Emilia - początek

21 września 2012

Szacowany czas lektury: 22 min

Rok 2012 był to dziwny rok dla mnie. Zdałem maturę, dostałem się na studia. Realizowałem się zgodnie ze swoimi marzeniami. Mieszkałem na co dzień w małym sennym miasteczku na Mazurach, typowy standard Kościół, kilka uliczek zacienionych posadzonymi tu jeszcze przez Niemców drzewami, biblioteka, pawilon handlowy z kilkoma sklepami i rynek - miejsce spotkań, spędzania wolnego czasu i centralny punkt spożywania przez miejscowych meneli taniego wina. Centralny punkt miasteczka to studnia życzeń - jak nazywaliśmy to miejsce. Oficjalna nazwa była inna i odnosiła się do pierwotnego przeznaczenia tej miejsca. Teraz jednak nikogo historia nie interesowała, turyści omijali naszą miejscowość przez co nikt nie dbał za specjalnie o to aby miejsce to było świecące czystością. Rozpisując się o pięknych walorach mojej okolicy zapomniałbym się Wam przedstawić - mam na imię Zbyszek i nie lubię swojego imienia. Lubiła je chyba tylko moja dziewczyna, którą znałem chyba od samego urodzenia. Zawsze byliśmy nierozłączni, zawsze i wszędzie razem. Kochałem ją i ona zdawało mi się kochała mnie. Wszystko zmieniło się na naszym wspólnym powitaniu lata. Poszliśmy w nasze miejsce nad jeziorem, jeszcze jako dzieci znaleźliśmy cichą zatokę gdzie chodziliśmy w każdej wolnej chwili, pływać czy oglądać wspólnie zachód słońca. Tam też pierwszy raz pocałowałem ją. Wtedy rozkwitła nasza miłość. Od tamtej chwili minęło już kilka cudownych lat. Chciałem z nią być i z nią przeżyć wspólnie pierwszy raz. Wyobrażałem sobie jak kochamy się w świetle zachodzącego księżyca tu w naszej zatoce. Wszystko jednak zmieniło się wtedy tego dnia. Spotkaliśmy się około południa, chciałem się umówić na wieczór. Nawet ucieszyła się na mój widok. Miała piękny uśmiech, który zdobiły idealnie białe i równe zęby. Długie kruczoczarne włosy i grzywka opadająca na oczy, które uwielbiałem. Miała piękne zielone oczy, w których czaiła się tajemnica. Ta tajemnica była właśnie tym co mnie w niej intrygowało. Mogłem gapić się w nie godzinami i nigdy mi się to nie nudziło. Zapowiadał się piękny wieczór, kiedy spotkaliśmy się nad jeziorem. Wyczułem wtedy, że coś jest nie tak, ale nie chciałem przyjąć tego do swojej świadomości. Usiedliśmy, otworzyłem butelkę wina i nalałem jej do plastikowego kubka, bo kieliszki zbiły się w transporcie. Nie przeszkadzało mi to jednak ani trochę. Wtedy ona się odezwała:

- Zbyszku, musimy porozmawiać, coś od dłuższego czasu mnie gryzie.

Spojrzałem na nią i już wiedziałem, że miałem racje.

- Co chcesz mi powiedzieć? Odpowiedziałem załamanym głosem ciągle jednak miałem nadzieję, że to żart, że to nic wielkiego, poważnego. Nie miałem racji.

- Znamy się tyle lat i wiesz co do Ciebie czuje. Ale... Nie wiem jak Ci to powiedzieć, ale nie mogę z Tobą dłużej się spotykać. To mnie przerasta. Wiem, że chcesz ode mnie więcej. Ale ja nie jestem jeszcze gotowa, żeby się wiązać na poważnie. Chciałabym na studiach jeszcze zaznać życia. A Ty jesteś romantykiem, fajnym facetem. Nie pasujemy do siebie. Jako kumple tak, ale nie jako kochankowie.

Wstała pocałowała w policzek, po którym ściekała łza.

- Zawsze zostaniesz w moim sercu.

