Ilustracja: Amanda Sixsmith

Erotyk dla M.

9 kwietnia 2024

Szacowany czas lektury: 5 min

Witajcie,

W związku z chwilowym kryzysem twórczym w pracy nad większą formą, sięgnąłem do szuflady, aby udowodnić, że nie zamierzam być autorem "one shot" na tym portalu.

Będzie krótko i lirycznie. No i może Tomp się wreszcie nie przyczepi do formatowania dialogów... :)

Zwolnijmy! Nie musimy pędzić setką przez ten piękny, sosnowy las, chociaż szosa jest dobra i pusta. Krajobrazy tylko migają nam za oknami rozmyte, nie doceniamy ich piękna. Zauważyłaś, że wiosna jest już w pełni, choć w naszych myślach panuje wciąż zima? Pewnie nie, bo drzemiesz na prawym siedzeniu, aby nabrać sił na kolejny dzień, który porwie nas niczym huragan; a przecież możemy dotrzeć do domu trochę później, niech raz świat poczeka na nas. Czemu mamy wiecznie się gdzieś spieszyć?

Zatrzymajmy się! Tu przy drodze jest leśny parking; znam to miejsce, wystarczy przejść kilkaset metrów, a trafimy nad piękne małe jeziorko. Leśną ścieżką można obejść je dookoła w pół godzinki albo i mniej; to przecież zaledwie malutki epizod w skali naszego życia. Latem miejscem tym zawładną amatorzy szczupaków i linów albo imprezowicze, pozostawiający po sobie puste butelki pod każdym krzakiem, ale teraz natura zrobiła już wiosenne porządki. Zielony pałac tylko czeka na takie spontaniczne dusze jak nasze.   

Usiądźmy na chwilę! Ten pomost trochę trzeszczy, ale wygląda całkiem stabilnie, a słoneczko tak miło grzeje. To nic, że omszałe deski zabrudzą ci sukienkę, zielone plamy będą cudownie wyglądały na tej bieli; czy musimy być zawsze nienaganni, eleganccy i poprawni? Nie zbezcześcimy tego miejsca, mocząc bose stopy w chłodnej wodzie, i nic złego się nie stanie, jak zaczerpniemy w swoje płuca trochę więcej wilgotnego, wiosennego powietrza, niż nam przysługuje na co dzień.

Porozmawiajmy! Tylko cichutko, aby nie spłoszyć czapli i żurawi, albo posłuchajmy, ptaki też mają swoją opowieść. Oprzyj się o mnie plecami, a ja cię przytulę, tak dawno tego nie robiliśmy. Właściwie rzadko kiedy mamy ostatnio czas, aby tak niespiesznie pobyć razem, wsłuchać się w siebie, zastanowić nad życiem i przypomnieć sobie, co nas łączy. Nieczęsto jesteśmy też w takim miejscu, gdzie nikt na nas nie patrzy i bez skrępowania mogę zapleść ręce na twoim biuście, poczuć pod dłońmi jego jędrność i krągłość.

Przestań na moment! Całujesz świetnie, ale gdy to robisz, nie mogę podziwiać twojego piękna. Chcę popatrzyć na ciebie tak, jakbym widział cię pierwszy raz. Pragnę ogarnąć wzrokiem całą twoją kobiecą figurę, od pięknych stóp aż po czubek włosów; nie poprawiaj ich, to dobrze, że wiatr jest teraz twoim stylistą. Będę bezczelnie gapić się na krągłe biodra i cudowne piersi, tak ładnie prezentujące się dzisiaj w tej wiosennej kreacji. Daj mi choć parę minut, abym mógł nacieszyć się tym cudem natury, a potem znowu przywrzemy do siebie ustami i spleciemy dłonie, dając się ponieść urokowi tego miejsca i tej chwili.

Nie bójmy się! To miejsce jest dobrze osłonięte ze wszystkich stron, a o tej porze roku nikt tu nie zagląda. Gdy rozepnę twoją sukienkę, nikt tego nie zobaczy; nikomu nie będzie przeszkadzało, że jestem bez koszuli. Przytulę cię mocno, abyś nie zmarzła; zobaczysz, jak miło jest poczuć na nagich plecach lekki powiew od wody, zwłaszcza gdy zaczynamy być już tak rozpaleni sobą. Skóra będzie muskać skórę, a dłonie powrócą na dawno nieodwiedzane szlaki.

