Robert (VII)

15 maja 2021

Szacowany czas lektury: 31 min

Poniższe opowiadanie znajduje się w poczekalni!

Po wizycie młodego zrozumiałem jeszcze kilka rzeczy.
Dobrych i smutnych, a im dłużej myślałem, tym miałem więcej myśli.
Moja żona już nigdy nie wróci do mnie. Wolała poszukać sobie kogoś zupełnie obcego. niż cofnąć swoje decyzje. To, że się zmieniłem nie miało żadnego znaczenia.

Po drugie mój sport, to tak naprawdę,  próba oszukania samego siebie, bo wtedy nie myślałem o niej.
Długie dni treningów odsuwały mój smutek, a zawody dawały jakąś radość… ale to była tylko ucieczka.
Gdy zobaczyłem jej szczęście, radość i namiastkę prawdziwego uczucia… to  mnie zabiło.

Całe życie chciałem jej szczęścia i teraz je zobaczyłem.
Tylko, że nie będzie tego dzielić ze mną..
Nigdy nie powróci z randki i nie opowie swojej radości.
Nigdy nie będziemy przeżywać tego razem i nigdy już nie będę mógł jej dotknąć.
Moje marzenia ciągle się spełniają… ale teraz ich obrazy są cierniami w moim sercu i duszy.
Pogodzę się z tym i nie zabiorę jej szczęścia.. niech idzie swoją drogą…
A ja..
A ja… będę ją kochać wbrew logice.. i sobie.

                                                                *******

Pod koniec maja, prawie przed wyjazdem do Hamburga, nagrał się stary.
Zauważyłem, że przychodził na koniec miesiąca.
Moja długo siedziała w łazience, wiadomo, musi być czysta.
Przed samym jego przyjściem wsadziła sobie do tyłeczka korek, ale taki śmieszny, futrzany ogonek.
Nawet nie wiedziałem, że takie rzeczy istnieją, ale co tam ja… cienki jestem.
Wyglądało to zjawiskowo, naga kobieta, piękna, wysoka, na obcasach, o pełnych kształtach z rudą kitką w dupce.
I jeszcze tak kręciła nią, że niestety stanął mi od razu.

Stary wszedł i też zapiał z zachwytu…
– Jeszcze piękniejsza niż zwykle…
– To dla ciebie specjalnie…
– Wiem i dziękuję, obróć się…
I moja się obracała jak baletnica, a kicia falowała razem z jej piersiami…
– Cudnie…
– Możemy dziś inaczej.. moja się zapytała?
– A jak chcesz?
– Chcę ostrego stosunku z moimi ustami, bez analu, moja kitka ma ciebie tylko podniecać…
– Jak ostrego?
– Bardzo… zobaczysz… chyba, że nie chcesz…?
– Intrygujesz mnie kobieto, za każdym razem jestem coraz bardziej zadowolony…
– Mówiłam ci, że jestem wyjątkowa…

Chwyciła duży kąpielowy ręcznik i rozłożyła go na podłodze.
Klęknęła na nim i zaczęła rozpinać mu spodnie.
– A to po co?
– Cierpliwości.
Zaciekawiło mnie to, rozsiadłem się wygodnie w fotelu i miętoliłem swojego.

Zaczęła lizaniem jaj, potem kutasa, który rósł dość szybko.
Włożyła go do buzi, potem lizała jajka, a gdy już stał porządnie, zaczęła mocno obciągać.
Głęboko, coraz głębiej, tak, że prawie wchodził cały…
Było widać, że ona dopiero się rozgrzewała…
Objęła dłońmi jego półdupki i sama zaczęła się gwałcić.

Był to niesamowicie piękny widok.
Obraz całkowicie oddanej kobiety i czynność, która  sprawia jej przyjemność…
– Chcesz mnie uderzyć?
O cholera, tego się nie spodziewałem.
On raczej tak, bo od razu trzasnął ją w twarz…
Dwa… trzy razy, a ta zaraz rzuciła się sama do gwałtu.
Bo tak naprawdę, to raczej ona go gwałciła swymi ustami, a nie on.

