Szkolne igraszki
To zdarzyło się, kiedy byłam w liceum. Jak co wtorek, godzina 10:05 zaczynaliśmy lekcję PO. Nasz nauczyciel, gość po pięćdziesiątce, zawsze uśmiechnięty, skory do rozmów. Zwłaszcza z dziewczynami. Lekcja przebiegała jak zawsze. Na początku brał 2osoby do odpowiedzi, potem prowadził lekcję. Gdy o 10:45 zadzwonił dzwonek, wszyscy zaczęli wychodzić z klasy. Pan Stachowicz poprosił, żebym chwile została. Pomyślałam, że zapewne chodzi o Caritas, w którym udzielałam się od roku. Podeszłam do jego biurka, on kończył wpisywać coś do dziennika. Chwile później zostaliśmy w klasie sami.
- Co u Ciebie słychać, Olu?
- Dobrze, dziękuję. Po co Pan mnie wzywał? - zapytałam z lekkim wahaniem.
On lekko uśmiechnął się i nerwowo poprawił marynarkę, którą - na marginesie, nosił chyba od zawsze. Wstał zza biurka i podszedł do mnie. Był dużo wyższy ode mnie, zawsze miał tłuste włosy. Podszedł jeszcze bliżej.
- Jesteś taka piękna... - nachylił się ku mnie i poczułam jego oddech na twarzy. Być może gdybym wtedy się odsunęła i wygarnęła mu co o tym myślę, do niczego by nie doszło. Jednak ja stałam jak zahipnotyzowana i nie mogłam zrobić kroku. Mimo wszystko, coś pociągało mnie w tym facecie. Podsunął się bliżej mnie, prawą ręką kierując w stronę mojego biustu. Że było lato, miałam na sobie jedynie cienką, przewiewną bluzkę. Kiedy dotknął moich sutków, one w mgnieniu oka stwardniały. Drugą ręką ujął moją dłoń i skierował w kierunku swojego krocza. Kiedy moja dłoń się tam pojawiła poczułam jak jego penis rusza się pod naporem mojej ręki. Stachowicz zaczął mnie całować, czułam jego przyspieszony oddech. Był napalony. Czułam, że wilgotnieje. Jego ręce jak szalone zaczęły krążyć po moim ciele. Nie mówiąc nic, położył mnie na ławce, podwinął mi spódniczkę, ja w między czasie zajęłam się jego rozporkiem. Kiedy już miałam w dłoniach jego penisa w pełnej okazałości nauczyciel położył się na mnie i bez pytania wszedł we mnie. Poruszał się niczym galopujący koń. Bardzo mnie to bolało, byłam jeszcze dziewicą. On jednak nie zwrócił na to uwagi, już bez całowania pieprzył mnie. Po kilku chwilach czułam jak jego oddech jeszcze bardziej się przyspiesza. Czułam, że zaraz we mnie wybuchnie. Tak się stało. Po chwili wyszedł ze mnie i jakby nigdy nic ubrał się i wyprosił mnie z sali. Nie wiedziałam co mam zrobić. Wyszłam. Dziś, z perspektywy czasu widzę, że była to na prawdę dobra zabawa. Stachowicz jednak nigdy nie dowiedział się, że 9 miesięcy później urodziłam jego syna. Dziś Kubuś ma 2 latka i nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Autor: dodam