Nie ruszaj się przez chwilę! Inaczej nie poradzę sobie z zapięciem od stanika, a nie ma bardziej seksownego widoku, niż piersi kobiety odbijające się w tafli jeziora. W samochodzie całą drogę ukradkiem spoglądałem w twój dekolt, a teraz będę mógł pieścić, całować i tulić to, co tam skrywałaś. Popatrz, brzozy zacieśniły swoje szyki wokół nas i rozpostarły zielone gałęzie, chroniąc nas przed wścibskim okiem ludzi, a ta para myszołowów krążących nad nami nikomu nie zdradzi naszych sekretów. Kukułka zakukała siedem razy, a więc czas już pozbyć się tych białych fig. W tym miejscu, przy mnie, teraz możesz być całkiem naga.

Dosyć! Jeżeli dalej będziesz mnie tak pieścić, ta przygoda nad leśnym jeziorkiem skończy się zbyt szybko. Nie chcę odpłynąć łodzią spełnienia, zostawiając cię tu na brzegu samą. Nie śpieszmy się więc, bo kiedy ostatnio przeżyliśmy takie chwile? Teraz ja chcę delektować się twoim ciałem; strzepnę mrówkę, która wspina się na pośladek, zdejmę sosnową igłę, którą wiatr rzucił na gładkie udo. Niech szuwary posłuchają trochę twojego mruczenia, niech dowiedzą się, że jestem niezły w sprawianiu rozkoszy i pochylą łodygi z uznaniem. A nawet, gdyby westchnienia przestały być ciche, usłyszy to co najwyżej rodzina bobrów w swoim żeremiu.

Szybciej i mocniej! To już nie czas na delikatność i zawahanie. Niech twoje nogi oplatają mnie jak najściślej, a biodra wychodzą mi na spotkanie. Niech mój puls prześcignie rytm wystukiwany przez dzięcioła, a taflę jeziora zmąci fala, gdy pomost zatrzęsie się pod nami. Pracujmy razem z całych sił na nasze spełnienie, napełniajmy się nawzajem energią, której starczy nam potem na wiele ciężkich, szarych dni w mieście. A gdy znieruchomiejesz z ciałem wygiętym w łuk wielkiego szczęścia, kiedy krzyk wypłoszy parę kaczek z przybrzeżnego sitowia, czas na chwilę się dla nas zatrzyma. Będziemy leżeć nadzy na chłodnych deskach i śmiać się, aż do łez.


To co? Skręcamy w tę boczną leśną dróżkę? Czy jednak pędzimy jak najszybciej do domu?

Ten tekst odnotował 13,423 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 8.95/10 (34 głosy oddane)

Pobierz w formie ebooka

Komentarze (19)

+1
0
I to jest TO! Bez namysłu daję głos na "Główną", a oceny tylko dlatego jeszcze nie dałem, że przed chwilą oceniłem "Mgłę", a musi upłynąć czas pomiędzy ocenami.

Z kronikarskiego obowiązku - poprawiłbym

Niech nasze puls prześcigną rytm dzięcioła


na "pulsy" 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
-1
możemy dotrzeć w domu trochę później
[[do domu

wystarczy zejść kilkaset metrów w dół
[[Z dalszych didaskaliów wynika, że nie byli w górach. Jeśli masz na myśli "w dół kilkaset metrów", to zmień, ale i tak pozostanie mylące.

Zielony pałac czeka tylko na takie spontaniczne dusze jak nasze.
[[Chyba „tylko czeka”. „Czeka tylko” opisuje inny typ czekania.

mocząc bose stopy w chłodnej wodzie i nic złego się nie stanie
[[koniecznie przecinek przed „i”

Nie często
[[Nieczęsto

bryzę
[[Bryza to wiatr od morza, obserwowalny przy wybrzeżu.

piersi kobiety odbijające się w tafli jeziora
[[Opisz (dla mnie, w komentarzu), jak względem siebie i tafli wody stoją on i ona, by zgodnie z zasadą „kąt odbicia równa się kątowi padania” zaszło to zjawisko optyczne. O ile rozumiem, oboje są na pomoście. Pomost zakręca?