Odeszła nie dając mi szansy na powiedzenie chociaż jednego słowa. Siedziałem tak do rana. Pijąc to wino, które ze sobą przyniosłem. Zawsze bałem się takiej sytuacji więc postanowiłem nie załamywać rąk. Bałem się jednak swojej reakcji gdy spotkam ją na ulicy. Postanowiłem z nią szybko porozmawiać i wyjaśnić sobie wszystko. Chciałem dać jej upragniony luz. W końcu mieliśmy studiować w innych miastach. Poszedłem do niej do domu. Drzwi otworzyła mi jej mama, piękna kobieta, której Marysia zawdzięczała urodę.

- Dzień doby Pani, zastałem Marysię?

- Nie Marysia z samego rana pojechała z tatą do Gdańska. Znalazła mieszkanie i pojechali zawieźć jej rzeczy.

- To ona już się przenosi? - w moim głosie było czuć naiwność. Znałem odpowiedź. Sam oglądałem to mieszkanie, małą kawalerkę blisko Uniwersytetu. Rodzice Marysi byli dość zamożni więc stać ich było na takie mieszkanie dla córki.

- Może przyjedzie jeszcze przed inauguracją roku akademickiego. Na razie zostaje żeby się zadomowić.

Znowu poczułem ten ścisk w gardle.

- Aha, rozumiem. Dziękuję - pożegnałem się i odszedłem.

Kilka najbliższych dni upłynęło mi pod znakiem doła. Koledzy próbowali wyciągnąć mnie na piwo, ale ja nie miałem ochoty. Zresztą musiałem się wziąć za jakąś robotę, żeby się czymś konkretnym zająć i nie myśleć ciągle o niej. Chodziłem po rynku kiedy zobaczyłem, że w starym sklepie metalowym są zasłonięte okna. No tak stary Ambroziak przeszedł wreszcie na emeryturę. Zainteresowała mnie karta wywieszona na drzwiach: Przyjmę osobę do pomocy przy remoncie (malowanie, gipsowanie, przestawianie regałów). Więcej informacji pod telefonem... Sam nie wiem kiedy wykręciłem numer, w słuchawce po paru sygnałach odezwał się miękki głos kobiety:

- Tak słucham?

- Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia. Czy ta pomoc przy remoncie dalej aktualna?

- Nawet bardzo, ale mam pytanie czy ma Pan doświadczenie?

- Tak, pracowałem przy remontach w firmie ojca. Czy moglibyśmy się spotkać?

- Oczywiście, może za pół godziny w sklepie?

- W takim razie jesteśmy umówieni.

Pół godziny siedziałem na ławce na rynku przypatrując się otoczeniu. Nie minęło 20 minut podjechał pod sklep Peugeot na francuskich numerach. Wysiadła z niego bardzo atrakcyjna kobieta może 45 letnia. Była całkiem atrakcyjna, mogła się podobać mimo swojego wieku. Postanowiłem upewnić się, że jest to osoba na którą czekam. Kiedy weszła do sklepu, zacząłem się zbierać. Na mojej komórce pojawił się sms: Jestem już w sklepie. Czekam. Pozdrawiam Emilia.

Podszedłem do sklepu i zapukałem. - Proszę - doszło ze środka. Jej głos był bardzo delikatny ale była w nim jakaś moc. Wszedłem i się przedstawiłem.

- Witam Panią serdecznie, Zbyszek, miło mi Panią poznać, Pani Emilio.

- Mi również miło Pana poznać. Cieszę się, że będziemy razem współpracować.

Uścisnęliśmy sobie dłonie. Miała bardzo delikatny i ciepły uścisk. Cała była bardzo atrakcyjna i kobieca. Miała długie włosy w kolorze mahoniu i jeszcze piękniejsze oczy w kolorze zachmurzonego nieba. Delikatna opalenizna zdobiła jej ciało. Ubrana w jednoczęściową sukienkę w kwiaty, miała piękny biust, który był dyskretnie wyeksponowany. Mam 180 cm, ona mimo obcasów była niewiele niższa i miała dodatkowo bardzo piękne nogi. Zastanawiałem się ile może mieć lat. Byłem w stanie się założyć, że moje wcześniejsze przypuszczenia są mylne. Ta kobieta nie ma więcej niż 40 lat.

