Ilustracja: Samanta Santy

Bajka o niewydymanej Królewnie

21 maja 2023

Szacowany czas lektury: 10 min

Klątwa, którą kiedyś Stara Wiedźma rzuciła na królewnę Loarę, wciąż była w mocy i żadną siłą nie dało się jej zneutralizować. Według tej klątwy Królewna nigdy nie miała poczuć penisa w swej cipce.

Oj, straszna to była klątwa…

Stara Wiedźma nie dała się przebłagać chociaż rodzina królewska bardzo o to zabiegała. Po prostu stare babsko uparło się i tyle. Potem umarła, więc nic już nie dało się załatwić nawet przy pomocy Medium.

Wielu nadwornych Magów starało się osłabić działanie tej klątwy, ale ich wysiłki nie przynosiły żadnych efektów. Lekarze także byli bezradni. Każdy środek, który próbowała wykorzystać zawodził. Nawet eksperymenty seksualne, które organizowała nie zbliżyły ją do przeżycia wspaniałości stosunku ani o krok. Nadal pozostawała nienaruszona.

Próbowała sama na własną rękę tak, jak radziły jej dwórki i nic. Młodzi mężczyźni, których namiętnie spraszała do siebie próbowali wkładać swe członki pomiędzy jej wargi sromowe. Jednak ta brama była zamknięta na głucho i żaden taran nie dał rady wedrzeć się do środka. Wszystko więc sypało się na maksa. Był to dla królestwa duży problem. Loara przecież miała zapewnić ciągłość dynastii, a tu kicha. Każdy z pretendentów do tronu wycofywał się natychmiast , gdy usłyszał o tym problemie.

To była tragedia narodowa. Sztab kryzysowy zbierał się minimum raz w miesiącu i debatował. Na ostatniej naradzie jeden z ministrów wpadł na szalony i dość niebezpieczny pomysł. Zaproponował, aby naruszyć czasoprzestrzeń i sprowadzić kogoś z wymiaru równoległego. Może ten ktoś coś poradzi.

I tak w tej bajce znalazłem się ja…



Moja podróż odbyła się bardzo szybko i sprawnie. Ostatnią rzeczą, którą pamiętam było to, że podeszła do mnie bardzo ładna dziewczyna, blondynka i poprosiła o papierosa. Chętnie ją poczęstowałem. Gdy dziewczyna wypuściła pierwszy kłąb dymu, świat nagle zaczął falować, rozmywały się kształty, a po chwili poczułem, że wszystko wokół mnie zaczyna wirować w szaleńczym pędzie. Kiedy wreszcie szaleństwo w mojej głowie i przed oczami uspokoiło się, siedziałem naprzeciwko tej samej dziewczyny, wprowadzony już we wszystkie szczegóły sprawy.

- Pomożesz nam? – spytała Aana.

Tak właśnie miała na imię moja kidnaperka, która okazała się być dwórką Królewny Loary

- Jeżeli tylko będę w stanie wam pomóc, to z największą przyjemnością – odrzekłem.

- Król nie pożałuje ci niczego. Będziesz mógł prosić o co tylko zechcesz.

- Okej. Wiem już nawet o co go poproszę.

Aana spojrzała na mnie z wielkim zainteresowaniem w oczach

- Za wcześnie jednak o tym teraz mówić – kontynuowałem – Powiedz mi tylko jedno: dlaczego wybrałaś mnie?

- Dużo powiedziała mi o tobie twoja koszula, którą masz na sobie.

Miałem na sobie lekko sfatygowany, bo bardzo stary t-shirt z napisem: Seks – instruktor i rysunek pary splecionej w miłosnym uścisku.

- Mhm – kiwnąłem głową ze zrozumieniem – w takim razie prowadź mnie do Loary.

Po chwili zostałem wprowadzony do sypialni Królewny. Loara leżała już naga w- wielkim łożu czekając na mnie. Podszedłem bardzo blisko.

