wszystkich sił patrząc ,jak jej syn dorasta, rozwija się. Czasami widziałam go z okna swojego mieszkania, jak wracał wieczorami do domu ignorując rówieśników pijących pod blokiem. Czułam się źle ze świadomością że żyję z cudzych pieniędzy, a syn mojej najbliższej przyjaciółki pomimo skończonych studiów nie mógł znaleźć stałej pracy. Czas mijał, a Adam nie wiadomo kiedy skończył 28 lat.

Właśnie wtedy przydarzyła mi się moja przygoda.

To było rok temu, w lecie. Upał był niemiłosierny. Korzystając z uroku urlopu leniuchowałam cały dzień, co rusz krzątając się po pustym mieszkaniu. Tego dnia nastawiłam zmywarkę i wskoczyłam pod zimny prysznic. Chłodna woda była dla mnie prawdziwym orzeźwieniem dlatego spędziłam pod natryskiem więcej czasu. Ze względu na upał założyłam topik na gołe piersi i szorty. Z niesmakiem spojrzałam na swój brzuch i moim zdaniem wieeeelki tyłek. Wiedziałam, że któregoś dnia będę musiała wziąć się za siebie.

Wychodząc z łazienki usłyszałam dziwny dźwięk dobiegający z kuchni. Rzuciłam okiem w tym kierunku i z przerażeniem zobaczyłam plamę wody wylewającej się spod zmywarki. Popędziłam w tamtym kierunku niemal zabijając się na śliskiej podłodze. W pierwszej chwili wyłączyłam zmywarkę, ale woda dalej płynęła rozlewając się po kuchni. Zupełnie spanikowałam, nie wiedziałam co mam robić gdy wpadłam na – wtedy, w moim mniemaniu - wspaniały pomysł. Adam! Na pewno był u siebie.

Z prędkością błyskawicy popędziłam do jego mieszkania i zaczęłam walić, stukać w drzwi wołając go głośno. Otworzył mi ubrany podobnie do mnie – koszulka, spodenki, bose stopy. Widziałam jak się zaniepokoił patrząc na moją przerażoną twarz.

- Adam! Zalewa mi kuchnię!

- Co takiego?

- Pomóż mi!

Na szczęście szybko załapał o co chodzi i pognaliśmy do mnie. Plama dzielnie rosła rozlewając się już niemal pod lodówkę.

- Wyłączyłam zmywarkę, ale dalej się z niej leje!

- Trzeba odciąć dopływ wody! Gdzie jest zawór?

Przerażona spojrzałam na szafkę przy zmywarce. Dobrze wiedziałam, że zawór jest przy samej ścianie a szafka pełna jest najróżniejszych rzeczy. Wskazałam ją Adamowi a ten dzielnie wszedł w moją kałużę, otworzył szafkę i postarał się jak najszybciej i jak najdelikatniej odłożyć na bok znajdujące się w niej rzeczy. Niestety, kila garnków wypadło na mokrą podłogę a po chwili posypał się makaron. Przeklinałam swoje metody porządkowania rzeczy. Gdy w końcu udało mu się odciąć wodę ze strapionym wyrazem twarzy poinformował mnie, że woda i tak będzie lecieć, dopóki zmywarka się nie opróżni.

Dopiero wtedy poleciałam do łazienki po szmaty, mopy i inne stare gąbki. Minęłam się w korytarzu z Adamem, który zapewnił, że za chwilę wróci z odpowiednimi narzędziami.

- Życie mi ratujesz! – krzyknęłam opadając na kolana i zgarniając wodę. Kuchnia prawdopodobnie nadaje się do remontu, sąsiedzi z dołu będą niepocieszeni i w dodatku zmywarka... kurwa mać! Ze złością ścierałam wodę z podłogi, dźwigałam się z kolan i wyciskałam szmatę do zlewu. Po kilku takich rundach byłam zziajana jak koń po westernie i uznałam, że to był zły pomysł. Poszłam do łazienki, wzięłam miskę i klęcząc na czworakach w kuchni mozolnie doprowadzałam kuchnię do porządku. Z letargu wyrwał mnie głos Adama:

- Skończyła już Pani? –

Zaskoczona uniosłam głowę. Stał w drzwiach kuchni ze skrzynką narzędziową w ręku, na stopy wsunął klapki. Zarumieniłam się wiedząc, że z tej pozycji miał doskonały widok na moje bujające się, niczym nie skrępowane cycki. Jak długo stał w tym miejscu?

- Za chwilę skończę – powiedziałam siląc się na spokój. Spąsowiałam jak nastolatka i skłoniłam głowę modląc się w duchu, by Adam niczego nie zauważył. Wściekałam się na siebie, że nie założyłam cholernego stanika.

Pora by powiedzieć wam, jak ja widzę swoje piersi. Moim zdaniem są zwyczajne. Cycki jak cycki. Ale dobrze wiedziałam, że ich rozmiar i kształt działa na wyobraźnię, nie tylko męską. Anka nieraz żartowała sobie ze mnie że mam przy niej nie paradować z nimi na wierzchu bo potem nie może spokojnie spać. Śmiałam się wtedy razem z nią mając świadomość tego, że faceci często wodzą za mną wzrokiem kiedy idę ulicą. Co z moimi pozostałymi "atutami"? Szkoda gadać. Jeśli nie pamiętacie, to powtórzę opinię o swoim tyłku. Jest wieeeelki.

Gdy wylałam ostatnią miskę zawołałam Adama że może zacząć mi pomagać. Wszedł do kuchni i kulturalnie mnie wyprosił dając do zrozumienia, że mogłabym mu przeszkadzać w pracy. Posłusznie wyszłam umyć ręce w łazience słysząc, jak Adam zaczyna grzebać przy zmywarce.

Naprawa się przedłużała. Z niepokojem krążyłam po mieszkaniu obawiając się, czy aby nie nadużywam dobroci Adama i czy to nie czas na wezwanie specjalisty.