- Może usiądziemy i porozmawiamy – zaproponowała - napijesz się czegoś? Przepraszam, że mówię Ci po imieniu, ale uważam, że skoro jestem starsza to mogę to zaproponować. Jeśli się nie krępujesz to możesz do mnie mówić po imieniu. Zresztą nie zawsze konwenanse w interesach są dobre. Kawa, herbata, woda?

- Woda, jeśli można - Dziękuję bardzo.

- Mój wujek się przeniósł na emeryturę a ja postanowiłam przejąć jego sklep, ale troszeczkę go udoskonalę. Chciałabym, żebyś mi pomógł. Trzeba tu pomalować i przygotować do przemeblowania, żeby było wszystko estetycznie. W drugiej części zrobimy sklep spożywczy więc jak sam widzisz jest trochę pracy przy tym. Jesteś zainteresowany? Jest dużo pracy, ale zarobisz na wakacje i na swoje potrzeby. Kiedy możemy zacząć?

Szczerze mówią, nie wiem czemu się nie odezwałem ten sklep to była ruina a tu była potrzebna ekipa remontowa. Zgodziłem się chyba zahipnotyzowany tym melodyjnym głosem Emilii. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Zafascynowała mnie ta kobieta.

- Słuchasz mnie?

- Tak, tak - wyrwała mnie z odrętwienia. Myślę jak to przeprowadzić. Jest tu sporo roboty, ale poradzę sobie. Myśl, że będę ją widział przez kilka godzin codziennie spowodowała, że zgodziłem się na wszystko. Myślę, że jutro zrobię rozeznanie co trzeba kupić i w poniedziałek możemy zaczynać.

- Dobrze się składa, bo w weekend jadę na zakupy do Olsztyna. Muszę kupić sobie parę rzeczy a tak w poniedziałek zaczniemy wspólnie pracować. Jak myślisz długo nam się zejdzie?

Chciałem, żeby trwało to jak najdłużej, ale realnie odpowiedziałem, że około miesiąca. Było to i tak dużo, ale Emilia przyjęła taki harmonogram prac.

- Jeśli będziesz potrzebowała mojej pomocy zadzwoń...

- O każdej porze dnia i nocy? - powiedziała z żartem na twarzy, już chciała się wycofać i sprawę obrócić w żart. Postanowiłem to wykorzystać.

- Oczywiście od Ciebie odbiorę telefon nawet w środku nocy. No to do zobaczenia.

Poszedłem w stronę domu, rozmyślając o całej zaistniałej sytuacji. Jednak cały czas w mojej głowie znajdowała się ona Emilia, kobieta fenomenalna, która półgodzinną rozmową zawładnęła moimi myślami. Szedłem jak zahipnotyzowany. Jednocześnie nie mogłem się doczekać jutrzejszego dnia kiedy znowu ją zobaczę w trakcie spisywania wszystkiego co potrzebne do remontu.

Wróciłem do domu i usiadłem przed komputerem, mieszkałem tylko z ojcem, który mieszkał w trasie jeżdżąc między kolejnymi budowami i teraz był na jakiejś budowie w Olsztynie. Siedziałem sam. Oglądałem jakiś film na youtubie i popijałem lokalne piwo. Pomyślałem o Emilii co ona może teraz robić - myślałem dość intensywnie. W tym samym momencie usłyszałem znajomy dźwięk - Master of puppets - mój ulubiony kawałek będący dzwonkiem mojej komórki rozbrzmiał w pokoju. Złapałem za telefon i zobaczyłem niezidentyfikowany numer. Odebrałem myśląc, że to jakaś kolejna reklama banku czy oferta z operatora komórkowego.

- Cześć, tu Emilia - serce zabiło mi mocniej - przepraszam, że przeszkadzam, ale mówiłeś Zbyszku, że mogę zadzwonić o każdej porze dnia.

- I nocy - szybko dopowiedziałem.

- Tak i nocy - w głosie Emilii słychać było rozbawienie ale czułem, że podejmuje grę.

- W czym mogę Ci pomóc?