- Nareszcie jesteś – uśmiechnęła się Loara – długo na ciebie czekałam. Podobno ty możesz zaradzić coś na klątwę tej Starej Wiedźmy?

- Spróbuję.

- W takim razie próbuj – Loara rozłożyła szeroko nogi prezentując mi swoją myszkę – Może tobie uda się wcisnąć do środka.

Położyłem rękę pomiędzy jej nogami. Jej piczka była sucha, jak pieprz.

- No, próbuj wejść – ponaglała mnie Loara mając jednak iskierkę nadziei w głosie.

- Nie tak szybko, Królewno. Nie tak szybko.

Królewna podniosła głowę z poduszki i spojrzała na mnie pełnym oszołomienia wzrokiem.

- To po co tu jesteś?

- Zaczekaj – powiedziałem – z tym nie należy się spieszyć. Najpierw trzeba cię odpowiednio przygotować.

- Przygotować? – zdziwiła się

- Tak. Przygotować. Najpierw odbędziemy tak zwaną grę wstępną. Zaufaj mi i poddaj się temu, co robię

- Jeżeli tak uważasz – Loara wzruszyła ramionami i opadła na poduszkę.

Zacząłem ściągać swe ubranie i poszczególne części garderoby rzucałem gdzie bądź na podłogę. Całkiem nagi położyłem się tuż obok Loary i objąłem ją silnie ramieniem zbliżając swe usta do jej ust.

- Co ty robisz? – spytała Loara.

- Namiętnie i delikatnie cię rozgrzeję – mówiąc to wsunąłem dłoń pomiędzy nogi Królewny i zacząłem pocierać palcami o wargi sromowe, które były jak przyklejone do siebie

- Powoli i nie spiesznie, krok za krokiem będziemy wchodzili coraz głębiej w otchłań namiętności – tłumaczyłem dalej.

Zacząłem całować Loarę. Początkowo aktywność leżała tylko po mojej stronie. Nie przestawałem jednak i już wkrótce Loara zaczęła oddawać mi pocałunek. Robiła to bardzo nieumiejętnie. Wywnioskowałem, że wcale nie potrafiła całować. Nauka pocałunku nie jest trudna i skomplikowana, więc dość szybko Królewna załapała o co chodzi. Chyba nawet jej się to spodobało.

Pomiędzy nogami jednak wciąż było sucho, jak na Saharze. Próbowałem wcisnąć palec pomiędzy wargi sromowe i nie udało mi się. “Cholera. O co chodzi?” – zastanawiałem się. To był bardzo ciekawy przypadek. Z takim się jeszcze nie spotkałem. Nie zamierzałem się jednak poddać. To nie byłoby w moim stylu. Mogłem przegrać – to prawda, ale poddać się? Nigdy!

Zacząłem przesuwać swe usta w całkiem inne rejony ciała Loary. Wpiłem wargi w szyję Królewny, potem całowałem jej ramiona i śliczne piersiątka. Wydawało mi się albo wcale mi się nie wydawało,że kiedy lizałem sutki Loary, to ona jakby westchnęła cichutko z rozkoszy. To mnie tylko zdopingowało. Dostałem nagle jakby dodatkową porcję energii, chociaż jeszcze nie wyczułem, żeby była na wykończeniu.

- Jak ci się podoba? – spytałem cicho.

- Nie wiem – odpowiedziała – Nigdy tak się nie czułam. To trochę dziwne, ale jednocześnie wspaniałe.

- Uwierz mi, że to jeszcze nie koniec. Następne kroki będą jeszcze wspanialsze – obiecałem solennie.

Teraz nadszedł czas na boską minetę.

Nie chwaląc się, byłem jej mistrzem. Według wielu przyjaciółek, moje usta i język dokonywały prawdziwych cudów. Miło było to słyszeć. Długo nad tym pracowałem. Trening przecież czyni mistrza. Wiedziałem dobrze co i jak.

