Spisek córek

21 lipca 2019

Szacowany czas lektury: 28 min

Kolejna (chora) fantazja inspirowana szeroko eksploatowanym tematem na pornhubie.

Czasem, gdy mam dobry humor, próbuję dojść do tego, dlaczego skończyłem tam, gdzie jestem. Patrzyłem na tyłeczek w kształcie serca, unoszący się powoli w górę i w dół, nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście. Gdzieś w głowie plątała się myśl o córce i o tym, co się w tej chwili z nią dzieje, ale Alicja skutecznie opróżniała moją głowę.

- Jesteś tak ciasna.

- Mhm…

Czy ja zawsze byłem zjebany, czy może to przyszło z wiekiem?

Alicja i Basia - najlepsze przyjaciółki.

Znały się od przedszkola, więc miałem okazję obserwować, jak obie rosną i dojrzewają. Słodkie trzpiotki, które śmiały się bez przerwy, gdy były w swoim towarzystwie. Basia wdała się w mamę. Miała długie nogi, przewyższała wszystkie koleżanki, a do tego wyróżniała się jeszcze pięknymi włosami wpadającym w brąz. Wiem, że podobała się chłopakom, dlatego, gdy zaczęła dojrzewać, bez przerwy musiałem jej pilnować. Wstyd się przyznać, ale nie raz sprawdzałem jej komputer i telefon, co w przypadku nastolatki było nie lada wyzwaniem. Z wiekiem nabrała kobiecych kształtów, chociaż nie takich jak moja żona. Wciąż była wysoka z długimi nogami, ale brakowało jej krągłości.

Alicja za to była jej przeciwieństwem. Naturalnie rude włosy zawsze pozostawały niesforne, co nazywała jej największym przekleństwem. Całe jej ciało pokrywały piegi, co odkryłem jednak dużo później. W przeciwieństwie do mojej córki, od małego miała trochę ciała, a w wieku szesnastu lat stała się prawdziwą kobietą.

Właśnie wtedy zacząłem inaczej na nią patrzeć. Z początku sam siebie oszukiwałem, odwracając wzrok, gdy stała blisko w luźnej koszulce albo siedziała naprzeciwko mnie. Dopiero gdy moja ukochana córeczka skończyła osiemnaście lat, wszystko się zmieniło. Rudowłosa Alicja tak się spiła, że z trudem utrzymała przytomność. Byłem z początku wściekły, gdyż ostrzegałem obie przed przeholowaniem z alkoholem, ale najwyraźniej moje słowa trafiły w próżnię. Wstyd mi było za Basię, że nie przypilnowała przyjaciółki, dlatego, próbując zrekompensować sobie porażkę wychowawczą, postanowiłem odwieźć Alicję do domu.

Leciała mi z rąk, bełkocząc coś pod nosem. Mimochodem musiałem ją dotknąć tam, gdzie normalnie nie wypadało. Pod cienką, szarą miniówą czułem jej ciepło podgrzane procentami, widziałem linię talii, dorodny biust i jędrne pośladki. Coś się ze mną działo, ale zwalałem to na zdenerwowanie.

Posadziłem ją na tylnym siedzeniu, ale nie wytrzymała nawet pięciu sekund, zjeżdżając w dół. Myślała, że jest w łóżku, bo nieporadnie zrzuciła szpilki i zaczęła podnosić nogi wyżej. Wtedy zobaczyłem jej majtki. Próbowałem ją jakoś ułożyć, ale instynkt zadziałał pierwszy. Nawet nie wiem, jak to się stało, że dotknąłem jej krocza. Delikatnie musnąłem materiał, jakbym sprawdzał, czy się nie obudzi, ale ona tylko jęczała z przepicia. Rozejrzałem się dookoła, jakbym był jakimś włamywaczem. Odchyliłem materiał, przyświeciłem sobie telefonem i zobaczyłem soczyste wargi sromowe. Zgolone i różowe. Przełknąłem ślinę raz i drugi, a potem zrobiłem zdjęcie.

W ostatniej chwili powstrzymałem się, żeby nie rozebrać jej całej i nie zrobić więcej zdjęć. Spanikowałem. Rozglądałem się nerwowo, czy ktoś tego nie widział, ale okolica spała w najlepsze. W końcu poprawiłem ją i odwiozłem do domu, przepraszając rodziców, że nie przypilnowałem jej, jak należy. Z trudem byłem w stanie wytrzymać spojrzenie Ryśka, będąc pewnym, że przejrzał mnie i tylko czeka, żeby udusić gołymi rękami.

- Daj mi już spokój! Usłyszałem za pierwszym razem!

- Ty i twoja skleroza. Na pewno zapomnisz!

- Odczep się.