- Właściwie to chciałam zapytać o czy tu w okolicy jest jakieś dobre miejsce, żeby się poopalać. Przepraszam, że pytam właśnie Ciebie, ale nie znam tu nikogo poza moim wujkiem, który nie ma o tym pojęcia.

- Wiesz zdaje się, że mogę Ci polecić jedno miejsce nad jeziorem. Spodoba Ci się. Jest ciche i spokojne.

Od razu pomyślałem o naszej zatoce - mojej i Marysi. Z jednej strony nie chciałem, żeby ktoś znał to miejsce, jednak sposób w jaki zostałem porzucony przezwyciężył.

- Czy to daleko? - Emilia przerwała moje milczenie

- Nie, jakiś kilometr przez naprawę piękny las. Jeśli chcesz to nawet dzisiaj mogę Ci je pokazać. Tak za godzinkę? - postanowiłem zaatakować od razu. Przez chwilę w słuchawce nie było słychać nic poza oddechem. Nie mogłem stracić mojej szansy postanowiłem jeszcze raz uderzyć w ten czuły punkt. Nie słyszę sprzeciwu więc widzimy się za godzinę?

- Dobrze, w takim razie gdzie?

- Znasz drogę na starą leśniczówkę? Jakieś 100 metrów za skrętem na Olsztyn.

- Tak wiem. To za godzinę.

- Do zobaczenia.

Kiedy w słuchawce usłyszałem sygnał zakończonego połączenia nie mogłem uwierzyć w to, co się właśnie stało. Uśmiech szczęścia pojawił się na mojej twarzy. Znowu ją zobaczę - pomyślałem. Uśmiech szczęścia pojawił się na mojej twarzy. Szybko zacząłem się przebierać do wyjścia i pakować niezbędne do wypadu nad jezioro rzeczy.

Sam nie wiem jak szybko znalazłem się przy drodze nad jezioro. Czekałem na ławeczce postawionej przy leśnym parkingu. I wtedy zobaczyłem ją - Emilia szła niczym na plażę nad Adriatykiem. Letnia zwiewna sukienka odsłaniająca ramiona i bardzo dobrze eksponująca jej piękne piersi, na nogach miała japonki. Zauważyła mnie i podeszła szybko w moją stronę. Podniosła okulary przeciwsłoneczne, które oparła na czole. Znowu zobaczyłem jej piękne oczy pełne tajemnicy.

- Zastanawiałem się czy przyjdziesz - powiedziałem - kiedy już była o kilka metrów ode mnie

- Dlaczego miałam nie przyjść byliśmy umówieni. Idziemy?

Ruszyliśmy ścieżką i po paru minutach dotarliśmy do brzegu jeziora. Odwróciłem się do Emilii i powiedziałem:

- Teraz musisz być ostrożna, bo łatwo wpaść tu do jeziora.

Szliśmy powoli i bez słów. Jedyne co było słychać to śpiew ptaków i szum wiatru. Ścieżka była bardzo ciężka bo prowadziła nad samym brzegiem jeziora. Było tam sporo kamieni, konarów drzew i wystających z ziemi korzeni drzew. Znałem tą ścieżkę jak własną kieszeń i wiedziałem, gdzie można stawać a gdzie nie. Emilia była niedoświadczona i w pewnym momencie usłyszałem jak się potyka. Natychmiast się odwróciłem i zobaczyłem ją na kolanach. Z góry widziałem cudownie zaokrąglony biust, widok ten spowodował, że spodnie moje wypełniły się do granic. Jedyne co powstrzymało mnie przez "postawieniem namiotu" to fakt, że miałem na sobie zwykłe slipki, które go zatrzymały.

- Będziesz tak stał i się patrzył czy mi pomożesz? - zapytała z lekkim uśmiechem na ustach

- Oczywiście, przepraszam, podaj mi rękę.

Kiedy dotknęła mojej dłoni, poczułem dreszcz, który szybko przeszedł przez moje ciało od palców, które je dotykały do włosów na czubku głowy. Czegoś takiego nigdy nie doświadczyłem. Chciałem, żeby ta chwila trwała wiecznie, chciałem czuć jej dotyk.