Rozpocząłem od delikatnych pocałunków okolic wzgórka łonowego. Zataczałem coraz mniejsze kręgi, aż wreszcie moje usta wylądowały na całkowicie łysej łące wzgórka łonowego mojej Królewny.

Zacząłem lizać jej szparkę. Delikatnie przesuwałem czubkiem języka po wargach sromowych większych. Powoli i nie spiesznie, w górę oraz w dół. Próbowałem wsunąć między nie swój palec, ale były tak szczelnie do siebie przyklejone, że po prostu nie dałem rady. Lizałem więc dalej.

Nagle Loara drgnęła. Było to pojedyncze i ledwo wyczuwalne drgnienie ciała. Ale było! Tego byłem już pewny. Jakiś drobny Impuls musiał przebić się przez szczelny kokon, którym była otoczona. Najwyraźniej moje pieszczoty uczyniły gdzieś maleńką wyrwę. Skoro kropla drąży skałę, to mój język i wargi mogły uczynić tę wyrwę ku radości wszystkich a następnie powiększać ją i powiększać. Wykonywałem więc dobrą robotę. Do mety było jednak jeszcze daleko. Jedna jaskółka nie czyni wszakże wiosny.

Kiedy Loara drgnęła po raz kolejny a z jej ust wyrwał się cichy jęk rozkoszy wiedziałem już, że nie mogę się zatrzymać i muszę przeć do przodu aż do całkowitego zwycięstwa.

Szparka między wargami sromowymi Loary robiła się coraz większa. Lody puszczały. Lody puszczały coraz bardziej. Kruszyły się i topniały w oczach. Uparłem się, że nie przestanę dopóki nie znikną całkowicie. Po pewnym czasie cipka Loary zrobiła się mokra.

Lwią część roboty już wykonałem. Cipka Królewny była gotowa, aby przyjąć w swym środku twardą męską pałkę. Ja też byłem na to gotowy chociaż gdzieś tam pod skórą czaiła się lekka niepewność. Ale prawda jest przecież taka, że kto nie ryzykuje ten szampana nie pije, więc…

Przytknąłem czubek swojego penisa do szparki Loary i delikatnie zanurzyłem go między wargami sromowymi. Pod pupą Królewny znajdowała się już poduszka, która unosiła jej biodra. Trzymając jedną ręką penisa naparłem mocno na szparkę. Czułem lekki opór, ale nagle on ustąpił i mój instrument znalazł się cały, bo aż po same jądra w jej cipce.

Loara krzyknęła głośno z bólu, który spowodowałem. Mocno wbiła paznokcie w moje plecy, że ja też syknąłem z bólu. Nie zwróciłem jednak zbytnio na to uwagi zajęty wsuwaniem penisa i wycofywaniem go z otwartego właśnie tunelu rozkoszy.



Tak! Oto właśnie się stało! Udało mi się przełamać klątwę rzuconą przez Starą Wiedźmę.

I od tej chwili się zaczęło: wywiady, autografy, wizyty w zakładach pracy. Cały naród był szczęśliwy. Król był szczęśliwy i Królewna także.

Po prostu super!

Król wywiązał się ze swej obietnicy. Mogłem prosić o co tylko zechcę…
 

Ten tekst odnotował 17,976 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 7.89/10 (51 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Komentarze (32)

+3
-2
Pomijając literówkę i kilka innych błędów zauważam dywizy jako kreski dialogowe WSZĘDZIE! Ludzie Loży - co z Wami? To jakaś nowa moda?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-4
@Tomp - nie. Albo:

1. autor(k)om się najzwyczajniej nie chce porządnie sformatować tekstu, bo są lebanymi jeniami,
2. tego nie potrafią, bo wolą oglądać powtórki kabaretonów, relację z parady jednorożców czy cokolwiek równe durnego, zamiast nauczyć się jednej z podstawowych funkcji edytora.