Wsiadłem do samochodu, dławiąc wyzwiska w gardle. Nie wiem, kiedy moje małżeństwo się posypało. Kiedyś było inaczej, kochaliśmy się, spędzaliśmy wspólnie czas, potrafiliśmy rozmawiać przez długie godziny. Nie było już tak od roku. Kłóciliśmy się dosłownie o wszystko, nie potrafiliśmy dojść do żadnego porozumienia. Wszystko rozbijało się o pieniądze.

- Tato, wszystko w porządku?

- Tak, cukierku.

Odwróciłem się do Basi, która ze smutną miną siedziała na tylnym siedzeniu. Ugryzłem się w język, zły na siebie, że psuję tak ważny dzień dla niej.

- Tato, bo ja myślałam dużo ostatnio. Postanowiłam, że na razie odpuszczę studia. Poszukam pracy, zarobię trochę, poznam życie. Może gdzieś wyjadę.

- Przestań się wygłupiać. Nie pozwolę na to. Masz talent i pójdziesz na AWF. A o pieniądze się nie martw. Coś wymyślę.

Nie byliśmy majętni, chociaż oboje z Joasią pracowaliśmy. Dotychczas wystarczało, ale kolejne zawody Basi drenowały kieszeń. Wyjazdy, treningi, a teraz jeszcze studia daleko stąd, więc konieczność wynajmowania czegoś, podręczniki, sprzęt do ćwiczeń… Mógłbym jeszcze długo wymieniać. O to żarliśmy się bez przerwy.

- Skup się, bo dzisiaj ważne zawody.

- Wiem, tato. Dziękuję, że nas zabierasz.

Podjechaliśmy pod dom Alicji. Przyjaciółka nie miała talentu sportowego jak moja córka, ale wiernie jeździła z nią i kibicowała. Gdy podjechaliśmy pod okazały dom, czekała już na podjeździe z ojcem. Ubrała obcisłe, dżinsowe spodenki, które odsłaniały za dużo jak na mój gust, do tego koszulkę z głębokim dekoltem. Marzyłem, żeby schowała się w bagażniku, bo inaczej mogłem nas zabić, próbując jednocześnie patrzeć na nią i na drogę.

- Cześć.

- Hej, dzięki, że nas zabierasz.

- Nie ma sprawy.

- Bączku, usiądź z przodu, ja się powożę z tyłu.

Gorzej być nie mogło. Alicja usiadła obok i już wiedziałem, że czeka mnie nerwowa podróż.

- No i jak panno Barbaro, przygotowana?

- Pewnie, będzie złoto.

- Jaka pewna siebie, prawie tak samo jak piękna.

- Niech pan przestanie.

W lusterku zobaczyłem, jak Basia uderza pięścią roześmianego Ryśka w ramię. Lubili się przekomarzać, traktowała ojca przyjaciółki jak wujka.

- A ty, Alicjo? Gotowa kibicować? – zapytałem zaczepnie sąsiadkę.

- Uuuu!

Wrzasnęła, unosząc ręce do góry, wprawiając tym samym biust w drżenie. Wyschło mi w gardle, widząc zbyt dużo piersi, zbyt blisko siebie. Pożałowałem, że jednak nie zrobiłem wtedy więcej zdjęć, a potem skarciłem się za tę myśl.

- No to ruszamy.

Droga przez mękę zakończyła się, gdy zatrzymaliśmy się na parkingu przed halą sportową. Tak mi się przynajmniej wydawało, dopóki nie wysiedliśmy i nie zobaczyłem, jak Basia z Alicją idą przodem. Pośladki wręcz wylewały się spod obcisłego materiału, a ja wyobrażałem sobie, jak zaciskają się na moim przyrodzeniu. To było nawet gorsze niż ukradkowe gapienie się na jej biust i odsłonięte nogi. Przynajmniej kierowanie samochodem wyłączało rozbujaną wyobraźnię.

- Trochę ci zazdroszczę. Masz naprawdę utalentowaną córkę.

Głos Ryśka zadziałał jak kubeł zimnej wody.

- Przestań, Alicja też jest zdolna.

- Ale strasznie leniwa. Chcieliśmy ją posłać na politechnikę, ale nie może się zdecydować, a przy jej podejściu do nauki, boję się, że nie zaliczy matury.

- Myślę, że tylko się zgrywa. Jak przyjdzie czas, weźmie się do roboty.

- Jak nie sama, to ja ją już zagonię.

Roześmiał się, a ja z nim. Wszystko tylko nie patrzeć i nie myśleć o seksownym ciele Alicji.

- Szybko dojrzewają te nasze dziewczyny. Toż to są już kobiety.

Nic nie odpowiedziałem, główkując czy może coś podejrzewa.

Ścisk i hałas skutecznie mnie rozproszył, gdy próbowaliśmy dostać się do środka. Odprowadziłem córkę do trenera, porozmawialiśmy chwilę i udałem się na miejsce na widowni. Zatrzymałem się na chwilę przed damską toaletą, gdy dostrzegłem Alicję. Udając, że piszę na telefonie, zerkałem, jak poprawia się przed lustrem. Naciągnęła szorty, przeorganizowała bluzkę, odsłaniając jeszcze więcej ponętnego ciała. Gdy wychodziła, udawałem kompletnie zaaferowanego telefonem.