- W żadnym wypadku. Tacy "specjaliści" załatwią Panią na kasę, gwarantuję – powiedział do mnie gdy podzieliłam się swoim spostrzeżeniem – to mi jeszcze chwilę zajmie, ale uda mi się ją naprawić

Do głowy mi nie przyszło, że chłopak wykonywał aż tak skomplikowaną pracę

- Adam... a jak my się rozliczymy? –

Roześmiał się szczerze nie odrywając się od pracy

- Ależ naprawdę, Pani Małgorzato! Nie ma o czym mówić, naprawdę!

Nalegałam długo ale był nieugięty. W końcu wpadłam na pomysł, że mogłabym go czymś poczęstować w ramach podziękowania. Skutkiem ubocznym mojego życia odludka było to, że w lodówce nie miałam nic godnego uwagi. Narzuciłam na siebie letnią bluzeczkę, złapałam za portfel i krzyknęłam do niego, że na chwilę wychodzę. Odkrzyknął mi "dobrze!"

- Bardzo proszę, dla mojego wybawcy – powiedziałam parę minut potem wyciągając w jego kierunku butelkę schłodzonego piwa.

- Dziękuję bardzo, ale ja nie piję alkoholu – powiedział do mnie rozbrajająco a ja poczułam, jak bardzo się wygłupiłam. Dopiero po chwili zapytałam czy napiłby się lemoniady na co zgodził się z chęcią.

- W takim razie zaraz ci ją przygotuję – powiedziałam machinalnie rozpinając przed nim bluzeczkę, którą założyłam przed chwilą. Nie mogłam zauważyć jego wzroku prześlizgującego się po moich piersiach. Wymamrotałam coś niewyraźnie, zrobiłam w tył zwrot i udałam się do sypialni

- Zaraz wracam! – rzuciłam do niego krótko czując jego palący wzrok na plecach.

Będąc w pokoju zerwałam z siebie topik i sięgnęłam po stanik. Co się ze mną działo? Leciałam na syna swojej koleżanki? No przepraszam bardzo, toż to scena żywcem wyjęta z kiepskiego pornosa! Ponownie zakładałam na siebie topik gdy zauważyłam, że założyłam jeden z lepszych staników. Zatrzymałam ręce w połowie ruchu i przez chwilę wpatrywałam się w swoje cycki. Zdaje mi się, czy zaczęły puchnąć? "Tylko nie teraz!" myślałam zakładając na siebie top "opanuj się dziewczyno! To po prostu miły chłopak, który poratował cię w potrzebie, zachowuj się porządnie!" Wzięłam głęboki oddech i udałam się do kuchni. Adam siedział już na kuchennym krześle i przywitał mnie uśmiechem. Wkroczyłam nerwowo do kuchni i zaproponowałam mu lemoniadę, na co zgodził się, kiwając głową.

Krzątając się po kuchni czułam jego wzrok na moich pośladkach, nogach, plecach. Nieporadnie krojąc cytryny zagadywałam do niego słysząc jego męski głos. Kiedy on zdążył tak szybko wydorośleć? Jeszcze wczoraj ganiał pod blokiem z piłką jako dzieciak, a teraz siedzi w mojej kuchni dorosły facet. Facet... Zaczęłam się jąkać i dukać w rozmowie z nim uświadamiając sobie, że od czasu rozwodu z Markiem nikogo nie miałam... a może powinnam powiedzieć, że to nikt nie miał mnie?

Gdy lemoniada była gotowa usiadłam przy drugim końcu stołu i zaczęłam gadać totalne głupoty dobrze wiedząc, że chłopak walczy całym sobą by nie patrzeć mi na piersi. Z jednej strony czułam się głupio, że zawstydzam Adama a z drugiej... wpadłam na pomysł by zapytać go co w tej chwili robi, by móc oderwać się od kosmatych myśli. Jak powiedział mi, że jest w trakcie zdawania egzaminów na ratownika plażowego, moje serduszko zabiło szybciej. Ratownik... obrońca uciśnionych. Na szczęście powiedział mi, że jego marzeniem jest pracować w ratownictwie górniczym więc rzuciłam szybko w jego stronę:

- Zadatki na to już masz – wskazałam moją zepsutą zmywarkę – poratowałeś mnie w potrzebie. – Adam zaśmiał się i kontynuowaliśmy rozmowę. Atmosfera zrobiła się luźniejsza a ja zaczęłam się uspokajać. Trochę tego żałowałam.

W pewnym momencie Adam zaproponował, że wróci do pracy ale chciałby żebym została i kontynuowała rozmowę. Zgodziłam się więc i po chwili słuchałam jego opowieści o studiach, podczas gdy on wygięty w karkołomnej pozycji, leżąc na plecach w szafce sprawdzał dokładnie zawór z wodą. Nie poczuł i pewnie nie zauważył faktu że jego koszulka delikatnie podjechała do góry odsłaniając kawałek ciała. Znów poczułam, jak zawrzała we mnie krew. Dzięki bogu że chłopak był zajęty swoją robotą i nie widział jak dosłownie spłonęłam rumieńcem. Szybko powachlowałam się dłonią ale to niewiele dało. Dalej z zafascynowaniem patrzyłam na wąski kawałek odsłoniętego ciała. Bardzo, bardzo zadbanego ciała... do tej pory widziałam takie obrazki w reklamach kosmetyków będąc pewna, że to zasługa Photoshopa. Teraz miałam przy sobie żywe, prawdziwe ciało...

- Niestety, konieczna będzie wymiana węża doprowadzającego wodę. Bez tego znów woda się wyleje... - zakończył zdziwionym tonem bo niemal wybiegłam z kuchni uciekając przed jego spojrzeniem. Zamknęłam się w łazience i ochlapałam twarz zimną wodą. Dobrze wiedziałam, że musiałam się opanować. Na miłość boską – to był syn mojej najlepszej przyjaciółki! Gdy już w miarę udało mi się ogarnąć wzięłam głęboki oddech i wróciłam do kuchni, tak jakby nic się nie stało. Adam dalej majstrował coś przy zmywarce

- Tak jak mówiłem, trzeba wymienić przewód. Nie ma innej rady –

Zmartwiłam się. Zupełnie się na tym nie znałam a nie zamierzałam prosić go o pomoc i w tej kwestii. Spytałam go nieśmiało czy mógłby polecić mi jakiś sklep i fachowca, który zajmuje się takimi naprawami na co on zareagował śmiechem.