- Wiesz co może złap mnie za ramię, będziesz miała oparcie idąc, bo to jeszcze kawałek.

- Dziękuję, jesteś prawdziwym gentlemanem.

- Cała przyjemność po mojej stronie.

Szliśmy dalej, czułem jej dłoń na moim ramieniu. Ciepło, które od niej wręcz epatowało. Cały czas czułem, że moje spodenki są mocno rozepchane. Starałem się o tym nie myśleć, aby moje podniecenie nie narastało. Bałem się, że Emilia to zauważy i się do mnie zniechęci. Jednak ciepło jej dłoni i jej oddech, była w końcu bardzo blisko mnie. W pewnej chwili stanąłem, żeby odsunąć dużą gałąź, która zagradzała drogę. Emilia musiała być zamyślona, bo wpadła na mnie. Poczułem jej biust na swoich plecach, było to najwspanialsze uczucie jakiego w życiu doznałem. Poczułem przyśpieszone bicie jej serca. Emilia miała piękny biust, bardzo jędrny biust. Ten ułamek sekundy sprawił, że chciałem się odwrócić, objąć, pocałować i kochać się z nią. Wiedziałem jednak, że to był przypadek i zamiast buziaka dostałbym najdelikatniej po gębie.

- Nic Ci się nie stało?

- Raczej nie - Emilia poprawiła dyskretnie biust - wszystko chyba mam na swoim miejscu. Daleko jeszcze?

- Parę metrów i jesteśmy na miejscu. Zmęczyłaś się?

- Wiesz japonki jednak nie są wygodne na takie wycieczki

- Jeśli chcesz mogę Ci je rozmasować, z ogromną przyjemnością.

- Zobaczymy

Weszliśmy do zatoki i widziałem, że Emilii spodobało się to miejsce. Nie dziwie się było to piękne miejsce, gdzie linia lądu wpadała w czysta toń jeziora.

- I jak?

- Bardzo piękne miejsce, skąd je znasz?

- Przychodzę tu od dziecka, teraz przyprowadziłem Ciebie, chciałaś się swobodnie poopalać. Tu możesz to swobodnie zrobić. Nikt nie zna tego miejsca poza nami - skłamałem. Nie obrazisz się jeśli poopalam się z Tobą?

- Nie, to w końcu Twoja zatoka.

Rozłożyliśmy koce i zacząłem się rozbierać. Na całe szczęście podniecenie opadło więc mogłem bez obaw się rozebrać. Ne byłem nigdy typem adonisa. Miałem mały brzuszek, ale mi to nigdy nie przeszkadzało. Miałem nadzieję, że Emilia nie zwróci na to uwagi. Przeczesałem swoje krótkie włosy i położyłem się na kocu. Słońce było już dość wysoko, lekki wiaterek znad jeziora sprawiał, że upał nie był tak bardzo odczuwalny. Patrzyłem na Emilię, która ściągała z siebie sukienkę, była w dwuczęściowym stroju kąpielowym, który był bardzo elegancki a jednocześnie dodawało jej dużo sex-appealu. Rozrzuciła swoje gęste włosy i spuściła na nos okulary, położyła się na kocu obok mnie i wystawiła się na działanie promieni słonecznych. Leżałem obok i słyszałem jej oddech, lekki, miarowy, spokojny. Patrzyłem na jej biust, który poruszał się wraz z jej oddechem, delikatna gęsia skórka pojawiła się na nim wraz z delikatnym powiewem chłodnego powietrza. Wyglądało to wprost bosko. Dyskretnie przyglądałem się Emilii, kontentowałem jej ciało.

- Podobam Ci się, czy mam coś na sobie, że tak mi się przyglądasz?

Zaniemówiłem byłem zaskoczony gdy się do mnie odezwała. Położyłem się na wznak i wróciłem do opalania. Emilia nie podjęła tematu ponownie. Czuła, jak się jej przyglądałem, czy ona domyśla się, że mi się podoba? Zastanawiałem się co zrobić, jak się do niej zbliżyć. Leżałem tak i myślałem. Emilia usiadła na swoim kocu, popatrzyła na jezioro.