Nie spieszmy więc,
[[To taka pułapka ze słowem „spieszyć”. Jeśli nie „śpieszyć” to pierwsze skojarzenie z piechotą (spieszony oddział kawalerii), a później czytelnik czyta ponownie… i odkrywa, że… brakuje „się”. „Nie śpieszmy się więc”.

która wlazła ci na pośladek
[[„wlazła” złamało idylliczny nastrój. Niestety…

wysupłam sosnową igłę z gąszczu na twoim łonie.
[[Jak wyżej

rodzina bobrów w swoim żeremiu.
[[Czyli jednak są w terenie nizinnym. To w nawiązaniu do „kilkuset metrów w dół”.

Niech nasze puls prześcigną rytm dzięcioła
[[Całe zdanie do gruntownej przeróbki. I liczba, i frazeologia.

będzie uginał się pod ciężarem naszej miłości
[[Idylla prysła, przytłoczona „ciężarem miłości”.

Pracujmy razem z całych sił na nasze spełnienie
[[Taa, miłość w końcówce idylli stała się ciężką robotą. Popracowałbym nad całą końcówką miłosno-sielankowej wizji.

Za to zakończenie (po żółtej kresce) z wysokiej półki. Za nie dodaję punkcik do i tak wysokiej (jak na usterki nastrojowe) oceny.
Drugi punkcik za pomysł. Całkiem dobrze, autorze! Prawie ideał!
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0

Zatrzymajmy się! Tu przy drodze jest leśny parking; znam to miejsce, wystarczy zejść kilkaset metrów w dół, a trafimy nad piękne małe jeziorko.



Panowie @Tomp i @MikeEcho, zaprawdę powiadam, że w całym województwie warmińsko-mazurskim jest mnóstwo miejsc, które odpowiadają temu opisowi. Zaś takowe (przykładowe) najbliższe mi (w sensie odległości od domu) to Jezioro Kielarskie.
Nie zdziwiłoby mnie, gdyby Autor też je znał, bo Olsztyn i cały ten region przyciąga wielu turystów, a świat jest mały...

Okolice Jeziora Kielarskiego, a zwłaszcza pobliska wieś Ruś i płynąca przez nią Łyna dają złudzenie spaceru w górach. Wąwozy, stara elektrownia wodna, plusk wody, stromizny i piękne lasy dają niezapomniane wrażenia. Stąd moje potwierdzenie wiarygodności tego opisu.
Tym bardziej że od strony szosy prowadzącej od Jarot (południowa dzielnica Olsztyna) do Zgniłochy faktycznie jest leśny parking, punkt widokowy i ponad kilkaset metrów stromej ścieżki, prowadzącej właśnie do małego jeziora -Jeziora Kielarskiego. Różnice poziomu terenu, zaręczam - imponujące.
Ba, tu nawet niedaleko powstał wyciąg narciarski...

Przy okazji - czytając tę miniaturkę, aż sobie powspominałem miłe chwile związane właśnie z intymnością i z tym miejscem w szczególności 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
@Tomp, co my początkujący autorzy byśmy bez Ciebie zrobili?

Większość poprawiona. Piersi odbijają się dalej w tafli jeziora, to taka "licentia poetica". Jak już koniecznie chcesz liczyć kąty, to wyobraź sobie, że kobieta siedząca na pomoście topless pochyla się nad jeziorem... Ale zauważ, że podmiot liryczny nie mówi, że obserwuje ten widok, tylko że on (by) go kręci(ł). Mamy w wyobraźni wiele obrazów, które nie są możliwe do spełnienia.

Końcówkę nieco odciążyłem, ale generalnie będę też jej trochę bronił. Kluczem jest zdanie "To już nie czas na delikatność...". Zmiana nastroju, słownictwa, a nawet rytmu jest celowa, bańska idylli ma zostać przebita i uwolnić trochę więcej pożądania. Przynajmniej to autor miał na myśli...

I jeszcze ciekawostka co do bobrów. Chciałem je już usunąć, bo wydawało mi się, że za dużo tych zwierzątek, małe zoo mi się zrobiło w tym tekście. Ale nagle bing wrzucił mi na tapetę na komputrze (mam losowe tapety zmieniane z dobę) coś takiego:

photo

Uznałem to za znak z niebios.

Dziękuję pięknie za wszystko.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0

Panowie @Tomp i @MikeEcho, zaprawdę powiadam, że w całym województwie warmińsko-mazurskim jest mnóstwo miejsc, które odpowiadają temu opisowi. Zaś takowe (przykładowe) najbliższe mi (w sensie odległości od domu) to Jezioro Kielarskie.
Nie zdziwiłoby mnie, gdyby Autor też je znał, bo Olsztyn i cały ten region przyciąga wielu turystów, a świat jest mały...