- Nie jest Pani potrzebny żaden sklep ani żaden fachowiec. Tak się składa, że mamy w piwnicy starą zmywarkę, przewód powinien pasować – powiedział wstając z podłogi

- Ale ja nie mogę się na coś takiego zgodzić! – zaoponowałam na co Adam przekonał mnie, że naprawdę nie ma o czym mówić. Zszedł na dół i po kilkunastu minutach robocizny miałam znów sprawną zmywarkę. Byłam dumna, że tak fajnie sobie z tym wszystkim poradził.

- Dzielnie się spisałeś – powiedziałam z zachwytem gdy pakował narzędzia

- Do usług, Pani Małgorzato, do usług

- Jak się rozliczymy?

- Naprawdę nie ma o czym mówić

- Daj spokój! Odwaliłeś kawał roboty, należy Ci się zapłata! – powiedziałam ruszając do pokoju po portfel i wtedy to się stało.

Przechodząc koło niego poczułam, jak kładzie mi rękę na biodrze – delikatnie, ale zdecydowanie – przesunął mnie w swoją stronę jakbym była piórkiem i pocałował mnie. Dreszcz, który przeszedł całe moje ciało wspominam do dziś. Próbowałam zaprotestować ale wtedy on objął mnie czule i wplótł palce w moje włosy. Westchnęłam mimowolnie czując jego bliskość a on wykorzystał tę okazję na to by wsunąć język w moje usta. Całowałam się z mężczyzną młodszym ode mnie o siedem lat. Gdybym nie wiedziała, co nastąpi potem mogłabym śmiało rzec że to było najbardziej erotyczne doznanie w moim samotnym życiu.

Adam całował mnie na przemian miękko by potem przejść do głębokich, namiętnych pocałunków. Nie zauważyłam chwili gdy przesunął nas o parę kroków i oparł mnie o kuchenny stół. Słychać było tylko odgłos naszych pocałunków. W pewnej chwili przerwał, spojrzał na mnie i spytał czy taka forma spłaty mi odpowiada

- Jeszcze – powiedziałam liżąc jego wargi a on zaśmiał się i całowaliśmy się przez kolejne kilka minut.

Poczułam, jak jego ręce przesuwają się w stronę moich piersi. Pisnęłam, gdy zacisnął dłonie solidnym, męskim gestem. Oderwał się na chwilę od moich ust i spojrzał na moje skarby, które trzymał w rękach.

- Szkoda, że założyłaś stanik – powiedział uciskając mnie a ja czułam, że powoli odchodzę od zmysłów – pokaż mi je – poprosił uśmiechając się do mnie

Ta prośba lekko przywróciła mi zdrowy rozsądek. Nie przeczę, było mi przyjemnie, ba! nawet bardzo przyjemnie! Czułam jak pod jego dotykiem moje piersi oszalały, wysyłając impulsy przyjemności płynące wprost do mojego mózgu, ale broniłam się jak mogłam przed przekroczeniem ostatecznej granicy. Zanim zdążyłam coś powiedzieć Adam zdjął ze mnie topik. Sięgnął do moich pleców, poczułam jego zwinne palce, które odpięły klamerki wprawnym ruchem. Westchnęłam, gdy powoli zsunął go z moich ramion i odrzucił stanik na stół. Spojrzał mi w oczy, uśmiechnął się i ujął w dłonie moje nagie piersi a ja odchyliłam głowę do tyłu, zamknęłam oczy i... odpłynęłam.

Było mi dobrze, wręcz nieziemsko. Oczywiście od ostatnich kilku miesięcy poznałam chyba wszystkie tajemnice masturbacji, ale to co on mi robił – niepewność tego, w jaki sposób będzie mnie pieścić powodowała, że budził się we mnie żar, którego nie byłam w stanie ugasić. Dodatkowe pocałunki na mojej szyi przekonywały mnie coraz bardziej do dalszej zabawy a jego usta, które zaczęły ssać moje brodawki przypieczętowały sprawę. Wzdychając głęboko przytuliłam go do piersi jakby w obawie, że mógł przestać mnie całować w każdej chwili. Na szczęście pieszczoty trwały nadal – czułam, jak ssie moje sutki, ociera twarz o piersi i liże mnie po dekolcie. Byłam pewna że czuł, jak mocno biło mi serce. Po chwili, która wydała mi się wiecznością, uniósł swoją twarz i pocałował mnie. Oddałam mu pocałunek z największą pasją, na jaką było mnie wtedy stać.

Czułam, że po prostu musiałam go dotknąć, poczuć to młode, silne ciało pod swoimi dłońmi. Jego barki napięte do granic możliwości, wąska talia i twardy brzuch...prawdziwe ciacho! Bezwiednie położyłam rękę na jego budzącym się fallusie. Zacisnęłam na nim swoje palce i poczułam, jak Adam drgnął na całym ciele. Pocałował mnie głębiej a ja poczułam jego przyśpieszony oddech, gdy ścisnęłam jego fiuta jeszcze raz. Pocałował mnie ponownie, odsunął się ode mnie i delikatnie odsunął moją dłoń. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć czy zrobić, zsunął z bioder swoje szorty i położył na mnie swoją męskość. Nie miał bielizny, co było zrozumiałe. W taki upał...

Patrzyłam jak urzeczona na jego przyrodzenie. Zdziwiłam się, że nie miał żadnych włosów na jądrach. Sądziłam, że takie zabiegi stosuje się wyłącznie w pornosach... zaciekawiona położyłam na nim dłoń i oplotłam trzon palcami. Tak, w bezpośrednim dotyku był o wiele przyjemniejszy! Adam nie całował mnie już, stał oparty o stół i zajął się odbieraniem przyjemności, którą mu dawkowałam. Od tak dawna nie pieściłam mężczyzny! Przejeżdżałam ręką po całej długości raz po raz, co chwilę odsłaniając żołądź, której zapach doprowadzał mnie do obłędu. Zapach mężczyzny...