- Tu pan jest! Idziemy?

- Tak.

Czy ona zawsze musiała stawać tak blisko? Niemal się o mnie ocierała, odsłaniając piękne, równe ząbki w szerokim uśmiechu. Coraz trudniej było mi nie patrzeć na jej piersi. Zamiast iść równo ze mną, wysunęła się do przodu, podziwiając wszystko dookoła. A to pochyliła się nad jakimś plakatem, a to coś jej wypadło z rąk, do tego bez przerwy się do mnie odwracała i podskakiwała, okazując swoją ekscytację. Widok Ryśka przyjąłem z niejaką ulgą, ponieważ otrzeźwiałem, a Alicja znów była tylko przyjaciółką mojej córki.

Wreszcie rozpoczęły się zawody i cała moja uwaga skupiła się na starciu Basi. Dopingowaliśmy jej z całych sił, przekrzykując otaczających nas kibiców. Zaskakująco zaangażowany okazał się Rysiek, ale zwaliłem to na kark nastroju, jaki się wszystkim udzielił. Za to, jak na złość Alicja się do mnie lepiła. Co chwilę mnie łapała za rękę i wtulała się, dekoncentrując mnie.

- Dajesz, dajesz, dajesz! Tak!

Kiedy zobaczyłem sylwetkę córki na finiszu, ogarnęła mnie niesamowita radość. Oczywiście Alicja wpadła mi w ramiona, a ja ją uniosłem wysoko do góry, po czym… pocałowałem. W usta. Zdecydowanie za długo.

Kiedy odstawiłem ją na ziemię, zacząłem się drapać po głowie, szukając jakiegoś wytłumaczenia. Jednak Alicja nie wydawała się tym jakoś zakłopotana. Patrzyła na mnie, chowając ręce za plecami. Dzisiaj, gdy wspominam tamtą sytuację, nie jestem pewien czy nie przygryzła wargi.

Pomyślałem jednak o córce, więc czym prędzej zbiegłem niżej. Rysiek już tam był i tulił Basię do siebie. Nie przejął się, że jest mokry, chwile później sam byłem, kiedy ściskałem córcię z całej siły.

- Kochanie, jesteś najlepsza! Mistrzyni!

- Dzięki!

Trener wraz z kolegami z drużyny porwali ją, zdążyłem tylko zauważyć, że uśmiechnęła się do kogoś za moimi plecami, ale kiedy się odwróciłem, zobaczyłem tylko przemoczonego Ryśka. W końcu emocje zaczęły opadać.

Kiedy podjechaliśmy pod dom Alicji, obie pobiegły się pochwalić, a my ojcowie zostaliśmy na zewnątrz. Ryszard poczęstował mnie papierosem i przez chwilę staliśmy w milczeniu.

- Słuchaj, Tomek, muszę cię o coś zapytać.

- Śmiało.

- Podoba ci się moja córka?

Zdębiałem. Od razu pojawiły się najgorsze myśli, próbowałem odnaleźć we wspomnieniach, kiedy mogłem się zdradzić.

- Wiesz, jest piękną dziewczyną – odpowiedziałem dyplomatycznie.

- Zdaję sobie sprawę, ale chcę wiedzieć, czy tobie się podoba.

- Nie wiem, o co ci chodzi. – Mogłem tylko zgrywać głupka.

Przez chwilę milczał z poważną miną, chyba zbierał się na odwagę.

- Znalazłem ostatnio jej pamiętnik. Nie powinienem do niego zaglądać, ale tylu gnojków teraz się kręci wokół niej, że po prostu musiałem sprawdzić, czy nie pakuje się w kłopoty.

- Doskonale cię rozumiem.

- Nawet nie wiesz, jak mi ulżyło, kiedy przeczytałem, że jest jeszcze dziewicą. Przestało być pięknie, kiedy dotarłem do fragmentu, z kim to dziewictwo chce stracić.

- Z kim?

- Z tobą.

Patrzył się na mnie, ja na niego. Dwa posągi ojcostwa i zakłopotania. Coś musiałem powiedzieć.

- Słuchaj, stary, ja nic…

- Był tam jeszcze jeden fragment. O mnie i o Basi.

- To znaczy?

- Najwyraźniej zawarły jakiś pakt, że swój pierwszy raz zaliczą z ojcem przyjaciółki.

Wtedy mnie olśniło. Że też nie dostrzegłem tego wcześniej.

- Wkręcasz mnie! A już prawie uwierzyłem. Ha!