I tak, wiem, każdy robi błędy, jeden przecinek czy myślnik o niczym nie świadczy i tak dalej. Ale na pewnym poziomie to jednak trochę taka ch*jnia z grzybnią.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
0
@Tomp
Dzięki bardzo. Mogłeś przynajmniej wskazać te literówki i błędy.
@Agnessa Novvak
Także dziękuję bardzo. Mam pytanie czy nie robicie przypadkiem z igieł wideł?

Dziękuję bardzo serdecznie za wszystkie uwagi i komentarze. Cieszę się, że moje historyjki wzbudzają jakieś zainteresowanie. Szkoda, że nikt nie wypowiedział się o treści.
Jeżeli moje ero historyjki wam się podobają, to zapraszam do mnie na autorskiego bloga, gdzie znajdziecie więcej takich opowieści. Link znajduje się w profilu.
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie wszystkich czytających.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
@Darjim - i tak, i nie. Mnie po prawdzie osobiście wkur*** takie podejście, że pojedynczy źle postawiony przecinek, literówka czy inny babol ma przekreślać wartość całego pisania danego autora. Zwłaszcza jeśli jest to osoba początkująca, która po prostu nie ma jeszcze wprawy pisarskiej czy odpowiednich nawyków - patrz moje pierwsze teksty, które z dzisiejszej perspektywy są nieczytalne bez bólu oczu, dupy i paru innych części ciała. ALE na pewnym poziomie niektóre niedoróbki ciężko jest wybaczyć.