W pewnej chwili Adam odsunął się ode mnie, opierając się o stół obok mnie. Postawił mnie przed sobą, pocałował mnie a potem zawadiacko puścił do mnie oczko. Położył mi rękę na karku. Patrzyłam cały czas w jego oczy gdy powoli osuwałam się przed nim na kolana. Im niżej opadałam, tym zapach był silniejszy... poczułam, jak w moich ustach zbiera się ślina. Dobrze wiedziałam, co zaraz nastąpi. Głosy sumienia krzyczące, że robię to z synem Anki nie ucichły – po prostu przestałam ich słuchać. Zamknęłam oczy rozchylając usta i poczułam jego lewą rękę, która powoli przycisnęła mnie do jego krocza. Po chwili poczułam, jak wsuwa mi się w usta.

Wierzcie lub nie – przez te lata zapomniałam, jak to smakuje. Zapomniałam, jakie to uczucie pieścić mężczyznę w jego najczulszym, newralgicznym miejscu. Słyszałam, jak sapnął nad moją głową i wtedy zaczęłam oblizywać jego fiuta, wywołując u niego kolejne jęki.

- Niech Pani otworzy oczy – powiedział do mnie łagodnie a ja spełniłam jego prośbę – są takie piękne... -

- Nie mów do mnie Pani. Czuję się wtedy staro – powiedziałam wyjmując jego fallusa z ust i pieszcząc go ręką

- Żaden... problem – odetchnął głęboko – jestem Adam –

- A ja Gosia, miło mi – powiedziałam powracając do oralnych pieszczot nie odrywając wzroku od jego podnieconego spojrzenia. Słyszałam jego przyśpieszony oddech i odgłosy ssania. Zaczęło mi się robić przyjemnie.

- Podoba mi się taka forma przywitania – powiedział, gdy wyjęłam go z ust i przejechałam ręką po całej długości. Był piękny, naprężony, twardy... gotowy! Pragnąc spróbować czegoś nowego uniosłam jego fiuta do góry, przycisnęłam go do brzucha i wzięłam do ust jego jądro. Sapnął wtedy najgłośniej.

- To jest właśnie to, co lubię najbardziej – usłyszałam jak wymruczał to do mnie

Puściłam do niego oko i zaczęłam go ssać, ręką przejeżdżając po jego przyrodzeniu. Może to wydać się naiwne, ale wtedy, na kolanach przed nim, we własnej kuchni, cholera! Czułam się naprawdę dobrze. Było mi wspaniale pieszcząc tego przystojniaka w taki sposób. Adam co chwila zmieniał jądra, próbując nawet wsadzić obydwa naraz do moich ust. Niestety, nie miałam takiej wprawy by zafundować mu tę przyjemność ale za to mój kochanek coraz śmielej zaczął korzystać z moich ust. Chwytając mnie za głowę narzucił szybsze, ostrzejsze tempo. Wiedziałam, że jeszcze długo będę wspominać te chwile, kładąc się wieczorem do łóżka. Gdy myślałam, że on już jest na finiszu wyjął mi fiuta z ust rzucając w moim kierunku jedno krótkie "wystarczy"

- Jak to? – spytałam patrząc na niego z niedowierzaniem zupełnie nie mogąc doczekać się finiszu tej zabawy. Myślę, że wtedy chciałam jego orgazmu bardziej niż on sam. Dlatego początkowo nie zrozumiałam gdy powiedział do mnie, że teraz kolej na mnie.

Gdy podniósł mnie z kolan i oparł przodem o stół, poczułam jak przeszły mnie dreszcze. Czy on naprawdę wtedy zamierzał...? Gorące pocałunki, które poczułam na swoim karku a następnie wzdłuż kręgosłupa utwierdziły mnie w przekonaniu, że za chwilę odlecę do krainy przyjemności. Westchnięciem przyjęłam zsunięcie szortów z moich bioder. Również nie zakładałam wtedy bielizny. Posłusznie położyłam się na stole, czując na plecach kierującą mną rękę i bez sprzeciwu rozchyliłam nogi, czując jego dłonie na swoich kostkach. Oparłam głowę na złączonych dłoniach i westchnęłam głęboko. Czekałam.

Poczułam, jak Adam lizał mnie po pośladkach. Przyjemna, niespotykana pieszczota. Kąsał mnie lekko i dawał klapsy co tylko pobudziło mnie do dalszych zabaw. Potem rozchylił moje pośladki a ja pisnęłam, gdy poczułam jak liże moją drugą dziurkę. Jeszcze nikt, nigdy nie pieścił mnie w taki sposób. Uprawiałam seks analny ale jeszcze nie doświadczyłam tego, żeby ktoś lizał mnie po tyłku. Adam popieścił mnie tak przez chwilę wsłuchując się w moje westchnienia i jęki a następnie wtulił twarz w moje ciało. Poczułam na cipce jego język.

To było jak objawienie. Po takim okresie posuchy poczułam wilgotny, gibki język na swojej małej. Przez chwilę poczułam, jak wyłączają mi się wszystkie bodźce – czułam jedynie język świdrujący moje ciało. Po chwili pieszczot poczułam, jak wsunął we mnie palce. Drgnęłam, gdy penetrował moje wnętrze. Jego palce były silne, mocne, gładziły wiele miejsc. Bardzo czułych miejsc.