Niestety Rysiek wciąż stał nieruchomo, wpatrując się we mnie śmiertelnie poważnie. Uspokoiłem się i wybełkotałem:

- Ale jak to? Że co? Że one…

Upuściłem niedopałek i zaniemówiłem. Najpierw pomyślałem o Basi. Chciałem zrozumieć, co widziała w lekko otyłym, chociaż umięśnionym Ryśku. Nosił krótko ścięte włosy, rude jak u córki. Miał wyraziste rysy twarzy, głęboko osadzone niebieskie oczy. Może i był przystojny, ale nie mieściło mi się w głowie, że moja córka by go pragnęła.

Potem pojawiła się druga myśl. Co w takim razie widziała we mnie Alicja? Walnąłem się w twarz, kiedy dotarła do mnie trzecia myśl. Jej ubiór i zachowanie; Alicja mnie prowokowała, flirtowała ze mną.

Spojrzałem na Ryśka, wciąż stał jak sęp nad ofiarą. Postanowiłem grać przyzwoitego.

- Dziewczyny mają głupie pomysły, po prostu zigno…

- Widziałem, jak się gapisz na Alicję. Nie zaprzeczaj.

- To nie tak…

- Mówiłem, nie zaprzeczaj. Nie jestem zły. – odchylił się do tyłu i uniósł ręce na znak pokoju. – Chciałbym się dogadać.

- To znaczy?

- Proponuję wymianę. Ty prześpisz się z moją córką, a ja z twoją.

- Czyś ty zgłupiał?!

- Ciszej. Po co krzyczeć. Prosta wymiana. Powiedz, że nie chciałbyś zaliczyć mojej Alicji.

Pewnie, że chciałem! Każdego dnia oglądałem jej cipkę na telefonie! Ale Basia…

- Prędzej czy później obie stracą dziewictwo. Lepiej, żeby to się odbyło w kontrolowanych warunkach. Jestem czysty, użyję kondomu, do niczego nie będę jej przymuszał. Oczywiście tego samego oczekuję od ciebie.

Mogłem się stawiać. Mówić, że tak nie wypada, żeby się odwalił od Basi, ale prawda była taka, że już nie potrafiłem poradzić sobie z żądzą. Gdyby sam dzisiaj nie złożył propozycji, pewnie wkrótce sam zacząłbym ją podrywać.

- Jak chcesz to zrobić?

- W przyszły weekend nasze kochane żony wyjadą na dwa dni do SPA…

Wieczór filmowy! Tak proste, że aż się złapałem za głowę. Kiedy nasze wspaniałe małżonki moczyły tyłki w bąbelkach, mieliśmy się spotkać w czwórkę. Dziewczyny na jakiś babski film, my na mecz. Dwa telewizory były, więc nie miało być kłopotów. Na pytanie, jak zainicjujemy akcję, powiedział, żebyśmy wszystko zostawili w rękach córek.

Oczywiście patrzyłem na mecz jednym okiem. Do dzisiaj nie wiem, kto grał i o jaką stawkę, chociaż pamiętam, że zapytałem o to kilka razy. Rysiek próbował zgrywać luzaka, ale jego noga bez przerwy podskakiwała nerwowo. Byliśmy strasznie nakręceni, ale najgorsze było to, że nawet przez chwilę nie czułem się z tym źle. Nie miałem jednak czasu roztrząsać kwestii moralnych, gdy usłyszałem Alicję.

- Tato, coś się stało z telewizorem.

- Co się dzieje?

- Nie wiem, obraz zniknął.

- Pójdę sprawdzić, zaraz wracam. – ostatnie rzucił w moją stronę. Oczywiście wiedziałem, że to kłamstwo.

Alicja usiadła obok, patrząc na mecz.

- Jaki wynik?

- Tamci prowadzą. – Wskazałem palcem na górny róg. Nie miałem pojęcia nawet, jakie drużyny grają.

Zerkałem na nią, udając, że pochłania mnie mecz. Nie wiedziałem, co innego miałem zrobić.

- Panie Tomku, chciałam powiedzieć, że jest pan naprawdę wspaniałym ojcem.

- Dziękuję, słońce.

- To, jak pan wozi Baśkę na zawody i pomaga w jej karierze… też bym tak chciała.

Przysunęła się bliżej. Miała na sobie legginsy i nie mniej obcisłą bluzkę. Zaschło mi w gardle, gdy zobaczyłem sterczące sutki. Czyżby majtek też na sobie nie miała?

- Nie mów tak. Ryszard na pewno cię wspiera.

- Tak, ale nie w ten sam sposób.

- Jesteś wspaniałą dziewczyną, poradzisz sobie w życiu. Jesteś piękną dziewczyną. – Nie wiem, dlaczego dodałem ostatnie.

- Naprawdę tak pan myśli?

- Oczywiście! Gdybym był młodszy, nie odpuściłbym ci.

- Yhy. Pan też jest przystojny.

- E tam, to miło z twojej strony, ale już nie wyglądam tak jak kiedyś.

- Wcale nie! Wciąż jest pan męski. I taki silny. Dobrze czuję się w pańskich ramionach.