I żeby było jasne - absolutnie nic do Ciebie osobiście nie mam. Ba, do dziś pamiętam nasze rozmowy prywatne na temat facebooka czy LOL. Natomiast nijak nie zmienia to faktu, że popełniasz np. błędy interpunkcyjne, które poprawiłby nawet przywoływany setki razy sentencechecker, jak również edycyjne, jakie automatycznie powinien poprawiać Word. I wystarczyłoby tylko i wyłącznie użyć tych narzędzi, kliknąć kilka razy i "samo by się poprawiło". A skoro opierdzielamy za takie rzeczy wspomnianych początkujących autorów, to tym bardziej powinniśmy być równie zasadniczy w przypadku członków loży. Bo udawanie, że problemu bylejakości nie ma, jest po prostu nie na miejscu.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
-1
@Agnessa Novvak
Nigdy nie opierniczałem młodych autorów o jakiekolwiek błędy. Czytając opowiadania młodzieży zastanawiałem się tylko, jaki ładunek emocjonalny w sobie niosą. Zawsze chodziło mi o odczucia, które wyniosę z lektury danego tekstu. Innymi słowy: dla mnie ważna jest treść, a nie forma.
Ja także nie mam nic personalnie do Ciebie. Lubię cię i szanuję jako Autorkę.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-3
@Darjim Skoro nie chce Ci się zmienić inicjalnych dywizów na półpauzy/pauzy, to odczytuję to (wyrażone explicite w poście pod opowiadaniem) jako wzgardę wobec form edytorskich i całej strefy językowej. Dlatego nie wskazuję poszczególnych błędów, bo wobec takiego Twojego stanowiska uważam to za stratę czasu. Z programowym désintéressement walczyć nie będę.
@Darjim @Agnessa Novvak Pojedynczy przecinek czy jeden babol (a nawet jeden na 2000 znaków 🙂 ) nie wpływa na ocenę dzieła, a tym bardziej autora, ale lekceważenie czytelnika przez programowe nieszanowanie norm językowych i edytorskich już wpływa. Na moją ocenę bardzo wpływa.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-1
@darjim - nie oskarżam Cię imiennie o krytykę innych autorów, a bardziej o to, co ostatnio staje się smutną normą w przypadku członków loży. Tak rzucającą się w oczy, że nawet postronni komentatorzy to widzą i komentują, bo takie ich prawo. A jest to niestety nic innego jak robienie "na 30% dla obcego" jak mawiał klasyk - a my jako członkowie, członkinie i inne członki powinniśmy się starać na 110%, a nawet i 120.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+4
-3
@Tomp
Dziwne to trochę, że przyczepiłeś się do dywiz,pauz,półpauz jakby to była najważniejsza rzecz na świecie. I twierdzisz, że skoro nie zwracam na to uwagi, to gardzę swoimi czytelnikami. To jest absolutna nieprawda.
Tak na mojej klawiaturze wygląda (-) I takiego używam. I myślę, że to tyle w tym temacie. Jeżeli wciąż masz jakieś z tym problemy, to nie jest moja wina. Czy to pogarda? Czy brak szacunku?
Zauważmy jedną rzecz. Jest to portal pseudo literacki, więc nie wymagajmy tutaj arcydzieł na miarę Nagrody Nobla. Fakt, że nie oznacza to, że mamy zamieszczać tutaj jakieś gnioty. Apeluję aby niektórzy wyciągnęli sobie kij od szczotki z tyłka i dali na luz.
Bawmy się wszyscy tym, co tutaj jest i czerpmy z tego dużo radości. Erotyka to bardzo fajna sprawa.
Pozdrawiam.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-2
@Agnessa Novvak
Nie twierdzę, że mnie oskarżasz o krytykę innych autorów. Nie często komentuję utwory innych. Jeżeli pojawia się jakiś komentarz, to dotyczy on fabuły i przedstawionej treści oraz tego czy utwór jakoś mną poruszył. Jeżeli trafię na coś naprawdę dobrego, to daję wysoką ocenę i staram się wyprowadzić z poczekalni. Jeżeli trafi się jakiś niewypał, to po prostu omijam go i idę dalej.
I tak to wygląda z mojej strony.
W komentarzach pod moimi opowiadaniami nie ma żadnego, który dotyczyłby wrażeń po lekturze. Trochę to smutne, że inni zauważają tylko jakieś drobne błędy lub wpadki. Ale cóż: Live is brutal, Full Of zasadzkas i sometimes kopas w dupas. 🙂🙂🙂
Pozdrawiam gorąco i serdecznie, chociaż jest kilka osób, które pozdrawiam tylko ozięble.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-1
" to nie jest moja wina"
A czyja? Moja? Jeśli nie lekceważysz czytelników, udowodnij to czynem.
Myślę, że wszyscy mamy takie same klawiatury. Wszyscy posługujemy się kombinacją ALT litera, by wpisać polskie znaki na klawiaturze nieistniejące. Z pauzą i półpauzą jest dokładnie tak samo. Czy broniłbyś autora, który publikuje tekst bez polskich znaków (e zamiast ę, n zamiast ń itp.) tłumacząc się, że ich nie ma na klawiaturze? To dokładnie Twoja sytuacja.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-3
@Tomp
Polskie znaki, to całkiem inna historia. Za wszelką cenę szukasz dziury w całym. Powodzenia.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+4
0
Dorzucę do dyskusji swoje trzy grosze. W kwestii redakcji i formatowania tekstu — wygląda to, drogi Darjimie, tak, jakby przez te wszystkie lata pisania, nie zechciało ci się przysiąść na pół godziny i ogarnąć opcji edytora tekstu. Większość ma wbudowaną opcję zamienników, w której możesz ustawić zamianę dywizów na półpauzy/pauzy. Kolejną kwestią są akapity — jeśli już koniecznie chcesz robić je za pomocą bloków, to ustaw sobie tę opcję w Formatowaniu, bo robienie ich za pomocą pustej linijki wygląda zwyczajnie nieestetycznie.

Przechodząc do treści opowiadania — widzę w twoich testach schemat: najpierw całkiem ciekawe zawiązanie akcji, potem niemal identyczny za każdym razem opis seksu. Skoro już zdecydowałeś się na Isekaia, mogłeś jakoś pobawić się motywem różnic pomiędzy światem bajkowym a naszym. Do konwencji baśni nie pasuje mi również język: „Po prostu stare babsko uparło się i tyle”. „Wszystko więc sypało się na maksa”. Naprawdę nie chciało ci się napisać tego tak, żeby podbudować jakoś bajkowy klimat?
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-1
Opowiadanie mnie rozczarowało. Początek, owszem, ciekawy, ale im głębiej w las, tym miej drzew, aż w końcu doszedłem do miejsca, w którym las był tak rzadki, że nie było w ani jednego drzewa! Zakończenie opowiadania jest po prostu beznadziejne. A szkoda, bo jak wspomniałem, początek był zachęcający.