Kutas wchodził już prawie cały i moja coraz dłużej przeciągała jego trzymanie w ustach.
Co jakiś czas wyciągała zaczerpnąć powietrze…
On wtedy ją bił po twarzy, przeważnie trzy razy, a ona potem z jeszcze większą dzikością wkładała go sobie do gardła…

Niemożliwy widok.. i tak strasznie mnie podniecał.
W pewnym momencie powiedziała…
– Przytrzymaj moją głowę i nie puszczaj, aż się nie stanie…
– Co się stanie?
– Przytrzymaj mocno…
I facet chwycił dwoma rękoma, wsadził kutasa mocno i docisnął tak, że wszedł cały…
Kurwa, ale widok, prawie  mi urwało.
Trzymał, jej głowa prawie schowała się pod jego brzuchem i wtedy to nastąpiło…

Zaczęła zwracać… kurwa mać, ale jazda.
Facet od razu wyciągnął, a ta szmata z całych sił sama nadziała się i obejmując jego dupę, dociskała ile idzie.
On też docisnął i ta jeszcze raz się zrzygała…
Cholera, wstrętny widok, ale się zlałem… co się dzieje… ?

Nie jestem przyzwyczajony do patrzenia na takie poniżanie kobiety, tym bardziej mojej żony. Ale, że ona robi to sobie sama?
Przecież, ci  w domku u Sławka, tak ją właśnie traktowali.
A ona teraz robi to samo?
Sobie?
Co w niej siedzi, jaki chory umysł na to pozwala…?

– Co to ma być?
– Brzydzisz się?
– No… nie… ale nie musisz tak ostro…
– Ale chcę, podnieca mnie to, że jestem suką, z którą możesz robić, co ci się podoba…
– Chcesz więcej?
– Tak, chcę…

I zaczęła jeszcze raz go gwałcić ustami, on tak się podniecił, że aż cały się trząsł.
Dociskał naprawdę mocno, ale ona już nie zwracała.
Za to on sapiąc i jęcząc oznajmiał, że leje… wprost do gardła, nie przerywając dociskania.
Moja się wyrwała i mocno zaczęła kaszleć…
– Za mocno..?
Ta kiwnęła ręką, że nie…

Facet wsiadł  w fotelu i ledwo oddychał.
W jego wieku to i tak sukces…. jeszcze zejdzie…
Uspokoiła się, ale nadal klęczała.
Kitka była piękna, gorzej z nią, bo obrzygana nie była ładnym widokiem…

– Chcesz mnie umyć?
– Raczej nie…
– A nie chce ci się lać?
– W sumie…
– Właśnie o tym mówię, odlej się na mnie…

Tego było już za dużo!!!
Kurwa nienawidzę jej!!!
Zatłukłbym na miejscu, przecież TO MOJA ŻONA.
Matka moich dzieci.
Tak się poniża i to przed kim?
Przecież widać, że nie o kasę tu chodzi, jebana szmata.
Przepraszam, ale sami widzicie…

– Przechodzisz samą siebie, teraz rozumiem ten ręcznik, jesteś inteligentna, a ja lubię takie…
Wstał.
Stanął przed nią i po chwili lał na jej piersi, na włosy i na twarz.
Ta otworzyła usta, a on trafiał do środka…
Wypływało po bokach i gdy skończył, to ta jeszcze raz wzięła do ust.
Na pożegnanie uderzył ją jeszcze dwa razy w twarz.

– I taką kurwę uwielbiam, dziś powinnaś dostać podwójnie, ale niestety powoli kończy mi się kasa.
– Nie  trzeba.
– Może to nasze ostatnie spotkanie, ale będę ten bonus wspominać bardzo długo… pa mała.
Ubrał się, położył kopertę i wyszedł.

Cholera, ja trenuję w pocie czoła, a ta urządza takie pokazy.
To było piękne, ale i odrażające.
Nie znam tej kobiety, to nie jest matka mych synów, to zwykła kurwa!!!
Chociaż nie wiem, czy one to robią?
Jak mam ją mijać w domu, jak patrzeć przy obiedzie?
Nie wiem, dokąd to zmierza i co jeszcze się stanie…?

                                                              *******

Pojechałem do Hamburga.
O dziwo, wśród kilku moich przyjaciół, pokazał się również Mahmed ze świtą.
Miło z jego strony.
– Trzymamy kciuki za ciebie bohaterze…
– Ja i bohater, nie żartujcie, obym tylko ukończył…
– Nie martw się, imprezę i tak zrobimy jak trzeba.