Na potwierdzenie, wsunęła się pod prawą rękę, którą zawiesiłem na oparciu. Spojrzała mi w oczy. Miała taką niewinną minę.

Nagle obudziło się sumienie. Krzyczało, co ja robię, jak mogę, tak nie wypada, dlatego wypaliłem:

- Chciałem cię przeprosić za tamten pocałunek. Nie powinienem…

- Bardzo mi się spodobał. Chciałabym go powtórzyć.

Przygryzła dolną wargę i delikatnie przekręciła się w moją stronę. Co miałem zrobić? Wszystko było przypieczętowane, więc pocałowałem ją. Poczułem słodkie usta, a po chwili ciepły języczek jak niewprawnie penetruje moje usta. Przejąłem inicjatywę i przenieśliśmy językową pieszczotę na jej stronę. Mimowolnie chwyciłem ją za jędrne piersi. Jęknęła, a ja momentalnie się podnieciłem. Nie wiem, jak długo się migdaliliśmy. Pod koniec miałem rękę pod bluzką, a ona masowała moje spodnie, które były o włos od rozerwania.

- Rozbierz się.

Wstała, zrzuciła najpierw koszulę. Jak cudownie wyskoczyły jej piersi! Potem odwróciła się do mnie tyłem i powoli ściągnęła legginsy. Nigdy nie widziałem takiego widoku. Piegowata dupcia w kształcie serca. Zdecydowanie miało dojść do miłości.

Nie bawiłem się w czułości. Przyciągnąłem ją do siebie i wbiłem się w pośladek. Pisnęła, ale ustała. Lizałem słodką dupcię jak opętany. Jednak szału dostałem, dopiero kiedy spróbowałem soku spływającego po udzie. Różowe i okazałe wargi sromowe przypominały dojrzałą brzoskwinię. Tylko smakowały sto razy lepiej.

- Jak cudownie…

Usłyszałem cichy jęk. Piłem wyciekający śluz, nie wierząc, że można tak się podniecić, a myślałem o sobie! W końcu miałem dość, musiałem wejść w Alicję.

- Połóż się na kanapie.

Wykonała polecenie bez mrugnięcia. Leżała chętna, bawiąc się piersiami i wijąc się w oczekiwaniu na finał. Opakowałem kutasa w gumę i nachyliłem się nad nią. Ileż razy wyobrażałem sobie ten moment. Ostatecznie rzeczywistość przerosła oczekiwania. Była ciasna, była chętna i była cała dla mnie. Widziałem grymas dyskomfortu na jej twarzy, ale ani razu nie zaprotestowała. Wsunąłem się do samego końca i czekałem. Poruszała się niespokojnie, a ja delektowałem się ściśniętym penisem. Gdy straciłem cierpliwość, poruszyłem biodrami. Jęczała słodko, kiedy coraz mocniej wchodziłem i wychodziłem. Co jakiś czas pochylałem się i podgryzałem jej piersi. Smakowały wybornie.

Doszedłem szybko. Dostałem dreszczy, gdy poczułem, jak zalewam Alicję. Wciąż byłem sztywny, więc wykorzystałem to i kontynuowałem, przyspieszając. Wreszcie i on doszła, krzycząc z wrażenia i wyginając się w łuk. Dopiero wtedy się wysunąłem. Na kondomie wypełnionym po brzegi, nie było zbyt wiele krwi, co przyjąłem z ulgą. Usiadłem obok, bezczelnie delektując się nagim ciałem osiemnastolatki. Była półprzytomna, nie do końca jeszcze wiedziała, czy czuje więcej bólu, czy rozkoszy. Uśmiechałem się jak kretyn, dopóki nie usłyszałem innego krzyku.

Dopiero wtedy przypomniałem sobie o Basi.

Śniadanie było najbardziej krępującą chwilą w moim życiu. No bo jak mają się zachować dwaj mężczyźni przed czterdziestką i ich córki tuż po gorącej, wspólnej nocy? Nie patrzyliśmy sobie w oczy, dzierlatki od czasu do czasu chichotały. Patrzyłem z pożądaniem na Alicję i z troską na Basię. Pożądanie, troska i znów pożądanie, i troska… Musiałem przestać, kiedy zacząłem przypisywać różne uczucia do złych twarzy.

W zasadzie po śniadaniu mieliśmy się rozejść, ale to była ostatnia rzecz, jakiej pragnąłem. Najgorsze już się wydarzyło, nie mogłem jeszcze bardziej tego pokręcić.

Dlatego, gdy skończyliśmy jeść, bez słowa chwyciłem Alicję za rękę i zaciągnąłem ją do sypialni.

Od progu zaczęliśmy się lizać, ale szybko pchnąłem ją na łóżko i przyssałem się do cipki. Już zapomniałem, jak szybko może się podniecić dziewczyna. Wciąż mi smakowała, więc chlipałem, jak kotek mleko. Penis jednak domagał się swojej doli.