- Mam ochotę się wykąpać? Idziesz ze mną?

- Chętnie

Wskoczyliśmy do wody i powolutku wchodziliśmy do wody. Wchodziliśmy coraz głębiej i głębiej. Emilia zanurkowała, pływała świetnie, szczerze mówiąc to była prawdziwa przyjemność oglądać jak ona zachowywała się w wodzie. Przyglądałem się jej i poczułem jak wzmaga mnie podniecenie. Całe szczęście woda zakrywała to co chciałem ukryć.

- No dalej pływaj, co tak stoisz. Woda jest świetna chodź, no prędko.

Pływaliśmy razem i bawiliśmy się w wodzie, śmiechu było co nie miara. Dzięki temu mogłem się do niej zbliżyć i całkowicie przypadkowo móc dotknąć jej sprężystego ciała. Czasami poczułem jej dłoń na swoim ciele, wmawiałem sobie, że ona robi to specjalnie, że ona chce dotykać mojego ciała. W pewnym momencie stało się coś dziwnego, Emilia złapała się za nogę i oparła się o mnie.

- Pomożesz mi, złapał mnie skurcz.

Objąłem ją i zaprowadziłem w kierunku brzegu. Bliskość Emilii była dla mnie wielka nagrodą i czymś więcej, z Marysią nigdy nie czułem czegoś takiego. Delikatnie koniuszkami palców dotknąłem jej piersi, niby przypadkowo, ale ona nie zareagowała. Na brzegu puściła się i na własnych nogach poszła na koc.

- Już Ci lepiej? Skurcz puścił?

- Może - taka odpowiedź mnie zaskoczyła, ale nie podjąłem tematu

- Napijemy się wina?

- Chętnie - Emilia usiadła na swoim kocu i wyprężyła biust w kierunku słońca. Nalałem wina do kubeczków i podałem do wypicia. Oczami wyobraźni widziałem jak Emilia polewa się winem a ja zlizuje je z jej pięknych piersi. Jak bawię się nimi i całuje jej szyje. Widziałem jak zaprasza mnie między swoje nogi. Widziałem jak pieścimy się a potem kochamy w świetle zachodzącego słońca.

Emilia podniosła swój kubeczek w górę i zaproponowała toast:

- Za naszą współpracę i za znajomość.

- Za znajomość! - wypiliśmy duszkiem zawartość kubeczków - Właściwie to jest świetna okazja, żeby wypić bruderszaft, mówimy sobie po imieniu ale właściwie.

- Dobry pomysł, nalej mi wina.

Skrzyżowaliśmy ręce i wypiliśmy za rozpoczętą znajomość.

- Zbyszek

- Emilia

To co stało się potem troszeczkę mnie zaskoczyło. Emilia nachyliła się i powiedziała:

- Teraz pora na pocałunek, czym jest bruderszaft bez buziaka?

Byłem troszeczkę zaskoczony i niewiele myśląc pocałowałem ją w usta. Emilia odskoczyła zaskoczona, ale nie wyglądała na złą. Szybko zreflektowałem się jaką głupotę zrobiłem, mogłem ją zrazić, ale nie ona dalej mi się przyglądała. Czekaliśmy kto jako pierwszy się odezwie. Miała cudowne usta, miękkie i bardzo delikatne. Mimo, że nasz pocałunek trwał krótko z całą pewnością sprawił mi on więcej przyjemności niż długie, namiętne pocałunki z Marysią tu w tej zatoce. Usta Emilii były bardziej zmysłowe w tym przelotnym pocałunku.

- Przepraszam, ja... To... Nie wiem... Przepraszam.

- Spokojnie nie musisz przepraszać, co prawda myślałam o zwykłym pocałunku w policzek ale...

- Ale?

- Nie ważne... - Emilia zamilkła i zamyśliła się. Patrzyłem się na nią i wiedziałem, że pragnę aby była moją kobietą.

Siedzieliśmy tak dość długo i już miałem się do niej odezwać. Kiedy Emilia przemówiła, że czas już się zbierać, bo jeszcze ma sporo pracy.