To, co rzuca się w oczy, to niechlujność. Pogubione kropki, przecinki, błędy językowe. Można by dalej wymieniać, ale po co? Jak widać Autor z uporem godnym 10-latka, woli tracić czas na bezsensowne sprzeczki, zamiast wykorzystać go na wniesienie poprawek.

Nie będę się powtarzał po poprzednikach, bo zgadzam się z nimi w całości. Szerze mówiąc, nie rozumiem takiej postawy Autora, który próbuje z błędów czynić cnotę. Rozumiem, że osoba niedoświadczona, może pewnych rzeczy nie zauważać. Jednak nie sądzę, aby darjim nie potrafił posługiwać się edytorem tekstu i innymi narzędziami, dzięki którym uniknąłby większości błędów. Dlaczego więc tego nie robi? Lekceważenie reguł, języka polskiego, czytelników, czy wreszcie zwyczajne olewactwo. „Mata tekst, jest, jaki jest, inny nie będzie, więc się cieszta tym ochłapem”.

@darjim, wierz mi, jeśli poprawisz kreski w dialogach, na pewno się nie spocisz od tej czynności. To nawet nie boli! Możesz mi wierzyć. A wtedy być może ktoś zechce szczegółowo zwrócić Ci uwagę na inne błędy, z których niestety, niektóre kłują w oczy.
I jeszcze:
Nonszalanckimi i ocierającymi się o chamstwo odpowiedziami, nie pomożesz sobie ani swoim opowiadaniom.

W komentarzach pod moimi opowiadaniami nie ma żadnego, który dotyczyłby wrażeń po lekturze. Trochę to smutne, że inni zauważają tylko jakieś drobne błędy lub wpadki.


Trudno skupić się na fabule, jeśli oczy krwawią do zadr (błędów), a fabuła jest cienka i blada, że niełatwo ją dostrzec.

dla mnie ważna jest treść, a nie forma


Kłopot w tym, że forma decyduje o treści. Jakość tkwi w szczegółach, a nie w ogólnikach.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
@Kawaii Kiwi
Dzięki za komentarz. To nie jest taka typowa bajka, ale trochę kopnięta. Mamy XXI wiek, więc współczesne wstawki są myślę, jak najbardziej na miejscu. Starałem się uciec od schematu.
Ogólnie, to nie jestem bajkopisarzem. Teraz trudno jest napisać dobrą bajkę.
@Indragor
Dziękuję bardzo za ocenę.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
-3
Pomysł genialny. Problem fundamentalny. Zachwyciłam się.
Co do półpauz i dyvid, czy jak to się zwie, przyznaję ja ich chyba w tekście nie widzę... widzę po prostu myślniki. Trudno, zostanę wyklęta jak darjim...
Co do tekstu - świetne zawiązanie intrygi - więc czekałam na jakąś puentę - fajerwerk, spodziewając się niezwykle skomplikowanego rozwiązania. Darjim rozwiązał problem niczym Aleksander Macedoński słynny węzeł.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
-1
@historyczka
Dziękuję bardzo za komentarz.
Należę do tych osób, które w tekście widzą tylko myślniki. Może to błąd z mojej strony, ale nic na to nie poradzę. Pauzy, półpauzy i inne dywizy owszem istnieją. Zdaję sobie z tego sprawę. Myślę jednak, że w ogólnym kontekście nie mają aż takiego znaczenia. I jak słusznie zauważyłaś pod tym względem będę wyklęty. Jeżeli jednak moje opowiadanie mimo tych wad będą się podobały, to będę się bardzo z tego cieszył. Uznałaś mój pomysł za genialny. Dzięki. Starałem się znaleźć coś innego, niż zwykłe teksty bajek. Rozwiązałem historię dość prosto – to prawda. Nie widziałem jednak głównego bohatera w roli tego, który po wykonaniu trudnego zadania otrzymuje rękę królewny i pół królestwa. Dlatego zakończyłem tak, a nie inaczej. Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam bardzo serdecznie. Korzystając z okazji chciałbym zaprosić wszystkich na autorskiego bloga z opowiadaniami, którego link znajduje się w moim profilu. Siema.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
No i gratuluję ocen. Na trzydzieści kilka tylko dwie "jedynki", żadnych "dwójek"! Dla mnie wynik absolutnie nieosiągalny 🙂
Ode mnie 10.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-1
@historyczka
To już chyba stało się normą, że opowiadania mają cały przekrój ocen od 1 do 10.🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-1
@Historyczka Nie widzisz dywizów (D) i półpauz (P)? Różnią się długością. Popatrz:
/Cytat start/
- /D/ Dużo powiedziała mi o tobie twoja koszula, którą masz na sobie.