Odwróciłem ja na brzuch i podniosłem cudną dupcię do góry. Nie przejmowałem się już czy mam gumkę, po prostu musiałem ją zerżnąć. Nie bawiłem się w żadne czułości, tylko ruchałem jak ogier! Jęczała, prawie krzyczała z każdym moim pchnięciem. Ostatkiem sił zdążyłem go wyciągnąć, gdy sperma wystrzeliła, pryskając na plecy Alicji.

- Czekaj, przyniosę ręczniki papierowe – wydukałem i wyszedłem do łazienki.

Zobaczyłem ich na schodach. Rysiek siedział na stopniach, rozwalony jak na leżaku, a Basia klęczała między jego nogami. Jej głowa unosiła się w jednym tempie. Czasami poprawiał jej włosy, żeby zobaczyć twarz, a wtedy i ona na niego zerkała. Strasznie siorbała.

To był pierwszy raz, gdy nie zobaczyłem własnej córki, ale młodą i piękną dziewczynę. Zdradziecka myśl podsunęła wyobrażenie, jak kolega posuwa Basię, a we mnie zaczęły walczyć sprzeczne uczucia. Wstyd, że poczułem podniecenie na ten widok, złość na siebie, że do tego dopuściłem, na Basię, że dała dupy Ryszardowi i na niego, że zbezcześcił moją córkę.

Alicja od razu poznała, że coś jest nie w porządku.

- Wszystko ok?

- Wstawaj.

Przycisnąłem ją do ściany tyłem do siebie, a ręce uniosłem wysoko nad głowę, krępując uściskiem. Zacząłem się ocierać o nią sztywnym penisem.

- Podoba ci się to, suczko?

- Mhmm.

- Lubisz, jak cię pieprzą starsi faceci?

- Tak!

- Jesteś małą kurwą, wiesz?

- Tak…

Lizałem ją po szyi i plecach, wciąż się ocierając. W ogóle nie przejąłem się, że sperma się do mnie klei. Pragnąłem ukarać Alicję za to wszystko, co się wydarzyło. Za swoje grzechy.

- Sprawię, że będziesz krzyczeć. Znów ci zabiorę dziewictwo.

- Nie rozumiem.

Miała prawo nie rozumieć, ale mało mnie to obchodziło. Gdy uznałem, że dość soków i własnej spermy obkleja penis, bez ceregieli naparłem na jej dupę. Krzyknęła. Na tyle głośno, że ci z dołu musieli wszystko usłyszeć. Krzyczała, gdy wchodziłem coraz głębiej.

- To boli!

- Ma boleć, suczko. Dostaniesz to, na co zasłużyłaś. Chcesz, żebym przerwał?

- Tak! Nie. Nie wiem…

Tak naprawdę nie miało znaczenia, jakiej udzieliłaby odpowiedzi. Musiałem ją wyruchać i chciałem, żeby ją bolało. Byłem już po jednym wytrysku i wciąż podniecony wspomnieniem córki ssącej kutasa Ryśkowi oraz upojony świadomością, że rozdziewiczyłem kolejny raz Alicję. Zajęło trochę czasu, zanim ona przyzwyczaiła się do bólu, a ja powtórnie doszedłem.

Gdy poszedłem się umyć, ich już nie było, ale za to usłyszałem, jak stół w kuchni regularnie obija się o ścianę. Kusiło mnie, żeby zejść, ale odpuściłem. Wolałem jednak tego nie widzieć.

Chłodna woda ostudziła ciało i umysł. Zaczęła docierać do mnie powaga sytuacji, gdy niespodziewanie do kabiny weszła Alicja. Wyglądała na zagubioną, ale mimo to dołączyła do mnie, opierając nieśmiało ręce na mojej klatce piersiowej.

- Słuchaj, Alicjo, przepraszam cię za to. Nie myślę tak w ogóle i nie powinienem cię do niczego zmuszać, a tym bardziej zadawać bólu.

- Nic się nie stało. – Uśmiechnęła się, ale był to smutny uśmiech. – Chciałam tego. Chciałam wszystkiego i to dostałam.

Pocałowała mnie, po czym niespiesznie masowała penis. Myliśmy się i pieściliśmy przez chwilę.

Reszta dnia była… nie będę rozpisywał się nad każdym zbliżeniem. W zasadzie krążyliśmy po całym domu, testując pozycje i meble. Ona miała mnóstwo entuzjazmu, ja zadziwiająco wiele energii. Pod koniec przestaliśmy już nawet się ubierać, mijaliśmy się nadzy na korytarzu. Po Basi i Ryszardzie nie widziałem zmęczenia.

Dopiero w nocy odpuściliśmy. Wycieńczeni padliśmy w sypialni, nie miałem pojęcia, co robili i gdzie spali kolega z moją córką.