Ha ha ha, to w tej największej gminie świata, Stawigudzie (zaczyna się od Ameryki pod Olsztynkiem, a kończy aż za Rusią)? Znam, znam, ale to nie był pierwowzór. Oryginalne jeziorko nazywa się Bardze Duże i leży w Borach Tucholskich, przy szosie Chojnice-Bytów, kawałek za Charzykowami (no pięknie, teraz jak zechcę skręcić w leśną dróżkę, zastanę cały parking samochodów 🙂 ). Ale od kiedy jestem częściej na północy, odkryłem wiele podobnych miejsc, od Mazur aż po Pojezierze Drawskie. Nasze lasy są piękne.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0

wystarczy przejść kilkaset metrów,


Zaraz lepiej! I tautologia przy okazji usunięta (zejść w dół).
Tu jeszcze taka babolowata spacja:

zatrzęsie się pod nami . Pracujmy


No i strzepujesz i igłę, i mrówkę. Obok siebie. Znaczy powtórzenie do usunięcia.
Co do działu fizyki zwanego optyką (przez Ciebie "optyką wyobraźni"), to mamy odmienne zdanie.
Ale i tak dokładam głos.
Zatem – pewnie – witam w gronie AA 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
0


Przy okazji - czytając tę miniaturkę, aż sobie powspominałem miłe chwile związane właśnie z intymnością i z tym miejscem w szczególności 🙂



I to jest dla mnie spory komplement. Miałem właśnie wielką nadzieję, że publikując ten tekst sprowokuję kogoś do przypomnienia sobie, jak kiedyś zjechał z głównej szosy w leśną dróżkę. Albo dlaczego tego nie zrobił...
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
A któż to przyszedł, PLA maruda – niszczyciel dobrej zabawy i pogromca uśmiechów pisarzy.

Mam słabość do tekstów przełamujących czwartą ścianę (stąd dwie z pięciu moich 9 na Pokątnych to właśnie takie formy), o ile będą czymś ambitniejszym od zaczęcia opowiadania tekstem:

Nazywam się XYZ, mam ileś lat i opowiem wam historię, która wydarzyła się naprawdę


a później autor sprzedaje swoje fantazje, w których ultranapalona kobieta (zaskakująco często jego rodzona matka) nie potrafi istnieć bez jego penisa (jego dokładne wymiary poznajemy na samym początku treści tak jak pozostałe dane biometryczne). Ot, moje guilty pleasure na równi z paradokumentami.
Tutaj tego nie ma (na szczęście), ale jest inna mała śmiesznostka (prawdopodobnie nieświadoma) – każdy akapit zaczyna się od rozkazu. Zastanawiałam się, w którym momencie ta sielanka seksiku na łonie natury przerodzi się w (choćby lajtowe) "na kolana suko" przez te właśnie zabiegi, ale nie doczekałam się *zawiedzione PLA*.
Any way.
Takie teksty tracą trochę na uniwersalności przez swoją unikalność – muszą mocniej rezonować wobec czytelnika i jak widać po stanowisku moich kolegów z CLA, na nich to podziałało. Ja jednak już zapowiedziałam, że przyszłam marudzić.

Tekst stanowi dla mnie oczko, może półtora wyżej niż poprzedni twój utwór – może to kwestia zmiany narratora z 3-osobowego chcącego nam wmówić uczucia pary bohaterów na swoiste POV mężczyzny, który "lirycznie" przedstawia obraz swojej ukochanej. I właściwie to działa, ale rzekome "przebicie" bańki idylliczności albo jest homeopatyczne, albo to ja jestem uniewrażliwiona na takie zabiegi (acz znów – rezonowanie z czytelnikiem) – zabrakło mi rzeczywistego przełamania (niekoniecznie wychodząc ze stylu) czy choćby zrównoważenia tej słodyczy czymś rzeczywiście przeciwstawnym do całości. Fakt, że sypniesz dwie zamiast czterech łyżek cukru, nie sprawi, że herbata przestanie być słodka.
Na ogromny plus jednak zakończenie po żółtej linii – bajecznie proste, ale jakże genialne.