Miałem na sobie lekko sfatygowany, bo bardzo stary t-shirt /D/ z napisem: Seks – /P/ instruktor i rysunek pary splecionej w miłosnym uścisku.

- /D/ Mhm – /P/ kiwnąłem głową ze zrozumieniem – /P/ w takim razie prowadź mnie do Loary.

Po chwili zostałem wprowadzony do sypialni Królewny. Loara leżała już naga w- /D/ wielkim łożu czekając na mnie. Podszedłem bardzo blisko.
/Cytat koniec/

Są obaj, ale powstawiani na chybił trafił bez ładu i składu.

W MSWordzie wstawia się je bardzo łatwo kombinacjami klawiszy ctrl, shift i "-". W Androidzie przez długie naciśnięcie "-" i następnie wybór z pojawiwszej się listy "-", "–" i "—". W innych środowiskach na pewno też są podobnie proste sposoby.

Przekonywać nikogo do niczego tym razem nie będę. Wydaje mi się tylko, że zapisy "t-shirt" i "z napisem: Seks – instruktor" są ortograficznie błędne a "w-" w "leżała już naga w- wielkim łożu" nie tylko błędne, ale i bez treści.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Co do treści w końcówce:
1. DowCipne więc dobre jest połączenie topienia lodów z likwidacją saharyjskiej suszy. Podsuńmy ten pomysł klimaaktywist(k)om. 😉
2. Niewątpliwy sukces bajkowego narratora umniejsza nieco ten drobiazg, że klątwa działała tylko w Nocy. Jeżeli wyświadczył Loarze swą profi-T-shirtową przysługę za dnia, kiedy to klątwa starego babsztyla nie była w Mocy, to nic bajkowego się w zasadzie nie wydarzyło. 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
@MrHyde
Dzięki serdeczne. Klątwa była w mocy, a nie w nocy. Mój błąd. Strzeliłem babola i bardzo mi głupio z tego powodu. Naprawię go, jak to tylko będzie możliwe. Świetnie, że go wypatrzyłeś. Dzięki bardzo. Pozdrawiam
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-2

historyczka napisała:
Co do półpauz i dyvid, czy jak to się zwie (...)


„Dyvid”??? Naprawdę nie wiesz, jak to się nazywa i jak to pisze się PO POLSKU? A może starasz się prymitywizować zasady pisania opowiadań, sugerując, że są nieważne? Jeśli tak, to taką wypowiedzią sama siebie degradujesz, czyniąc niewiarygodną. Można to bagatelizować, mówiąc, że jest bez znaczenia, jednak rzutuje to na opinię o całej Loży Autorskiej. Co ja mam do tego? W sumie nic. Na szczęście.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
Panowie, dziękuję za lekcję. Oczywiście, że przy przyjrzeniu się - zauważam różnicę. Ale podczas czytania - gdy wzrok biegnie szybko - nie zauważam i nie odczuwam najmniejszego nawet dyskomfortu, nieporównywalnego z np. dojrzaną literówką.