Adam na chwilę oderwał się ode mnie i poprosił bym wstała. Czułam, jak od nadmiaru przyjemności kręci mi się w głowie, a między nogami miałam istny potop. Odwróciłam się do niego i spojrzałam z góry na jego rozanieloną twarz i kutasa wciąż w pełnej erekcji. Uśmiechnęłam się do niego a on położył mnie na plecach, uniósł moje nogi w powietrze i znów zaczął mnie lizać. Uniosłam się na łokciach, po prostu musiałam zobaczyć, żeby uwierzyć – młody, jurny chłopak pieścił mój skarb. Robił to świetnie. Nie wiem, czy była to kwestia mojej abstynencji seksualnej czy też jego doświadczenia ale czułam, że mam robioną najlepszą minetkę na świecie! Jego usta, język i palce sprawiły, że wkrótce znalazłam się na skraju rozkoszy. Wygięłam plecy w łuk eksponując swoje nabrzmiałe piersi a wtedy mój kochanek zaczął mnie solidnie palcować. Mocno zaciskałam wargi, starając się nie krzyczeć, co tylko motywowało Adama do ostrzejszej pracy nad moją szparką. W końcu udało się – po latach przeżyłam orgazm z mężczyzną. Mogę szczerze powiedzieć, poczułam niesamowitą ulgę.

Zmęczona opadłam na stół a Adam wyjął ze mnie palce dokładnie oblizując moją cipkę. Był naprawdę dobry.

- Wejdź we mnie – powiedziałam do niego sama nie wiedząc, czemu zniżyłam głos do szeptu

- Nie mam gumek – powiedział wyraźnie strapiony

Przez moją twarz przebiegł grymas, którego on ,dzięki Bogu, nie zrozumiał. W końcu ta moja cholerna bezpłodność na coś się przydała...

- Nie musisz...

To mu wystarczyło. Wstał, zrzucił z siebie koszulkę i szorty. Westchnęłam z zachwytu patrząc na jego ciało – nie był żadnym pakerem, ale nie zauważyłam na nim żadnego zbędnego tłuszczyku. Ramiona – dosyć wąskie ale z ładnie zarysowanymi mięśniami, klata odpowiedniej proporcji – również zadbana, no i ten brzuszek... powoli rodzący się, zarysowujący pod skórą sześciopak... nie mogłam uwierzyć, że robię to kimś, kto wyglądał jak Adonis.

Uniosłam się lekko by go dotknąć, poczuć, udowodnić, że nie śnię, że on jest tutaj naprawdę. Przejechałam ręką po jego twarzy a wtedy on ucałował moją dłoń, ujął moją twarz w dłonie i pocałowaliśmy się gorąco. Nasze języki wykonywały powolny, miłosny taniec a ja upajałam się nowym smakiem jego ust. Smakowały mną... W końcu oderwał się ode mnie, ujął swojego penisa w dłoń i parę razy klepnął mnie po cipce. Zrozumiałam ten gest. Położyłam się na łokciach nie chcąc tracić nic z tego, co zaraz miało się wydarzyć

- Tylko bądź delikatny – powiedziałam chwytając oddech, gdy przyłożył go do mojej cipki – ja od dawna...

- Spokojnie – powiedział, wsuwając go we mnie - spokojnie...

- Ach!

Błogość. Czysta, ogarniająca błogość. Czułam dłonie na swoich biodrach i fallusa w sobie. Jego ciepło... długość... twardość! Ręce mi się zatrzęsły i opadłam na plecy patrząc w sufit. Nie zdziwiło mnie to, że w oczach pojawiły się łzy. Adam był delikatny, czuły. Poruszał się wolno, z wyczuciem wchodząc we mnie. Jęczałam przy każdym pchnięciu i słyszałam jego przyśpieszony oddech. Czułam, że oboje zbliżamy się do stanu nirwany. Gdy uznałam, że z nim nie będzie mi już lepiej niż teraz – wysunął się ze mnie. Spojrzałam na niego z dosłownym błaganiem w oczach a wtedy on zaśmiał się i zaproponował, byśmy zrobili to na pieska.

Odsunął się robiąc mi miejsce a wtedy ja zrobiłam mu niespodziankę. Szybciutko osunęłam się przed nim na kolana i zanim zdążył zareagować, otuliłam moimi gościnnymi ustami jego męskość. Ssałam go w podziękowaniu za niedawno przeżyte chwile. Adam jęknął parę razy, pogładził mnie po twarzy i nie przerywał mi. Czułam się z nim naprawdę cudnie. W końcu wyjął mi go z ust i pomógł wstać. Cmoknął mnie w usta i ustawił w odpowiedniej pozycji

- Jestem gotowa – powiedziałam do niego, kiedy pochylał mnie nad stołem

Gdy we mnie wszedł, zobaczyłam gwiazdy. Już dawno zapomniałam, jak wiele przyjemności sprawiała mi ta pozycja. Na szczęście mocne, solidnie pchnięcia mojego młodszego kochanka szybko ożywiły dawne wspomnienia. Dalej było delikatnie, ale w tej pozycji Adam pozwalał sobie na więcej – napierał na mnie od czasu do czasu tak mocno, że mimowolnie stawałam na palcach a stół uderzał o ścianę kuchni. Gładził moje plecy, ramiona i twarz. Położył się na mnie, pocałował namiętnie i wykonał kilka głębokich pchnięć a ja poczułam, że znów odpływam do krainy rozkoszy.

Po dłuższej chwili wyszedł ze mnie i poprosił bym ułożyła się na plecach. Spełniłam jego prośbę sapiąc jak miech kowalski. Na jego twarzy i torsie widziałam strużki potu za to ja dosłownie błyszczałam z wysiłku. Twarz, szyja, piersi, brzuch i nogi – wszystko lśniło od potu. Tak to jest, jak ma się długą przerwę w uprawianiu seksu, moi mili. Adam też to zauważył patrząc z satysfakcją, do jakiego stanu mnie doprowadził – rozgrzaną, gotową, błagającą o więcej. Schylił się i po kolei possał każdy z moich sterczących sutków. Cmoknął mnie w usta, klęknął i zafundował mi kolejną, długą minetkę. Moje ręce mimowolnie powędrowały na cycki by po chwili dostarczyć mi dodatkowych bodźców.