I zaczęło się.
Niesamowite emocje były we mnie, gdy patrzyłem na kilka tysięcy uczestników.
Sam dystans 3,8 km to już nie lada wyczyn.
Płynąłem prawie ostatni, bo to moja najsłabsza umiejętność.
Jeszcze rok temu pływałem, aby się nie utopić.
Czas pływania… 1 h 23 minut.

Gdy wychodziłem z wody byłem naprawdę już zmęczony, a przecież 180 km rowerem przede mną.
Nie było dobrze… ale wiedziałem, że na rowerze odpocznę.
Lubiłem jazdę rowerem, a trasa miała być płaska, czyli idealna.
Ponadto była pogoda lipcowa i naprawdę było super.

Po rowerze nie byłem już w końcówce, choć jechałem 6 godzin i 14 min, ale maraton to  jest coś…
Bałem się.
Najważniejsza jest psychika, aby nie odpuścić.

Wtedy przypomniałem sobie ostatnie dni, zacząłem to trawić i analizować.
Jak moja może mieć Pana, kochanka, być jego suką, płacić ciałem za jego długi, dać się poniżać, a potem czerpać z tego przyjemność?
Na początku myślałem, że to tylko na chwilę, że to jest nowe, dzikie, ale ona wyraźnie się gubiła.
I jeszcze ten młody kochanek.
Tego to akurat mógłbym polubić.
Podobała mi się jego młodzieńcza delikatność i oddanie dla niej, bo przypominał mnie z młodości.

Myślałem i biegłem, biegłem i się wkurzałem.
Potem wkurwiałem, a na koniec cieszyłem.
Ale dobiegłem do mety.

Mój czas to 4 godziny i 2 min, bardzo dobry czas.
Łącznie 11 h 53 min i miejsce 1136.
Słabo, ale zajebiście.

Właśnie spełniłem swoje największe marzenie i jestem IRONMANEM.
I kurwa świat może mi naskoczyć.
Wszystkie kłopoty zrobiły się malutkie… a ja urosłem po raz kolejny.

Mahmed zaprosił wieczorem do swojej restauracji.
I choć byłem zmęczony ponad siły, to nie mogłem odmówić.
Podobno około 21 zasnąłem w fotelu.
Na drugi dzień miał być powrót… ale byłem zbyt zwalony na jazdę.
Mahmed więc zaproponował urlop dla dwóch swoich ludzi, zresztą i tak mieli być niedługo po kasę.
Jeden jechał moim Audi, a drugi mercem GL 550 AMG i było na co patrzeć.

Zaproponowałem, że zamieszkają w ramach rewanżu u mnie.
I to był dobry pomysł.
Moja na szczęście się nie pokazywała,  raz tylko ich przedstawiłem i odniosłem wrażenie, że się ich bała.
Na miejscu zaprosiłem na drugą imprezę moich przyjaciół z zawodów.

Do najlepszego lokalu.
Borysa i Jurgena również, zresztą ogólnie jeździliśmy wszędzie razem.
Byli grzeczni, ale czułem , że doglądają interesu, co i jak…
A, że my byliśmy czyści i w porządku, to i oni byli zadowoleni.

Okazało się, że to dwaj komandosi, Borys ze Specnazu, wyrzucony za brutalność, a Jurgen, to były żołnierz Legii.
Ale ubrani, to chodzili pierwsza klasa, a nie jak ochroniarze.
Gdy wieczorami oglądałem ich tatuaże, to aż moi chłopcy byli pod wrażeniem.
Nie byłem pewny, ale przypuszczałem, że mają nawet broń.

Przed imprezą wyciągnąłem swój garnitur, a ci zaczęli się śmiać.
– Co to jest za szmata?
– Jaka szmata, to mój ślubny garnitur…
– Bierz kasę i jedziemy.

Wziąłem dzieciaki, audi i do wielkiego miasta.
Kazali mi poszukać męskiego salonu.
Był, Hugo Boss.
Weszli jak do siebie i zaczęli gadać po niemiecku.
A obsługa, jak ich poznała, to skakali jak w Pretty Woman wokół mnie.
I musiałem kupić nowy garnitur oraz nowe koszule….
Od razu po trzy…. do tego pasek, buty, spinki, ale nie krawat.
Razem 13 tysięcy.
Cholera, ale, gdy wyszedłem i zobaczyłem się w lustrze, to zrozumiałem.
Wyglądałem jak oni, jak boss.