Spróbowałam wstawić długi myślnik, użyłam wielu kombinacji - żadna z nich nie dała w tym edytorze efektu.

Szkoda, że stałam się niewiarygodną. Ale, trudno. Można stracić cnotę, można i wiarygodność.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-1
W sumie odpiszę całej trójce - @Indragor, @Darjim i @Historyczka - ten nieszczęsny myślnik / dywiz to tylko wierzchołek góry lodowej, której podstawa to fabuły na poziomie mokrego snu gimnazjalisty (co to gołą babę widział najwyżej na ekranie telefonu), interpunkcja traktowana na zasadzie "chyba gdzieś tu trzeba jakiś przecinek", pokraczne zdania rodem ze szkolnych wypracowań, brak dbałości o formatowanie i wiele, wiele innych. Czepiamy się (bo czasami jest to konstruktywna krytyka, a czasami niestety czepialstwo) początkujących autorów, że popełniają te błędy - choć robią to niejednokrotnie ze zwykłej niewiedzy - podczas gdy doświadczeni i będący teoretycznie na poziomie pisarze mają takie samo podejście do jakości własnych prac. A nawet gorsze, bo całkowicie świadomie odstawiają ch*jnię z grzybnią. Bo co to za różnica, jaka długość kreski, jaki przecinek, jaki szyk zdania, jakie słownictwo, jaka logika przedstawionych wydarzeń, jakie cokolwiek. Byle napisać, byle dostać lajka, byle sobie czytelnik zrobił dobrze.

No nie. No po prostu, k*rwa, no nie. Boże, czy ty to widzisz. Wiem, że zabrzmi to cholernie pretensjonalnie, ale to właśnie my - i to zarówno członkowie i członkinie loży, jak i pozostający poza nią z takiego czy innego powodu inni solidni autorzy - powinniśmy dawać dobry przykład. A argumenty typu "a ja nie widzę", "czytelnik i tak nie zauważy", "a na LOL czy Wattpadzie nikt tego nie robi", nawet jeśli jest w nich całkiem sporo równie smutnej prawdy, świadczą tylko i wyłącznie o argumentujących. O ich ignorancji, lenistwie, olewactwie i jeszcze paru innych zjwiskach, które powinni tępić, zamiast je utrwalać.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
I z tym nie sposób się nie zgodzić.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
@historyczka Nawet w TYM EDYTORZE (rozumiem, że masz na myśli edytor pokatne.pl) działa COPY/PASTE. Skopiuj półpauzę skądkolwiek i wklejaj, wklejaj, wklejaj... 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Chyba nową, świecką tradycją staje się czytanie opowiadań przez sentence checker'a? Takie przynajmniej odnoszę wrażenie.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
-1
– Co to jest?
– Quiche lorraine.
– Jak to się pisze?
– To się nie pisze, to się je.


Sentence Checker nie służy do czytania. Jest narzędziem ułatwiającym pisanie. W tym kontekście, pisanie opowiadań.

Pralki używasz, prawda? Tylko po co? Ręcznie też można wyprać.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
@Indragor
Wiem, że to nie jest narzędzie do pisania i nigdy z niego nie korzystałem. Moje pisanie jest właśnie praniem ręcznym. Dzięki wielkie za komentarze i opinie, które bardzo sobie cenię. Pozdrawiam.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-2
Czy niekorzystanie z przydatnych narzędzi ma być zaletą i powodem do chluby? Jakimżeż wielkim i pysznym artystą trzeba być, by to robić!
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Tomp
Nikt nie mówi o artyzmie, przynajmniej w moim wykonaniu. Moje pisanie, to jest amatorszczyzna i nigdy od tego nie uciekałem.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Spodziewałam się czegoś lepszego po fajnej nazwie opowiadania xD
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.