Niedzielne śniadanie upływało już w innej atmosferze. Z jednej strony przyzwyczailiśmy się do siebie, do tego, co robiliśmy, a z drugiej strony mieliśmy świadomość, że to już koniec i trzeba się rozejść. Rozmawialiśmy o przyziemnych sprawach, ja z Basią, tamci ze sobą. Czasem wymienialiśmy spojrzenia z Alicją, wtedy na chwilę znów budził się żar i pragnienie, ale nikt z nas nie wykazywał inicjatywy.

- Kochanie, zbieramy się za godzinę. – poinformowałem córkę o swoich planach.

Pamiętam to do dzisiaj. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie, a między nami córki, przodem do ściany. Obok mnie Basia, obok niego Alicja. Nie było śmiechów i żartów, aż do tego zdania. Obie popatrzyły po sobie, przekazały niewerbalne sygnały, a może porozumiewały się telepatycznie, nie wiem, nie rozgryzłem tego. Ale gdy skończyły, obie zachichotały, po czym Basia powiedziała do mnie:

- Za półtorej godziny, tatusiu.

Po czym schowała się pod stołem. W tym samym momencie Alicja odsunęła się i również zniknęła pod stołem. Szybko zrozumieliśmy, co się wyprawiało, gdy poczułem dłonie na kroczu. Zajrzałem tylko po to, żeby zobaczyć słodką Alicję, jak dobiera się do mojego penisa. Kątem okaz zobaczyłem sylwetkę córki, a ponad stołem rozmarzoną minę Rysia. Nic nie mówiliśmy, tylko słuchaliśmy cmokania i siorbania, pozwalając się pieścić. Nie wiem, czy przez te dwa dni Alicja nabrała niebywałej wprawy, czy może miała już doświadczenie, ale jej język wykonywał zadziwiającą pracę. Bawiła się moimi jądrami, masturbowała, ale nie tak, żebym szybko doszedł. Raczej mnie przygotowywała, a wkrótce miałem się przekonać do czego.

Wreszcie obie się wysunęły, nie patrząc na nas, tylko na siebie. Zrzuciły całe ubranie, którego akurat nie miały zbyt wiele. To, że z kolegą rżnęliśmy swoje córki pod jednym dachem cały weekend, było pokręcone, ale to, co odstawiły dziewczyny w tamtym momencie, było zupełnie nowym poziomem. Moje podniecenie przekroczyło wszelkie skale.

Zaczęły się dotykać i lizać. Trochę nieśmiało, raczej dla efektu niż dla przyjemności, ale to wystarczyło, żebyśmy z Ryśkiem opuścili krępujące nas spodnie i majtki. W końcu obie klęknęły na taboretach, obok siebie, wypinając pupy i opierając łokcie na blacie. Alicja popatrzyła na mnie i posłała mi buziaka. Podobnie zrobiła Basia do Ryszarda.

Stanęliśmy za nimi, lekko skrępowani sterczącymi kutasami, ale to trwało chwilę. Wszedłem w wilgotną Alicję i westchnąłem z przyjemnością. Widziałem, że obie wciąż się całują. W ogóle nie myślałem o tym, że Basia jest moją córką. Kto wie, czy gdybym nie stracił jeszcze bardziej kontroli, nie skończyłbym sam w niej.

Bawiliśmy się w naszej ostatniej przygodzie. W swoim tempie posuwaliśmy dziewczyny. Ja ściskałem dorodne piersi Alicji, Rysiek chlastał Basię po tyłku od czasu do czasu. Nikt nikomu nie zwrócił uwagi na brak prezerwatywy.

- Połóż się na podłodze.

Basia usłuchała kochanka i wkrótce przyciskał ją swoim ciężarem. Objąłem Alicję i kazałem jej klęknąć nad córką. Bawiła się jej piersiami, a ja rżnąłem ją bez skrępowania. Myśl, że pod spodem jest Basia, nakręcała mnie do działania.

Potem dziewczyny przejęły inicjatywę. Basia przyjęła tę samą pozycję, co Alicja, ale jej twarz była blisko moich bioder. Tak samo Alicja była blisko ojca. Ruchałem i ruchałem, osiągając limit sił i modląc się o wytrysk. Basia patrzyła na mnie, nie było po niej widać ani odrobiny skrępowania. Ja też nie odwróciłem wzroku, nawet kiedy poczułem, że dochodzę. Spuściłem się na plecy Alicji, wciąż ocierając się o jej rowek. Sperma Rysia sięgnęła niemal szyi Basi. Ta, zamiast zająć się sobą, zaczęła ścierać spermę z pleców Alicji i… zlizywać ją z palców. Tak samo uczyniła Alicja z nasieniem ojca. Penis mi drgał i chociaż bolał po weekendowych harcach, a nasienia nie było wiele, wciąż wypluwał krople. To było chore i jednocześnie podniecające, nieporównywalne do niczego innego. Wszelkie granice zostały przekroczone.

Gdy obie skończyły, pobiegły do łazienki. Zostaliśmy sami z Ryśkiem, nadzy i wypompowani.

- Stary, to było…

- Tak.