I wtedy moi chłopcy zawołali…
– Tatuś, mamusi się spodobasz…
E… mogli tego nie mówić, taki fajny dzień był….

                                                                 *******

W lokalu było fajnie, wesoło i wiele toastów, a moi przyjaciele z Niemiec robili wrażenie ochrony.
Czułem się tak odjebany, że podziękowałem im za zakupy.
– Jesteś kimś i musisz tak wyglądać,  jak cię widzą, tak cię oceniają i podnieś trochę głowę, już czas, powiedział Borys.
Miał chłop rację, byłem skromnym człowiekiem, a pieniądze dla mnie, to tylko cyferki na koncie.
Ale czasy się zmieniają.
Do cholery jestem Ironmanem !!!
Już czas wziąć życie w swoje ręce.

Po godzinie zauważyłem w rogu lokalu dwie znajome twarze.
Dresiarz i jego szef, pierwsi, którzy wzięli od mojej dług Sławka.
Kłócili się z szefem restauracji i nie chodziło o jedzenie.
Mówiłem już, że pewne sprawy zacząłem widzieć dużo bardziej wyraźnie i ich kłótnię zrozumiałem od razu.
Szło o pieniądze.
Coś nakrzyczeli na niego, pogrozili i wyszli.

Podszedłem do niego.
– Pomóc?
– Nie trzeba.
– Mam możliwości… i wskazałem na moich ” ochraniarzy „
– To nic nie da i tak przyjdą jutro, albo pojutrze.
– Ile wisisz?
– Nie… to moja sprawa…
– Ile…?
– Stówę…
– Dobierali się do twojej żony?

Spojrzał się na mnie i oczy mu się zaszkliły…
– Skąd wiesz?
– Znam typów, też mam żonę, co prawda, nie żyjemy razem, ale wiem co oni robią.
Spuścił głowę… w akcie wstydu…
Posłuchaj… jesteś w stanie ich spłacić?
– Lokal dobrze funkcjonuje, ale ich odsetki mnie zabijają… i raczej nie dam rady…

Ta myśl wleciała mi do głowy jak strzała, a może po gościnie u Mahmeda w jego lokalu…?
– Dam ci stówę dla nich i pięć dych dla ciebie, ale chcę 50 % lokalu, nadal będziesz go prowadzić, mój człowiek tylko zostanie księgowym, ale nic się nie zmieni, tylko wzrośnie ochrona.
– Ale ten lokal to moja miłość…
– Najpierw stracisz żonę, potem lokal, a może i siebie… 50 % od lokalu jest lepsze, niż 100% od niczego, tu jest mój numer i jutro czekam na telefon…
Albo wóz, albo przewóz?
Zobaczymy.

Wieczorem opowiedziałem  wszystko chłopakom i mnie pochwalili.
– Zobacz, raz ubrał nowy garnitur i od razu biznes się kręci.
– Jeszcze nie…
– Zostaniemy tu jeszcze kilka dni, bo szef leży na Malcie i dopilnujemy wszystkiego.
– Poważnie?
– A gdy go kupisz, to przyślemy ci alkohol  od nas, zarobisz drugie tyle i jeszcze będą z ciebie ludzie.
A potem się zaśmiali.

Rano był telefon…
– Zgadzam się, ale muszę mieć kasę do 17…
– Nie martw się, przyjedziemy.
Jak się chłopaki ucieszyli!
Pojechaliśmy do prawnika, napisał umowę i na 17 weszliśmy do lokalu.

Tamci już byli…
Podszedłem… zdenerwowany, bo wolałbym najpierw gęby im obić, ale spokój…
– Ok, ile wisi wam ten gość…?
– Nie twoja sprawa …
– Właśnie moja, jestem nowym właścicielem tej budy i reguluję długi…
– Tu się spłaca tylko odsetki…

A to chujki, pasowało im brać tylko odsetki, rypać jego żonę i trząść gościem…
– Posłuchajcie szmaciarze, albo weźmiecie kasę i rozstaniemy się po dobroci, albo Borys i Jurgen wyniosą was na tylny śmietnik…
Zobaczyłem błysk w oczach dresiarza, ale, gdy spojrzał na chłopaków… to zmiękł…
– Jesteś za cieniki na moich, potrafisz tylko rypać bezbronne żony…
Chciał się ruszyć… ale zrozumiał, że jest bez szans.
Rzuciłem kasę na stół…
– Stówa, a teraz wypierdalać i więcej was tu nie chcę widzieć…

Poszli, tak jak wtedy Sławek chciał odejść, skuleni i bez słowa.
Podpisaliśmy umowę i w ciągu dwóch dni zostałem szefem najlepszego lokalu w mieście.
Ale czad, ja zwykły człowiek, co dostał od kochanka swojej żony w gębę..
Zobaczymy… to był pierwszy i ostatni raz.