Pisałam kiedyś, jak trudnym wyzwaniem jest pisanie dobrych miniatur – mają często z tym problem nawet duzi, zawodowi pisarze. W dłuższych formach zawsze znajdzie się sposób na zaszpachlowanie niedoróbek, sposób na wyjaśnienie czegoś, zbudowanie głębokiego obrazu postaci. W takich krótkich trzeba bardziej uwierzyć, że czytelnik zostanie wchłonięty w utwór (a taka forma właśnie ma to na celu) i nie będzie unosił nieśmiało paluszka "A dlaczego? A co to? A czemu tak?".
I całkiem ci się to udało, ale nawet przy tym, jak urywa zadek to jedno ostatnie zdanie – o tekście raczej szybko zapomnę.
Niemniej, zostawiam 8, bo mój głos PLA się nie przyda.

PS: Jeśli chodzi o edycję dialogów, *autoreklama nie hańbi* to pod trzecim Kapturkiem umieściłam poradnik, jak sobie ułatwić ich pisanie w sposób bardziej intuicyjny – zerknij sobie, może też Ci to ułatwi sprawę *koniec autoreklamy*
PS2: Bezpośrednie linki do obrazów umieszczamy w tagu [img.] [./img] (bez kropek).
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Rascal rzekła: "Tutaj tego nie ma (na szczęście), ale jest inna mała śmiesznostka (prawdopodobnie nieświadoma) – każdy akapit zaczyna się od rozkazu".

1. Pozwolę sobie wesprzeć się statystyką... Otóż jeżeli na dziewięć akapitów wszystkie z nich rozpoczynają się od "rozkazów", to na bank nie jest to niezamierzone przez Autora.

2. Pozwolę sobie wesprzeć się męską intuicją oraz obserwacją wielu moich znajomych par, w których to stadłach zdarza(ło) się, że jedno cierpi z powodu nadmiernych ambicji zawodowych tego drugiego. Cierpi, ale kocha. Zatem swoją frustrację objawia w sposób ukryty. W myślach. Fantazjach. Marzeniach. Żeby nie urazić. Żeby nie było powodów do kłótni. Żeby nie psuć klimatu podróży samochodem w pięknych okolicznościach przyrody. Ale niekiedy wpada w złość. Taką wewnętrzną. Wyrażoną wykrzyknikami.

Czasem, w chwili śmiałości można też się "odfrustrować" przy kielichu z kumplem (lub kumpelką - cierpieć mogą wszak przedstawiciele płci obojga). Albo i więcej (tych płci więcej, znaczy) - to taki żarcik.

A dowód na intencję w kwestii świadomego użycia przez Autora wspomnianego zabiegu jest tu:

Zauważyłaś, że wiosna jest już w pełni, choć w naszych myślach panuje wciąż zima? Pewnie nie, bo drzemiesz na prawym siedzeniu, aby nabrać sił na kolejny dzień, który porwie nas niczym huragan; a przecież możemy dotrzeć do domu trochę później, niech raz świat poczeka na nas. Czemu mamy wiecznie się gdzieś spieszyć?



I (ja przynajmniej) za "śmiesznostkę" tego nie uważam. Wręcz przeciwnie. W połączeniu z ostatnim akapitem, który ma formę pytającą (on nie jest atrakcyjny sam w sobie - jest atrakcyjny, bogatszy w komplecie z całością "rozkazów"), uznaję, że Autor dysponuje ogromnym arsenałem, który mam jeszcze nadzieję zobaczyć i przeczytać. Lubię odczytywać przekazy skierowane do podświadomości.
Nawet gdybym musiał czytać bardzo, bardzo uważnie, zwracając baczną uwagę na każde słowo, każdy wykrzyknik i każdą sekundę milczenia...

@MikeEcho, tak trzymaj.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
@Rascal napisała:

jest [...] mała śmiesznostka (prawdopodobnie nieświadoma) – każdy akapit zaczyna się od rozkazu.


Jeżeli to zabieg nieświadomy (ergo – samo tak wyszło), to Autor jeszcze urósł w moich oczach. Takie nieświadome formy stylistyczne byłyby objawem geniuszu. I ja za śmiesznostkę tego nie uważam, a wręcz za spoiwo tekstu.
Jak to napisałem, okazało się, że niemal powtarzam po przedmówcy. Ale nie skreślam – w końcu nie ma zakazu dla zgodności opinii.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
Ja nie twierdzę, że dla każdego to musi (lub przynajmniej powinno) być zabawne – jest dla mnie, a poczucie humoru jest subiektywne.
Zwróćcie jednak uwagę na sposób pisania opowiadania, że pomimo ukierunkowania swoich słów narratora do swojej oblubienicy – można po prostu odebrać to, jak swoiste polecenia dla czytelnika.