- Chyba długo tego nie robiłaś – powiedział palcując mnie

- Zbyt długo... - odpowiedziałam nie przerywając zabawy piersiami

Wtedy Adam, liżąc mnie co chwilę zaproponował coś, co spowodowało że zawrzała we mnie krew. Powiedział mi, że jeśli tego chcę, możemy zrobić to bardziej dziko, ostrzej... po prostu zapytał, czy może mnie wypieprzyć.

Poczułam, że się rumienię, na chwilę odwracając wzrok. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ale dobrze wiedziałam, że właśnie czegoś takiego oczekiwałam. Najpierw czule, delikatnie i z wyczuciem a potem... zgodziłam się.

Jego oczy błysnęły. Na ten widok serce mi zamarło. Nie biło do momentu kiedy wstawał z kolan, rosną przede mną w oczach. Leżąc przed nim z rozłożonymi nogami poczułam się jak ofiara składana bogu miłości. Głupie, wiem, ale tak to właśnie było. Gdy włożył czubek fiuta i pchnął zrozumiałam, że żarty się skończyły. Nie całował mnie, nie pieścił. Trzymał mnie za biodra i nadawał zabójcze tempo. Stół początkowo rozkołysał się pode mną a później popędził w prawdziwy galop wściekle waląc o ścianę. W głębi duszy wykrzykiwałam peany na cześć opatrzności, że o tej porze większość ludzi jest w pracy, przez co mogliśmy sobie pozwolić na taki hałas. Moje cycki latały w rytm jego pchnięć, brzuch co chwila napinał się i rozluźniał a cipka przeżywała szaleństwo. Pociekły mi łzy, z gardła wydarł się niejeden krzyk a on rżnął, rżnął, rżnął...

Przeżyłam szok, gdy gwałtownie wydarł się ze mnie. Byłam pewna, że chciał mnie wziąć od tyłu ale dosłownie nie miałam siły się ruszyć. Wyciągnęłam do niego ręce z niemym błaganiem o pomoc a on chwycił mnie, posadził na stole i w oka mgnieniu zmienił moją pozycję. Nie zdążyłam się zorientować kiedy leżałam na brzuchu, przyciskając policzek do rozgrzanego blatu a on usadawiał się między moimi nogami, rozchylając je szeroko.

Jeśli to, co przed chwilą przeżyłam leżąc przed nim na wznak było szczytem rozkoszy to teraz zafundował mi prawdziwy lot w kosmos. Chwycił mnie za włosy i zadarł mi głowę do góry. Moje plecy napięły się a ja poczułam, że Adam dosłownie oszalał. Czując wilgoć i głębokość mojej szparki po prostu mnie wyjebał. Nigdy nie sądziłam, że będę w stanie określić takim słowem miłość między kobietą a mężczyzną.

Nie przerywając ostrej jazdy Adam przejechał dłońmi po mej twarzy. Poczuł na palcach mój gorący oddech. Złapałam jego dłoń i zaczęłam gorliwie ssać jego palce. Czułam, że chciałam go mieć jak najwięcej w swoim ciele... Adam zabrał palce i zamienił je na kciuk. Otoczyłam go językiem co chwilę przygryzając go delikatnie. Adam zabrał rękę, dalej brał mnie jak chciał a ja poczułam, jak jego obśliniony przeze mnie kciuk ląduje na mojej węższej dziurce. Zanim zdążyłam o tym pomyśleć – był w środku.

- Mmmmmmmmmm! – wyrwało mi się pochwalając ten manewr. Chłopak nie wiedział czy lubię takie zagrania i wygrał pełną pulę. Lubię. Bardzo, bardzo lubię.

- Jesteś niesamowity! - wyjęczałam, przekrzykując odgłos naszych klaskających o siebie ciał, Adam zwolnił i zaczął wykonywać, pojedyncze, silne uderzenia

- Och!

- Ach!

- Ooooochhh!

- Oooooo kuuurrrrrwaaaaaaaa! – zaśmiał się, słysząc jak przeklinam a ja poczułam się jak kowadło, w które co chwila uderza solidny, ciężki młot...

- To było niezłe, to było naprawdę niezłe – powiedział Adam wyciągając ze mnie swojego fallusa i kładąc się na mnie. Czułam, jak jego przyrodzenie dosłownie pali mnie w pośladki.

Nie byłam w stanie nic mu odpowiedzieć. Serce waliło mi tak, że jego dudnienie czułam aż w bębenkach. Piersi stwardniały mi tak, że przy najmniejszym ruchu wysyłały serię impulsów przebiegających po moim całym kręgosłupie. Byłam w ekstazie.

Adam leżał na mnie uspokajając się trochę. Czułam, jak moją twarz owiewa jego gorący oddech. Zbliżył swoje usta do moich i pocałował mnie. Czując jego usta, jak pot jego ciała miesza się z moim... poczułam się intymnie, niezwykle blisko... poczułam pod powiekami gorące łzy.

Adam dźwignął się na nogi. Usłyszałam, jak zaczął się pieścić. Po chwili zbliżył się do mnie i zabawnie poklepał mnie po lewym i prawym pośladku. Potem rozchylił moje pośladki i poklepał mnie po...

- Uprawiasz seks analny? – spytał mnie a ja oniemiałam, słysząc go. Miałam mu się oddać aż tak?

- Więc jak? – spytał masując moją pupę

W normalnej sytuacji...cholera, sytuacja nie była normalna! Chłopak dopiero co zerżnął mnie tak, że spotkałam się z Bogiem a teraz on ma chęć na dalsze figle. Jego dłonie pieszczące uciskające moje pośladki przesądziły sprawę.

- Tak – odpowiedziałam unosząc się na łokciach i zerkając w jego stronę

- A lubisz to?

Uśmiechnął się widząc, że i ja się uśmiecham. To mu wystarczyło – rozejrzał się ciekawie po kuchni a następnie podszedł do blatu koło kuchenki, na którym trzymałam przyprawy do gotowania. Wrócił stamtąd z butelką oleju znanej marki. Do dziś rumienię się, widząc ją w sklepach! Zwłaszcza duże butelki.