Nie widziałem, ale Borys gdzieś dzwonił…
– Szef ci gratuluje, jest pod wrażeniem, my też, bo za pierwszym razem, to śmieliśmy się z ciebie dwa dni…
– Dlaczego?
– Bo taką sierotką byłeś, a  teraz proszę, narodził się facet z jajami…
– Jurgen, widzisz, nowy garnitur i nowy gość.
– Mówiłem, żeby w szmatach nie chodzić.

Ale byłem zadowolony, oddychałem pełną piersią, zaczynałem wierzyć w siebie, a mój plan zaczynał nabierać jeszcze piękniejszych kształtów.
– Robert,  musisz mieć ochroniarza, bo my już jedziemy, a sam nie możesz zostać, oni i tak wrócą…

                                                                  *******

Jednego się dość szybko nauczyłem, mądrych trzeba słuchać.
Wziąłem faceta z wojsk specjalnych, prawie normalnej budowy, ale jak pokazał mi filmiki z ćwiczeń, to wymiękłem.
Postanowiłem uczyć się walczyć.
Siłownię miałem już opanowaną, kondycję tym bardziej więc Andrzej zaczął mnie uczyć od razu na całego.
Nigdy  mi nie odpuścił, dostawałem łomot i często miałem siniaki na całym ciele…
Ale, gdy  sobie przypominałem tych czterech w domku,  gdy gwałcili  moją żonę… oto zawsze miałem ochotę wrócić i ćwiczyć dalej.

A u mojej jak zwykle.
W jakiś dzień przyjechała ze Zbyszkiem, jak wtedy…
– Nie mam dziś ochoty i nie możesz tak mnie traktować. 
– Oleńko…
– Przecież wiesz, że nie mogę mu odmówić, zrozum mnie…
– Ok, powiem ci jedno, nie chcesz, to nie…
Wyciągnął komórkę i zaczął wychodzić z domu…
– Sławek, cześć… mam sprawę…

Moja rzuciła się za nim i od razu chwyciła go za krok.
– Poczekaj, teraz będę zajęty, ale zadzwonię za godzinę…
– Zmieniłaś zdanie…?
– Przepraszam, wynagrodzę ci to i nie będziesz żałować…
Wciągnęła  go do przedpokoju i na środku… a mogłem przecież wrócić… zaczęła go rozbierać.
Górę, potem spodnie, buty, skarpety…
Jego kutas leżał, a moja zaczęła go pieścić ustami.
Brała całego, ma już dziewczyna wprawę….

Może myśli o tym samym, co ze starym?
Lizała jajka i na zmianę kutasa.
Wstawał…
– Chcesz zgwałcić moją buzię…?
– Chcę.
– To zrób to, bez oporów i nie przejmuj się mną, nie żałuj sobie…

Jego penis wstał od razu…
Ok.. przyznam się.. też mi stanął…
Objął jej głowę, mocno chwycił za włosy dwiema rękoma i wsadził do końca…
Po chwili wyciągnął  i znowu wsadził…
– Co tak słabo?

Orzesz,  ty kurwo… kim jest moja żona ?
Mocno zadziałało na mnie, ale… ja lubię piękno, oddanie… a  to jest… dziwne…
Mocne, ale nie do końca, o to mi chodziło.
Była niesamowicie podniecająca, ale… kim się stała… a może, co odkryła…?