Zwolnijmy!


Zatrzymajmy się!


Usiądźmy na chwilę!


Porozmawiajmy!


Przestań na moment!



No kurde, mnie bawi to po prostu.

Zresztą to powoduje moje pewne flashbacki z Nigdy w życiu Groholi, gdzie też było dużo krótkich wykrzyknień narratorki (może stąd).
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Rascal rzekła:
"Zwróćcie jednak uwagę na sposób pisania opowiadania, że pomimo ukierunkowania swoich słów narratora do swojej oblubienicy – można po prostu odebrać to, jak swoiste polecenia dla czytelnika".

I trafiła tym (chcący lub nie) w sedno, co tym bardziej wzmacnia mój szacunek dla @MikeEcho 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
-1
Moim zdaniem grubo przesadzacie zachwycając się nad zwykłymi motywami, jak gdyby autor wymyślił koło na nowo. Takich tekstów jest całkiem sporo, tylko zazwyczaj są lipne i zawierają dziwne błędy typu: zwracanie się do czytelnika, wymyślając mu imię. Dla jasności – opowiadanie jest fajne i cieszę się, że nie muszę decydować o wrzuceniu go na główną.

Celowość zabiegu z wykrzynieniami na początku akapitów jest dla mnie oczywista, ale nie dajcie się zwieść, że ten chaos jest pod kontrolą. Mnie się nie podoba, że narrator raz napędza kobietę, a raz hamuje. Moim zdaniem lepiej by wyszło, gdyby cały czas pchał ją do przodu. Do tego te "rozkazy" niby są z takim przekonaniem, a później jakby go brakuje. "Porozmawiajmy, ale może jednak nie...". Pomijam, że bohater mówi do osoby śpiącej i najpierw przekonuje, że mogą być nadzy, nie ma ludzi i w ogóle, a potem te brzozy muszą ich osłaniać przed wścibskimi oczami. Zakończenie "po żółtej kresce" byłoby ciekawsze, gdyby wcześniej używać trybu przypuszczającego.

Mimo tych uwag, tekst uważam za sympatyczny. Podobała mi się pobrudzona suknia, dzięcioły. Żałuję nieco, że przejścia między akapitami bywają rwane. Zupełnie jakby umykało nam kilka sekund tych igraszek. To mimo wszystko dobrze, bo gdyby tekst był do chrzanu, to i żalu by nie było. Baw się dobrze na głównej 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0

Zwróćcie jednak uwagę na sposób pisania opowiadania, że pomimo ukierunkowania swoich słów narratora do swojej oblubienicy – można po prostu odebrać to, jak swoiste polecenia dla czytelnika.



I to jest dokładnie to, co autor miał na myśli!

Plus jeszcze dziwne zboczenie na punkcie formy. Graniczące z manią. Czasami forma przerasta u mnie treść.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
@Vee, czy to ten fragment masz na myśli, pisząc o tym, że "Mnie się nie podoba, że narrator raz napędza kobietę, a raz hamuje. Moim zdaniem lepiej by wyszło, gdyby cały czas pchał ją do przodu"?

Dosyć! Jeżeli dalej będziesz mnie tak pieścić, ta przygoda nad leśnym jeziorkiem skończy się zbyt szybko. Nie chcę odpłynąć łodzią spełnienia, zostawiając cię tu na brzegu samą. Nie śpieszmy się więc, bo kiedy ostatnio przeżyliśmy takie chwile?



A widzisz może, że Autor w ten sposób zachowuje konsekwentnie swój dotychczasowy, mówiący o codziennym życiu i zapewne "wyścigu szczurów", przekaz, żeby się nie spieszyć - w seksie również? I że z TYM również ma problem, pretensje?

Mało tego - on w tym fragmencie pisze (co podkreślam powtórnie:

Nie chcę odpłynąć łodzią spełnienia, zostawiając cię tu na brzegu samą.



A to oznacza, że nie jest egoistą przy okazji. A może i jest kolejna ukryta treść? Może narrator ma w codziennym pożyciu wrażenie, że partnerka/żona odwala pańszczyznę z litości - żeby faceta zaspokoić jak najszybciej i mieć spokój na resztę nocy? A jeśli on chce, żeby było inaczej?
Na przykład tak:

Szybciej i mocniej! To już nie czas na delikatność i zawahanie. Niech twoje nogi oplatają mnie jak najściślej, a biodra wychodzą mi na spotkanie. Niech mój puls prześcignie rytm wystukiwany przez dzięcioła, a taflę jeziora zmąci fala, gdy pomost zatrzęsie się pod nami. Pracujmy razem z całych sił na nasze spełnienie, napełniajmy się nawzajem energią, której starczy nam potem na wiele ciężkich, szarych dni w mieście.