Adam odkręcił korek i rzucił go na stół koło mnie. Wylał szczerą porcję na dłoń i zaczął nacierać ją swojego fiuta nie przejmując się tym, że znaczna część wylała się na podłogę. To zabawne, ale miałam wtedy ogromną ochotę opieprzyć go za to bałaganiarstwo. Adam zbliżył się do mnie i otarł naoliwioną dłoń o moje pośladki. Czułam, jak pozostawia na nich ciepłą substancję, która zaczęła bardzo powoli spływać po mojej pupie... przyjemne uczucie. Jeszcze lepiej było w momencie, w którym Adam ostrożnie, z wyczuciem wsunął we mnie swój wskazujący palec. Odetchnęłam głęboko i chwyciłam swoje pośladki, mocno je rozchylając. Starałam się oddychać normalnie, by rozluźnić ciało i ułatwić penetrację. Po paru próbach udało się – Adamowi udało się nawet wsunąć we mnie drugi palec. Jęknęłam gdy poruszał nimi parę razy.

- Masz zajebisty tyłek – powiedział do mnie, zupełnie nie urażając mnie takim słowem. Już nigdy nie powiem, że mój tyłek jest wieeeeelki!

- Bardzo dziękuję za komplement, młodzieńcze! – odparłam śmiejąc się do niego i jęknęłam rozkosznie, bo pchnął intensywnie parę razy – Ach!

- Może ponazywasz mnie przez parę chwili młodziakiem, a ja będę mówił do Ciebie per "Pani", co Ty na to?

- Podnieca Cię to? – spytałam zaciekawiona

- Bardzo – odpowiedział

Uśmiechnęłam się do niego. Facet, który potrafi w seksie wprowadzić w życie triki i gry erotyczne to skarb! Zabrałam z siebie jego rękę i pokręciłam swoją naoliwioną, dopiero co spenetrowaną pupą.

- Masz na nią ochotę? – spytałam figlarnie co chwila rozchylając i ściskając swoje pośladki

- Bardzo – powiedział gardłowym głosem, nacierając nową porcją oleju swojego kutasa

Poczułam, że serce zabiło mi mocniej.

- To bierz się za nią... młody!

Nie było odwrotu. Adam podszedł do mnie i jednym ruchem wsunął żołądź w moją pupę. Jęknęłam rozdzierająco. Jęczałam, gdy dalej wpychał swojego fiuta w mój tyłek. Chyba zbytnio go podnieciłam bo wszedł we mnie pewnie, do samego końca nie dbając o przerwy. Mój ból pomieszał się z rozkoszą.

Gdy dotarł do samego końca docisnął mocno biodra wywołując u mnie spazmy. Po chwili wysunął się ze mnie dostarczając mojej pupie nowych doznań, która była oburzona takim potraktowaniem. W oczach Adama zobaczyłam nową rządzę. Przez myśl przemknęło mi, czy przypadkiem nie potraktuje mnie tak ostro jak przed chwilą ale na szczęście kontrolował się robiąc mi to, co robił. Moje okrzyki bólu i przyjemności na pewno go nakręcały – czułam jak sztywniał w moim wnętrzu.

Po kilku rundach z wkładaniem i wyjmowaniem Adam zrobił coś, co mnie zaskoczyło – wsunął delikatnie czubek w moją pupę i powoli splunął na miejsce, w którym nasze ciała się połączyły. Poczułam, jak ciepła ślina rozlewa się po penetrującym mnie penisie.

- Aaaaaaaaach!

- Lubisz to, prawda?

- Taaaaaaaak, lubię, taakkk!

Pochylił się nade mną rzucając krótką komendę "daj mi cycki"

- Bierz je... - wysapałam kładąc jego śliskie, chciwe dłonie na moich półkulach.

Obydwoje jęczeliśmy w ekstazie. Czułam jego silne biodra, które napędzały pieprzącego mnie kutasa. Mój tyłek falował a Adam co chwilę, na przemian kąsał i lizał moje ucho. Pieprzył mnie... nie, to złe określenie – on używał mnie, tak, tak, UŻYWAŁ mnie do sprawienia sobie przyjemności.

Po tym całowaniu, lizaniu i solidnym rżnięciu Adam wysunął się ze mnie i bez pytania o zgodę włożył mi całego fallusa w cipkę. Przez sekundę w mojej głowie przeleciały informacje z Pani Domu, w której seksuolożka (co za durne, feministyczne słowo! – GreatLover pozdrawia feministki! :D) grzmiała, że to niezdrowa, stwarzająca zagrożenie dla życia dewiacja seksualna, że konieczna jest prezerwatywa... wiedziona ciekawością znalazłam pornosa w którym para kochała się w taki sposób: aktorka krzyczała z rozkoszy – dzięki Adamowi dowiedziałam się, że wcale nie udawała...

Adam wykonał parę pchnięć, wyjął swoje przyrodzenie i z powrotem włożył je do niedawno używanej pupy. Znów pchnął kilka razy i wbił się w moją cipkę... zamienił miejsca tak często, że straciłam rachubę...

- Lubi to Pani? – zapytał siląc się na wesołość, sapiąc z wysiłku

- Tak, Młody... nie przestawaj...

- Nie zamierzam – powiedział, wbijając się w mój tyłeczek i zaczął go posuwać

- Uhh!

Mój słodki sen dalej trwał. To było moje najintymniejsze, najbardziej perwersyjne zbliżenie z jakimkolwiek mężczyzną. Czułam, że tamtego dnia przekroczyłam wszelkie granice.

- Dochodzę... – usłyszałam go i poczułam jak solidnie dyma mnie w pupę

- Poczekaj chwilę... poczekaj! – wybłagałam opierając rękę na pracujących mięśniach jego brzucha. Popatrzył na mnie zdziwiony gdy ja wysunęłam z siebie jego fallusa i położyłam się na plecach chwytając swoje nogi w kolanach. Spojrzałam mu prosto w oczy

- Zrób to najmocniej jak potrafisz

Bez słowa podszedł do mnie i wbił się we mnie. Podejrzewałam, że finał będzie ostry i nie zawiódł moich oczekiwań – tyle że tym razem oprócz solidnych, dzikich pchnięć Adam położył się na mnie i pocałował mnie żarliwe, splatając swoje palce z moimi. Serce niemal mi pękło, gdy tak blisko dopuścił mnie do siebie w takim momencie... Oderwał swoje usta ode mnie i zatopił je w mojej szyi, dysząc ciężko. Gładziłam go po spoconym karku szepcąc, że może to zrobić, może się spuścić we mnie w każdej chwili... zrobił to zaskakując mnie tak, że krzyknęłam.

