Nie mogę uwierzyć, że naprawdę to zrobiliśmy...
10 listopada 2003
Szacowany czas lektury: 3 min
Był już późny wieczór i dwie godziny od wyjścia rodziców, kiedy w końcu skończył się film, a ja weszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi i zrzuciłam na podłogę ubranie. Odkręciłam kurek z gorącą wodą, która zaczęła wypełniać wannę i wnętrze łazienki ciepłą parą.
Z kieszeni rzuconych na podłogę spodni wyjęłam otrzymany dzisiaj od Klaudii olejek zapachowy. “Jest naprawdę przyjemny, zaufaj mi” powiedziała przyjaciółka, gdy mi go dawała. Wlałam troszkę zawartości buteleczki do wanny i zakręciłam wodę, której nie było teraz zbyt dużo.
Łazienkę wypełnił dziwny zapach, a ja zaraz poczułam przyjemne ciepło w środku.
Oblizałam suche wargi i podeszłam do wanny. Zapach był wspaniały. Powoli weszłam do gorącej wody i mimowolnie jęknęłam, gdy ciepło omyło moje ciało.
Moja dłoń powoli powędrowała w stronę podbrzusza. Pomasowałam od zewnątrz. Było mi mało. Włożyłam do środka palec, potem dwa. Mój oddech stał się szybszy i mniej regularny. Poczułam szybsze pulsowanie w skroniach, w miarę jak moje ruchy potęgowały podniecenie.
Drugą dłonią namacałam mydło. Było takie śliskie i wilgotne, że samo weszło do środka odbytu. Pierwszy ból i skurcz mięśni wypchnął je na zewnątrz, ale nie mogłam tego tak zostawić. Ponownie wcisnęłam mydełko do środka. Głęboko... jeszcze głębiej...
Bolało, ale właśnie to powodowało największe podniecenie.
Jęknęłam. Zaczęło szczypać w środku.
Ruchy mojej dłoni w pochwie stały się jeszcze szybsze, a oddech tak wariacko szybki i głośny, że zaczął się przeradzać w cichy krzyk połączony z jękami. Boże! Jakie to było cudowne!
"Marta co się dzieje?!" Z euforii wyrwał mnie nagle, głos brata. Stał za drzwiami i słuchał. Zrobiło mi się źle i nieprzyjemnie. Już chciałam odpowiedzieć, że w porządku, ale głos mi się załamał...
Wstałam z wanny i ociekając wodą podeszłam do drzwi.
Serce łomotało mi jak szalone, podobnie jak mojemu rok młodszemu bratu, gdy naga stanęłam w drzwiach. Nie patrzył na moją twarz, ale na piersi i łono.
"Wejdź" powiedziałam chrapliwym głosem i wyciągnęłam w jego kierunku rękę.
Łukasz nie zareagował w pierwszej chwili, ale zaraz przestąpił próg i stanął naprzeciwko mnie. Delikatnie ujęłam jego dłoń i położyłam sobie na piersi. Zatoczyłam nią koło wokół twardego sutka. Drugą dłoń podał już sam. Położył ją na podbrzuszu i włożył do środka palec.
Odetchnęłam.
Powoli rozpięłam i opuściłam mu spodnie. Jego członek stał naprężony w majtkach.
Odwróciłam się, podeszłam do wanny i usiadłam na jej brzegu.
"Czekam" powiedziałam cicho. Nie trzeba było więcej namów.
Śmiesznie tak wyglądał, kiedy potykał się, próbując zdjąć ubranie.
Po chwili stanął przede mną całkiem nagi. Lekko trząsł się.
Wyciągnęłam do niego ręce, które położył sobie na karku. Do tej pory nie mogę uwierzyć w to co się stało...
Jego ciało przylgnęło do mojej mokrej skóry. Wstałam i przekroczyłam brzeg wanny wchodząc do środka. Położyłam się, szeroko rozstawiając nogi i opierając się o ściany. Łukasz uklęknął, stawiając kolana w pobliżu moich. Dłońmi chwycił brzegi wanny obok mojej głowy i lekko położył się.
"Oprzyj się na mnie... i zrób to" powiedziałam mu do ucha.
Poczułam ciężar jego ciała opierający się na mnie i członek krążący po wargach sromowych. Zaraz jednak wszedł do środka. Jęknęłam, co bardziej go zmotywowało.
Zamknęłam oczy, gdy zaczął się ruszać. Pomimo, że robił to po raz pierwszy, nie było tak źle. Euforia wracała. Mój oddech znów stał się szybki i urywany. Zadziwiło mnie jak jego zdenerwowanie i strach wpłynął na szybkość z jaką doszedł. Robił to długo...
Krzyknęłam i gwałtownie otworzyłam oczy. Był tak blisko... jego usta drżące z podniecenia... Ciągle patrzył na mnie, gdy przylgnął do mojej twarzy. Poczułam jego język w ustach. Odwzajemniłam pocałunek. Nie umiem tego opisać, ale cudowność to przy tym nic! Wolną dłonią spuściłam wodę z wanny. Wtedy doszedł co poczułam ciepłem rozlewającym się w środku i grymasem na jego twarzy. Próbował robić dalej, ale nie był w stanie.
Leżeliśmy teraz na dnie wanny nie przerywając tego uścisku i pocałunku, który sprawił mi taką przyjemność, choć do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że naprawdę to zrobiliśmy...