Zbyszek nie próżnował, tak jak chciała, gwałcił jej buzię i choć wchodził głęboko, nie spowodował odruchu wymiotnego…
– Dobrze ci?
– Kurwa, dobrze, ale z ciebie suka…
– To patrz teraz…
Oblizała go, potem zaczęła jajka, a następnie zaczęła lizać coraz niżej i niżej.
Gość podniósł lekko nogę, a ta szmata lizała pewnie już mu tyłek… kurwa mać…

Przecież nie wiedziała, czy jest umyty?
– Kobieto, gdzie ty się takich rzeczy nauczyłaś..?
– A co, źle ci?
– Jest super, ale miałem cię za Panią, a ty jesteś…
– No, kim jestem?
– Nie obraź się, ale jesteś kurwą…
– Nie dla każdego, tobie daję, bo mnie zmuszasz… dość już, idź sobie…
– Nie tak szybko, co ty sobie myślisz…?

I chwycił ją za gardło, mocno…
Podniósł całą do góry i pocałował… a ta się wyrwała…
– Gdzie z tym pyskiem… nie będę się z tobą całować… możesz mnie tylko wypieprzyć, a potem spadaj…
– Tak chcesz cwaniakować…

Rzucił ją na podłogę, klęknął obok niej, rozerwał bluzkę, szarpnął stanik i zaczął wykręcać jej brodawki…
– Odbiło ci, to boli…
– Chuj mnie to obchodzi…
I jeszcze mocniej je zaczął ściskać, okręcać… aż mi się zrobiło słabo…

Rozerwał  jej majtki i to samo zaczął robić z cipką.
Chwycił dwoma palcami wargi i je również zaczął ściskać,  aż moja zaczęła krzyczeć…
– To boli, przestań…
Wyciągał wargi aż skóra się naciągnęła na 6-8 cm i skręcał na lewo i prawo.

Co za gnojek… gdybym tam był… !!!
– Proszę przestań, jak  coś mi zrobisz, to pójdę na policję…
– Taka jesteś harda?
Odwrócił ja na brzuch, napluł na dupę i bez gadania wsadził w odbyt…
Ale ona wrzasnęła…

– Boli…!!!
– Ma boleć do zapamiętania… i zamknij się kurwo, taka z ciebie Pani, jaki ze mnie boss…
Gwałcił ją tak z 5 min, wciskając do końca, waląc ręką w półdupki do czerwoności, szarpiąc za włosy i próbując ją całować w policzek…
Moja na początku się wyrywała, ale potem już leżała jak lalka do zabawy…
Facet zlał się w środek.
Zmęczony położył się obok niej…

Wstała powoli i poszła do łazienki.
Tyle, że nie zamknęła drzwi…
On pozbierał się, ubrał i zapalił papierosa.
– Zbieraj się, w firmie czekają…  a tak powiem ci po prawdzie, że wybór Sławka, to słaba decyzja…
– Ale moja…
– Nie wiesz wszystkiego, nie znasz go tyle lat co ja, nie wiesz, co się dzieje u niego i u starego.
– A ty wiesz…? – akurat.
– Jeszcze będziesz żałować, kasa to nie wszystko, zresztą, co to za kasa… zostały tylko drobne…
– Ja go kocham, co ty możesz o tym wiedzieć chamie,  jeszcze pożałujesz… zresztą i tak jest za późno…
– Nie odgrażaj się, bo będzie jeszcze ostrzej…

Słyszeliście…?
Ona go kocha… kocha…!!!
To słowo bardzo mnie zabolało… 
Było tak obce… i tak strasznie bliskie…
Ja ją kochałem… kocham…

Ok.. weź się w garść frajerze…
Pomyślałem.. a więc to prawda, co mówili mi wspólnicy.
Już w firmie wiedzą, że słabo idzie…
Jest plan… jest dobrze i wszystkie puzzle  zaczynają się układać.

                                                              *******

Zamknąłem hurtownię i mojego magazyniera posłałem do lokalu, aby pilnował interesu.
To bystry facet.
Jakoś szło… choć nie było szału na początku, ale prestiż był niesamowity.
Zresztą nie zrobiłem tego dla forsy…

A do domu raz zapukała policja, po cywilnemu.
Byłem akurat przed treningiem rowerowym i natknąłem się na nich przy furtce.
– My do pani Aleksandry… Z…
– A o co chodzi?
– O napad na działce pana Sławomira W…
– Olu, panowie z policji do ciebie.

Wyszła przestraszona, ale tylko wychyliła głowę…
– Ja nic nie wiem i nic nie powiem, bo nic się nie stało…
I się schowała…
– Proszę pana, my chcemy dla żony dobrze, będzie sprawa i uda się ich namierzyć…
pan Sławomir… wszystko powiedział o napadzie…
– A powiedział wam prawdę?
– To znaczy…?
– Że wisi pieniądze bandytom i oni sobie odbierają je gwałcąc moją żonę…?