I owszem, teraz ją popędza. Ale to raczej finisz długodystansowca niż falstart w sztafecie...

Może ktoś napisać, że ja mam wybujałą wyobraźnię. I że przypisuję niektórym autorom intencje na zasadzie projekcji. Może.
Ale jeśli niektóre teksty mi tę wyobraźnię pozwalają uruchomić, a inne niekoniecznie, to chyba aż tak źle z tymi autorami nie jest 😉
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+1
0
@Rascal
Dziękuję Ci za ten głos. Spodziewałem się zimnego prysznica, a zaledwie pochlapałaś mnie chłodną wodą z tego jeziorka, bo to, że u Ciebie to "nie rezonuje" jestem w stanie w zupełności zaakceptować. Porównanie jest idealne, dwie struny muszą być odpowiednio dostrojone, aby zarezonowało i nie mam ambicji poruszania każdej struny. Od cukru jestem uzależniony, serio, mogę zmniejszyć jego dawkę, ale niesłodkich rzeczy nie trawię. "Na kolana suko" nie przejdzie mi przez klawiaturę, taki już jestem - choć u innych autorów mogę to czytać. Wiem, że szokowanie to mocny i ciekawy środek artystyczny, ale "nie moja bajka", po prostu nie lubię, tak jak do żadnej potrawy nie dosypię kminku, choć to interesująca przyprawa.

@Vee
Również dzięki. Uwagi dają do myślenia. Myślę, że część z nich wynika z tego, że musiałem WYDŁUŻYĆ (sic!) tekst, bo nie przechodził przez filtr min. 5000 znaków 🙂 Oryginał napisałem jakieś dwa lata temu, a wczoraj dopisałem kilka linijek, które mogą faktycznie być trochę niespójne z resztą, tworząc wrażenie raz popychania, raz hamowania. Ale "szarpana" narracja była też moją intencją, to miało być kilka następujących po sobie migawek, a nie płynny opis. Ciekawy pomysł z trybem przypuszczającym, ale nie sądzisz, że zepsułby efekt zakończenia?

@SENSEIH
Może nie idźmy dalej tą drogą. Nie mówię, że na psychoanalityka się całkiem nie nadajesz 🙂, ale pozostawmy coś także słodkiemu domysłowi czytelnika.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
@MikeEcho To raczej kwestia strun i koncentracji na tekście niż psychoanalizy...
Niemniej faktycznie pozostawmy porcję tej stewii domyślności czytelniczej, która co prawda jest rośliną egzotyczną, ale istnieje szansa, że się u nas zadomowi 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+2
0
Po prostu piękne. Przemówiło do mnie na wielu płaszczyznach, przywołało ważne wspomnienia, ścisnęło gardło wzruszeniem.
Zgadzasz się z tym komentarzem?
+3
0
Świetna miniatura. Uchwyciłeś to, co często chodzi mi po głowie. Gdyby tak wziąć sprawy „za mordę” (te rozkazy idealnie mi tu pasują) i przerwać ruch wynikający wyłącznie z bezwładności i mechanicznego realizowania zadań, nawet tak z założenia miłych jak seks? Bo może jeszcze rok czy dwa nieuwagi i biegu z zamkniętymi oczami, a będzie za późno, by coś naprawić.

Jest jeszcze coś, co bardzo mi się podoba w tym opowiadaniu. Coś, co jest w kontrze do typowo męskiego zachowania. Bo typowy facet pewnie nieraz analizuje i nawet zadręcza się myśleniem o trudnych sprawach, ale nie daje po sobie poznać, że go coś gryzie. Na wyższym „levelu” taki ktoś weźmie kartkę, długopis i napisze do swojej kobiety, ale potem schowa papier do szuflady. Na jeszcze wyższym napisze to w taki sposób, jak to zrobiłeś Ty. A na najwyższym wręczy rękopis kobiecie, nie obawiając się, że odsłonił swoją wrażliwość. Zakładam, że nie wrzuciłeś tekstu do szuflady.

Pozdrawiam – CharlieCharlie 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.