- Odprowadzisz mnie do domu, chyba już najwyższy czas się zbierać? Mieszkam niedaleko sklepu w tym nowym domu przy Warszawskiej.

- Oczywiście co za pytanie - odpowiedziałem szybko aby Emilia się nie wycofała.

Zebraliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Nie wiedziałem co mam powiedzieć, jak się zachować po tym pocałunku. Nie żałowałem tego co się stało i miałem nadzieję, że jeszcze kiedyś zasmakuje aksamitu jej ust.

Idąc nad brzegiem jeziora podałem Emilii rękę, aby nie wpadła do wody. Bez wahania złapała mnie za rękę, szliśmy tak całą drogę. Byłem prze-szczęśliwy, kiedy poczułem znowu ciepło jej dłoni, bliskość jej ciała. Kiedy dochodziliśmy do końca ścieżki byłem przekonany, że moje szczęście nie potrwa już długo. Jednak bardzo się zdziwiłem, kiedy Emilia wyrównała jedynie krok i szła dalej ze mną za rękę. Nic nie mówiła. Patrzyła wprost.

Nasze dłonie rozeszły się dopiero gdy doszliśmy do głównej drogi. Zabrałem od niej torbę, żeby zrobić coś z rękami. Szliśmy do niej nie zamieniwszy nawet jednego słowa. Emilia mieszkała w pięknym nowym domu, który budował mój ojciec ze swoimi ludźmi. Pomagałem mu w tym a teraz widziałem dokończone dzieło. W ogrodzie były już piękne nasady a w oknach były już firanki. Dom wyglądał bardzo przyjaźnie, tak jak właścicielka.

Gdy byliśmy już pod domem, Emilia wzięła swoją torbę i podziękowała za pomoc. Już miałem się odwrócić i iść do domu, kiedy Emilia pochyliła się i pocałowała w usta, tak delikatnie jak ja ją nad jeziorem.

- Teraz jesteśmy kwita, w kradzieży całusów. Do jutra.

Odwróciła się i poszła do domu. Ja stałem pod jej domem jeszcze chwile. Odchodziłem z szerokim uśmiechem na twarzy.

CDN...

Ten tekst odnotował 20,702 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.69/10 (34 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Komentarze (4)

0
0
Ładne, starannie napisane opowiadanie, chyba najlepsze z tych, które ukazały się na portalu w ostatnich tygodniach. Widać dość pewną rękę autora, który nigdzie się nie spieszy, choć z drugiej strony wolałbym, aby to wszystko w umyśle Zbigniewa działo się jeszcze nieco wolniej, ale w sumie to moje stałe "zboczenie"🙂. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że lubię, gdy akcja rozgrywa się powoli, krok po kroku, itp.
Ciekaw jestem jak autor naszkicuje dalej Emilię (plus dla autora za wybór imienia), o której wiemy niezbyt wiele. Mam nadzieję, że nie okaże się ona bezpruderyjną, krwiożerczą harpią, tylko zmysłową, kobiecą panią, która nie zrzuca majtek na drugiej randce.
Mam nadzieję, że kolejne części będą równie atrakcyjne. Liczę na to i czekam na nie.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Podobało się🙂 delikatne, takie nieskażone cywilizacją, wręcz "miłe w dotyku":d Mam nadzieję, że to fajny wstęp do równie interesujacych dalszych perypetii bohaterów...
Raziło mnie tylko porównywanie Emilii do byłej dziewczyny...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Kolejna część perypetii moich bohaterów jest już wysłana do moderacji, nie chcę zdradzać zbyt dużo szczegółów ale dojdzie między nimi do zbliżenia, jednak nie znaczy to, że już tylko będą wzloty. Przewiduje również upadki 🙂 porównanie do byłej dziewczyny jest zamierzone 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Na pewno jedno z lepszych opowiadań jakie się pojawiły w ostatni czasie. Lepsze niż jego kontynuacja, która za szybko się rozkręciła.

Po za tym bardzo podobne było kiedyś opowiadanie bardzo długie jak chłopak pojechał ciotką na wycieczkę i skończyło się w podobnym momencie. Kojarzy ktoś?
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.