Przerwałem mu, gdyż nie trzeba było tego komentować. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy i chociaż jeszcze długo marzyłem o zbliżeniu z Alicją, a po Ryszardzie widziałem, że myślał podobnie o Basi, nigdy więcej tego nie powtórzyliśmy. Po jakimś czasie zrozumiałem, że to wszystko było skrupulatnie przygotowane przez dziewczyny. Od początku do końca zrealizowały swój plan, spełniając fantazje. Nigdy więcej Basia nie wspominała o Ryśku, a Alicja nie wysłała mi nawet jednego sygnału, że miałaby ochotę wszystko powtórzyć.

Wciąż są przyjaciółkami, mają chłopaków. A ja do dzisiaj mam zdjęcie cipki Alicji i od czasu do czasu się do niego masturbuję, wracając do cudownych wspomnień.

Ten tekst odnotował 30,850 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.75/10 (66 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Komentarze (8)

0
0
Bardzo sympatyczna fabuła. Czyta się ją z ciekawością. Opowieść jest prosta i nieskomplikowana, taka w sam raz na niedzielne przedpołudnie. Bardzo mi się spodobała. Łyknąłem ją za pierwszym razem i jednym tchem.
Gratuluję pomysłu.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Tak "daughters swap" jest w dziedzinie filmów erotycznych bardzo znaną, dość często eksploatowaną sytuacją, mającą na celu "podniecenie".

Twoje opowiadanie jest chyba bardzo dobrą, hm... "realistyczną" symulacją takich wydarzeń, w porównaniu do prościutkich scenariuszy owych filmików. Za ów "realizm" psychologiczny należą Ci się pochwały.

Nawiasem mówiąc zwrócę uwagę, że sytuacja "daughters swap" jest jedną z tych sytuacji, które z natury rzeczy są bardzo podniecające, ale nie podpadają pod działania "potępiane" od strony prawnej. Żadna reguła (jak np. w incest) nie jest tu przekraczana. Wydarzenie mieści się w granicach sytuacji normalnych. Sytuacji takich, z pogranicza "realizmu psychologicznego", bez przekraczania taboo jest wiele. Gratuluję tego utworu!
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Jak widzę, że Sztywny dodał opowiadanie, to od razu wiem, że będzie się dobrze czytało. Nie zawiodłam się.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Dziękuję za pochlebne komentarze (wy zboczuchy jedne!) 😀
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Nie moje tematy, ale faktycznie czyta się to naprawdę zaskakująco przyjemnie, tak przez lekki ogólny styl, jak i dynamiczne (chociaż przecież nie wyszukane) dialogi. Tylko dwie sprawy mnie troszkę bolą:

- w jednym z początkowych akapitów jest "postanowiłem odwieść Alicję do domu" - powinno być odwieŹć. Ale może to ja tylko mam talent do zauważania takich rzeczy z daleka 😀
- historia jest tak opowiedziana, jakby naprawdę mogło do niej dojść, mimo teoretycznie średniego prawdopodobieństwa 😉 Ale posypało mi się to w momencie, w którym Alicja przeżywa orgazm za pierwszym razem. NO WAI. Gdyby Tomek zrobił jej to wcześniej (później?) na przykład ustami, to jeszcze, ale tak to nie uwierzę 😉 Chociaż to może tylko moje czepialstwo i przewrażliwienie, także bez urazy 😉

PS W tym samym akapicie z orgazmem 😉 jest "jak zalewam Basię" - powinno być "Alicję" chyba 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Wybacz, że tyle czasu zajęło mi odpisanie, ale nie miałem czasu, ani nastroju (w końcu znalazłem oba pod kanapą).
Błędy poprawione, wstyd mi za "odwieść" 🙁
"- historia jest tak opowiedziana, jakby naprawdę mogło do niej dojść, mimo teoretycznie średniego prawdopodobieństwa"
No właśnie! Strasznie mnie wkurzają pornosy, na których dochodzi do nieprawdopodobnych wydarzeń, zawsze staram się znaleźć racjonalne podstawy do zaistnienia takiej sytuacji, dlatego dziękuję, że to doceniłaś 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Teoretycznie, opowiadanie z takiego kręgu tematycznego nie powinno mnie szczególnie ruszyć, a tu proszę - niespodzianka. Zadziałało, wyobraźnia ruszyła w ślad za twoimi opisami, atmosfera uderzyła do głowy. Brawo za to, że skonstruowałeś opowieść tak, że przebiła się przez warstwę pewnego uprzedzenia, to niemała sztuka.
Zgodzę się, że chyba największym osiągnięciem jest przedstawienie mocno naciąganej fabuły (w schemat z zamianą córek z zasady nie wierzę) w sposób, który nie urąga prawdopodobieństwu ani nie obraża inteligencji czytelnika. Nie ma też dłużyzn, fabularnych mielizn lub rażących błędów. Czytało się lekko, ale z satysfakcją.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Super!
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.