Zapowietrzyli się…
– A pan to skąd wie…?
– Wszystko widziałem, bo zadzwoniła do mnie o pomoc, ale ich było czterech, a ja byłem sam z dziećmi, rozumiecie…
– Tak, tak…
– Ale dlaczego Pańska żona była z Panem W…?
– Bo obecnie to jest jej kochanek, zresztą gnój i frajer.

Wciągnąłem powietrze… dla spokojności…
– Zresztą, to nie moja  sprawa,  ale ci bandyci mnie wkurzyli. Zachowywali się bardzo brutalnie… i mam prośbę..  uda wam się ich namierzyć?
– Wie Pan, to sprawa poufna…

Nagle błysk inteligencji mnie oświecił…
Okazja sama pchała się w moje ręce, a jak już mówiłem, widzę teraz więcej.
– Poczekajcie chwilkę…
Poszedłem do domu.
Z sejfu wyciągnąłem 5 tysięcy, wsadziłem w kopertę i wyszedłem do nich.
Podchodząc trąciłem teczkę jednemu z nich i gdy przepraszałem, to schowałem kopertę do środka.
Oczywiście zauważyli….

– Panowie, na pewno coś wiecie…
Teraz oni spojrzeli się  na siebie…
– Mamy już swoje podejrzenia, ale to tajemnica służbowa, rozumie Pan.
– Rozumiem.
– Akurat jesteśmy od przestępczości zorganizowanej i dość dużo już wiemy, ale potrzeba świadków… może Pan?
– Zrozumcie, to moja żona, jej kochanek, sprawa wstydliwa, chciałbym tych gnoi dostać, a przynajmniej wiedzieć, kto to…
– To rozumiemy…
– Mam obecnie wiele możliwości, a tu jest moja komórka.
– Odezwiemy się.

Po tygodniu zadzwonili i się umówiliśmy.
Oczywiście przyjechali razem… a  ja byłem przygotowany…
– Postawił nas Pan przed faktem…
– Chłopaki dajcie spokój… jestem Robert.
– Marek i Janusz.
– Posłuchajcie, to jest sprawa tylko między nami.
– To się  rozumie.
– Tu jest po 10 tysięcy dla każdego, chcę wszystkie informacje o nich, potem o Panu W… właścicielu stolarni i o wszystkich długach Sławka, jego syna, u kogo i ile ?
– To za dużo…
– Spokojnie,  umiem docenić dobrych ludzie… zresztą  nie namawiam was przecież do łamania prawa, tylko proszę o  informację w sprawie gwałtu mojej żony, dogadaliśmy się?
– Tak.
– To na razie.

Pieniądze szczęścia nie dają, zgadza się.
Ale właśnie mam ich dużo, a moja żona woli innego….
Czujecie jak to się zmienia?
Forsa dają władzę, siłę i zmienia percepcję widzenia świata.
Zmienia sposób rozwiązywania problemów. daje pewność siebie i moc… wiele mocy.

Po moich treningach z Andrzejem już nie byłem słabeuszem.
Po Ironmanie, po tych cholernych kilometrach w wodzie, na bieżni i rowerze, po siłce miałem moc i postanowiłem ją wykorzystać.
Po każdym treningu byłem lepszy, szybszy i bystrzejszy.
Jeszcze trochę, a będę gotów.

                                                            ********

Kochani, zapraszam  na ironmario.pl

Ten tekst odnotował 4,879 odsłon

Jak Ci się podobało?

Średnia: 9.79/10 (15 głosy oddane)

Z tej samej serii

Komentarze (2)

+1
0
Zamień wszystkie ".." i "...." na "..." . 🙂

"
Zmienia sposób rozwiązywania problemów. daje pewność siebie i moc… wiele mocy.
"

Wstaw wielką literę.

Poza tym jest dobrze. 🙂
Zgadzasz się z tym komentarzem?
0
0
To już koniec?
Zgadzasz się z tym komentarzem?

Dodaj komentarz

Zaloguj się

Witamy na Pokatne.pl

Serwis zawiera treści o charakterze erotycznym, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
Decydując się na wejście na strony serwisu Pokatne.pl potwierdzasz, że jesteś osobą pełnoletnią.