Pierwsza struga, druga... trzecia wywarła na mnie wrażenie – była równie silna jak poprzednie. Adam zmiażdżył moją dłoń i niemal wgryzł się w moją szyję, charcząc. Jego całe ciało napięło się do tego stopnia, że poczułam jak bierze mnie prawdziwe zwierzę, bestia chcąca zaspokoić własną chuć. Doszedł znowu – po raz ostatni.

Czas się zatrzymał.

Moje nogi – do tej pory falujące w powietrzu powoli, samoistnie opadły na ciało Adama i oplotły się wokół niego, dając mu znak by nie ważył się poruszyć. Dalej gładziłam jego włosy i plecy czując w swojej cipce jego rozlaną spermę. Zostałam zdobyta... wzięta... zaspokojona.

Adam uniósł twarz do mojej i uśmiechnął się lekko przymykając powieki. To był wyraz największej błogości – totalnego spokoju... patrzył na mnie w taki intymny, osobisty sposób... chyba to jest najintymniejszy moment w życiu człowieka – patrzeć bez słów w oczy drugiej osoby po dopiero co przeżytym seksie. Pocałowaliśmy się, tym razem spokojne, nieśpiesznie. Adam nie miał siły na dalsze harce, nie mówiąc już o mnie. Cieszyliśmy się swoją bliskością.

Wtedy nie wiedziałam, że czeka mnie kilka cudownych lat. Cichych schadzek, szczerych rozmów i zajebistego seksu. Raz przyszedł do mnie po treningu obwieszczając w progu że ma bardzo mało czasu, akurat tyle by mnie solidnie zerżnąć... innym razem spełniliśmy moją fantazję o seksie w miejscu publicznym robiąc to pod natryskami w ośrodku sportowym, w którym on ćwiczył się na ratownika.

- Zrobiłam to jednocześnie i z ratownikiem i hydraulikiem! – powiedziałam wesoło a on roześmiał się szczerze. Po chwili pocałował mnie słodko i patrząc w moje oczy powiedział:

- Niezły z Ciebie numer. Naprawdę. Niezły z Ciebie numer.

KONIEC

Ten tekst odnotował 113,235 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.95/10 (184 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Komentarze (18)

0
0
"a między nogami miałam istny potop" dobreee heheh. 9/10 . trochę mało" fabuły" według mnie a za dużo pieprzenia. ale kto co lubi.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
jest świetne! Właśnie takie opowiadania lubię... Z rozbudowanym opisem scen erotycznych! Zasługuje na 10 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
10/10 ! ląduje w ulubionych 😀
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Po kilku rundach z wkładaniem i ??WYKŁADANIEM?? Adam zrobił coś, co mnie zaskoczyło
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Cudowne, ale na miłość boską... stróżek?
Stróż, ale struga i strużki 🙂
Poza tym świetne.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
poprawione - czujni na błędy czytelnicy to podstawa! 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Numer faktycznie niezły, ale jednak tylko niezły. Ta cała scena, niczym z pornosa, gdzie aktor jedzie na jakichś prochach i długo może. Tutaj też główny bohater wygląda jak Superpornoman🙂
Ogólnie nieźle, choć brakło troszeczkę napięcia. Nie wiem, czy końcówka była potrzebna, bo można było z tego pociągnąć choćby mini serię, no, ale autor już tak zadecydował...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Pornoburger, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu 🙂 Taki BigMac 😀
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
z frytką odpowiedniej długości i grubości 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
-1
super opowiadanie, ale szukam ekscytującego opowiadania o rodzeństwie , gdzie byłby bardzo szczegułowo opisany moment pełen napięcia ; siostra przerywa na momen penetrację , by zerwać z fallusa gumkę i ponownie go sobie wkłada.
masz talent do pisania, więc w twoim wydaniu napewno będzie to niepowtarzalne.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
z incestem to nie do mnie
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
super ale opis bohaterki strasznie mi ją postarzał i wyobrażałam ją sobie inaczej (staro)
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Milf milfowi nie równy. Czyli milf mifowi milfem. Inaczej mówiąc człowiek człowiekowi wilkiem a kiwi (taki mały okrągły ptaszek, bez skojarzeń, proszę) kiwi kiwi. Podsumowując - robota nie zając, odpoczynek też nie zając - w sumie tylko zając to zając, proste? 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
W tajemnicy powiem Ci, że to coś, na co zapina się stanik to haftki, nie klamerki 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Good to know 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Wspomniałem Ci prywatnie co sądzę na temat tego opowiadania. A że podstawowa zasada mówi by chwalić publicznie, a karcić prywatnie to nie pozostaje mi nic innego jak napisanie kilku słów komentarza tutaj. Opowiadanie świetnie rozszerzone o ciekawą i wiarygodną fabułę z fajnie zbudowanym otoczeniem. Przyjemne dialogi i dobre tempo akcji. Dla mnie chyba momentami ciut zbyt ostro, ale może akurat nie miałem chwili na taki styl. Tak czy siak, kawał fajnej roboty.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
-1
Dobry, gdzie tam bardzo dobry pornotekst. 10 gwiazdek na tyle zasługuje. To nie romans to je bitwa jak mawiał mój kolega. Dzięki dobrze się czytało. Tak się zaczynałem, że nie zauważyłem by były jakieś błędy
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Super opowiadanie! Gratulacje. Jestem pod wrażeniem. Szkoda, że nie ma kolejnej części. Dodaję follow na stronie. Pozdrawiam!
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.